Ropa na amerykańskiej giełdzie paliw drożeje kolejną sesję w reakcji na postępy największych producentów ropy na świecie w osiągnięciu porozumienia w sprawie niższych dostaw ropy.


Obserwowane ostatnio zwyżki cen ropy mają związek z oczekiwaniami, jakie inwestorzy wiążą z rozmowami najważniejszych producentów surowca. Wprawdzie dziś rano ropa Brent tanieje o 0,7 proc. do 33,37 USD za baryłkę, jednak i tak jest to wyraźnie więcej niż na przełomie marca i kwietnia (25 USD). W tym samym czasie cena baryłki ropy WTI wzrosła z 21 do 26 dolarów.
Poziomy cen sprzed koronawirusowego krachu i saudyjsko-rosyjskiej wojny cenowej wciąż są odległe, jednak przynajmniej w przypadku tego drugiego czynnika inwestorzy mają nadzieję na zmianę sytuacji.
Na rynkach rosną szanse na zmniejszenie dostawach ropy na globalne giełdy paliw, zwłaszcza że od 1 kwietnia Arabia Saudyjska produkuje ponad 12 mln baryłek ropy dziennie, produkcja ropy w Rosji przewyższa 11 mln baryłek dziennie, a globalny popyt na paliwa jest coraz słabszy.
Sytuacja jest tym poważniejsza i wymaga działań, bo na świecie jest coraz niższy popyt na paliwa w sytuacji, gdy wiele światowych gospodarek zostało "zamrożonych", aby powstrzymać epidemię koronawirusa - podają maklerzy.
Rosja podała już, że jest gotowa zmniejszyć podaż swojej ropy o 1,6 mln baryłek dziennie, czyli o ok. 15 proc. całej produkcji.
Sądny dzień dla ropy
W czwartek o 16:00 czasu polskiego rozpocznie się wirtualne spotkanie krajów sojuszu OPEC+, podczas którego zostanie przedyskutowana sprawa masowej redukcji dostaw ropy, nawet o 10 mln baryłek dziennie. Poinformował o tym minister ropy Algierii, która sprawuje rotacyjną prezydencję w OPEC.
W piątek z kolei ministrowie energii państw G-20 omówią szerszy ich udział w możliwym porozumieniu o mniejszych dostawach ropy. Kluczowa będzie tu współpraca USA.
Prezydent USA Donald Trump wywiera silną presję dyplomatyczną w sprawie ograniczenia dostaw ropy z Rosji i Arabii Saudyjskiej i twierdzi, że cięcia produkcji w Ameryce nastąpią "automatycznie", ponieważ spadające ceny ropy naftowej powodują spadek produkcji surowca w USA.
Na razie Moskwa pozostaje sceptyczna co do zaangażowania się Stanów Zjednoczonych we wspólne zmniejszenie dostaw ropy na globalne rynki, co może sygnalizować, że jest ryzyko, iż negocjacje się załamią.
"Negocjacje będą trudną rozmową pomimo rosyjskich przedsięwzięć" - ocenia Michael McCarthy, główny strateg rynku w CMC Markets Asia Pacific.
"Podczas gdy USA chcą uniknąć bankructw amerykańskich firm, które wydobywają ropę z łupków, to Moskwa chce, aby te firmy przestały działać" - dodaje.
Na zakończenie środowej sesji ropa WTI w N.Jorku zyskała 6,2 proc. W poniedziałek i wtorek surowiec staniał łącznie o 17 proc. (PAP Biznes)
aj/ osz/
































































