REKLAMA

„Proszę posprzątać ten bałagan”. Pracownicy drżą przed ZUS-em

Weronika Szkwarek2020-10-12 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-10-12 06:00
fot. Lukasz Krol / FORUM

Staż pracy: 12 lat, farmaceutka, wezwana na komisję po zabiegu ablacji. Powód? Zbyt długie zwolnienie lekarskie. Pytanie: „czego chce pani ode mnie”. Kolejna pacjentka. Staż pracy: 35 lat. Powód – renta. „Proszę się nie odzywać”. Lekarze orzecznicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych – to na spotkanie z nimi drżą pacjenci.

Podczas rozmów z pracownikami, którzy musieli z różnych powodów stawić się albo przed lekarzem orzecznikiem, albo przed całą komisją lekarską w ZUS-ie, pada najczęściej jedno określenie na przebieg takiego spotkania: „odczłowieczające”.

Zgodnie z danymi Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na lekarzy orzeczników czeka obecnie 88 wakatów.

Problem z sercem? Orzeka gastrolog

Na grupie facebookowej o nazwie „Pokrzywdzeni przez ZUS” padło pytanie: Kto jest za wprowadzeniem nagrania pacjenta podczas badania przez orzecznika ZUS? Post spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem, kilkadziesiąt reakcji, kilkanaście odpowiedzi. Część dotyczyła prywatnych doświadczeń. Zarzuty dotyczyły niestosownych komentarzy lekarzy, informacji, że nikt nie zapoznał się z dokumentacją, że problemy kardiologiczne oceniał okulista, a psychologiczne – ortopeda. Rozmawiam prywatnie z kilkoma osobami.

– Jestem po dwóch operacjach kręgosłupa, nieskutecznych i czekam na trzecią. Po 35 latach pracy poszłam na zwolnienie lekarskie następnie przyznano mi świadczenie rehabilitacyjne, a potem starałam się o rentę, którą udało mi się dostać. Byłam na około 10 komisjach zusowskich. Zacznę od tego, że lekarze, którzy mnie badają, to nie są lekarze specjaliści w konkretnej dziedzinie. Powinnam być badana przez neurologa lub ortopedę, trafiałam np. na gastrologów – mówi w rozmowie z Bankier.pl Małgorzata, mieszkanka Warszawy.

Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zgłaszam się z pytaniem, czy to zasadne, aby lekarz o innej specjalizacji orzekał o zdrowiu pacjentów w obszarze, który nie jest mu znany z praktyki zawodowej.

– W postępowaniu orzeczniczym lekarze orzecznicy i komisje lekarskie korzystają z dokumentacji wytworzonej i gromadzonej przez lekarzy leczących (specjalistów z różnych dziedzin medycyny) oraz wyników badań wykonanych dla celów diagnostyczno-leczniczych. Istnieje też możliwość zlecania w postępowaniu prowadzonym w ZUS dodatkowych opinii lekarzy konsultantów (specjalistów z węższych dziedzin medycyny) lub psychologów, badań dodatkowych oraz obserwacji szpitalnej. Zarówno konsultacje specjalistyczne, jak i badania dodatkowe lub obserwacje szpitalne są zlecane do wykonania w każdym przypadku, gdy zgromadzona w sprawie dokumentacja medyczna nie jest wystarczająca do wydania orzeczenia. Podkreślenia wymaga, że przy ocenie niezdolności do pracy lekarz orzecznik i komisja lekarska (która orzeka w składzie trzech lekarzy specjalistów) zobowiązani są uwzględnić wszystkie schorzenia, z powodu których jest leczona osoba ubezpieczona oraz dokonać łącznej oceny ich następstw, powodujących naruszenie sprawności organizmu. Rzadko zdarza się, aby przyczyną niezdolności do pracy były następstwa jednego schorzenia, a więc w rozpatrywaniu indywidualnej sprawy nie wystarczy nawet wysokospecjalistyczna wiedza z jednej tylko dziedziny medycyny. Zadaniem lekarza orzecznika i lekarzy – członków komisji lekarskiej jest ustalenie, zgodnie ze stanem faktycznym, aktualnym stanem wiedzy medycznej oraz zasadami etyki lekarskiej, w jaki sposób schorzenia upośledzają funkcje organizmu i czy to upośledzenie ma wpływ na zdolność do pracy. Do dokonania tej oceny niezbędna jest kompleksowa analiza wszystkich dostępnych źródeł informacji o stanie funkcjonowania osoby badanej, a nie tylko i wyłącznie wiedza z zakresu jednej specjalności medycznej – mówi w rozmowie z Bankier.pl Paweł Żebrowski, z biura prasowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Dodaje, że wszyscy zatrudnieni w ZUS lekarze orzecznictwa lekarskiego spełniają wymagania określone w obowiązujących przepisach prawa oraz posiadają niezbędne kwalifikacje: są specjalistami w zakresie tych dziedzin medycyny, które dotyczą schorzeń będących najczęstszą przyczyną niezdolności do pracy, a przed przystąpieniem do wydawania orzeczeń odbywają szkolenia z zakresu przepisów prawa oraz standardów orzekania.

Jak wynika z praktyki pacjentów, rzadko jednak ma miejsce, aby osoby o odpowiedniej specjalizacji znajdowały się w składzie komisji lub przekazano ich sprawę do dodatkowej konsultacji.

Proszę się rozebrać, proszę nic nie mówić

Inną sprawą często podnoszoną przez pacjentów jest atmosfera i przebieg badania, który, jak mówią, uwłacza ludzkiej godności.

– Pani doktor od razu pokazała kto tu rządzi. Pokazując dokumentację medyczną, kazała mi „posprzątać bałagan” i zapytała się, czego ja od niej chcę. Nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Sama mam do czynienia z pacjentami i w życiu bym nie podeszła tak do moich pacjentów. Dla mnie było to coś strasznego. I do tego ogromny stres. Nie chciałabym być w takim miejscu drugi raz – opowiada Helena, która w zawodzie farmaceuty pracuje 12 lat. Na spotkanie z lekarzem orzecznikiem została poproszona, ponieważ w opinii ZUS-u jej okres zwolnienia lekarskiego trwał dłużej niż powinien. To między innymi te sytuacje spowodowały, że pacjenci chcieliby monitoringu podczas badań. Niektórzy decydują się na nagrywanie spotkań z orzecznikami.

Podczas rozmowy z rzecznikiem ZUS-u jestem uczulona, że jeśli przekażę dane identyfikacyjne moich rozmówców, zostanie przeprowadzone postępowanie wyjaśniające. – Zapewniamy, że wszystkie zastrzeżenia odnoszące się do pracy lekarzy orzekających w ZUS są traktowane przez nas z najwyższą uwagą i starannością, a indywidualne skargi są szczegółowo wyjaśniane – tłumaczy Paweł Żebrowski. – W ZUS podejmowane są działania w granicach obowiązującego prawa, które mają zagwarantować prawidłowość i jednolitość orzekania dla potrzeb świadczeń. Zostały opracowane i przekazane do stosowania przez lekarzy orzekających standardy orzecznicze wskazujące sposób podejścia i metodę prawidłowej oceny stanu zdrowia, stopnia naruszenia sprawności organizmu oraz zdolności do wykonywania pracy zarobkowej. Wskazówki w tym zakresie służą między innymi prawidłowemu i kompleksowemu udokumentowaniu ustaleń orzeczniczych – podaje rzecznik ZUS-u.

Po drugiej stronie barykady stają pacjenci. – Bulwersuje mnie to, że lekarze orzecznicy są opryskliwi, warczą na pacjentów. Kiedy po raz pierwszy poszłam na komisję, zaczęłam od razu opowiadać co mi dokucza. Lekarz w ordynarny sposób przerwał rozmowę. „Proszę nie mówić, jak będę chciał zadać pytania, to zapytam” padło ze strony lekarza – opowiada Małgorzata. - Podczas wizyty na początku lekarz lub lekarze po łebkach przeglądają dokumentację i padają słowa: „proszę się rozebrać”, „proszę się schylić”. Bardzo przedmiotowy sposób. „Ale proszę się nie odzywać” – pada, kiedy chcę o coś dopytać – uzupełnia.

Na forach z kolei padają kolejne przykłady niewybrednych wypowiedzi lekarzy. „Ciężką pracę to wykonują górnicy i hutnicy”, opowiada budowlaniec. Z kolei na naderwane ścięgno Achillesa padło: „Trzeba było mieć przy sobie taki spray, który używają sportowcy, to by nic pani nie bolało”, mówi inna pacjentka. Kobieta ze stwardnieniem rozsianym usłyszała, że powinna iść na świadczenie przedemerytalne, bo przecież przepracowała 37 lat, a nie starać się o rentę.

Brak badania, wiązanie butów

Osoba stawiająca się czy przed komisją lekarską, czy wyłącznie przed lekarzem orzecznikiem, przygotowuje dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dokumentację – wyniki badań, karty konsultacji, dotychczasowe orzeczenia.

– Lekarze nie są absolutnie zapoznani z tą dokumentacją. Pośpiesznie podczas wizyty zaczynają przeglądać te dokumenty, okazuje się, że nie są w ogóle przygotowani do tej rozmowy. Pytają „a ma pani wynik rezonansu”, który oczywiście wcześniej dostarczyłam, ale na szczęście już jestem przygotowana i dodatkowo kseruję i mam ze sobą i podaję, mimo że w stercie dokumentów leży i ten wynik – opowiada Małgorzata, która przed spotkaniem zawsze posiada własny komplet badań, aby w razie takich sytuacji móc przekazać odpowiednie dokumenty.

Helena, farmaceutka, na spotkanie z orzecznikiem została wezwana po zabiegu ablacji. Przyjął ją lekarz gastrolog, oczekiwała badania kardiologicznego. – Ciężko to było nazwać badaniem. Lekarz nie zmierzył mi ciśnienia i nawet nie posłuchał, jak serce bije przy stwierdzonej arytmii – opowiada.

Małgorzata, która mierzy się z bólami kręgosłupa uniemożliwiającymi jej siedzenie w jednej pozycji, na komisji była proszona o zdjęcie butów. – Za każdym razem towarzyszy temu stres, że będzie to badanie niegodne i nie jest uzależnione od mojego stanu zdrowia. Pada rozkaz „proszę zdjąć buty” i ja już wiem, że obserwują, czy jestem w stanie i w jaki sposób je ubrać, bo bólu nie widać – mówi w rozmowie.

Małgorzata w swojej historii ma za sobą odwoływanie się od decyzji ZUS-u na drodze sądowej. – Byłam po operacji, a ZUS przyznał mi 75 proc. renty. Wynajęłam prawnika, ZUS wezwał swojego lekarza orzecznika, który stanął po stronie ZUS-u. W sądzie wywalczyłam 100 proc. renty, po kilku miesiącach starań. Po siedmiu miesiącach jeszcze raz miałam zostać zbadana przez orzecznika, ale sąd uznał, że to niemożliwe, bo te siedem miesięcy temu byłam w innym stanie, a sprawa dotyczyła tamtego czasu – opowiada.

Praca? Nie, dziękuję

Wśród wymagań stawianych lekarzom orzecznikom jako niezbędne wymienia się: tytuł specjalisty i minimum cztery lata czynnego wykonywania zawodu. Jako „mile widziane” – specjalizacja z chorób wewnętrznych, chirurgii, neurologii, psychiatrii, ortopedii, medycyny rodzinnej lub medycyny pracy, W zakresie kompetencji miękkich: umiejętność współpracy z innymi, podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów czy radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Ponadto chęć rozwijania wiedzy, rzetelność, odpowiedzialność, terminowość komunikatywność i opanowanie. W ogłoszeniach o pracę na stronie ZUS-u nie padają widełki płacowe, pytanie o warunki kieruję do rzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych prowadzi nabory na stanowisko lekarza orzecznika, zgodnie z potrzebami występującymi w poszczególnych jednostkach organizacyjnych ZUS. Na dzień 31 sierpnia 2020 r. prowadzono rekrutację na 88 wakatów. Lekarzom zatrudnianym na to stanowisko proponowane jest wynagrodzenie zgodne z kwotami określonymi w Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy, które jest ustalane z kandydatami w zależności od ich kwalifikacji oraz doświadczenia zawodowego – wyjaśnia Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS-u.

Pytam członków grupy Porozumienie Rezydentów o kontakt do lekarzy orzeczników. W odpowiedzi otrzymuję informację, że najczęściej pracują tam osoby już w wieku emerytalnym.

Jeden z lekarzy wypowiedział się: „ZUS jest pod ścianą, nikt tam nie chce pracować. Kilka razy już do mnie dzwonili z propozycją pracy, mimo że za każdym razem mówię, że nie mam uprawnień (specjalizacji), ani nie jestem i nie będę zainteresowany”. Dopytywany jest o stawki, jakie proponuje ZUS, okazuje się, że można zarobić, pracując na cały etat, około 6 tys. zł brutto. 

Stając przed komisją lub orzecznikiem, należy przede wszystkim mieć grubą skórę. – Ja jeszcze jestem zdeterminowana, potrafię się w tym odnaleźć. Ale znam osoby, które nie mają do tego zdrowia, bo sama choroba ich przytłacza i psychicznie nie mają siły walczyć. Nie chcą się odwoływać, poddają się lub nie stać ich na prawnika – podsumowuje weteranka walki z ZUS-em.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (12)

dodaj komentarz
tomitomi
zus do likwidacji ! natychmiast i nieodwołalnie !! dla dobra Polski i Polaków ! ! !
1as
Myślałem, że "proszę posprzątać ten bałagan" to było polecenie przełożonego w ZUS do podwładnego.
Takich poleceń powinno paść w ZUS bardzo dużo!
A tak na marginesie, to Chuck Norris to jedyny człowiek, któremu mówią 'dzień dobry" w ZUS :)
samsza
Niedawno był artykuł kto i pod wpływem czego przychodzi na rozmowy o pracę oraz jak się odzywają. Do lekarza ZUSu wyjątkowo przychodzą sami mili i kulturalni ludzie? Podejrzewam, że ci co tak narzekają zrezygnowaliby z takiej pracy po jednym dniu. Info: nie znam żadnego lekarza orzecznika, nigdy na komisji nie byłem. Niedawno był artykuł kto i pod wpływem czego przychodzi na rozmowy o pracę oraz jak się odzywają. Do lekarza ZUSu wyjątkowo przychodzą sami mili i kulturalni ludzie? Podejrzewam, że ci co tak narzekają zrezygnowaliby z takiej pracy po jednym dniu. Info: nie znam żadnego lekarza orzecznika, nigdy na komisji nie byłem. Jeżeli jest tak, że wchodzi pacjent po pacjencie to po wizycie jakiegoś chama nie oczekiwałbym potraktowania z empatią, to jest psychologicznie niemożliwe. Wszędzie są jednostki psycho, ale jak piszecie, że tak jest zawsze, to musi być jakaś przyczyna.
anty12
TO jest tylko mozeliwe w mentalnosci bolszewicko - bantustanowej. Od stuleci mam y w Poslce podzial na Pan i cham. Tu pseudolekarze, ktorzy teraz udaja ze ni emoga pracowac na NFZ, ale za to prywatnie juz sie nie boja, znecaja sie nad ludzi, zgodznie z pisowska polityka bolszewicka. Nie ma w polsce zadnego prawa i sprawiedliwosci,TO jest tylko mozeliwe w mentalnosci bolszewicko - bantustanowej. Od stuleci mam y w Poslce podzial na Pan i cham. Tu pseudolekarze, ktorzy teraz udaja ze ni emoga pracowac na NFZ, ale za to prywatnie juz sie nie boja, znecaja sie nad ludzi, zgodznie z pisowska polityka bolszewicka. Nie ma w polsce zadnego prawa i sprawiedliwosci, jest dzicz i prawo silniejszego. Jak taki pseudolekarz trafi na chama i dostanie kilka k i ch na klate to mieknie. Wiem z doswiadcenie. Z nimi trzeba jechac jak z k.
spedytor
Zadamy dziedzicznosci skladek do ktorrych zmuszani jestesmy aby wplacac do ZUS . nie chcemy rent nie chcemy zasilkow chorobowych nie chcemy utrzymywac orzecznikow pseudo lekarzy
potiomkin
Jak lekarz ma minimum oleju w głowie, to przecież nie będzie pracował dla ZUSu bo znajdzie zatrudnienie za o wiele wyższe pieniądze w lepszym otoczeniu. W ZUSie są ludzie, którzy gdzie indziej nie znaleźliby zatrudnienia, np. z powodu różnych skrzywień psychicznych. Więc często zachowują się jak obozowi lekarze. Podobnie Jak lekarz ma minimum oleju w głowie, to przecież nie będzie pracował dla ZUSu bo znajdzie zatrudnienie za o wiele wyższe pieniądze w lepszym otoczeniu. W ZUSie są ludzie, którzy gdzie indziej nie znaleźliby zatrudnienia, np. z powodu różnych skrzywień psychicznych. Więc często zachowują się jak obozowi lekarze. Podobnie ma się z biegłymi sądowymi (jaki fachowiec będzie pracował za 30-40 zł za godzinę?)
forfun
nagrywać i eliminować chamstwo i brak profesjonalnego podejścia u lekarzy oraz próby naciągania u pacjentów. proste
gronostaj
I co zwolnią go? Obecna władza i tak jedyne co ma do zaoferowania lekarzom to "niech jadą".

System jest niewydolny, lekarzy jest za mało, są przeciążeni pracą, a do tego zarobki to ułamek tego co można zarobić za Odrą.
niedorzeczny
Oczywiście że eliminować chamstwo, ale tylko skutecznymi metodami. Zlikwidować ZUS!
mocarz
"(...) Zostały opracowane i przekazane do stosowania przez lekarzy orzekających standardy orzecznicze wskazujące sposób podejścia i metodę prawidłowej oceny stanu zdrowia (...) - podaje rzecznik ZUS-u"
Aha, czyli wszystko w porządku, bo zgodne z opracowanym standardem. Czego się czepiacie? :D

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki