REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Rekordowy spadek realnych płac. Inflacja pożera podwyżki

Krzysztof Kolany2022-11-22 10:10, akt.2022-11-22 10:51główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-11-22 10:10
aktualizacja
2022-11-22 10:51

Nominalnie „średnia krajowa” w październiku była o kilkanaście procent wyższa niż rok wcześniej. Oznacza to jednak, że w ujęciu realnym odnotowaliśmy rekordowy spadek wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw.

Rekordowy spadek realnych płac. Inflacja pożera podwyżki
Rekordowy spadek realnych płac. Inflacja pożera podwyżki
fot. Sheviakova Kateryna / / Shutterstock

Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych w październiku 2022 roku wyniosło 6 687,92 zł brutto i było nominalnie (tzn. bez uwzględnienia inflacji) o 13,0 proc. wyższe niż przed rokiem – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To niemal taka sama wartość nominalna jak ta odnotowana we wrześniu.

Ekonomiści spodziewali się, że roczna dynamika „średniej krajowej” wyniesie 14%. Można więc mówić o delikatnym rozczarowaniu. Za to wrześniowa dynamika płac okazała się wyraźnie wyższa od sierpniowej, gdy w danych zobaczyliśmy wymazanie „lipcowego wyskoku” bazującego na wypłacie premii w leśnictwie, górnictwie i energetyce. To właśnie w lipcu nowy nominalny rekord, gdy „średnia krajowa” wzrosła nominalnie aż o 15,8%. W czerwcu statystycy odnotowali wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw o 13,0%, w maju o 13,5%, a w kwietniu wzrosła ona o wówczas rekordowe 14,1%.

Warto jednak uwzględnić wpływ bardzo wysokiej inflacji, która pochłonęła całość wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw. W październiku inflacja CPI osiągnęła przeszło 25-letnie maksimum na poziomie 17,9% rocznie. Oznacza to, że realna roczna dynamika przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw drugi miesiąc z rzędu była ujemna i wyniosła -4,16%. To najniższy wynik w sięgającej roku 2005 historii porównywalnych danych.

Z ujemną realną dynamiką płac w sektorze korporacyjnym mamy do czynienia od maja, jeśli wyłączyć jednorazowy wyskok w lipcu. Ekonomiści spodziewają się, że za sprawą ochłodzenia koniunktury gospodarczej w Polsce oraz wciąż rosnącej inflacji CPI w kolejnych miesiącach zaobserwujemy znaczące pogłębienie się realnego spadek wynagrodzeń.

Przez ostatnie miesiące mogliśmy mówić o istnieniu zjawiska spirali cenowo-płacowej. Rosnące ceny w sklepach skłaniały (i wciąż skłaniają) pracowników do żądania wyższych płac i oczekiwania te przynajmniej do niedawna zwykle były realizowane przez pracodawców. Ci z kolei podnosili ceny swoich wyrobów (i nadal podnoszą), aby zrekompensować sobie wzrost kosztów pracy, energii i półproduktów. W ten sposób powstało błędne koło nakręcające wzrost inflacji. Teraz wygląda to tak, że płace wciąż szybko rosną, ale już nie nadążają za przeciętnym wzrostem kosztów życia szacowanym przez GUS.

Trzeba też dodać, że nie wszyscy pracownicy otrzymują podwyżki. Według "Monitora Rynku Pracy" Instytutu Badawczego Randstad ponad połowa pracowników zadeklarowała, że w ubiegłym roku nie otrzymała podwyżki, mimo że średni wzrost płac sięgał niemal 10%. Na rynku często słyszy się opinie, że na istotny wzrost wynagrodzenia można liczyć dopiero po zmianie pracodawcy.

Równocześnie warto przypomnieć, że cały czas piszemy tu o wynagrodzeniach przed potrąceniem podatków od pracy (składek na ZUS i zaliczki na PIT). Faktycznie liczy się to, ile pracownik otrzyma „na rękę” oraz ile wynosi tzw. koszt pracodawcy - wyliczyć to można, korzystając z Kalkulatora Płacowego Bankier.pl.

Kto tyle zarabia i jak GUS to liczy?

Ponadto raport ten dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników. Statystyki te obejmują więc niespełna 40 proc. pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.

Nieco lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada i dotyczyły stanu na październik 2020 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4702,66 zł brutto, czyli około 3403 zł netto (tzn. na rękę).

Dane, na podstawie których GUS oblicza statystyki przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, pochodzą z „Meldunku o działalności gospodarczej” (DG-1). W ramach tego sprawozdania podmioty o liczbie pracujących 50 lub więcej osób badane są metodą pełną, a podmioty o liczbie pracujących od 10 do 49 osób – metodą reprezentacyjną. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Kto tak dużo zarabia? Wynagrodzenia w Polsce - jak GUS to liczy? [Tłumaczymy]”.

Zatrudnienie pozytywnie zaskoczyło

Liczba zatrudnionych (w przeliczeniu na pełne etaty) w sektorze przedsiębiorstw w październiku 2022 roku wyniosła 6 500,9 tys. i była o 7,1 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Względem października 2021 roku liczba etatów była jednak wyższa o 146,6 tys., czyli o 2,4 proc. Był to rezultat lepszy od oczekiwanych przez ekonomistów 2,2 proc.  

Bankier.pl na podstawie danych GUS

Jeszcze w lutym statystyki zatrudnienia w dużych firmach powróciły do stanu sprzed covidowego lockdownu, przebijając poprzedni rekord z lutego 2020 roku. Przed marcem 2020 r. sektor korporacyjny odpowiadał za 6 445,9 tys. etatów. We wrześniu 2022 roku było ich o 55 tys. więcej.

Komentarze ekonomistów

Monika Kurtek, Bank Pocztowy 

"Październik przyniósł wyhamowanie tempa wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw, ale jednocześnie przyspieszeniu uległo tempo wzrostu zatrudnienia. Podkreślić jednak należy, że dynamika nominalna wynagrodzeń na poziomie 13,0 proc. rdr to wciąż relatywnie wysoki wzrost i w zestawieniu ze wzrostem zatrudnienia o 2,4 proc. rdr (7 tys. estetów więcej w stosunku do poprzedniego miesiąca) udowadnia, że rynek pracy w Polsce pozostaje dość odporny na pogarszającą się koniunkturę.

Oczywiście w ujęciu realnym płace, jak i fundusz płac, spadają, co znajdzie odzwierciedlenie w hamowaniu konsumpcji. W kolejnych miesiącach w statystykach dotyczących zatrudnienia i bezrobocia oczywiście będziemy widzieć pewne pogorszenie, ale raczej nie będzie ono duże. Co więcej, dynamika nominalna wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw jeszcze przez kilka miesięcy może utrzymywać się na dwucyfrowym poziomie (choć nierealny wydaje się raczej poziom bliski stopie inflacji), gdyż presja płacowa pozostaje silna, a w nowym roku czekają nas dwie podwyżki płacy minimalnej „podbijające” oczekiwania także tych zarabiających powyżej minimalnego poziomu.

Ogólny wniosek jest taki, że mamy rynek pracy zupełnie inny niż przy poprzednich dużych spowolnieniach gospodarczych (struktura demograficzna, malejąca podaż pracowników), co powodować będzie, że nawet przy prawie zerowej dynamice PKB w przyszłym roku stopa bezrobocia może otrzeć się co najwyżej o ok. 6,0 proc.".

Agata Filipowicz-Rybacka, Alior 

"Na rynku pracy wciąż nieźle. Tak można podsumować dzisiejsze dane z sektora przedsiębiorstw. Dynamika zatrudnienia zaskoczyła lekko pozytywnie rosnąc z 2,3 proc. rdr do 2,4 proc. rdr. W ujęciu mdm obserwowaliśmy nawet lekki wzrost zatrudnienia (0,1 proc. mdm). Zestawiając te dane z badaniami koniunktury to niezły wynik.

W badaniach przedsiębiorstw raczej przewijają się sygnały zwiastujące pogorszenie popytu na pracę. Spadek dynamiki wynagrodzeń z 14,5 proc. rdr do 13 proc. rdr nie zaskoczył nas. Oczekiwaliśmy nawet mocniejszego spadku (do 12,3 proc. rdr) mając na uwadze silne jednorazowe czynniki (dodatki, nagrody itd. W wybranych sektorach) obserwowane we wrześniu. Dynamika realna płac jest już głęboko ujemna i sięga ok. -4 proc. rdr.

Wydźwięk danych z rynku pracy jest niejednoznaczny w kontekście presji inflacyjnej. My uważamy, że obserwujemy raczej powolne schładzanie koniunktury w tym obszarze, co nie sprzyja szybkiej redukcji inflacji".

Bank Pekao

"W październiku płace spadły realnie o 5 proc. rdr. Naszym zdaniem ten trend się pogłębi i w lutym będzie to już spadek o blisko 10 proc. rdr. Po drodze oczywiście wypłaty premii inflacyjnych mogą dawać złudzenie, że z tymi płacami nie jest aż tak źle (jak w lipcu i wrześniu 2022)".

PIE 

"Płace szczególnie szybko rosną w górnictwie (23 proc.) oraz transporcie (21 proc.). W pozostałych branżach wyniki są zdecydowanie słabsze – tempo oscyluje wokół poziomu 12 proc. Po uwzględnieniu inflacji (17,9 proc.) oznacza to realny spadek siły nabywczej wynagrodzeń. Sytuacja ta utrzyma się przez większość przyszłego roku. Wyniki firm rosną w coraz słabszym tempie, co ograniczy przestrzeń do ewentualnych podwyżek. W porównaniu z wrześniem liczba miejsc pracy w październiku zwiększyła się (7 tys. etatów).

W skali roku zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw jest wyższe o 2,4 proc. W kolejnych miesiącach prawdopodobne są zwolnienia. Niemniej ich skala będzie umiarkowana. Duży odsetek firm dalej raportuje, że istotnym problemem na rynku pracy są wciąż braki kadrowe.

NBP prognozuje, że bezrobocie mierzone w badaniach BAEL wzrośnie z 2,6 proc. do 3,5 proc. w 2023 roku oraz 4,6 proc. w 2024 roku. Prognozy te są dość pesymistyczne wobec wciąż wysokiego zapotrzebowania na pracowników. Niedobory kadrowe stanowią bufor przed znacznym wzrostem bezrobocia. Przedsiębiorcy wciąż częściej planują zwiększać zatrudnienie niż zwalniać. W przypadku pogorszenia koniunktury w pierwszej kolejności zrezygnują z tworzenia nowych miejsc pracy".

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Otwórz konto firmowe w Banku Millennium i zgarnij PREMIĘ

Otwórz konto firmowe w Banku Millennium i zgarnij PREMIĘ

Komentarze (96)

dodaj komentarz
nasch_tschalnik
Niemal nikt nie chce już Polsce Kaczyńskiego pożyczać pieniędzy. Rentowności polskich obligacji skarbowych są już historycznych poziomach, ale chętnych do ich kupna brak. Sytuacja, że inwestorzy unikają papierów dłużnych jakiegoś państwa, oznacza, że wątpią w przejrzystość i rzetelność jego danych finansowych tudzież wypłacalność.Niemal nikt nie chce już Polsce Kaczyńskiego pożyczać pieniędzy. Rentowności polskich obligacji skarbowych są już historycznych poziomach, ale chętnych do ich kupna brak. Sytuacja, że inwestorzy unikają papierów dłużnych jakiegoś państwa, oznacza, że wątpią w przejrzystość i rzetelność jego danych finansowych tudzież wypłacalność. To zwie się już od setek lat bankructwem.
jas2
Na tle innych państw wypadamy bardzo dobrze. U nas spadek jest niewielki. Energia podrożała, więc wszystkim obywatelom świata obniżył się poziom życia (z wyjątkiem tych żyjących z ropy i gazu).
300_pala
Spoko . Wungla mamy na 200 lat …
nasch_tschalnik
Za Tuska dolar kosztował 3 złote, 4,7 zł za Kaczyńskiego. Frank był za Tuska po 3,3 PLN, jest po 4,85 za Kaczyńskiego. Kaczyński zrujnował Polaków rozdawnictem i dodrukiem pustego pieniądza. Niczego nie zbudował poza pomnikami brata. Kaczyński kopiuje politykę prezydenta Zimbabwe Mugabe, który zrujnował inflacją kraj i uciekł z kraju Za Tuska dolar kosztował 3 złote, 4,7 zł za Kaczyńskiego. Frank był za Tuska po 3,3 PLN, jest po 4,85 za Kaczyńskiego. Kaczyński zrujnował Polaków rozdawnictem i dodrukiem pustego pieniądza. Niczego nie zbudował poza pomnikami brata. Kaczyński kopiuje politykę prezydenta Zimbabwe Mugabe, który zrujnował inflacją kraj i uciekł z kraju z walizkami złota nocą, w otoczeniu swych ochroniarzy. Mugabe miał ochroniarzy mniej niż ma ich Kaczyński.
jas2
"Za Tuska dolar kosztował 3 złote, 4,7 zł za Kaczyńskiego" To nieprawda, ale...

Pisz pan do Baidena może obniży dolara...
nasch_tschalnik odpowiada jas2
Kostka masła za Tuska 2,19- 2,49 złotych. Kostka masła za Kaczyńskiego 11,99-13,99 złotych.
300_pala odpowiada nasch_tschalnik
Jasiu kury choduje
jacko400
Po brało władze Euro było po 3,3 zł jak oddawali władze w 2015 Euro 4.2 zł czyli złotówka straciła ok 35 procent za ich panowania:) Teraz PiS wział Euro po 4,2 zł teraz kosztuje 4.7 zł czyli złotówka straciła ok 12 procent Pozdr mistrzu
sar1
Nie dopuścimy do powrotu polityki monetarnej Balcerowicza każdy Polak będzie miał pracę i zarobki w przeliczeniu na dolary 10$ miesiecznie
ronald_tysk
Co miałeś z polskiego?

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki