REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Prawomocne uniewinnienie w powtórnym procesie ws. spółki Farm Agro Planta

2021-11-26 14:12
publikacja
2021-11-26 14:12
Prawomocne uniewinnienie w powtórnym procesie ws. spółki Farm Agro Planta
Prawomocne uniewinnienie w powtórnym procesie ws. spółki Farm Agro Planta
fot. Zolnierek / / Shutterstock

Sąd Apelacyjny w Białymstoku prawomocnie uniewinnił w piątek trzy osoby od zarzutu działania na szkodę - nieistniejącej już - spółki Farm Agro Planta z Bielska Podlaskiego. Utrzymał tym samym wyrok sądu pierwszej instancji, oddalając apelację prokuratury.

To powtórny proces w tym wątku sprawy, wśród trójki uniewinnionych jest założyciel firmy i jej prezes Mirosław Ciełuszecki; wcześniej również zapadł wyrok uniewinniający, ale przez sąd apelacyjny został uchylony.

Sprawa związana ze spółką Farm Agro Planta (FAP), to jeden z najdłuższych procesów przed białostockimi sądami; toczy się od kilkunastu lat.

W wątku, który w piątek zakończył się prawomocnym uniewinnieniem, prokuratura zarzuciła trójce oskarżonych działanie na szkodę spółki w latach 1999-2000 i doprowadzenia jej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie blisko 2,5 mln zł; miało chodzić o rozliczenia faktur wystawionych za fikcyjne usługi na rzecz FAP i przez spółkę opłaconych. Oskarżeni od początku nie przyznawali się; podkreślali, że nie popełnili oszustwa i nie mieli takiego zamiaru.

Brak jest podstaw do przyjęcia, że sąd pierwszej instancji błędnie przyjął, iż oskarżeni nie popełnili zarzucanego im przestępstwa - uzasadniał sąd apelacyjny utrzymanie w mocy uniewinnienia. Jak podkreślał, kluczowe było ustalenie, iż nie doszło do wprowadzenia w błąd innej osoby, bez czego nie można mówić o oszustwie.

Jak mówił w ustnym uzasadnieniu przewodniczący składu orzekającego sędzia Leszek Kulik, w przypadku oszustwa na szkodę spółki, chodziłoby o wprowadzenie w błąd osób, które w spółce podejmują decyzje prowadzące do rozporządzenia jej mieniem; zwracał uwagę, że w tym przypadku takie umocowanie miał prezes FAP Mirosław Ciełuszecki, a takich kompetencji nie miała m.in. główna księgowa i dyrektor finansowy, bo one jedynie akceptowały faktury pod względem formalnym.

Dlatego sąd uznał, że akceptacja przez obie panie dokumentów finansowych nie stanowiła rozporządzania mieniem spółki, do tego przed sądem obie zeznały, iż nie czuły się wprowadzone w błąd. Sędzia Kulik zaznaczył przy tym, że zebrane w sprawie dowody nie zostawiają jednak wątpliwości co do tego, że czynności, których dotyczyły umowy badane w tym procesie, w rzeczywistości nie zostały wykonane. Wskazywał m.in. na wyniki kontroli UKS w Białymstoku.

Sędzia Kulik mówił, że biorąc to wszystko pod uwagę, prokuratura przyjęła nieprawidłową kwalifikację prawną przestępstwa, a właściwą byłoby nadużycie uprawnień i doprowadzenie w ten sposób do szkody w mieniu spółki - na co wskazał sąd okręgowy powtórnie rozpoznając sprawę. Sam sąd okręgowy w tej sprawie nie mógł jednak takiej kwalifikacji przyjąć, bo naruszałoby to prawną zasadę mówiącą o sytuacji, gdy pogorszona mogłaby być sytuacja procesowa oskarżonego.

Sąd odwoławczy uznał też, że nie można w tej sprawie mówić również o przestępstwie kradzieży. "Wszystkie zarzuty podniesione w apelacji prokuratora są niezasadne, poczynione przez sąd pierwszej instancji ustalenia są jak najbardziej prawidłowe" - podsumował sędzia Kulik.

Z trójki uniewinnionych na publikacji wyroku był Mirosław Ciełuszecki, który zgadza się na podawanie w mediach jego danych. Jak powiedział dziennikarzom, sprawa była rozpoznawana kilka razy przez sądy obu instancji, a ostateczny wyrok jest uniewinniający (wyrok jest prawomocny, przysługuje od niego kasacja jako nadzwyczajny środek zaskarżenia - PAP). "Zarzuty stawiane w tym zakresie przez urząd prokuratorski były nietrafne, niezasadne" - mówił, przypominając, że proces trwał blisko 20 lat.

"Prawo w Polsce jest dobre, wręcz bardzo dobre, skomplikowane, ale należy je szanować. Ja nie mam problemów z prawem, co dziś zostało potwierdzone przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku i również przez Sąd Najwyższy" - dodał założyciel FAP. Mówił, że "problem" ma Prokuratura Okręgowa w Białymstoku (ona oskarża w tej sprawie), przypomniał, że spółka upadła, a w czasach działalności płaciła ok. 5 mln zł podatków rocznie i zatrudniała kilkaset osób.

"Nie należy się absolutnie poddawać, jeśli prawda jest po naszej stronie, należy walczyć do końca" - dodał Ciełuszecki.

Cały akt oskarżenia w tej sprawie dotyczył zarzutów wielomilionowych strat i niekorzystnego rozporządzenia mieniem spółki FAP, która w okresie objętym zarzutami była liczącym się na rynku importerem ze Wschodu i producentem nawozów sztucznych (ogłosiła upadłość w 2004 r.). Jej założycielowi i długoletniemu prezesowi prokuratura zarzuca m.in., że sprzedał FAP swoje działki znacznie powyżej ich rzeczywistej wartości i w ten sposób naraził firmę na straty, a dodatkowo wyprowadził z firmy pieniądze.

Pierwszy proces w tej sprawie odbywał się przed Sądem Rejonowym w Bielsku Podlaskim. W 2006 r. zapadły wyroki skazujące (dla prezesa FAP 4,5 roku więzienia), ale jesienią 2007 r. białostocki sąd okręgowy orzeczenie to uchylił i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. Podstawą uchylenia były błędy formalne i błędy w ustaleniach sądu w Bielsku Podlaskim, a także - jak uzasadniał wówczas sąd odwoławczy - konieczność "istotnego uzupełnienia materiału dowodowego".

Wskutek zmiany właściwości, formalnie sprawa została w Sądzie Okręgowym w Białymstoku, bo to on rozpoznawał ją od początku. Ten proces ruszył w styczniu 2009 r. Po kilku miesiącach sprawa została odroczona bezterminowo na czas przygotowania opinii zleconych biegłym; wznowiono ją dopiero w maju 2012 r. Wówczas jednak sąd uwzględnił wniosek obrońców, by - wskutek tak długiej przerwy - sprawę zacząć od początku. W związku z uchyleniem niektórych przepisów lub przedawnieniem karalności doszło też wtedy do umorzenia części zarzutów wobec założyciela FAP i dwojga innych współoskarżonych.

Proces od początku ruszył więc w październiku 2012 r. Sąd powoływał w nim kolejnych biegłych i czekał na ich opinie. W lipcu 2018 r. wobec sześciu osób zapadły nieprawomocne wyroki skazujące; wobec Ciełuszeckiego była to kara 3 lat więzienia.

W październiku 2019 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku wyrok w części uniewinniającej uchylił; w powtórnym procesie sąd okręgowy znowu trójkę oskarżonych uniewinnił, co w piątek podtrzymał sąd odwoławczy.

Wobec prawomocnej części wyroku skazującego złożone zostały kasacje na korzyść skazanych, które Sąd Najwyższy uwzględnił i sprawę zwrócił sądowi apelacyjnemu. W tym zakresie proces odwoławczy wciąż trwa.(PAP)

autor: Robert Fiłończuk

rof/ jann/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki