REKLAMA

Recesja nie jest przyjemna, ale potrzebna. Czy w Polsce już nadeszła? [Tłumaczymy]

Krzysztof Kolany2022-08-18 08:30główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-08-18 08:30
Recesja nie jest przyjemna, ale potrzebna. Czy w Polsce już nadeszła? [Tłumaczymy]
Recesja nie jest przyjemna, ale potrzebna. Czy w Polsce już nadeszła? [Tłumaczymy]
fot. Lena Ivanova / / Shutterstock

Polska gospodarka najprawdopodobniej znalazła się w tzw. technicznej recesji. Złowieszcze słówko na „r” będzie więc wkrótce odmieniane przez wszystkie przypadki, choć nie wszyscy będą go używać ze zrozumieniem.

W środę Główny Urząd Statystyczny oficjalnie poinformował, że produkt krajowy brutto Polski był realnie mniejszy niż kwartał wcześniej. Był to pierwszy od dwóch lat spadek polskiego PKB i to w dodatku spadek znacznie głębszy od oczekiwań ekonomistów. Patrząc na dane, które w ostatnich tygodniach spływają z polskiej gospodarki, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że także III kwartał przyniesie spadek PKB. A to już wyczerpuje definicję tzw. technicznej recesji, rozumianej jako spadek tego wskaźnika przez przynajmniej dwa kwartały z rzędu.

Bankier.pl na podstawie GUS

Żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę, dodajmy, że roczna dynamika polskiego PKB utrzymała się na solidnym plusie. W ujęciu wyrównanym sezonowo wyniosła ona 4,5%, a w niewyrównanym 5,3%. Przy czym są to wartości realne, czyli skorygowane o wpływ rosnących cen. To wciąż wysokie wyniki, aczkolwiek zawdzięczamy je znakomitej koniunkturze obserwowanej w drugiej połowie ubiegłego roku oraz w pierwszych trzech miesiącach 2022 r.

Bankier.pl na podstawie GUS

„Spadamy z wysokiego konia” – to ulubione powiedzonko ekonomistów z ostatnich miesięcy. Jeszcze w I kwartale roczna wyrównana sezonowo dynamika PKB wyniosła aż 9,2%. Był to po części efekt produkowania „na magazyn” – firmy zwiększały zapasy w obawie przed inflacją i zerwaniem globalnych łańcuchów dostaw, co podbijało statystyki rachunków narodowych. Ten proces w poprzednim kwartale prawdopodobnie wygasł i zmiana zapasów mocno obniżyła nam dynamiki PKB.

Bankier.pl

Dane gospodarcze w służbie polityki

Niestety, żyjemy w takim momencie historii, że wszystko stało się polityką. Politycy i ich aparaty propagandowe nie przepuszczą żadnej okazji, aby „dołożyć” swym oponentom. Stąd też w mediach kontrolowanych przez obecną władzę zapewne zobaczą Państwo informacje o wysokim, przeszło 5-procentowym wzroście gospodarczym. Z kolei w mediach popierających obóz byłej władzy ukaże się informacja o „najgłębszym w Unii Europejskiej ” spadku PKB w II kwartale. O dziwo, obie informacje będą prawdziwe.

Z podobnym przypadkiem kilka tygodni temu mieliśmy do czynienia w Stanach Zjednoczonych, gdzie jesienią odbędą się wybory do Kongresu. A że dla amerykańskiego wyborcy gospodarka jest zwykle kwestią kluczową, to politycy robią wszystko, aby przekonać elektorat o swoich wybornych kwalifikacjach gospodarczych, dlatego też taką burzę wywołały wstępne dane o PKB za II kwartał.

W II kw. 2022 roku amerykański PKB (wyrównany sezonowo) odnotował spadek o 0,9 proc. w ujęciu annualizowanym – poinformowało rządowe Biuro Analiz Ekonomicznych (BEA). Był to drugi kwartalny spadek PKB Stanów Zjednoczonych z rzędu, co wypełnia kryterium definicji tzw. technicznej recesji. I zaczęła się afera. Republikanie krzyczeli o recesji, choć póki co jest ona raczej aktem statystycznym, podobnie jak w Polsce, wywołanym wysoką zmiennością zapasów. Administracja Joe Bidena twierdziła więc, że żadnej recesji nie ma i nie będzie. To samo dzień przed publikacją danych powiedział reporterom przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell.

- Nie próbujemy wywołać recesji i nie sądzę, żebyśmy musieli. Nie sądzę, aby gospodarka USA była teraz w recesji – zaklinał się Powell. Doszło nawet do tego, że ktoś zmienił definicję recesji na anglojęzycznej stronie Wikipedii. I podobnie jak w Polsce obie strony miały rację. Przynajmniej częściowo.

Dodajmy też, że boom czy recesja z reguły nie są ani winą, ani zasługą obecne sprawujących władzę polityków. Owszem, rząd może sporo w gospodarce zepsuć, ale jego wpływ na cykle koniunkturalne jest z reguły niewielki. Proszę zatem przyjąć do wiadomości, że ani cykliczna recesja, ani też cykliczne ożywienie gospodarcze nie są dziełem nawet najbardziej znienawidzonego/uwielbianego polityka.

Recesja jaka jest, każdy widzi

Wróćmy więc do podręczników makroekonomii i wyjaśnimy sobie jedno z podstawowych pojęć, jakim jest recesja gospodarcza. Problem w tym, że akademickie definicje są na tyle pojemne, że mogą w sobie pomieścić zupełnie różne stany koniunktury ekonomicznej. Generalnie recesja jest przejawem spadku ogólnej działalności gospodarczej, w szczególności produkcji, dochodów i zatrudnienia. Charakteryzuje się spadkiem inwestycji, popytu konsumpcyjnego oraz mniejszym zatrudnieniem i wzrostem bezrobocia. Recesja – w ostatnich czasach nazywana eufemistycznie „spowolnieniem gospodarczym” – jest naturalną fazą cyklu koniunkturalnego, przychodzącą po okresie boomu i poprzedzającym okres ożywienia gospodarczego.

Jak jednak zdiagnozować recesję w realnym świecie? Niemal pół wieku temu ekonomista i statystyk Julius Shiskin zaproponował, aby za recesję uznać okres charakteryzujący się przynajmniej dwoma z rzędu kwartałami spadku dochodu narodowego (współcześnie chodzi raczej o produkt krajowy brutto, czyli nieco inną kategorię z rachunków narodowych). I tak się przyjęło w Europie. Do niedawna większość ekonomistów zgodziłaby się, że gdy PKB spada przynajmniej dwa kwartały z rzędu, to mamy do czynienia z recesją.

Ostatnimi czasy sprawy się jednak skomplikowały i z bliżej niewyjaśnionych powodów teraz mówi się raczej o „technicznej recesji”. To może sugerować, że dwa kwartały spadku PKB nie są recesją prawdziwą, tylko taką „techniczną” - cokolwiek by to miało znaczyć. Być może dlatego, że w kwestie statystyczno-ekonomiczne znów wplątała się polityka. Do wiosny 2020 roku polscy politycy mogli się chwalić, że Polska wraz z Australią dzierżą rekord „bezrecesyjności”, ponieważ w obu krajach dwa następujące po sobie kwartały spadku PKB po raz ostatni przydarzyły się na początku lat 90.

Do tego doszedł „mit zielonej wyspy” z roku 2009, gdy polska gospodarka jako jedyna w Unii Europejskiej uniknęła formalnej recesji. Stało się tak jednak głównie na skutek statystycznych niuansów w konstrukcji PKB, ponieważ spadek importu był wtedy jeszcze większy od regresu w eksporcie, to wpływ handlu zagranicznego na PKB był dodatni i w ten sposób „prześlizgnęliśmy się” przez globalny kryzys finansowy z tylko jednym kwartałem pod kreską. Nieco podobnie było w latach 2012-13, gdy toczono akademicką dyskusję na temat tego, czy mieliśmy w Polsce recesję. Przeżyliśmy wtedy kilka kwartałów niemal zerowego wzrostu PKB w ujęciu kwartał do kwartału poprzedniego. Ale ponieważ GUS kilkukrotnie rewidował te statystyki (zarówno w górę, jak i w dół), to raz recesji nie było, a raz była. Ostatecznie stanęło na tym, że recesji w roku 2012 jednak nie było, co jednak wiosną 2020 roku przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Za to po latach okazało się, że taka „techniczna recesja” wystąpiła w Polsce... w roku 2001.

Jeśli nie PKB, to co?

Przytoczone powyżej przypadki pokazują, dlaczego PKB nie musi być najlepszym detektorem recesji gospodarczej. Tym tropem poszli ekonomiści ze Stanów Zjednoczonych, gdzie stan recesji oficjalnie (i wiele miesięcy po fakcie) ogłasza specjalny komitet przy Narodowym Biurze Badań Ekonomicznych (National Bureau of Economic Research). NBER definiuje recesję jako „znaczący spadek aktywności gospodarczej rozprzestrzeniony na całą gospodarkę i trwający dłużej niż kilka miesięcy”. Jak widzimy, znów jest to definicja mocno uznaniowa.

Stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych (w %). Na szaro zaznaczono okresy "oficjalnych" recesji ogłoszonych przez NBER. (Federal Reserve Bank of St. Louis)

Dlatego też NBER precyzuje, że ogłaszając wystąpienie recesji, kieruje się wiązką wskaźników makroekonomicznych: realnymi dochodami ludności pomniejszonymi o transfery socjalne, zmianą zatrudnienia w sektorach pozarolniczych, realnymi wydatkami konsumpcyjnymi, sprzedażą hurtową w cenach stałych, produkcją przemysłową oraz stopą bezrobocia.

W praktyce amerykańskie spojrzenie na recesję koncentruje się na rynku pracy. Wszakże to z USA pochodzi stare powiedzonko: „Recesja jest wtedy, gdy twój sąsiad traci pracę, a kryzys jest wtedy, gdy to ty tracisz pracę”. W tym ujęciu mamy teraz w Ameryce swego rodzaju „recesję Schrödingera”, tj. mamy malejący PKB przy wciąż solidnie rosnącym zatrudnieniu i najniższej od przeszło pół wieku stopie bezrobocia. To jednak może się za kilka miesięcy zmienić, nie jest bowiem wykluczone, że zobaczymy pogorszenie kondycji amerykańskiego rynku pracy i wtedy otrzymamy recesję pełną gębą.

Bankier.pl na podstawie GUS

Gdyby w Polsce definiować recesję przez pryzmat tylko stopy bezrobocia, to okazałoby się, że nasza „bezrecesyjność” byłaby iluzoryczna. Po okresie ujawniania bezrobocia ukrytego odziedziczonego po Polsce Ludowej stopa bezrobocia osiągnęła niemal 17% w roku 1994. Następnie rosła od kryzysu rosyjskiego (sierpień ’98) aż do wejścia Polski do Unii Europejskiej wiosną 2004. Kolejną falę rosnącego bezrobocia rozpoczęliśmy jesienią 2008 roku i zakończyliśmy na początku 2013. Na tym tle lockdownowe załamanie aktywności gospodarczej wiosną 2020 (z rekordowym spadkiem PKB w II kw.) przyniosło łagodną reakcję rynku pracy z raptem jednopunktowym wzrostem stopy bezrobocia rejestrowanego.

Nikt nie lubi recesji

Powiedzmy sobie szczerze, że recesja nie jest najprzyjemniejszym czasem. Ludzie masowo tracą pracę i źródła utrzymania, firmy bankrutują lub ograniczają inwestycje, a rząd podnosi podatki, aby zakryć „dziurę budżetową”. Lecz ekonomista patrzy na recesję jak na nieodzowną część cyklu koniunkturalnego, w ramach której gospodarce przywracana jest utracona wcześniej równowaga. A to jest konieczne, aby utrzymać wzrost gospodarczy w długim terminie.

Recesja jest procesem oczyszczania gospodarki z błędnych (trwale nierentownych) inwestycji i biznesów. W ten sposób uwalniane są zasoby (pracy, maszyn, budowli, etc.), które ktoś inny będzie mógł wykorzystać w bardziej produktywny sposób. Banki ograniczają kredytowanie, eliminując w ten sposób najbardziej zlewarowane firmy, ale też wymuszając na klientach ograniczenie wydatków. Za sprawą spadku dochodów i przykręcenia kurka z tanim pieniądzem klienci także rozpoczynają „restrukturyzację” swoich finansów, tnąc najbardziej niepotrzebne wydatki konsumpcyjne. To nie jest proces przyjemny, ale na ogół konieczny.

Zatem recesja nie tylko przywraca gospodarce równowagę utraconą podczas poprzedzającego ją boomu, ale też zasiewa ziarno pod nową fazę ekspansji ekonomicznej. Przedsiębiorcy mogą skorzystać z tańszych surowców, zwolnionych pracowników oraz majątku upadłych konkurentów. Rozpoczyna się ożywienie gospodarcze, podczas którego z nawiązką odrabiane są straty z koniunkturalnego dołka.

Ponadto taka zdrowa, cykliczna recesja (lub jak kto woli: spowolnienie gospodarcze) zwykle nie trwa zbyt długo. Przeważnie obejmuje ona dwa lub trzy kwartały kontrakcji, po których gospodarka wraca do ekspansji, czasami przytrafiają się jednak trwające latami kryzysy gospodarcze. Ale te na ogół nie są działem „niewidzialnej ręki” rynku, lecz konsekwencjami błędnej polityki gospodarczej prowadzonej przez rządy i banki centralne. Ekscesy rynkowe korygowane są szybko i w miarę łagodnie, natomiast za szaleństwa polityków ludzie (czyli gospodarka) płacą wysoką cenę.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Otwórz konto mBiznes Standard w mBanku, zyskaj 350 zł oraz aktywnie korzystaj z konta w którym masz gwarancję braku opłat przez 2 lata i 0 zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym

Otwórz konto mBiznes Standard w mBanku, zyskaj 350 zł oraz aktywnie korzystaj z konta w którym masz gwarancję braku opłat przez 2 lata i 0 zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym

Komentarze (41)

dodaj komentarz
transcendenz
"Ponadto taka zdrowa, cykliczna recesja (lub jak kto woli: spowolnienie gospodarcze) zwykle nie trwa zbyt długo. Przeważnie obejmuje ona dwa lub trzy kwartały kontrakcji, po których gospodarka wraca do ekspansji, czasami przytrafiają się jednak trwające latami kryzysy gospodarcze."

Nie "czasami" tylko "od
"Ponadto taka zdrowa, cykliczna recesja (lub jak kto woli: spowolnienie gospodarcze) zwykle nie trwa zbyt długo. Przeważnie obejmuje ona dwa lub trzy kwartały kontrakcji, po których gospodarka wraca do ekspansji, czasami przytrafiają się jednak trwające latami kryzysy gospodarcze."

Nie "czasami" tylko "od 2 dekad". Poprzednia recesja trwała de facto 5-6 lat i niektóre kraje z niej już nie wyszły. Ta obecna będzie się ciągnąć w USA do końca dekady, wielokrotnie pisał o tym Stratfor, a oni się chyba bardzo rzadko mylą. Powodem wg. nich jest trwałe i postępujące zubożenie klasy średniej, która najpewniej zniknie w USA w ogóle w okolicach 2026-2027 roku z powodu zadłużenia.
tomm33
2 scenariusze dla rynku akcji:
1. Odzwierciedlenie recesji w cenach, czyli zjazd w dół przez kolejne 8-12 tygodni, a potem stopniowe odbijanie ZANIM gospodarka będzie się wygrzebywać, bo inwestorzy będą wszystko interpretować jako dobry sygnał

2. Giełdowa czkawka okołorecesyjna, brak jasności czy Polska jest w recesji,
2 scenariusze dla rynku akcji:
1. Odzwierciedlenie recesji w cenach, czyli zjazd w dół przez kolejne 8-12 tygodni, a potem stopniowe odbijanie ZANIM gospodarka będzie się wygrzebywać, bo inwestorzy będą wszystko interpretować jako dobry sygnał

2. Giełdowa czkawka okołorecesyjna, brak jasności czy Polska jest w recesji, czy jest ona tylko techniczna czy rzeczywista, czy jest groźna czy nie. Wtedy naprzemienne sesje wzrostowe i spadkowe bazujące na chwilowych sentymentach inwestorów
podatnik-
1. Polski brak jest PRL bis,
2. Gospodarki brak a więc brak recesji,
3. GPW już dawno do likwidacji jako nic nie znaczący układ(poza kilkoma prezesami, którzy z niej żyją),
4. Reszta czytaj poniżej!
podatnik-
Przypominam, o czym Pan pisze red.Kolany ano skrobie Pan o PRLu bis gdzie jest kilka montowni, kilka zakładów rzemieślniczych i troszkę kopalin niestety niedochodowych! a wygląda to tak:ani to kraj ani to państwo ten PRL bis, który 21 sierpnia 2022 to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym Przypominam, o czym Pan pisze red.Kolany ano skrobie Pan o PRLu bis gdzie jest kilka montowni, kilka zakładów rzemieślniczych i troszkę kopalin niestety niedochodowych! a wygląda to tak:ani to kraj ani to państwo ten PRL bis, który 21 sierpnia 2022 to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym i podczas pijackich libacji w Magdalence pod polityczną mafię, kolesiów, przekrętów, złodziejstwa i niespotykaną arogancję władzy! Bardziej miejsce dla kombinatorów, gdzie zwykły człowiek jest niczym, a przestępców się chroni. Zwykły człowiek nie odczuwa że to "jego kraj", gdzie miliony młodych, zdolnych, wykształconych, kreatywnych ludzi wyjechało za przysłowiowym chlebem? Gdzie przyzwoity człowiek nie ma szans na pracę, bo ją po znajomości dostają kolesie, gdzie na badania czy operację czeka się kilka lat. I na koniec gdzie już w 2009 r. człowiek Prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego Piotr Kownacki jako prezes PKN Orlen zarabiał dziennie 31.000,00 PLN słownie trzydzieści jeden tysięcy złotych a maksymalna emerytura powstańca, który walczył za Warszawę wraz z kombatanckimi dodatkami wynosi 1.500,00 PLN słownie jeden tysiąc pięćset złotych miesięcznie i to wszystko powstało pod czujnym okiem dwóch niezależnych telewizji założonych przez kapusi SB i którego całkowite zadłużenie przekroczyło 7 bilionów(naszych bilionów) PLN. Tak więc na początek trzeba powołać/założyć/zbudować państwo o nazwie Polska.! Następnie troszkę sprawiedliwości w stylu Maximilien Marie Isidore de Robespierre następnie od USA zaległy Plan Marshall'a lub od Rosji, to tyle na początek! Tak więc recesja jako kategorią ekonomiczną ,która występuje jak jest gospodarka a skoro w PRLu jej brak to i recesja nie ma się do czego przyczepić!
klux777
Ach pachnie bólem żopy, aż pięknie. Może i masz sporo racji ale czasem lepiej działać niż siedzieć i narzekać jak to się nic nie da. Na prawdę są setki miejsc w których jest jeszcze gorzej, a nasz kraj jest dla nich marzeniem i dobrobytem.
ministerprawdy
Proste wytłumaczenie: węgiel zdrożał na kopalni o 40% w ubiegłym tygodniu czyli produkcja kopalni wartościowo wzrosła o imponujące 40%. Czy jest o 40% więcej węgla na rynku? Tak to działa. Na papierze Morawiecki ma imponujące wyniki a w kraju coraz większa nędza i realizuje się plan obniżania poziomu życia abyśmy nie mieli nic.
andrettoni
Po odjęciu rosnącego zadłużenia, jakie mamy PKB? To całe nasze PKB to sztuczna konsumpcja. Dodrukujemy, rozdamy, a ludzie sobie kupią coś chińskiego.
midas69
Jak sie liczy PKB przy 15% inflacji? XD XD
and00
tak jak przy 2% tylko przyjmuje się
inną zmianę cen
nie_strajkuje
Rekordowo duże zatrudnienie rzędu 17,6 mln osób, bardzo niskie bezrobocie rzędu 4,9% (niższe w Europie maja tylko Czesi).
I to mimo wojny za naszą wschodnią granicą i wzrostu cen surowców na giełdach światowych.
Wzrost gospodarczy jest. Może nie tak duży jak byśmy chcieli. Ale jest na plusie.
Trzymaj tak dalej POLSKO !

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki