Prezydent Warszawy o sukcesie stołecznych obligacji

Gość Radia PiN

Hanna Gronkiewicz - Waltz

18.02.2010 r.

Cezary Szymanek: Gościem radia PiN jest dzisiaj Hanna Gronkiewicz - Waltz - prezydent miasta stołecznego Warszawy. Dzień dobry pani prezydent.

Hanna Gronkiewicz -Waltz: Dzień dobry.

CS: Zacznijmy od sprawy ważniejszych niż polityka - śnieg na ulicach, czy Warszawa przygotowana jest na idące dodatnie temperatury?

HG: Jesteśmy przygotowani i mamy nadzieję, że one nie w sposób raptowny, ale nastąpią, bo to oczywiście ułatwi topnienie śniegu. Optymalne byłoby, tak jak było zresztą w zeszłym tygodniu, że lekki przymrozek w nocy i że były plusowe temperatury w dzień. Wtedy śnieg się roztapiał w dzień i bliżej wieczora to spływało do kanałów.

CS: A czynnik ludzki będzie pomagał?

HG: Oczywiście my jesteśmy w stałej można powiedzieć gotowości, przed wyjazdem na urlop zrobiłam spotkanie całego zespołu okresowego, zresztą z gośćmi z zewnątrz.

CS: Czy będzie wywózka śniegi leżącego na ulicach, czy nie?

HG: Wywózka śniegu się w małym zakresie odbywa, bo my wywozimy ten śnieg. Mamy kontakt z sześcioma firmami, które ten śnieg wywożą. Ja państwo wiedzą jest taka druga strona medalu, bo niektórzy wokół Warszawy się denerwują, że do nich wywożą, a powiedzmy sobie szczerze, że to jest jednak pewne zasolenie, to nie jest ekologia. Niesłusznie mówią ci, którzy twierdzą, że i tak pójdzie do Wisły, otóż nie, bo jeżeli pójdzie przez kanały ściekowe do Wisły, to przedtem będzie oczyszczony, po pierwsze w oczyszczalni Czajka, która cały czas działa, tyle, że ją modernizujemy, po drugie w oczyszczalni Południe koło Wilanowa, także wrzucenie brudnego śniegu do Wisły i oczyszczonego, w oczyszczalni poprzez kanały, to są dwie różne rzeczy, zresztą chodzi o standardy ekologiczne. Za komuny można było wrzucać brudny śnieg do Wisły, ale teraz już nie.

CS: Ile zima kosztowała Warszawę do tej pory?

HG: Sto milionów kosztowała, a jeszcze zakładamy, że może być następne dwadzieścia, żeśmy pościnali środki z około dziesięciu milionów po prostu z rożnych działów innych.

CS: Zostawiając zimę, ale pozostając jeszcze przy Warszawie, miało być pięćset milionów, sprzedano trzysta milionów, obligacje miasta stołecznego Warszawy, to trzecia emisja obligacji od debiutu w zeszłym roku. Sukces, mimo to, że miało być pięćset, a było trzysta?

HG: Oczywiście, że sukces, bo nam chodzi o to, żeby te pieniądze podatników jak najefektywniej wydawać, w związku z tym po pierwsze poprzednia emisja była obligacji dziesięcioletnich, teraz dwunastoletnie, czyli żeśmy sobie wydłużyli te obligacje. Druga rzecz to emisja była dużo dla nas tańsza, w porównaniu z poprzednimi, dlatego żeśmy nawet zamknęli poniżej chętnych, bo chętnych było bodajże na trzysta czterdzieści prawie milionów. Myśmy zamknęli na trzysta, bo tyle nam na dzisiaj wystarczy na finansowanie tych inwestycji. My też nie chcemy czegoś robić niepotrzebnie, jeżeli jest zima, spowolnienie prac, nie dostajemy faktur w takim tempie jakby normalnie była to bez mrozów zima, jak na przykład chociażby w zeszłym roku, no to wtedy nie potrzebujemy przedwcześnie pożyczać.

CS: Spodziewać się w tym roku jeszcze kolejnej emisji obligacji?

HG: To jest niewykluczone.

CS: A na jaką kwotę jeżeli już?

HG: Ja myślę, że to jest mniej więcej podobna kwota, czy to będzie dwieście czy trzysta milionów, to mniej więcej ten rząd wielkości co do tej pory. W tej chwili na przykład jeszcze nie myślimy o euroobligacjach. Na tamtych można powiedzieć, już na dzisiaj dobrze wyszliśmy.

CS: A dlaczego nie myślą państwo o euroobligacjach?

HG: Ja nie mówię, że my ich nie wyemitujemy.

CS: Też w tym roku, jest taka szansa?

HG: Zobaczymy, dopiero jest luty. Natomiast to co nam się wyjątkowo opłaciło, w tych euroobligacjach wówczas, to było to, że złoty był słaby, a one były w euro, było stałe oprocentowanie, czyli ryzyka stopy procentowej nie ma. Natomiast było ryzyko kursowe,
a wszystko wskazuje na to, że złoty się będzie umacniał. Już żeśmy na tej emisji euroobligacji w jakimś sensie zarobili, bo złoty jest mocniejszy, a wtedy był słabszy. Staramy się jakoś tak bardzo racjonalnie i rozsądnie gospodarować pieniędzmi podatników.

CS: To przejdźmy w takim razie teraz do polityki, pani prezydent czy pani już zagłosowała
w prawyborach, w Platformie Obywatelskiej?

HG: Nie, dopiero wkrótce ja skompletuję komisję wyborczą, pewien zespól operacyjny, który będzie jej pomagał i wybory jako takie myślę, że zaczną się około drugiego tygodnia marca, tak, że nie ma jeszcze głosowania. Technicznie jest to już mniej więcej przygotowane, będzie wysyłany i login i koperta, także ci którzy nie posługują się swobodnie internetem, otrzymają kopertę z kartą i mogą ją odesłać.

CS: Pojawiły się głosy, że owe głosowanie przez internet będzie można w dosyć prosty sposób zafałszować. Nie ma takich obaw w Platformie?

HG: Nie, dlatego, że każdy tylko raz dostanie login i raz będzie mógł się zalogować.

CS: Ale można przecież napisać jakiegoś wirusa do programu komputerowego.

HG: Wie pan, to wszystko można, to i do Pentagonu można wpuścić wirusa, ale jednak nikt
w związku z tym się nie wycofuje z używania internetu i myślę, że będziemy mieli firmę profesjonalną, która będzie to zabezpieczać.

CS: Ma pani swojego faworyta?

HG: Ja nie mam już faworytów, ponieważ jestem przewodniczącą komisji wyborczej.

CS: Ale będzie pani głosowała.

HG: Będę głosowała, ale to oczywiście w jakimś sensie pozostanie moją słodką tajemnicą
i komisji.

CS: Ale pierwsza połowa alfabetu czy druga połowa alfabetu?

HG: Już teraz pan mnie nie skusi na żadne preferencje. Uważam, że mamy dwóch bardzo dobrych kandydatów.

CS: A który lepszy?

HG: Myślę, że w taki sposób, niezupełnie jak amerykański, nie tak może widowiskowy, ale dokonamy pierwszych w historii w Polsce prawyborów kandydata na stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

CS: Nie ma pani takiego wrażenia, że właśnie owe prawybory, z całym szacunkiem dla wyboru kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta, Donald Tusk odsuwa od siebie odpowiedzialność za wyniki wyborów prezydenckich? Bo później na przykład powie:
„Przecież to wy wybraliście”, prawda?

HG: Ja w ogóle sobie nie wyobrażam, żeby Donald Tusk wybierał kandydata, jeśli
w ogóle to Zarząd Krajowy, a pamiętajmy o tym, że w tym Zarządzie Krajowym jest naprawdę chyba blisko dziesięć osób, także to nie jest tak.

CS: Ale głos Donald Tuska liczy się wielokrotnie.

HG: My oczywiście słuchamy siebie nawzajem a Donalda Tuska też natomiast wybierałby na pewno Zarząd Krajowy gdyby nie było prawyborów. Mogłaby wybierać też, ale to byśmy zbyt długo czekali, Rada Krajowa. My uważamy, że jest to bardzo zresztą zdrowe dla obu potencjalnych kandydatów na kandydata, żeby zacząć rywalizować wcześniej. Oczywiście powinna to być rywalizacja, że tak powiem fair.

CS: No właśnie spodziewa się pani wewnętrznej kampanii wyborczej?

HG: Nie, nie spodziewam się jakiejś istotnej kampanii wyborczej, co najwyżej jakieś sondowanie, zresztą muszę pani powiedzieć, że znam już koła, które już tajne głosowania porobiły u siebie, także myślę, że…

CS: I w tych kołach kto wygrywa?

HG: To już nie moja rola, nie było to moje koło do którego ja należę, więc tym bardziej nie upoważniona jestem, żeby mówić. Na pewno myślę, że taka, w tym przypadku demokracja bezpośrednia, czyli czterdzieści sześć tysięcy osób, które będzie wybierało swojego kandydata bardzo też jest korzystne dla partii. Myśmy mieli swój błękitny marsz, to bardzo nas zmobilizowało. Dzięki temu myślę, w dużej mierze udało się wygrać wybory i myślę, że taka mobilizacja jest bardzo ważna. To taka inna forma błękitnego marszu, takiego skrzyknięcia się, bycia razem.

CS: Po tym jak Jarosław Kaczyński mówił, że są haki na Radosława Sikorskiego, teraz SLD jak pisze dziś „Dziennik, Gazeta Prawna” zamierza uderzyć, ale tym razem w Bronisława Komorowskiego, zamierza wytoczyć w tym tygodniu ową batalię, na podstawie stwierdzenia, że marszałek sobie nie radzi w sejmie, a więc sobie nie poradzi jako prezydent.

HG: Takie jest zbójeckie prawo można powiedzieć koalicji, że ma krytykować koalicję rządzącą a tym bardziej potencjalnego kandydata i ja się temu jakoś specjalnie nie dziwię. Myślę, że on jest bardzo sprawnym marszałkiem, zwłaszcza jeśli się go porówna do poprzedników, bo zawsze trzeba na tle czy Marka Jurka czy Ludwika Dorna, którzy nigdy nic nie ujawniali, żadnej ustawy opozycji. Myślę, że też różni byli marszałkowie za czasów jeszcze SLD, także Bronisław Komorowski jest niewątpliwie takim marszałkiem najbardziej powiedziałabym statecznym.

CS: Nie boi się pani owego ataku SLD?

HG: Nie, nie boję się.

CS: Dziś w sejmie, skoro jesteśmy już na Wiejskiej, dziś w sejmie pierwsze czytanie projektu
o parytetach. Jaki procent kobiet powinien być na listach wyborczych pani zdaniem?

HG: Ja jestem taką osobą, która jest gotowa, żeby było pół na pół. Ja staram się tak dobierać zespoły, zwłaszcza po moim wiceprezesowaniu w Londynie, w EBOR, gdzie mogłam się zapoznać z różnymi badaniami socjologicznymi, dużo głębszymi niż u nas, co oczywiście jestem przekonana, że zespoły mieszane i to w równych proporcjach mieszane są najlepsze.

CS: Ale rozumiem, że jest jakieś „ale”?

HG: Nie, ja jestem za parytetem, ja podpisałam.

CS: Ale pół na pół, tak?

HG: Myślę, że pół na pół, jeśli będzie trzydzieści, trzydzieści pięć, czterdzieści, to mnie wszystko będzie satysfakcjonować dlatego, że ja niestety przez dwadzieścia lat niepodległej Polski nie doczekałam się istotnego zwiększenia liczby kobiet w sejmie.

CS: I myśli pani, że Platforma podniesie rękę za trzydzieści, trzydzieści pięć chociażby?

HG: Ja jestem taką osobą, która kiedyś nie była przekonana do parytetów, więc zakładam, że tak jak ja mam wolność myślenia w tym zakresie to i inni mają, więc na pewno myślę, że nie będzie jakiejś dyscypliny, ale myślę, że dobrze byłoby, żeby było więcej kobiet na listach, bo ja jako osoba, która uczestniczy w sporządzaniu ostatecznych list, jako członkini

i wiceprzewodnicząca zarządu krajowego czasami widzę, że są okręgi, gdzie kobiety są co najmniej najwcześniej na szóstym miejscu, albo chyba był nawet taki, że wcale. Ja uważam, że więcej kobiet powoduje życie polityczne, nie tylko jak niektórzy mówią łagodniejsze, kobiety łagodzą obyczaje, ale myślę, że bardziej efektywne i korzystne.

CS: Hanna Gronkiewicz - Waltz, prezydent Warszawy. Dziękuje bardzo.

HG: Dziękuję.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Rozlicz PIT za 2017
szybko i bez błędów

Darmowy program
PIT 2017

e-pity logo
Copyright 2009-2017 e-file sp. z o.o. sp. k.

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% XII 2017
PKB rdr 4,9% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 2,7% XII 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl