REKLAMA

Prezes NBP pomaga złotemu

2000-12-26 00:00
publikacja
2000-12-26 00:00


Prezes NBP pomaga złotemu

W piątek rano nasza waluta, zgodnie z trendami na światowych rynkach, wzmocniła się nieznacznie w relacji do dolara, osłabiła natomiast do euro. Nowa waluta europejska zaczęła swój marsz w górę, a dolar nadal tracił na wartości. Rynek z napięciem oczekiwał na wynik głosowania w Sejmie nad kandydaturą Leszka Balcerowicza na prezesa Narodowego Banku Polskiego. W ostatnim, przedświątecznym dniu, obroty na foreksie były jednak niewielkie. Eksperci prognozowali, że nasza waluta pozostanie na stabilnym, mocnym poziomie jeśli kandydatura L. Balcerowicza zostanie zatwierdzona.

Na otwarciu sesji za dolara płacono 4,2100 zł, a euro kosztowało 3,8725 zł. W czasie trwania porannej sesji napięcie na rynku wzrosło, a nasza waluta nieznacznie się wzmocniła. Wszyscy czekali z niepokojem na wynik sejmowego głosowania. Bank centralny na sesji fixingowej ustalił referencyjny kurs dolara na 4,2042 zł, a euro na 3,8652 zł. Mimo, że wszyscy oczekiwali, iż Sejm zatwierdzi wybór L. Balcerowicza na prezesa NBP, akceptacja jego kandydatury zaowocowała gwałtownym wzrostem wartości naszej waluty. Po opublikowaniu tej informacji złoty zaczął się wzmacniać, aż w końcu cena dolara spadła do 4,1500 zł, a euro do 3,8270 zł. Realizacja zysków powstrzymała jednak dalszą aprecjację złotego, jednak na zamknięciu sesji był on wyceniany wysoko. Za dolara płacono 4,1550 zł, a euro kosztowało 3,8610 zł. Depozyty O/N otworzyły się na poziomie 18,70/20,00 proc., a T/N 18,50/20,00 proc.

Zmiana nastawienia RPP w polityce monetarnej oraz wybór nowego prezesa NBP wzmocniły złotego.

Ubiegły tydzień stał pod znakiem złotego. Nasza waluta znacznie się wzmocniła. Paradoksalnie, do zwyżki złotego przyczyniły się wyraźnie gorsze niż prognozowano wskaźniki makroekonomiczne.

W poniedziałek GUS ujawnił dane o spadku produkcji przemysłowej i dynamiki wzrostu produktu krajowego brutto, które wskazują na spowolnienie gospodarki. Na słabe wyniki produkcji przemysłowej wpływ miał mały popyt tak inwestycyjny, jak i inwestycyjny.

Już w poniedziałek zachodni gracze kupowali nasze papiery, ponieważ uznali, że dane te skłonią Radę Polityki Pieniężnej do reakcji. Rynek liczył na zmianę nastawienia RPP z restrykcyjnego na neutralne i przyspieszenie decyzji o poluzowaniu polityki monetarnej. Masowy wykup naszych papierów wartościowych przez londyńskich inwestorów spowodował, że w poniedziałek za dolara płacono 4,3030 zł, a euro kosztowało 3,8533 zł.

Nadzieje na redukcję stóp były również widoczne na poniedziałkowym przetargu bonów skarbowych. Banki, które do tej pory wstrzymywały się z zakupami rocznych bonów skarbowych ze względu na małą płynność tych instrumentów, zgłosiły popyt na roczne bony w wysokości 1,33 mld zł. Oferta ministerstwa wynosiła jedynie 300 mln zł. W konsekwencji rentowności tych papierów spadły do 17,643 proc.

Zakupy naszych papierów wartościowych oraz zatwierdzenie przez komisję sejmową kandydatury Leszka Balcerowicza na prezesa NBP przyczyniły się do wzrostu złotego we wtorek. Dolar był wyceniany na zamknięciu na 4,2960 zł, a euro na 3,8260 zł. Aprecjacja naszej waluty była kontynuowana również w środę. Po nieco słabszym otwarciu złoty znów wybił się w górę, osiągając poziom z kwietnia, czyli z przed decyzji RPP o pełnym uwolnieniu złotego. Za dolara płacono 4,2350 zł, a za euro 3,8403 zł. Do wybicia naszej waluty przyczyniła się decyzja Rady, która na ostatnim w tym roku posiedzeniu postanowiła, na razie werbalnie, o poluzowaniu w polityce pieniężnej. Zdaniem ekspertów ta decyzja otwiera drogę do obniżki stóp procentowych już w pierwszych miesiącach przyszłego roku. Co więcej, ujawnione w czwartek dane GUS, że wzrost PKB w trzecim kwartale wyniósł 3,3 proc. wobec 5,2 proc. w drugim świadczą o znacznym spowolnieniu gospodarki. Zdaniem ekonomistów jest to efekt zbyt wysokich stóp procentowych, w związku z tym rośnie nacisk na RPP aby je obniżyła. Cena dolara spadła do 4,2150 zł, a euro kosztowało 3,8563 zł. Pod koniec tygodnia, mimo że oczekiwane przez rynek walutowy zatwierdzenie przez Sejm kandydatury Leszka Balcerowicza na prezesa NBP przyczyniło się do dalszego wybicia złotego. Złoty drożał, ale przy niewielkich obrotach, bo na rynku czuć było zbliżające się święta. Za dolara płacono już tylko 4,1500 zł, a za euro 3,8270 zł. Eksperci uważają jednak, że tak wysoka cena naszej waluty nie utrzyma się długo.

PIOTR BURZA

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki