Na bezludnej wyspie... czeka praca

Trochę wieje, ale czego się nie robi dla pracy marzeń. Będzie ona idealna dla lubiących przyrodę introwertyków, gdyż "biuro" mieści się na bezludnej irlandzkiej wyspie - Great Blasket Island. Na chętnych czeka półroczny kontrakt. 

Praca na wyspie położonej na południowy wschód od Irlandii w hrabstwie Kerry obejmuje prowadzenie kawiarenki i trzech domków, w których można zakwaterować do 21 turystów od 1 kwietnia do końca września. Bo choć od połowy XX wieku jest ona niezamieszkała, to ze względu na swój unikatowy charakter przyciąga turystów.

(fot. Great Blasket Island / Twitter)

Idealnie byłoby, gdyby do pracy zgłosiła się para - czytamy w ogłoszeniu. Może to być rodzina, przyjaciele, znajomi. Jednak muszą się przygotować na "twarde warunki". Na wyspie nie ma bowiem doprowadzonego prądu (zapewniają je turbiny wiatrowe, choć raczej nie na tyle, by przez całą noc oglądać filmy), wifi ani podłączonej ciepłej wody (jest za to boiler na gaz). Zakupy, opłacane przez pracodawców, są dostarczane przez łodzie. W sezonie przypływa ich nawet 6 dziennie. 

Za to, jak informują pracodawcy, są: 

  • kominki, 
  • dzika przyroda, 
  • idylliczne piękno.

Aplikujący kandydaci, oprócz posiadania umiejętności przetrwania w trudnych warunkach i zamiłowania do majsterkowania, powinni też być otwarci i przyjaźnie nastawieni do innych. 

Szczegóły oferty można uzyskać, wysyłając maila na adres: info@greatblasketisland.net.

Jak informuje "The Guardian", poprzedni opiekunowie wyspy zrezygnowali po jednym sezonie, gdy część społeczności oskarżała ich o zbyt dużą aktywność w mediach społecznościowych, która z kolei przyciągała coraz więcej turystów, powodują powolną degradację niezwykłego charakteru miejsca. Jednak sam pobyt wspominają ze wzruszeniem, dziękując że mogli spędzić na wyspie cudowny czas. 

Great Blasket Island [po irlandzku - An Blascaod Mór]

Great Blasket Island jest najbardziej znana spośród archipelagu sześciu wysp. Ich mieszkańcy jeszcze sto lat temu zwykli mówić, że bliżej im do Ameryki i tam mają swoją parafię niż do Irlandii. 

W XIII wieku, zapewne jako pierwsi, a przynajmniej takie są wzmianki, na wyspach zacumowali mnisi. W XIII wieku znalazły się w rękach rodu Ferriterów, których ostatni przedstawiciel został stracony w 1641 roku jako wódz rebelii i poeta (do dziś nie udało się ustalić, co było jego większym przewinieniem). 

Były domem dla trzech znanych irlandzkich pisarzy: Tomasa Ó Criomhthaina, Peig Sayers (zwana Królową Blasket) i Muirisa Ó Suilleabhaina. Odrestaurowane domy dwóch pierwszych można odwiedzać (jeden służy za hostel). Z kolei lokum ostatniego znajduje się w ruinie. 

Irlandczycy chlubią się literaturą z Blasket. Tym bardziej, że część z powstałych książek to zapis ustnego przekazu sprzed wielu (nawet) wieków. 

Dodatkowo będąc na wyspach, można podziwiać wieloryby, charakterystyczne tylko dla tego obszaru gatunki ptaków morskich, w tym mew albo po prostu w spokoju pospacerować.

Agata Wojciechowska

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 19 ania_199

to może książę Harry z rodziną

! Odpowiedz
15 15 sloneczkodzg

A może kasta sędziowska to chwyci ?

! Odpowiedz
13 18 carlito1

Jak tam nie ma PiSu to jadę...

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.