Polubić atom: Kiedy w Polsce powstanie elektrownia jądrowa?

Z raportu Komitetu Naukowego ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) z 2000 roku wynika, że w Czarnobylu, w momencie awarii elektrowni, na bardzo wysokie dawki promieniowania narażonych było 134 pracowników. W ciągu kilku miesięcy od katastrofy zmarło 31 osób.

– W 2002 roku cztery oenzetowskie organizacje – WHO, UNDP, UNICEF i UNOCHA – sporządziły dokument, w którym stwierdzają niemal to samo co UNSCEAR – mówi prof. Zbigniew Jaworowski, lekarz radiolog, wybitny specjalista w dziedzinie skażeń promieniotwórczych (cytat za: „Polityka”, 26 kwietnia 2006). – Ludzie boją się nie tylko Czarnobyla, ale w ogóle czują paniczny lęk przed promieniowaniem. Przecież od ataków atomowych w Hiroszimie i Nagasaki wciąż straszono nas wojną atomową i jej przerażającymi skutkami związanymi z promieniowaniem.

Zdaniem prof. Jaworowskiego radiofobia pochłania każdego roku zupełnie niepotrzebnie wydane miliardy dolarów, w czym jest również wina uczonych, bo „bezkrytycznie, jak stado baranów, przyjęli za podstawę działania w ochronie radiologicznej tzw. hipotezę LNT.

Przyjęta w 1959 roku reguła LNT (linear non-threshold, liniowo bezprogowa) mówi, iż nawet bliska zeru dawka promieniowania może być groźna dla zdrowia. Reguła została przyjęta jako podstawa bardzo restrykcyjnych przepisów w ochronie radiologicznej. Tymczasem z danych UNSCEAR wynika, że średnia globalna roczna dawka promieniowania wynosi 2,4 mSv (milisiwert), gdy w niektórych rejonach Francji sięga nawet 800 mSv, a na najbardziej zanieczyszczonych obszarach Białorusi, Ukrainy i Rosji zwiększona dawka nie przekraczała 1 mSv.


OD ATOMÓWKI NIE UCIEKNIEMY

W styczniu 2005 roku rząd przyjął dokument „Polityka energetyczna Polski do 2025 roku”, w którym znajduje się stwierdzenie o konieczności wprowadzenia opcji jądrowej do polskiej elektroenergetyki. Oczywiście nie dziś, ale w dającej się ogarnąć perspektywie czasowej. Kiedy i dlaczego konieczna jest na terenie Polski budowa elektrowni jądrowej? Na to pytanie wyczerpującej odpowiedzi udzielili prof. dr hab. inż. Jacek Marecki z Komitetu Problemów Energetyki PAN i dr inż. Mirosław Duda z Agencji Rynku Energii SA w referacie „Dlaczego istnieje w Polsce konieczność budowy elektrowni jądrowych?” otwierającym międzynarodową konferencję „Elektrownie jądrowe dla Polski” zorganizowaną w dniach 1–2 czerwca tego roku przez Stowarzyszenie Elektryków Polskich i Polskie Towarzystwo Nukleoniczne. Patronat nad debatą na temat wprowadzenia energetyki jądrowej w Polsce, bo tym właściwie była ta konferencja, objęli prezes Rady Ministrów, minister gospodarki oraz Europejska Konwencja Narodowych Stowarzyszeń Elektryków (EUREL).

Autorzy referatu przedstawili i uzasadnili korzyści dla społeczeństwa, także ekonomiczne, jakie będą następstwem wytwarzania energii elektrycznej w elektrowniach jądrowych. Zaczęli jednak od dostępności paliw. I tak zasoby operatywne węgla kamiennego z istniejących kopalń w Polsce wystarczą na 38–40 lat, a w przypadku budowy nowych kopalń – na ok. 100 lat. Po 2020 roku nastąpi obniżenie wydobycia węgla brunatnego w eksploatowanych obecnie odkrywkach Zagłębia Konińskiego i rozpoczęcie eksploatacji odkrywek „Piaski” i „Uniejów”, co pozwoli dostarczyć do 70 mln ton surowca rocznie. W przypadku uruchomienia złoża „Legnica” pierwsze 4,5 mln ton dostarczy ono w 2021 roku, a w 2030 roku będzie pochodziło z niego 40 mln ton. Dlatego, uwzględniając dostępność paliw, w tym gazu skroplonego (LPG) i sprężonego (CNG), a także fakt, iż łączna moc netto źródeł systemowych zmniejszy się z 27,6 GW w 2003 roku do 21,4 GW w 2030 roku, dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju konieczna jest budowa elektrowni jądrowych, a w 2021 roku uzasadnione rozpoczęcie eksploatacji pierwszej elektrowni w Polsce. A aspekt ekonomiczny? – To konieczność uzyskania odpowiedniej struktury źródeł energii elektrycznej, która charakteryzuje się najniższymi kosztami wytwarzania w danych warunkach, zwłaszcza dotyczących ograniczeń potencjału dostaw energii odnawialnej o racjonalnych kosztach oraz warunkach zaostrzających się prawnych wymogów ekologicznych – precyzują Jacek Marecki i Mirosław Duda.


KIEDY POWSTANIE?

Z terminem uruchomienia w Polsce pierwszej elektrowni jądrowej zgadza się Piotr Naimski, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, choć zastrzegł, „że rząd nie podjął jeszcze decyzji o budowie, a jedynie podziela pogląd, że uruchomienie takiej elektrowni będzie organizacyjnie i technicznie możliwe w 2020 roku”. Niemniej podkreślił, że „prowadzona przez rząd polityka energetyczna Polski musi służyć zaspokojeniu zapotrzebowania na energię elektryczną w długiej perspektywie, z uwzględnieniem wymagań ochrony środowiska oraz przyjętych przez Polskę zobowiązań wynikających z ustawodawstwa UE. Przyjęty przez Radę Ministrów w marcu tego roku »Program dla elektroenergetyki« przewiduje ograniczenie oddziaływania energetyki na środowisko oraz poprawę sprawności wytwarzania energii elektrycznej przez wprowadzenie nowoczesnych technologii. Energetyka jądrowa jest poważnie brana pod uwagę jako nowoczesny sposób generacji energii elektrycznej. Wykonane do tej pory ekspertyzy dotyczące zapotrzebowania Polski na energię elektryczną w większości zakładają duży, około dwukrotny jego wzrost w ciągu najbliższych 20 lat. Dostosowanie elektrowni do ostrych unijnych wymagań w zakresie ochrony środowiska przez redukcję emisji SO2, NO, CO2 spowoduje konieczność zamykania bloków energetycznych niespełniających standardów unijnych. I możemy mieć do czynienia z deficytem energii elektrycznej na rynku krajowym. Jeśli będziemy chcieli uzupełnić ten niedobór przez budowę własnych nowych źródeł wytwórczych, zwłaszcza tych o dużej mocy, to przy uwzględnieniu konieczności redukcji emisji może to być trudne bez budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Możliwość włączenia energetyki nuklearnej do rozważań o długoterminowej strategii pozyskiwania nowych źródeł dla Polski powinna być rozpatrywana”.

Choć decyzji jeszcze nie podjęto, to już jako ewentualne lokalizacje wymienia się Gryfino lub Drawsko Pomorskie. Stanisław Dobrzański, ówczesny prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych SA, powiedział, że jego firma od dawna interesuje się kwestią budowy elektrowni jądrowej: „Sporo pracy mamy już za sobą. Dokonaliśmy inwentaryzacji naszej wiedzy i zasobów ludzkich. Przeprowadziliśmy analizę lokalizacji oraz zrobiliśmy wstępne studium lokalizacyjne dla pierwszej elektrowni. I zamierzamy ten program kontynuować. Trzeba życzliwiej popatrzeć na energetykę jądrową. Kraje, które po różnych doświadczeniach z ogromną rezerwą podchodziły do energii jądrowej, a także te, które zbudowały energetykę jądrową i wstrzymały ten program, dzisiaj inaczej patrzą na jej rozwój”.


ATOMOWY PIERSCIEŃ

Zapominamy, że Polska jest dosłownie otoczona elektrowniami jądrowymi. Z danych Word Nuclear Association (stan na 31 maja 2006) wynika, że w elektrowniach jądrowych na świecie, a dokładniej w 37 krajach, pracuje 441 reaktorów o łącznej mocy 369 374 MW. Europa ma 203 reaktory o łącznej mocy 171 tys. MW (47 proc. energii światowej). Z 18 państw najwięcej, bo aż 59 reaktorów (63,5 tys. MW), pracuje we Francji. Kolejne miejsca zajmują Rosja – 31, Wielka Brytania – 23, Niemcy – 17 i Ukraina – 15. Elektrownie jądrowe wybudowano także w krajach uznawanych za proekologiczne, jak Szwajcaria – 5, Szwecja – 10 i Finlandia – 4.

Właśnie w Finlandii, gdzie wykorzystanie energii jądrowej rozpoczęto pod koniec lat 70., trwa budowa piątego reaktora energetycznego. Obecnie w elektrowniach Olkiluoto i Loviisa eksploatowane są po dwa bloki (840 i 860 MW oraz 2x488 MW), ale w 2003 roku rozpoczęto budowę elektrowni Olkiluoto 3, która – po uruchomieniu w 2009 roku – będzie największą elektrownią atomową na świecie (1720 MW mocy). A Olkiluoto położone jest 745 km na północny wschód od Rozewia!

Na świecie w budowie jest obecnie 27 reaktorów o mocy 21 tys. MW, w najbliższych planach – 38 (40,7 tys. MW), a w dalszych – 115 (83,6 tys. MW).


LECZENIE RADIOFOBII

Wbrew pozorom nie jest ona aż tak rozpowszechniona. Dr Stanisław Latek, kierownik Departamentu Szkolenia i Informacji Społecznej, przedstawił wyniki badań Pentora dokonane zimą 2004 roku („Społeczeństwo polskie wobec energetyki jądrowej”). Wynika z nich, że wykorzystanie energii jądrowej w celu zaspokojenia potrzeb energetycznych kraju popiera 42 proc. ankietowanych, a 38 proc. jest przeciwnych. Przypomniał też, że w ciągu minionych 15 lat zwolennicy energii jądrowej nigdy nie byli w większości. Chociaż w 1991 roku stanowili 43 proc. ankietowanych, przeciwników było 44 proc. Polskie społeczeństwo przede wszystkim (82 proc. wskazań) obawia się awarii elektrowni (syndrom Czarnobyla). Natomiast z przeprowadzonych wiosną 2005 roku badań Eurobarometru wynika, że „za” jest 26 proc., a „przeciw” – 66 proc. polskich respondentów (dla całej UE jest to odpowiednio 37 proc. i 55 proc.).

Doktor Ann S. Bisconti, prezes Bisconti Research Inc., i dr Robert L. Long, były prezes Amerykańskiego Stowarzyszenia Jądrowego, w „Ewolucji amerykańskiej opinii społecznej o energetyce jądrowej” twierdzą, że w 2005 roku w USA popierało ją 70 proc. społeczeństwa (20 lat temu było „za” ok. 50 proc.), a aż 83 proc. zwolenników ma ona wśród mieszkających w promieniu 16 kilometrów od każdej z 64 elektrowni jądrowych! Skąd takie poparcie? Po pierwsze, osiągnięcia w dziedzinie bezpieczeństwa, dalej – oczywistość zapotrzebowania na tę energię, rosnąca świadomość korzyści z energetyki jądrowej (aktywną kampanię informacyjną przeprowadził Instytut Energii Jądrowej), pozytywna postawa branży i stworzenie przez przedsiębiorstwa energetyczne i pracowników elektrowni atmosfery zaufania.

Zdaniem Hansa Ehdawalla ze Szwedzkiego Centrum Szkoleniowego i Bezpieczeństwa firmy Vattenfall „w Szwecji sprawa energii jądrowej była dyskutowana od początku lat 70., a po awarii w Three Mile Island (USA) parlament, po przeprowadzonym referendum, zadecydował, że do 2010 roku energetyka jądrowa w Szwecji zostanie stopniowo zlikwidowana”. W 1987 roku w ramach Szwedzkiego Centrum ds. Szkolenia i Bezpieczeństwa Jądrowego, przedsiębiorstwa należącego do szwedzkich elektrowni jądrowych, utworzono Grupę Analityczną, która od późnych lat 80. śledzi opinię publiczną. Od bardzo niskiego poziomu poparcia zaraz po Czarnobylu, które wynosiło jedynie 30 proc., nastąpił wzrost do ok. 60 proc. w latach 90. W listopadzie 2005 roku zwolennicy utrzymania energetyki jądrowej „tak długo, jak to możliwe” stanowili 38 proc., jej kontynuowania – 24 proc., rozwoju – 15 proc., a przeciwnicy – 20 proc.

Wyniki tych badań, a przede wszystkim sposób podejścia do informowania opinii publicznej, winni wziąć sobie do serca nasi decydenci, gdyż decyzję o budowie w Polsce elektrowni jądrowej ma poprzedzić szeroka debata społeczna. Warto więc już pomyśleć o odpowiednim sformułowaniu pytań, albowiem... „musimy pokonać nasze lęki i zaakceptować energię jądrową jako bezpieczne i sprawdzone źródło energii, którego zastosowanie ma minimalne skutki globalne”, jak pisał James Lovelock w „The Revenge of Gaia: Why the Earth Is Fighting Back – and How We Can Still Save Humanity”. Innymi słowy: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma!


Jerzy Bojanowicz
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Mr. X

Proponuje zastanowić się nad odpadami radioaktywnymi i ich składowaniem. Sam pomysł budowy elektrowni jądrowej mi się podoba, ale kwestia odpadów nie została poruszona w artykule. Szkoda, bo to też jest temat do szerokiej debaty społecznej.

! Odpowiedz
0 0 ~Andrzej Karoń

Dnia 2006-09-04 o godz. 09:56 ~Mr. X napisał(a):
> Proponuje zastanowić się nad odpadami radioaktywnymi i ich
> składowaniem. Sam pomysł budowy elektrowni jądrowej mi się
> podoba, ale kwestia odpadów nie została poruszona w
> artykule. Szkoda, bo to też jest temat do szerokiej debaty
> społecznej.

Sprawa z odpadami jest taka, że obecnie wdraża się technologie coraz wydajniejszej ich utylizacji i tzw. reprocessingu (czyli odzyskiwania wciąż przydatnego paliwa). Pozytywnym skutkiem tych nowych działań jest zarówno zmniejszenie ilości nieprzetwarzalnych odpadów, jak również skrócenie czasu ich wymaganego składowania z np. 130,000 lat do tylko 500 lat...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~operator

przyszłość to nie elektrownie atomowe lecz elektrownie termojądrowe (analogiczne reakcje przebiegają na Słońcu). Pierwsza jest planowana i budowana przez międzynarodowy zespół w Francji.

! Odpowiedz
0 0 ~jb

A co z elektrowniami wiatrowymi-patrz Niemcy Holandia...a ogniwa fotooptyczne na dachach domow zamiast dachowek,male elektrownie wodne itd.

! Odpowiedz
0 0 ~gsh

Zgadzam się. Ale to dopiero za 50 lat. Nie możemy tyle czekać.

! Odpowiedz
0 0 targel

Eletrownia atomowa w Polsce? Teraz na to nie pozwoli moherowy rząd i popierające go mohery . Może nieco później,kiedy do władzy dojdą siły postępu.

! Odpowiedz
0 0 krzysno

Tu się zgadzam z autorami artykułu. Ja akurat skończyłem fizykę (nie zajmowałem się "atomami" w powszechnym mniemaniu, ale się trochę w końcu znam). Energia jadrowa może być Polsce przydatna, a przecież nie musimy kupować technologii od Ukrainy, tylko od zachodu. Zresztą, jeśli chodzi o obawy związane z Czarnobylem: 1) nie było takiej wielkiej katastrofy jak to pokazują media (kilka tysięcy zabitych, choroby popromienne itp., organizacje typy Greanpeace bardzo przesadzają, 2) akurat w Czarnobylu wtedy robiono testy i do wybuchu doszło na skutek decyzji o wyłączeniu!!! wszelkich automatycznych zabezpieczeń aby sprawdzić jakie można osiągnąć wyniki, wyniki były dobre (duża moc) ale na włączenie zabezpieczeń było już niestety za późno. Czyli była to wina nie samego reaktora, tylko ludzi, którzy chcieli eksperymentów. Krzysztof

Pokaż cały komentarz !
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,8% XII 2019

Znajdź profil