Rafalska: Ludzie z dużych miast krytykują 500+

"Po raz pierwszy w Polsce w okresie po transformacji tak dogłębnie i tak szeroko mówi się o polityce społecznej" - powiedziała w Polskim Radiu Szczecin minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Zaznaczyła, że propozycje socjalne PiS są "uniwersalne".

(fot. Simona Supino / FORUM)

Szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska powiedziała w poniedziałkowej porannej rozmowie w Polskim Radiu Szczecin, że ataki na program "500+" nasilają się i są "coraz gorsze". "W gruncie rzeczy w tych atakach chodzi nie tylko żeby upokorzyć, obrazić polskie rodziny, ale przede wszystkim żeby osłabić Prawo i Sprawiedliwość i siłę, jaką niesie ten program" powiedziała.

"Jeżeli mówimy, że ta dyskusja się nie kończy, to chyba w okresie po transformacji po raz pierwszy w Polsce tak dogłębnie i tak szeroko mówi się o polityce społecznej, o tym, że ludzie mają prawo oczekiwać, że staną się uczestnikami tego, co było do tej pory zawłaszczone przez grupy uprzywilejowane" powiedziała Rafalska. Dodała, że krytyka programu to "myślenie tych, którzy mieszkają w dużych ośrodkach", posiadających dogodniejsze warunki do codziennego funkcjonowania, m.in. lepszy dostęp do edukacji i służby zdrowia. "Oni nie zajrzeli do tego, jak się żyje w małych miejscowościach, na wsi, w Polsce, którą pogardliwie nazywano B, C i D" zaznaczyła.

Na pytanie o to, czy propozycje socjalne PiS nie są przeszacowane odpowiedziała, że są to propozycje "określone kryterium dochodowym". "Te propozycje są takie uniwersalne, powszechne, ponieważ są dziś adresowane do wszystkich rodzin. Ktoś mówi +dobrze, ale to z moich podatków+. No to w takim razie odprowadzasz podatki i z tych podatków do twojej kieszeni w postaci tego 500+ to świadczenie wraca" powiedziała szefowa resortu rodziny. Dodała, że to, co do tej pory było przedstawiane jako propozycje programowe "zamienialiśmy na realne projekty, chociaż oczywiście trudno zrealizować 100 proc. programu w czasie trwania jednej kadencji".

Elżbieta Rafalska pytana była, czy proponowana przez PiS "Emerytura Plus" będzie świadczeniem stałym. "Ten projekt, który został przedstawiony przez Ministerstwo Rodziny w swoim tytule ma +jednorazowe+ - raz w roku jest wypłacane i będzie wypłacane w maju świadczenie pieniężne dla emerytów, rencistów w 2019 r. Taki jest tytuł ustawy i tak to zaprojektowaliśmy" odpowiedziała. Dodała, że projekt został skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych, następnie wróci do Stałego Komitetu Rady Ministrów; "nie wiem, czy po drodze nie mogą nastąpić zmiany". "W tym momencie nie mogę niczego przesądzać" powiedziała.

Zapewniła, że wypłata pieniędzy z Emerytury Plus nastąpi w maju. "Absolutnie trzymamy się terminu" - powiedziała.

Na pytanie o to, czy znajdzie się na liście kandydatów PiS do parlamentu europejskiego, min. Rafalska odpowiedziała, że "listy nie są jeszcze kompletne" dodając, że realizacja projektów 500+ i Emerytura plus wymaga jej obecności w Warszawie. Zaznaczyła, że obecność na liście nie jest decyzją należącą tylko do niej. "Jeszcze chwileczkę poczekajmy" - dodała, określając Joachima Brudzińskiego, który ogłoszony został jedynką w okręgu obejmującym województwa zachodniopomorskie i lubuskie "osobą numer dwa po Jarosławie Kaczyńskim" i "czołgiem politycznym".(PAP)

autorka: Elżbieta Bielecka

emb/ mhr/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
111 77 iwonka50

Na 500+ każda rodzina zapracowuje sobie sama. Bo to jest rodzaj ZWROTU PODATKU, którego wcześniej nie było, bo ta kasa szła na fanaberie poprzedniej władzy. Rodziny płaca tyle podatków, PIT, VAT, akcyza, ze naprawdę nikt nikomu nie składa się na 500+, no może poza naprawdę wyjątkowymi sytuacjami. A ci z dużych miast niech pamiętają że inni wyposażeni w 500+ przyjdą do nich, kupią usługi i towary. Naprawdę lepiej żeby tej kasy na rynku nie było, tylko dalej różne mafie je kradły?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
46 76 ekonomista1

To jest właśnie jedna z najgłupszych argumentacji zwolenników PIS czyli "że lepiej dać 500+ niż żeby mafie vatowskie czy PO to ukradły. Nie proszę Pani, lepiej te środki przeznaczyć na ochronę zdrowia, na inwestycje, w badania i rozwój, w edukację, w infrastrukturę, w armię, i przede wszystkim w obniżkę kosztów pracy (która w przeciwieństwie do 500+ sprawia, że ludziom się chce i aktywizuje zatrudnienie). To z tych rzeczy bierze się w dłuższej perspektywie zamożność ludzi i kraju, a nie z rozdawania pieniędzy wszystkim bez wyjątku, bogatym czy biednym bez względu na to czy tego potrzebują czy nie. Pieniędzy wszystkich ludzi, i jeszcze w dodatku wygenerowanych dodatkowo długiem. Nastąpił wzrost wpływów z podatku VAT, ale podatek vat płaci każdy (robiąc zakupy w sklepie). I to przede wszystkim przez wzmożone zakupy ludzi, przez rosnące płace rząd ma więcej pieniędzy. Uszczelnienie owszem nastąpiło (i jak najbardziej popieram te działania) i wielu przestępców gospodarczych na tym straciło, ale to tylko wg różnych szacunków 30 do 40% zwiększonych wpływów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
35 54 ekonomista1

A co do argumentu, że rodziny płacą tyle podatków, że nikt na nim im się nie składa. To bzdura, owszem każdy płaci Vat, ale rodzina, która wyciągnie z 1500-2000 zł miesięcznie z 500+, plus tysiąc, czy półtora dodatkowo z pomocy społecznej, i w której nikt nie pracuje albo pracuje na czarno, bądź za granicą zwróci co najwyżej ułamek tego co dostała. Zrobi co najwyżej kilka razy zakupy w Biedronce kupując jedzenie (opodatkowane w większości na 5% vat). Poza tym tak się nie napędza dobrobytu. Rozdając i wydając te same pieniądze, przekładając z jednej kieszeni do drugiej. To jest sztuczna konsumpcja i sztuczny dobrobyt.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
28 19 wonsz odpowiada ekonomista1

Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, w jaki sposób przeznaczenie środków na armię, edukację i służbę zdrowia zwiększa zamożność kraju i ludzi?

! Odpowiedz
8 26 wonsz

Uprzejmie proszę o wyjaśnienie, w jaki sposób ja, jako osoba bezdzietna, NIE składam się na 500+ dla innych osób?

! Odpowiedz
10 25 ekonomista1 odpowiada wonsz

Służba zdrowia i edukacja to chyba oczywiste. Im więcej ludzi wykształconych, tym więcej patentów, innowacji, a przede wszystkim mniejsza skłonność do łapania się na populistyczne hasła i rozdawnictwo (dla przykładu aż 25% zwolenników PISu wg badania myśli, że rząd ma swoje rządowe pieniądze a kolejne ponad 20% myśli, że nie płaci niczego (każdy płaci, nawet bezrobotni). Dobrze działająca służba zdrowia, profilaktyka, wczesna diagnostyka to mniejsze koszty leczenia poważniejszych chorób, mniejsze koszty zwolnień chorobowych, więcej pracujących ludzi. Jeśli chodzi natomiast o armię, to ktoś musi wypracowanego dobrobytu bronić i odstraszać potencjalnych wrogów. Jest nawet takie powiedzenie: Nie chcesz płacić na armię, to może się zdarzyć tak, że będziesz płacić na cudzą.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 8 wonsz odpowiada ekonomista1

Ok, teoria piękna - ale zastanawiam się, jak to by wyglądało w praktyce.
Załóżmy, że dokładamy do służby zdrowia. Czy w takiej sytuacji:
1) zajmujemy się profilaktyką (czyli, w powszechnym mniemaniu, leczeniem ludzi zdrowych) czy
2) przeznaczamy środki na ludzi starych, niepełnosprawnych, niezdolnych do pracy (w powszechnej opinii "potrzebujących") i innych tego typu "budujących zamożność"?

Idźmy dalej, dokładamy do edukacji. Czy następstwem tego będzie:
1) ściągnięcie na nasze uczelnie uznanych na świecie wykładowców (za pensje, zapewne, w granicach 10-20 średnich krajowych), budowa nowych laboratoriów dla wydziałów ścisłych i technicznych, zakup superkomputerów czy
2) przyjęcie większej liczby studentów, żeby "równać szanse" ludzi z IQ w okolicach 90-100 i polepszać wskaźniki liczby osób z wyższym wykształceniem, którymi można się chwalić w świecie?

O armii nawet nie wspominam. Żyjemy w państwie klienckim, w którym obcy ambasador dyktuje nam, jakie leki mamy refundować, jakie prawo uchwalać a na dodatek wzywa do siebie (!!!) naszych ministrów - więc ile byśmy w armię nie włożyli, i tak nasz protektor powie nam co i na jakich warunkach za te pieniądze mamy kupić (normą jest to, że taki zakup nie działa bez serwisu ze strony sprzedawcy albo może być przez niego zdalnie wyłączony).

Ale ok, rozumiem Twoje stanowisko, naiwnych idealistów i utopistów też nam potrzeba, nawet bardziej, niż cyników ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 12 ekonomista1 odpowiada wonsz

W moim głównym komentarzu napisałem ogólnie nie wdając się w szczegóły. Oczywiście, że proste dosypywanie pieniędzy do służby zdrowia czy do systemu edukacji, bez wyboru priorytetów i umiejętnego rozdzielania całego budżetu, stanu zdrowia i wykształcenia nie polepszy. To jest tak jak z 500+, gdyby te środki faktycznie były przeznaczane dla najuboższych, niepełnosprawnych itp., powiązane byłyby z aktywnością zawodową, wówczas ten program miałby może nawet jakiś sens. Nie jest też kwestią czy dodatkowe środki przeznaczyć np. na leczenie młodych czy starszych. Podział powinien przebiegać trochę inaczej. Czasami jednak drobnymi rzeczami jak chociażby np. (przynajmniej moim zdaniem) wprowadzeniem przymusu robienia bezpłatnych badań podstawowych (1 czy 2 razy w roku) można by zwiększyć wykrywalność i zaoszczędzić dużo wyższe kwoty w przyszłości. Wprowadzenie podstaw ekonomii od najmłodszych lat (przede wszystkim nauczania ludzi skąd w rządzie biorą się pieniądze, jakie podatki są płacone, gdzie i w jakiej wysokości) też zwiększyłoby znacznie świadomość wyborczą i obywatelską. To nie idealizm i naiwność.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
11 19 zzibi2

jaka kasa szła na fanaberie?.. kogoś zamknęli, komuś coś udowodnili, jakieś środki odzyskali?
2 lata i nic nie znaleźli.. 500+ pochodzi z zaciąganych pożyczek, które kiedyś trzeba będzie spłacić.. Na razie idziemy drogą Turcji, przejadamy pożyczki..

! Odpowiedz
4 4 wonsz odpowiada ekonomista1

Badania podstawowe nie pozwolą wykryć ani zdiagnozować nic. Mogą co najwyżej, gdy jakiś podstawowy wskaźnik jest poza granicami normy, uzasadnić skierowanie na kolejne 10 badań specjalistycznych. Czy jesteś absolutnie pewien, że opłacalne jest badanie w ten sposób co pół roku 35.000.000 ludzi celem wykrycia PRAWDOPODOBIEŃSTWA choroby, na którą raz w życiu zapadnie pewnie co któryś (co trzeci? co piąty? co dziesiąty) z nich, przy czym co któryś (co trzeci, co piąty, co dziesiąty...?) i tak by na nią zapadł, niezależnie od profilaktyki i diagnostyki?

Wedle mojej wiedzy, nie. I programy profilaktyczne są z tych przyczyn adresowane do określonych grup albo ukierunkowane na określone choroby. Ładne parę lat temu można było próbować np. zakwalifikować się do programu profilaktycznego raka, do czego wstępem było wypełnienie ankiety z informacjami, ile było przypadków w rodzinie badanego. Teraz zaś mój lokalny ZOZ proponuje mi profilaktykę chorób serca, sprowadzającą się do wypełnienia ankiety i badania krwi (czyli pewnie cholesterol i niewiele więcej). Każde takie, proste i ograniczone, badanie to koszt, tak na oko, 200 zł, może więcej (50 zł dostaje lekarz za to, że ja wypełnię ankietę, oprócz tego praca pielęgniarki pobierającej krew, laboranta badającego ją, znów lekarza dokonującego interpretacji badania i udzielającego porady pacjentowi. Oprócz tego czas pacjenta, który na obowiązkowe badanie weźmie wolne w pracy, poświęci czas, a czas to pieniądz, spali paliwo albo kupi bilet, żeby dojechać do ośrodka). Mówisz, raz w roku dla każdego? Świetnie - właśnie wydałeś 7 miliardów rocznie, żeby stwierdzić, że co trzeci Polak niezdrowo się odżywia i występuje u niego zwiększone ryzyko chorób serca ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne