Sąd uchylił decyzję prokuratora o zwolnieniu z tajemnicy tłumaczki Tuska

Warszawski sąd uchylił w poniedziałek decyzję prokuratora o zwolnieniu - na potrzeby śledztwa - z tajemnicy tłumaczki m.in. byłego premiera Donalda Tuska. Prokuratura zapowiedziała, że wyda kolejne postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy, z uzupełnionym uzasadnieniem takiej decyzji.

Poniedziałkowe posiedzenie sądu w sprawie rozpatrzenia zażalenia na decyzję o zwolnieniu świadka Magdaleny Fitas-Dukaczewskiej z tajemnicy było niejawne, o decyzji poinformowali prokurator i adwokat po wyjściu z sali sądowej.

Prokuratura Krajowa już wcześniej informowała, że celem śledztwa, w którym świadkiem jest Fitas-Dukaczewska - prowadzonego równolegle z głównym postępowaniem dotyczącym przyczyn katastrofy smoleńskiej - jest "możliwie dokładne ustalenie okoliczności, w jakich zapadały ważne dla jej wyjaśnienia decyzje, w tym zwłaszcza związane z przekazaniem Federacji Rosyjskiej prawa do badania przyczyn katastrofy". Art. 129 Kodeksu karnego przewiduje karę do 10 lat więzienia dla osoby, która w stosunkach z rządem obcego państwa działa na szkodę RP.

Na początku stycznia br. przesłuchanie w prokuraturze tłumaczki zostało przerwane do czasu rozstrzygnięcia przez sąd postanowienia prokuratora o zwolnieniu tego świadka z tajemnicy. Jak przekazywała wtedy PK, ponieważ Fitas-Dukaczewska odwołała się do przepisu mówiącego o tajemnicy służbowej, "prokurator wydał postanowienie o zwolnieniu świadka z tajemnicy oraz tajemnicy wynikającej z dysponowania informacją o klauzuli poufne i zastrzeżone". "Jednocześnie (prokurator) zdecydował o przerwaniu przesłuchania, aby tę kwestię mógł rozstrzygnąć sąd, do którego pani Fitas-Dukaczewska zapowiedziała wniesienie zażalenia na postanowienie o uchyleniu tajemnicy" - informowała wtedy prokuratura.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzył to zażalenie i uchylił decyzję prokuratury. Sprawę rozpoznawał sędzia Andrzej Krasnodębski. "Sąd uzasadnił decyzję tym, że prokurator w wystarczającym stopniu nie uzasadnił istnienia przesłanki dobra wymiaru sprawiedliwości dla takiego zwolnienia. (...) Pani świadek nie może składać zeznań w zakresie, w jakim jest związana tajemnicą" - powiedział dziennikarzom pełnomocnik tłumaczki mec. Mikołaj Pietrzak.

Z kolei prok. Bartosz Biernat poinformował, iż z argumentacji sądu wynikało, że "nie jest jeszcze zamknięta droga" do przesłuchania tłumaczki w przyszłości. "Prokuratura rozważy wskazówki sądu i nie jest wykluczone, iż wystąpimy z kolejnym postanowieniem, w uzasadnieniu którego będą zawarte te argumenty, których domaga się sąd. Kwestia przesłuchania tłumaczki nie jest więc jeszcze ostatecznie przesądzona" - zaznaczył.

Jak podkreślił prokurator, sąd w poniedziałek nie stwierdził, iż wydanie postanowienia o uchyleniu tajemnicy wobec tłumaczki jest niedopuszczalne, tylko stwierdził, że decyzja taka wymaga uzupełnienia w uzasadnieniu. Prok. Biernat pytany, kiedy ewentualnie doprecyzuje w związku z tym uzasadnienie postanowienia o zwolnieniu z tajemnicy, odpowiedział, że "w stosownym czasie, na pewno niezwłocznie".

Rzeczniczka prasowa PK prok. Ewa Bialik potwierdziła później, że "prokuratura, szanując decyzję sądu, wyda kolejne postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy tłumaczki, uwzględniając poniedziałkowe stanowisko sądu". "Sąd nie zakwestionował możliwości przesłuchania tłumaczki (...) - świadka, który odwiedził Smoleńsk w dniu katastrofy, a więc 10 kwietnia 2010 r. Wskazał jednocześnie na konieczność szerszego uzasadnienia przesłanek przemawiających za takim przesłuchaniem dla dobra wymiaru sprawiedliwości" - zaznaczyła prok. Bialik.

Jak wskazuje PK - uzasadniając potrzebę przesłuchania tłumaczki - była ona "na miejscu katastrofy kilka godzin po niej, a więc miała możliwość oglądać je w stanie względnie nienaruszonym, zanim rosyjskie ekipy zaczęły usuwać fragmenty wraku". "Miała też okazję wysłuchać przekazywanych na gorąco relacji strony rosyjskiej, które można uznać za bardziej obiektywne od późniejszych oficjalnych raportów. Może również dysponować wiedzą o okolicznościach, w jakich zapadały decyzje dotyczące prawnych mechanizmów wyjaśniania przyczyn tragedii" - wskazała prok. Bialik.

Jak podkreśliła rzeczniczka PK, "obowiązkiem prowadzących postępowanie jest bowiem wykorzystanie każdego dostępnego źródła dowodowego, aby w sposób maksymalnie rzetelny i profesjonalny wyjaśnić wszystkie kwestie będące przedmiotem śledztwa".

"Okoliczności, o których może mieć wiedzę pani Fitas-Dukaczewska, są szczególnie istotne. Dotyczą ważkich aspektów działań polskiego rządu bezpośrednio po tragedii smoleńskiej, w tym przekazania Federacji Rosyjskiej prawa do jednostronnego badania przyczyn katastrofy" - podkreśliła prok. Bialik.

Jak kontynuowała, "podjęte wówczas decyzje do dziś rzutują na przebieg głównego śledztwa, mającego wyjaśnić, jak i dlaczego doszło do katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku; utrudniają prokuraturze gromadzenie materiału dowodowego i dostęp do tak kluczowych dowodów, jak wrak rozbitego samolotu i dokumentacji znajdującej się po stronie rosyjskiej".

"Kwestie będące przedmiotem śledztwa są bardzo ważne także w kontekście przyszłego stosowania mechanizmów prawnych dotyczących wyjaśniania wypadków lotniczych z udziałem polskich statków powietrznych, do których dochodzi na terytorium obcych państw" - zaznaczyła rzeczniczka PK. Dodała, że badane kwestie "mogą się przyczynić do wypracowania trwałych zasad rozstrzygających o tym, czy w takich sytuacjach rząd RP powinien - tak jak było w przypadku katastrofy smoleńskiej - przekazywać obcym państwom prawo do jednostronnego badania przyczyn takich wypadków".

Fitas-Dukaczewska od 1999 r. do 2015 r. pracowała jako tłumaczka języka angielskiego i rosyjskiego ze wszystkimi kolejnymi polskimi rządami i prezydentami. W 2010 r. była tłumaczką premiera Donalda Tuska podczas wizyty w Katyniu 7 kwietnia oraz w Smoleńsku 10 kwietnia - w rozmowach z ówczesnym premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem.

W końcu grudnia Rzecznik Praw Obywatelskich informował, że Fitas-Dukaczewska zwróciła się do niego "o ochronę swoich praw i wolności". "Jej zdaniem przesłuchanie tłumacza stanowi naruszenie fundamentu wykonywanego przez nią zawodu, jakim jest bezwzględna gwarancja tajemnicy tłumaczonych rozmów" - przekazywał RPO. Zdaniem Rzecznika "dopuszczenie możliwości przesłuchania tłumacza na okoliczność tłumaczonych rozmów może ponadto wywrzeć swoisty +efekt mrożący+, który spowoduje utrudnienie lub wręcz sparaliżowanie wymiany międzynarodowej".(PAP)

autor: Marcin Jabłoński

mja/ wus/

Źródło: PAP
Ludzie:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,5% X 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil