Prezydent Boliwii Evo Morales publicznie ogłosił swą dymisję

W obliczu trwających od trzech tygodni społecznych protestów lewicowy prezydent Boliwii Evo Morales oświadczył w niedzielę w telewizyjnym przemówieniu, że składa dymisję. Zdaniem opozycji, wyniki niedawnych wyborów, które zapewniły mu reelekcję, są sfałszowane.

(fot. David Mercado / Reuters)

Morales poinformował, że wysłał do parlamentu deklarację ustąpienia z urzędu szefa państwa. Jednocześnie ostatnie wydarzenia nazwał "obywatelskim zamachem stanu". Wcześniej w niedzielę zapowiedział powtórne rozpisanie przeprowadzonych 20 października wyborów.

Tuż po telewizyjnym oświadczeniu Moralesa szef boliwijskich sił zbrojnych generał Williams Kaliman poinformował, że prezydent podał się do dymisji pod presją armii, która wezwała go do ustąpienia. "Prezydent dla dobra naszej Boliwii zrezygnował ze swojego mandatu, umożliwiając przywrócenie pokoju i utrzymanie stabilności kraju" - powiedział Kaliman.

"Prosimy mieszkańców Boliwii i wszystkie zmobilizowane siły o odrzucenie postawy przemocy i nieporządku wśród naszych braci, aby wśród rodzin nie dochodziło do rozlewu krwi, bólu i żałoby" - zaapelował szef armii. "Daliśmy światu lekcję, jutro Boliwia będzie nowym krajem" - dodał poprzedni prezydent kraju Carlos Mesa, który 20 października przegrał wybory z Moralesem.

Wcześniej w niedzielę Morales zgodził się na rozpisanie ponownych wyborów prezydenckich po tym, jak Organizacja Państw Amerykańskich (OPA) opublikowała raport, kwestionujący oficjalne wyniki głosowania z 20 października, które Morales wygrał.

Raport OPA informował o wykryciu "wyraźnego manipulowania" komputerowym systemem liczenia głosów. Postuluje jednocześnie przeprowadzenie przez władze Boliwii dogłębnego śledztwa, które jest niezbędne w przypadku manipulacji o takich rozmiarach. Wzywa je też do uznania swej odpowiedzialności "w tej poważnej sprawie".

Na zapowiedź nowych wyborów kilku przywódców opozycji zareagowało żądaniem, by prezydent podał się do dymisji. Deklaracja Moralesa wywołała zadowolenia Białego Domu; sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył w komunikacie: "Aby przywrócić wiarygodność przyszłym wyborom, wszyscy urzędnicy rządowi, zaangażowani w wybory z 20 października, powinni odstąpić od kolejnego procesu wyborczego".

Ogłoszenie reelekcji Moralesa po wyborach 20 października wywołało masowe protesty w całym kraju. Oficjalnie zdobył on 47,08 proc. głosów, a jego główny rywal, centrowy poprzedni prezydent Carlos Mesa 35,61 proc. Do wygrania wyborów już w pierwszej turze potrzebne jest uzyskanie ponad połowy wszystkich głosów lub przewagi co najmniej 10 punktów procentowych. Opozycja twierdziła, że władze sfałszowały wyniki głosowania.

W piątek Morales wykluczył stłumienie rebelii przy pomocy wojska. Zapowiedział też, że nie ustąpi ze stanowiska i nie zgadza się na powtórzenie wyborów prezydenckich. Oskarżał opozycję, że próbuje dokonać zamachu stanu.

Meksyk przychylił się do prośby Evo Moralesa ws. azylu politycznego

Minister spraw zagranicznych Meksyku Marcelo Ebrard powiedział w poniedziałek, że były prezydent Boliwii Evo Morales, który zrezygnował z urzędu poprosił o azyl polityczny w jego kraju i Meksyk przychylił się do tej prośby. Meksyk nazwał wydarzenia w Boliwii "puczem wojskowym".

Ebrard zwrócił się do szefa boliwijskiej dyplomacji z prośbą, by jego resort zagwarantował Moralesowi bezpieczny wyjazd z Boliwii. Minister dodał, że Meksyk poinformował już Organizację Państw Amerykańskich (OPA), że zagwarantował azyl byłemu prezydentowi Boliwii.

„Szefowa resortu spraw wewnętrznych Meksyku Olga Sanchez Cordero zdecydowała, że przyzna azyl polityczny Evo Moralesowi. Jego życie i fizyczne bezpieczeństwo są zagrożone" - poinformował Ebrard podczas konferencji prasowej.

Zamieszki w Boliwii po dymisji Moralesa

Reuters podaje, że w Boliwii doszło do zamieszek i blokowania dróg, a tysiące zwolenników Moralesa maszeruje w kierunku budynku Wielonarodowego Zgromadzenia Legislacyjnego, czyli parlamentu, co może doprowadzić do starć ze zwolennikami opozycji i policją.

Według źródeł policyjnych, na które powołuje się Reuters, specjalna jednostka oddelegowana do ochrony parlamentu załadowała ostrą amunicję, a deputowanych ewakuowano.

Wraz z Moralesem odeszło wielu członków jego gabinetu bliskich mu polityków, a opozycja stara się szybko doprowadzić do sytuacji, w której ktoś przejmie tymczasowo urząd szefa państwa.

Wiceprzewodnicząca Senatu i polityk opozycji Jeanine Anez przyleciała do stolicy kraju La Paz i oznajmiła, że jest gotowa przejąć tę funkcję. Wojsko przewiozło ją do Zgromadzenia Legislacyjnego.

"Jeżeli mam poparcie tych, którzy tworzyli ten ruch na rzecz wolności i demokracji, to podejmę to wyzwanie, ale jedynie po to, by zrobić to, co konieczne, aby ogłosić transparentne wybory" - powiedziała Anez.

Zgodnie z konstytucją kraju prezydenta powinien zastąpić przewodniczący Senatu, ale pełniąca tę funkcję Adriana Salvatierra również podała się w niedzielę do dymisji.

Meksyk uznał wcześniej wydarzenia w Boliwii za "pucz wojskowy". Morales, według dowódcy boliwijskich sił zbrojnych generała Williamsa Kalimana, złożył dymisję pod presją armii.

Ebrard ocenił więc, że ustąpienie prezydenta było de facto zamachem stanu. "Jest to pucz, ponieważ armia zażądała rezygnacji prezydenta, a to jest pogwałcenie ładu konstytucyjnego w tym kraju" - oznajmił. Minister oświadczył też, że Meksyk nadal uważa Moralesa za prezydenta Boliwii. Wkrótce potem prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador powiedział, że zgadza się z szefem dyplomacji.

Generał Kaliman: Wojsko wesprze policję

Naczelny dowódca boliwijskiej armii gen. William Kaliman oświadczył, że wojsko wesprze policję w zapewnianiu porządku "aby uniknąć przelewu krwi". Na ulicach miast dochodzi do walk zwolenników i przeciwników byłego prezydenta Evo Moralesa, który udał się do Meksyku.

Morales, jak informują lokalne media odleciał w poniedziałek późnym wieczorem czasu lokalnego do Meksyku, który udzielił mu azylu, na pokładzie meksykańskiego samolotu wojskowego.

"Udaję się do Meksyku wdzięczny za otwartość braci, którzy zaoferowali mi azyl... Boli mnie to, że opuszczam kraj z powodów politycznych. Powrócę wkrótce z nową siłą i energią" - napisał na Twitterze były prezydent. Wcześniej oświadczył, że "padł ofiarą zamachu stanu".

Morales, pierwszy prezydent Boliwii wywodzący się z ludności indiańskiej, ustąpił w ub. niedzielę po tygodniach protestów, jakie wybuchły w związku z kontestowanymi wynikami ostatnich wyborów prezydenckich. O jego ustąpieniu przesądziła ostatecznie presja armii.

Na ulicach boliwijskich miast jest jednak nadal niespokojnie. Naczelny dowódca boliwijskiej armii gen. William Kaliman oświadczył, że wojsko wesprze policję w zapewnianiu porządku, "aby uniknąć przelewu krwi".

Szef boliwijskiej policji Yuri Calderon poinformował, że wspólna operacja wojskowo-policyjna "rozpocznie się natychmiast i będzie trwała do czasu przywrócenia spokoju”.

Według lokalnych mediów, podczas starć w miastach El Alto i La Paz co najmniej 20 osób zostało rannych.

Trump: Wydarzenia w Boliwii to silny sygnał dla nielegalnych reżimów w Wenezueli i Nikaragui

Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, po ustąpieniu prezydenta Boliwii Evo Moralesa, że wydarzenia w tym kraju to silny sygnał dla nielegalnych reżimów w Wenezueli i Nikaragui - relacjonuje Reuters.

Trump nazwał też ustąpienie prezydenta Boliwii "znaczącym momentem dla demokracji na Zachodniej Półkuli". Dodał, że rezygnacja Moralesa ocaliła demokrację dla Boliwijczyków.

"Stany Zjednoczone składają wyrazy szacunku narodowi boliwijskiemu za to, że domagał się wolności oraz boliwijskiej armii za to, że dotrzymała swej przysięgi, by chronić nie pojedynczą osobę, ale konstytucję Boliwii" - napisał prezydent w komunikacie.

Wysokiej rangi przedstawiciel Departamentu Stanu powiedział, że USA apelują do Wielonarodowego Zgromadzenia Legislacyjnego - parlamentu Boliwii - by zebrało się szybko, aby przyjąć rezygnację Moralesa i postępowało zgodnie z konstytucją, starając się wypełnić "polityczną próżnię", jaka powstała po odejściu prezydenta.

Przedstawiciel amerykańskiej dyplomacji dodał, że USA wzywają wszystkie strony konfliktu w Boliwii, aby powstrzymały się od przemocy i respektowały rządy prawa. Podkreślił też, że Waszyngton nie uważa rezygnacji Moralesa za wynik zamachu stanu, ale postrzega jego odsunięcie od władzy jako wyraz woli narodu, który miał dość ignorowania jego woli.

Rosja oskarża opozycję w Boliwii o rozpętanie fali przemocy

MSZ Rosji oskarżyło w poniedziałek opozycję w Boliwii o "rozpętanie fali przemocy" i oświadczyło, że wydarzenia w tym kraju rozwijają się "zgodnie z szablonem wyreżyserowanego przewrotu". Rosyjski resort wezwał siły polityczne w Boliwii do odpowiedzialności.

"Z niepokojem obserwujemy dramatyczny rozwój wydarzeń w Boliwii, gdzie rozpętana przez opozycję fala przemocy nie pozwoliła na dokończenie mandatu prezydenckiego Evo Moralesa" - oświadczyło ministerstwo w oficjalnym komunikacie. Jego zdaniem gotowość rządu Boliwii do "poszukiwania konstruktywnych decyzji na bazie dialogu" została zastąpiona "rozwojem wypadków według szablonu wyreżyserowanego przewrotu".

MSZ w Moskwie wezwało siły polityczne Boliwii do "rozsądku i odpowiedzialności", poszukiwania wyjścia z obecnej sytuacji w oparciu o konstytucję kraju i w interesach "zapewnienia praw wszystkich obywateli". Ministerstwo przypomniało, że Boliwię łączą z Rosją "relacje przyjaźni i konstruktywnej współpracy". Wyraziło także nadzieję na przejawienie "odpowiedzialnego podejścia" przez sąsiadujące z Boliwią państwa, "wpływowe kraje spoza regionu" i organizacje międzynarodowe.

Meksyk zaoferował Moralesowi azyl

Meksyk zaoferował azyl prezydentowi Boliwii Evo Moralesowi, który w niedzielę podał się do dymisji - poinformował meksykański minister spraw zagranicznych Marcelo Ebrard. Morales ustąpił w obliczu trwających od trzech tygodni społecznych protestów.

Ebrard na Twitterze napisał, że meksykańska ambasada w stolicy Boliwii La Paz udzieliła już schronienia 20 parlamentarzystom z Boliwii. Dodał, że jeśli Morales także zechce otrzymać azyl, Meksyk jest gotowy przyjąć go u siebie.

"Meksyk, zgodnie ze swoją tradycją azylową i nieinterwencyjną, przyjął 20 polityków z Boliwii w oficjalnej rezydencji meksykańskiej w La Paz. Zaoferowaliśmy również azyl Evo Moralesowi" - napisał Ebrard.

Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador oświadczył, że jego kraj "uznał odpowiedzialną postawę prezydenta Boliwii Evo Moralesa, który wolał zrezygnować, niż narażać swój lud na przemoc".

Kuba, Wenezuela i Argentyna potępiają "boliwijski zamach stanu"

Prezydenci Kuby, Wenezueli i Argentyny potępili niedzielne wydarzenia w Boliwii, które doprowadziły do ustąpienia prezydenta tego kraju Evo Moralesa. Miguel Diaz-Canel, Nicolas Maduro i Alberto Fernandez stwierdzili, że jest to "zamach stanu" przeciwko ich tradycyjnemu sojusznikowi.

Diaz-Canel oświadczył, że w Boliwii doszło do "gwałtownego i tchórzliwego zamachu przeciwko demokracji". Prezydent Kuby na Twitterze wyraził swoje "silne potępienie zamachu stanu" i dodał, że "świat musi zmobilizować się dla życia i wolności Evo". "Evo, nie jesteś sam" - napisał kubański przywódca.

"Kuba, tradycyjny sojusznik przywódcy socjalistycznej Boliwii, wyraża swoją solidarność z bratem prezydentem Evo Moralesem, protagonistą i symbolem roszczeń rdzennych mieszkańców naszych Ameryk" - skomentował na Twitterze minister spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodriguez.

Podobne stanowisko wyraził prezydent Wenezueli Nicolas Maduro, także sojusznik lewicowego prezydenta Boliwii. "Kategorycznie potępiamy zamach stanu przeciwko naszemu bratu, prezydentowi Boliwii" - oświadczył na Twitterze Maduro.

Także prezydent elekt Argentyny Alberto Fernandez nazwał „zamachem stanu” niedzielne wydarzenia w Boliwii. "Doszło do zamachu stanu w wyniku wspólnej akcji brutalnych cywilów, zdemobilizowanego personelu policji i bierności armii, zamachu stanu przeciwko prezydentowi, który zarządził nowe wybory" - napisał na Twitterze Fernandez, który obejmie urząd 10 grudnia.

cyk/ dmi/ mal/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 silvio_gesell

Demokracja to władza armii sponsorowanej z podatku dochodowego.

! Odpowiedz
2 4 jes

Kurcze, dziwne. W Rosji udaje się fałszować wybory a w takiej Boliwii nie przeszło. To się Wołodia zdziwił.

! Odpowiedz
4 23 jkendy

A co ma Rosja do Boliwii? W Rosji bieda aż piszczy ale na mieszanie się za granica zawsze im starcza.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil