Przemysł odzieżowy: Efekty przewidziane na 2001 r.



Efekty przewidziane na 2001 r.

W SEKTORZE ODZIEŻOWYM W TYM ROKU ZATRUDNIENIE STRACIŁO BLISKO 1600 OSÓB

Z siedmiu spółek odzieżowych notowanych na warszawskiej giełdzie, tylko dwie nie przeprowadziły w tym roku redukcji personelu. Efektem tego, blisko 1600 osób straciło pracę, z czego większość ma nikłe szanse na znalezienie nowej.

Najwięcej wypowiedzeń - bo aż 602 - czekało na pracowników Vistuli. Zatrudnienie w spółce zmniejszyło się z 2330 do 1728 osób. Przyczyną było zlikwidowanie zakładu w Przeworsku. Dodatkowo na początku 2001 r. nastąpić ma przekształcenie zakładów filialnych spółki w Staszowie i Łańcucie w formy spółek zależnych. Stan zatrudnienia w spółce matce może zmniejszyć się wtedy o kolejne 780 osób. Powodem tak drastycznych redukcji była rezygnacja Vistuli z nierentownych kontraktów, dotyczących eksportu przerobowego. Pracę stracili zarówno pracownicy pośrednio produkcyjni, jak i administracyjni. Spółka z tytułu odpraw poniosła koszty rzędu 3,5 mln zł. Już widać pierwsze efekty redukcji personelu - powiedział PG Janusz Płocica, prezes Vistuli. Spółka nie utraciła, a nawet zwiększyła poziom przychodów. Nasze moce produkcyjne są wreszcie w pełni wykorzystywane. Nie zdarzają się sytuacje, że pracownik przychodzi do zakładu i nie ma się czym zająć - zauważył. Podkreśla także, że koszty związane z restrukturyzacją nie odbiły się w znaczący sposób na wynikach finansowych, ponieważ spółka generuje zysk na każdym poziomie. Po dziewięciu miesiącach br. spółka zarobiła na czysto 5,4 mln zł, a przychody ze sprzedaży wyniosły 106 mln zł.

W Wólczance, choć grupowych zwolnień nie przeprowadzano, szacuje się, że pracę straciło blisko 300 osób. Byli to pracownicy zarówno spółki matki, jak i zakładów prowadzących działalność na ograniczonym rozrachunku. Ryszard Polański, prezes spółki - zapewnia jednak, że znaczna część pracowników odeszła na należne im emerytury i renty. Dzięki zmniejszeniu się zatrudnienie już wzrosła wydajność i efektywność spółki - stwierdził prezes. Jednak konkretnych efektów spodziewamy się w pierwszym półroczu 2001 r. Jak dotąd wyniki finansowe Wólczanki - choć nie powalają na kolana - obok Wistilu i Vistuli pozwalają na zachowanie pozycji lidera wśród branży lekkiej. Spółka w br. zarobiła na czysto 1,3 mln zł, przy przychodach na poziomie 72,9 mln zł.

Redukcje personelu nie ominęły również Bytomia, a konkretnie spółki zależnej Bytom Fashion. Zakład odzieżowy w Dąbrowie Górniczym zatrudnia 350 osób, z czego pracę straci około 310. Koszty, jakie spółka poniesie z tytułu odpraw Cezary Przybysławski, prezes Bytomia szacuje na ok. 1 mln zł. Nie spodziewamy się żadnych efektów ekonomicznych, ponieważ pracę stracili tylko pracownicy produkcyjni - powiedział prezes - Jedyną korzyścią będzie nie dopłacanie do nierentownych kontraktów, a takimi właśnie zajmowała się fabryka w Dąbrowie Górniczej. Prezes ma jednak nadzieję, że w przyszłym roku sytuacja finansowa spółki ulegnie poprawie, bowiem po trzech kwartałach tego roku strata netto Bytomia sięgnęła 4,9 mln zł, przy przychodach na poziomie 69 mln zł.

W Mastersie na skutek zlikwidowania zakładu w Zgorzelcu pracę straciło 115 osób. Kolejnych 67 zwolniono z fabryki w Legnicy. Pracę straciło też 30 pracowników administracyjnych. Koszty odpraw wyniosą 300 tys. zł. Ostatnie mają być wypłacone w pierwszym kwartale 2001 r. I właśnie wtedy mają być najbardziej widoczne rezultaty redukcji personelu. Chociaż - jak twierdzi Janusz Jeśmian, prezes spółki - ze względu na zmniejszenie się kosztów osobowych, już wzrósł zysk ze sprzedaży. Masters nie planuje w 2001 r. kolejnych likwidacji zakładów, ponieważ przez cały br. sukcesywnie zmniejsza straty. W sumie po trzech kwartałach tego roku strata netto wyniosła 611 tys. zł, przy przychodach na poziomie 20,3 mln zł.

W Delii z kolei, zatrudnienie straciło 160 pracowników administracyjnych oraz produkcyjnych. Ich terminy wypowiedzeń minęły w kwietniu tego roku. Spółka z tytułu odpraw poniosła koszty rzędu 500-600 tys. zł. Już widać pierwsze efekty redukcji personelu, choćby przez zmniejszenie się kosztów wynagrodzenia pracowników - powiedział Stanisław Ferenc, dyrektor biura zarządu Delii. Jednak na konkretne rezultaty, trzeba będzie poczekać do przyszłego roku - zaznacza. W 2001 r. Delia nie wyklucza kolejnych zwolnień. Nie mniej, nie będą one tak duże jak w roku bieżącym. Nie wiadomo jeszcze, ile byłoby to osób. Wiadomo tylko, że odejdą ci z niższymi kwalifikacjami.  Wydaje się, że Delia nareszcie zaczyna oddychać. Choć po trzech kwartałach br. spółka poniosła stratę w wysokości 2,7 mln zł, przy przychodach na poziomie 19,5 mln zł, to w ostatnim kwartale przychody już znacznie wzrosły (11.981,8 tys. zł) a zamiast straty był zysk netto (1.164,8 tys. zł).

W tym roku jedynie w Próchniku i Wistilu nie przeprowadzono żadnych grupowych zwolnień. Chociaż akurat Próchnik zakończył trzy kwartały br. największymi stratami wśród wszystkich spółek branży odzieżowej. Przychody wyniosły zaledwie 21,7 mln zł, a strata netto sięgnęła 10,4 mln zł. W ramach restrukturyzacji sprzedaliśmy zakład w Rawie

Mazowieckiej. Znalazł się jednak chętny, który zatrudnił całą ekipę już pracujących tam ludzi, czyli 419 osób - zapewnia Zbigniew Przesmycki, prezes spółki. W 2001 r. nie wykluczamy nawet zwiększenie zatrudnienia, zwłaszcza wśród szwaczek - dodał.

Podobnie Wistil nie przeprowadza, ani nie planuje grupowych zwolnień. Pracę straciło niewiele, bo około 20 osób, a i to nie wynikało z trudnej sytuacji ekonomicznej spółki, tylko z racji dostosowania zatrudnienia do rynku. Wistil nie ma bowiem powodów do narzekań. W br. spółka osiągnęła już zysk netto w wysokości 5,8 mln zł, przy przychodach w granicach 104 mln zł. Postęp techniczny powoduje, że większość pracowników ręcznych zastępują obecnie maszyny - powiedziała Krystyna Błochowiak, wiceprezes biura zarządu oraz dyrektor ds. handlowych Wistilu. Spółka dużo inwestuje w nowe maszyny i technologie, dlatego być może zajdzie potrzeba do zatrudnienia nowych ludzi, zwłaszcza informatyków. Będą to osoby głównie z wykształceniem wyższym.

Wszystkie zlikwidowane przez spółki odzieżowe zakłady (w Przeworsku, Dąbrowie Górniczej, Zgorzelcu, Zamościu) miały swoją siedzibę w regionach o dużym stopniu bezrobocia. Ponieważ zatrudnienie stracili głównie pracownicy produkcyjni, to pewne jest, że są to ludzie z wykształceniem zawodowym, ewentualnie średnim. Znalezienie przez nich nowego zatrudnienia graniczy więc niemalże z cudem. Pewne nawet jest, że w branży odzieżowej nie mają na to szans, co zresztą potwierdzają prezesi spółek. Podkreślają także, że osoby poszukujące pracy będą musiały się przekwalifikować, bowiem w większości, zlikwidowane zakłady były jedynymi fabrykami odzieżowym funkcjonującymi w regionie.

ILONA DOMAŃSKA

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,4% I 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% I 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 282,8 zł I 2020
Produkcja przemysłowa rdr 1,1% I 2020

Znajdź profil