Pracodawcy: wzrost płacy minimalnej negatywnie wpłynie na MŚP

Skokowy wzrost płacy minimalnej będzie negatywnie wpływał na sektor MŚP, przyczyni się też do wzrostu cen produktów i usług - napisano we wspólnym stanowisku organizacji pracodawców ws. projektu ustawy budżetowej na 2020 rok. Dodano, że zniesienie limitu 30-krotności to działanie na szkodę gospodarki i systemu emerytalnego. W ocenie organizacji, zaplanowany w projekcie wzrost świadczeń socjalnych odbędzie się kosztem rozwoju usług publicznych.

(Pexels)

"Dezaprobatę budzi zarówno sama kwota (przyjętej przez rząd płacy minimalnej w 2020 r. na poziomie 2.600 zł - PAP), jak i sposób jej procedowania. Ustalona arbitralnie i niespodziewanie przez rząd, dowodzi niezrozumienia dla procesów gospodarczych oraz dialogu społecznego. (...) Wziąwszy pod uwagę, że płaca minimalna zaczyna obowiązywać od 1 stycznia 2020, przedsiębiorcy zostają pozostawieni z tym niespodziewanym zobowiązaniem sami sobie" - napisano we wspólnym stanowisku organizacji pracodawców.

"Tak drastyczny skok wynagrodzenia minimalnego (powiększony o obciążenia) uczyni stanowiska pracy osób najmniej produktywnych nierentownymi. W konsekwencji, płaca minimalna zamiast chronić, wyeliminuje takich pracowników z rynku" - dodano.

Organizacje obawiają się, że skokowy wzrost kosztów najmocniej odczuje sektor małych i średnich przedsiębiorstw.

"Tu szczególnie podatne będą sektory o niskich marżach i te, w których długoterminowe kontrakty z odbiorcami utrudnią szybkie dostosowania cen do nowych płac. Najgłębszych negatywnych skutków doświadczą mikro- i małe przedsiębiorstwa, a więc polską przedsiębiorczość rodzinną i rzemieślniczą, zwłaszcza w rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym. Z uwagi na znaczne zróżnicowanie przestrzenne wynagrodzeń w Polsce, dalsze skokowe podnoszenie wynagrodzenia minimalnego zwiększy strumień migracji do największych miast" - napisano.

W stanowisku zaznaczono, że wzrost kosztów może doprowadzić do wypierania etatów przez umowy cywilnoprawne i działalność gospodarczą, a także przyczynić się do rozszerzenia szarej strefy.

"Wzrost kosztów pracy w takiej skali musi spowodować wzrost cen produktów i usług. Rentowność polskich firm kształtowała się w 2018 roku, według GUS, na poziomie 4-5 proc. Presja płacowa powodowała dotychczas, że wynagrodzenia specjalistów, a także pracowników średniego szczebla, rosły w kilkuprocentowym tempie. Drastyczne zwiększenie wynagrodzenia minimalnego, a zatem kosztów związanych z zatrudnianiem pracowników, doprowadzi do wzrostu cen" - napisano.

"Wynika to z faktu, że w obliczu wzrostu kosztów pracy firmy nie mają finansowego zapasu wystarczającego do tego, by w takim stopniu zwiększyć pensje bez ingerencji w ceny. Rosnąca inflacja stanowi bodaj najpoważniejsze zagrożenie związane z tak dużą podwyżką minimalnego wynagrodzenia" - dodano.

W ocenie organizacji pracodawców, zaplanowany w projekcie budżetu wzrost świadczeń socjalnych odbędzie się kosztem finansowania i rozwoju usług publicznych.

"Przede wszystkim, pod hasłem +inkluzywnego wzrostu gospodarczego+ budżet finansuje szereg transferów publicznych, które pozwalają w okresie wyborczym utrzymać wysoki poziom konsumpcji dużych grup społecznych. Lista świadczeń obejmuje m.in. rozszerzenie programu Rodzina 500+, program „Dobry start” czy Leki 75+. Strumień świadczeń kieruje się do grup, które – jak pokazują badania – nie zawsze tego potrzebują. Innymi słowy, efektywność kosztowa ewidentnie nie jest tu najistotniejszym kryterium interwencji publicznej" - napisano we wspólnym stanowisku.

"Należy jednoznacznie powiedzieć, że dzieje się to kosztem finansowania i rozwoju usług publicznych, wśród których ochrona zdrowia, edukacja oraz nauka i szkolnictwo wyższe wydają się najbardziej jaskrawymi przykładami. W obliczu kryzysu służby zdrowia wzrost wydatków z poziomu 4,9 proc. do 5,0 proc. jest dalece niezadowalający. Progres nakładów w nauce i edukacji to odpowiednio 0,08 pkt. proc. i 0,07 pkt. proc. PKB. Zważywszy na kurczące się zasoby pracy oraz spadającą zdolności Polski do konkurowania ceną, działania na rzecz wzrostu produktywności i innowacyjności polskiej gospodarki zostały po prostu poddane walkowerem" - dodano.

Zdaniem organizacji pracodawców, zniesienie limitu 30-krotności to działanie na szkodę gospodarki i systemu emerytalnego.

"Przedsiębiorstwa w dziedzinach cechujących się wysoką wartością dodaną – a konkretniej, pracodawcy tworzący miejsca pracy wysokiej jakości – zostaną dodatkowo obciążeni kosztami składek proporcjonalnych do wynagrodzeń" - napisano w stanowisku.

"Skutki tego zjawiska wykraczają poza projekt budżetu: z uwagi na sztywności na rynku pracy, najpierw skonsumuje to środki przeznaczone na inwestycje (już obecnie na poziomie dalekim od celów zakładanych w SOR), a później obniży międzynarodową konkurencyjność Polski jako lokalizacji zaawansowanych technologicznie i wiedzochłonnych miejsc pracy. Te bowiem, jako dobrze wynagradzane, zostaną obciążone dodatkowymi kosztami pracy. W alternatywnym scenariuszu można wyobrazić sobie pogłębiającą się dualizację rynku pracy" - dodano.

Pracodawcy oceniają ponadto, że założenia makroekonomiczne do budżetu są przesadnie optymistyczne.

"Jeśli jednak mechanizm transmisji szoków okaże się mniej korzystny, a więc spowolnienie zrealizuje się dość szybko lub zyska na sile, realizacja budżetu będzie zagrożona. Nawet bez wariantu kryzysowego, firmom będzie wyraźnie trudniej sobie poradzić z gorszą koniunkturą gospodarczą, biorąc pod uwagę, że w 2020 roku ich przedsięwzięcia biznesowe zostaną obarczone skokowo wieloma nowymi obciążeniami – trudno bowiem pominąć kwestię niespodziewanego i bezprecedensowego w skali wzrostu płacy minimalnej, wzrostu cen energii, podatku od foliówek czy podatku solidarnościowego" - napisano.

"Dodatkowo zwraca uwagę fakt braku konsekwencji w projekcie budżetu, bowiem z jednej strony w sposób w zasadzie wyczerpujący definiowane są zagrożenia i ryzyka (obszary niepewności) makroekonomiczne, z drugiej strony przyjmuje się, że ich wpływ na realne procesy w polskiej gospodarce nie będzie miał większego znaczenia" - dodano.

Organizacje pozytywnie oceniają założony przez rząd brak deficytu, jednak zwracają uwagę na jednorazowe źródła finansowania.

"Z jednej strony dostrzegamy jego podstawową zaletę, jaką jest bezprecedensowy brak deficytu. Z drugiej jednak, trudno traktować go w kategoriach narzędzia prowadzenia przemyślanej polityki gospodarczej – wzrost wydatków socjalnych rekompensowany jest jednorazowymi, incydentalnymi źródłami wpływów" - napisano.

Pod stanowiskiem podpisały się: Związek Pracodawców Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej i Związek Rzemiosła Polskiego. (PAP Biznes)

pat/ asa/

Źródło: PAP Biznes

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne