Rynek kapitałowy a sprawa polska

2021-09-15 14:55
publikacja
2021-09-15 14:55

O przyszłości rynku kapitałowego dyskutowali: (od lewej) Marek Tejchman, zastępca redaktora naczelnego „DGP” (moderator), Maciej Trybuchowski, prezes KDPW, Jarosław Fuchs, wiceprezes Banku Pekao SA, Jakub Papierski, wiceprezes PKO BP, Rafał Mikusiński, wiceprzewodniczący KNF, Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich, i Marcin Żółtek, wiceprezes PZU TFI. (fot. Materiał Partnera / )

Kapitalizacja Giełdy Papierów Wartościowych to jedynie 27 proc. PKB. Średnia dla Unii Europejskiej to około 55 proc. W Wielkiej Brytanii stanowi 100 proc. PKB, w Stanach Zjednoczonych przekracza 140 proc. Z drugiej strony bliskie zeru stopy procentowe znacząco zwiększyły obroty na polskiej giełdzie i sprowadziły na nią wielu nowych inwestorów. O wyzwaniach i o tym jak rozwinąć nasz parkiet, dyskutowali eksperci podczas debaty „Rola rynku kapitałowego w postpandemicznej odbudowie gospodarki" na EKF

Z tym, że znaczenie rynku kapitałowego dla budowania silnej gospodarki jest fundamentalne, zgodzili się wszyscy uczestnicy debaty. Pytanie, dlaczego nie w Polsce, skoro mamy bardzo dobrze rozwinięty, dojrzały, scyfryzowany rynek kapitałowy wraz z pełną infrastrukturą – platformami transakcyjnymi, usługami potransakcyjnymi, wieloma instytucjami finansowymi do obsługi i wspierania spółek i inwestorów. 

– Rola rynku kapitałowego w finansowaniu gospodarki jest stosunkowo niewielka. W Polsce kapitalizacja wynosi 27 proc. PKB, średnia w Unii to 55 proc., ale we Francji to 85 proc. W USA ponad 140 proc. To pokazuje, jaki mamy niedorozwój giełdy – mówił Maciej Trybuchowski, prezes KDPW. 

– Mamy bardzo silnie rozwinięty system bankowy, a sprawne finansowanie bankowe jest zawsze alternatywą dla innych sposobów pozyskiwania kapitału. Poza tym nasz rynek kapitałowy zawsze traktowany był instrumentalnie, np. do prywatyzacji spółek, dla inwestycji OFE i trochę teraz skończyły się na niego pomysły – tłumaczył. 

Bez dramatu

Z tym, że na rynku kapitałowym jest źle, nie zgodzili się bankowcy. Zwłaszcza że w ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z debiutami Allegro, Pepco czy InPostu, a kolejne duże i ważne przed nami. 

– Przez ostatnie półtora roku, w czasie pandemii, eksplodowały obroty na rynku wtórnym. Dlatego uważam, że jest to wyśmienity czas dla rynku kapitałowego – przekonywał Jakub Papierski, wiceprezes PKO BP.  

Jednak w opinii bankowców, jeśli chcemy konkurować z giełdami z zagranicy, musimy poprawić i uprościć procesy. U nas dopuszczenie akcji spółki do obrotu trwa pięć miesięcy, a w Amsterdamie czy Luksemburgu trzy tygodnie. To trzeba zmienić. 

– W Unii Rynków Kapitałowych liczymy na zmianę przepisów tak, by procesy zostały skrócone i uproszczone, aby nasi przedsiębiorcy nie musieli szukać kapitału poza Polską, mogli skorzystać z tego, który mamy – mówił Jarosław Fuchs, wiceprezes Banku Pekao. 

– Mamy rynek przygotowany technologicznie, natomiast nie mamy bodźców do rozwoju kapitałowego. Jednak nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Jeśli popatrzymy na plany transformacji sektora energetycznego, to już wiadomo, że banki nie będą w stanie samodzielnie sfinansować zapowiadanych inwestycji – w sumie, do 2030 r., szacowanych na 1,6 bln zł. Kluczowy będzie tu kapitał z giełdy – podkreślał Jarosław Fuchs. 

Uważa on, że rynek kapitałowy może finansować przedsięwzięcia niefinansowalne z punktu widzenia banków, czyli w sektorach, które nie produkują aktywów mogących stanowić zabezpieczenie kredytu – to np. branże biotechnologiczna czy gamingowa. 

– W Stanach Zjednoczonych 75 proc. inwestycji finansowanych jest przez obligacje. To pokazuje potencjał i  kierunek w którym powinniśmy iść – przekonywał Jarosław Fuchs. 

Bankowcy byli zgodni co do tego, że polski rynek kapitałowy nie finansuje innowacyjnych spółek. Robią to różnego typu fundusze inwestycyjne, np. PE i VC. Giełda stała się miejscem, gdzie sprzedają one swoją własność – akcje już dobrze rozwiniętych spółek. Dlatego potrzebne są narzędzia, np. podatkowe, które zachęcą firmy do pozyskiwania na giełdzie kapitału na rozwój. Takie, które pozwolą GPW konkurować z funduszami. Ciągle są one skuteczniejsze, bo pozyskanie od nich kapitału zwyczajnie jest dużo prostsze, obarczone dużo mniejszą liczbą wymogów, jakie spółka musi spełnić. 

Za sprawą COVID-19 do zera spadły stopy procentowe i nagle inwestorzy się obudzili, zaczęli poszukiwać alternatywnych do lokat inwestycji, by ochronić swój kapitał. Obserwujemy cały ten zwrot z perspektywy naszego biura maklerskiego i widzimy, jak wielu inwestorów wróciło na giełdę, jak wielu pojawiło się nowych, młodych, zaawansowanych technologicznie – podkreślał Jarosław Fuchs, wiceprezes Banku Pekao SA. (fot. Materiał Partnera / )

Zerowe stopy procentowe szansą  

Paradoksalnie, co podkreślali uczestnicy debaty, pandemia przyczyniła się do napływu kapitału na warszawski parkiet. 

– Za sprawą COVID-19 do zera spadły stopy procentowe i nagle inwestorzy się obudzili, zaczęli poszukiwać alternatywnych do lokat inwestycji, by ochronić swój kapitał. Obserwujemy cały ten zwrot z perspektywy naszego biura maklerskiego i widzimy, jak wielu inwestorów wróciło na giełdę, jak wielu pojawiło się nowych, młodych, zaawansowanych technologicznie – podkreślał Jarosław Fuchs.

Uważa on, że gdy stopy procentowe wzrosną, to ten kapitał i tak z giełdy nie odpłynie.

– Stoimy przed fenomenalną szansą, którą stwarzają niskie stopy procentowe. Z banków na giełdę płynie ogromny strumień pieniędzy, bo tylko ona jest w stanie uchronić oszczędności przed inflacją. Żadne depozyty w żadnym banku tego nie zrobią. Dlatego teraz naszym zadaniem powinno być zapewnienie jak najbardziej atrakcyjnej oferty inwestycyjnej w postaci akcji, obligacji i innych instrumentów, które pozwolą na zagospodarowanie tych pieniędzy – wtórował wiceprezesowi Pekao SA wiceprezes PKO BP. 

– Na koniec ubiegłego roku na lokatach zdeponowano 1 bln zł, które mogłyby napłynąć do funduszy inwestycyjnych i posłużyć odbudowie gospodarki. Dlatego szansy na odbudowę rynku kapitałowego upatruję w zerowych stopach procentowych – mówił Marcin Żółtek, wiceprezes PZU TFI.

– Jednak jeśli spojrzymy na to, co się stało na rynku w ciągu ostatnich miesięcy, to zauważymy, że faktycznie kapitał napłynął, ale do funduszy dłużnych, oferujących obligacje. W wyniku regulacji sprzedawcy mogli nowym inwestorom zaproponować tylko papiery bezpieczne, gwarantujące mniejszą stratę niż lokaty bankowe. Z powodu ograniczeń regulacyjnych, europejskich, ale bardzo brutalnie zaimplementowanych w Polsce, nie jesteśmy w stanie dotrzeć do klientów z inną, potencjalnie bardziej korzystną ofertą – ubolewał Marcin Żółtek. 

Uczestnicy dyskusji argumentowali, że jeśli giełda ma konkurować z funduszami PE i VC o innowacyjne spółki na wcześniejszym etapie rozwoju i być miejscem pierwszego wyboru do pozyskiwania kapitału, to TFI muszą mieć możliwość zaoferowania inwestorom detalicznym lepszych strategii. 

– Rynek kapitałowy jest po to, by dostarczać kapitału firmom, zwłaszcza małym i średnim, innowacyjnym, takim, które mają ograniczony dostęp do kredytów bankowych, bo inwestorzy tolerują wyższy poziom ryzyka niż instytucje finansowe. Potrzebny jest także do finansowania przejęć. Biorąc pod uwagę to, a także niski poziom innowacyjności naszej gospodarki, mogę stwierdzić, że rozwój rynku kapitałowego jest polską racją stanu. Nie ma znaczenia, czy giełda będzie międzynarodowa, ona musi przede wszystkim służyć polskim firmom. W związku z tym musimy budować silną bazę inwestorów instytucjonalnych. To warunek rozwoju polskiej gospodarki z silnymi firmami, centrami kompetencji z zarządzania – apelował Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich.


Źródło:Materiał partnera
Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Advertisement

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki