Włoski premier powiedział, że w Unii Europejskiej nie byłoby dziś 28 krajów, gdyby kierowała się ona egozimem. Matteo Renzi odniósł się do polemiki na tle podejścia do imigracji i relokacji uchodźców. Premier Włoch obchodzi dziś drugą rocznicę dojścia do władzy i z tej okazji spotkał się z przedstawicielami prasy zagranicznej.
Szef włoskiego rządu powtórzył to, co powiedział już na niedawnym szczycie w Brukseli: przy podziale unijnych funduszy na najbliższe lata należałoby się kierować stosunkiem krajów członkowskich do solidarności. Solidarność w Unii nie jest jednokierunkowa - powiedział - jak niektóre uliczki w Rzymie.
"Kiedy będziemy decydować o programie na lata 2020-2026, nie będzie można nie brać pod uwagę faktu, że niektóre kraje wyobrażają sobie solidarność w jednym tylko kierunku. Jeżeli w imię solidarności prosi się o pieniądze, musi się być solidarnym także wtedy, gdy trzeba stawić czoło kryzysowi na tle migracji" - podkreślił Matteo Renzi.
Premier Włoch poinformował, że 18 czerwca spotka się w Petersburgu z prezydentem Władimirem Putinem i raz jeszcze opowiedział się za dialogiem z Rosją. Ma on też nadzieję na jak najszybszą realizację porozumień z Mińska, a w konsekwencji - cofnięcie sankcji nałożonych na Moskwę w związku z konfliktem ukraińskim.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Lehnert/Rzym/em/sk























































