Sejm skierował do dalszych prac projekt PiS zmian m.in. w Kodeksie wyborczym

Sejm nie zgodził się w piątek na odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu PiS zmian m.in. w Kodeksie wyborczym; o odrzucenie projektu wnioskowały ugrupowania opozycyjne; projekt został skierowany do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej, którą posłowie powołali - w późniejszym głosowaniu.

Wniosek o odrzucenie projektu poparło 199 posłów, przeciw było 235 (228 posłów PiS, 2 niezrzeszonych i 5 posłów koła WiS); w głosowaniu nie wzięło udziału 26 posłów.

O odrzucenie projektu zmian w pierwszym czytaniu wnioskowali w czasie czwartkowej debaty posłowie Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz koła Unii Europejskich Demokratów. Chodzi o projekt wprowadzający zmiany w Kodeksie wyborczym oraz trzech ustawach regulujących funkcjonowanie samorządów: gminnego, powiatowego i wojewódzkiego.

Zaproponowane przez posłów PiS zmiany w Kodeksie wyborczym obejmują m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin, a także powołanie komisarzy wyborczych wojewódzkich i powiatowych; komisarze wojewódzcy dokonać mają w terminie 3 miesięcy od wejścia ustawy w życie podziału gminy, powiatu, województwa na okręgi wyborcze w wyborach do rady gminy, rady powiatu, sejmiku województwa (obecnie podziału takiego dokonują władze samorządowe).

Projekt PiS zakłada również zmiany w sposobie ustalania składu Państwowej Komisji Wyborczej - siedmiu na dziewięciu sędziów ma być wybieranych przez Sejm; obecnie w skład Komisji wchodzą sędziowie delegowani przez SN, TK i NSA.

Sejm zdecydował w piątek także o skierowaniu do komisji nadzwyczajnej projektu klubu Kukiz'15, który przewiduje wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do wszystkich szczebli samorządu. Pierwsze czytanie tego projektu odbyło się razem z projektem PiS.

Posłowie powołali też w piątek komisję nadzwyczajną do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego. W jej skład wejdzie 17 posłów - 9 przedstawicieli PiS, pięciu Platformy; po jednym pośle wprowadzą kluby Kukiz'15, Nowoczesnej i PSL. Pierwsze posiedzenie komisji ma odbyć się jeszcze w piątek.

W czasie głosowań propozycje PiS krytykowali z mównicy sejmowej przedstawiciele opozycji. Posłowie PO, Nowoczesnej i PSL zapowiedzieli zorganizowanie wysłuchania publicznego w sprawie projektu.

Zdaniem przewodniczącego komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej Andrzeja Maciejewskiego (Kukiz'15) likwidacja jednomandatowych okręgów wyborczych w gminach to prezent dla Platformy Obywatelskiej. "Pierwszy raz mamy taką oto historię, że ustawa państwa pomaga Platformie w przyszłych wyborach samorządowych, a odium całe spadnie na państwa jako partie" - mówił, zwracając się do posłów PiS. "Państwo niestety niszczycie coś, co w procesie wyborczym sprawdziło się najlepiej" - przekonywał Maciejewski.

Z kolei wiceszef komisji samorządu Jacek Protas (PO) zarzucał autorom projektu próbę upartyjnienia wyborów samorządowych oraz wyeliminowania z życia publicznego tysięcy "aktywnych Polaków, którzy nie chcą należeć do żadnej partii politycznej".

Wiceprzewodniczący klubu Nowoczesnej Marek Sowa sugerował, że tytuł przygotowanego przez posłów PiS projektu ustawy - "o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych" - jest przewrotny. "Tylko jeden obywatel na tym skorzysta - obywatel Kaczyński" - dodał.

Wiceprzewodniczący komisji samorządu terytorialnego Piotr Zgorzelski (PSL) krytykował z kolei PiS m.in. za propozycje dotyczące zmian w Państwowej Komisji Wyborczej, które - jego zdaniem - dążą do doprowadzenia "do stanu prawnego z (lat) 1946-52, kiedy to nastąpiły największe fałszerstwa wyborcze w dziejach Polski współczesnej". "To wstyd" - stwierdził.

Na wypowiedzi posłów opozycji odpowiedział przedstawiciel projektodawców, poseł Łukasz Schreiber (PiS). Według niego kluby, które chciały odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu, "są przeciwko zwiększeniu udziału obywateli w samorządach". Odnosząc się do zarzutów Maciejewskiego, iż zaproponowane przez PiS rozwiązania będą prezentem dla PO ocenił, iż należy je traktować "w kategoriach żartu". "Czy słyszeliście państwo, żeby kiedykolwiek Platforma przeciwko czemuś protestowała, co byłoby dla nich korzystne? No chyba nie" - stwierdził Schreiber. Z kolei w kwestii - jak mówił - "rzekomego upartyjnienia wyborów", zwrócił uwagę, że projekt wprowadza "szereg dodatkowych dobrych rozwiązań dla małych komitetów", a także znosi próg wyborczy w gminach do 20 tys. mieszkańców.

Głos w imieniu PiS zabierał także Marcin Horała, który przytoczył w swoim wystąpieniu fragmenty artykułu prasowego o wyborach samorządowych z 2014 r. w Sędziszowie w województwie podkarpackim, gdzie - jak czytał - "za wódkę i gotówkę ludzie PSL kupowali głosy poparcia" dla swoich kandydatów na radnego sejmiku wojewódzkiego, burmistrza i radnego miasta, w której to sprawie CBA zatrzymało już 10 osób.

Na te słowa odpowiedział prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, wnioskując o przerwę. "A w tej przerwie chciałbym, żeby pan poseł Horała przeprosił Polaków - po pierwsze za donoszenie do Europy, za wysłuchania w Parlamencie Europejskim, za kłamstwa o sfałszowanych wyborach" - powiedział lider PSL. "Ciągle wymieniacie z tej mównicy nazwę PSL. Wiem, że się nas najbardziej boicie w tych wyborach; to będzie starcie między naszymi partiami, ale na zasadach uczciwych ma być, a nie szytych pod siebie (...). Chcecie ukraść Polakom wolne wybory, chcecie je zrobić w taki sposób, żeby były tylko wygodne dla jednej partii" - dodał Kosiniak-Kamysz.

"Ja nie mam za co przepraszać, za słowa prawdy" - odpowiedział mu Horała. "Te czasy nie wrócą, kiedy w ten sposób można (było) w Polsce wygrywać wybory, jak wy to czyniliście" - powiedział poseł PiS. Posłowie odrzucili następnie wniosek o przerwę.

Przed skierowaniem do komisji projektu Kukiz'15 do zawartych w nim propozycji odnosił się poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk. Jak ocenił, "nie ma większego mitu" niż założenie, że jednomandatowe okręgi wyborcze odpartyjnią samorządy. Podał przykład wyborów samorządowych w 2014 r. w Chodzieży, gdy obowiązywały jednomandatowe okręgi wyborcze do rad gmin. PO otrzymała tam - jak mówił poseł PiS - 35 proc. głosów, co przełożyło się na 13 mandatów, a komitety lokalne, które otrzymały ponad połowę głosów, dostały 2 na 15 mandatów w radzie. "Czy to jest to odpartyjnienie?" - pytał poseł.

Przedstawiciel projektodawców, poseł Maciejewski, powiedział, że jednomandatowe okręgi wyborcze "nie są panaceum, ale jednym ze środków obudzenia obywateli do życia". "Każdy ma prawo kandydować, każdy ma prawo głosować, każdy jest potem rozliczany i jest odpowiedzialność" - mówił. "Niech tu, w Sejmie rządzą partie, a tam dajmy obywatelom wolność" - dodał.

Maciejewski, zwracając się do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, mówił, że zakłada się o "skrzynkę lokalnego piwa z Olsztyna", że proponowane przez PiS zmiany doprowadzą do tego, że w wyborach samorządowych wygra PO, a PiS - jak to ujął poseł klubu Kukiz'15 - "dostanie baty".(PAP)

autor: Marceli Sommer, Magdalena Cedro

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil