Polska wygrywa bitwę o budżet UE

Trudniej będzie zabrać Polsce unijne fundusze. Pozostaje propozycja "pieniądze za praworządność", ale w łagodniejszej formie. Powód: pojawiły się problemy polityczne i prawne - pisze czwartkowa "Rzeczpospolita".

(fot. Mariusz Szacho / FORUM)

Jak przypomina dziennik, w Brukseli rozpoczyna się w czwartek nadzwyczajny szczyt poświęcony budżetowi UE na lata 2021–2027. "Stawką są nie tylko dziesiątki miliardów euro dla Polski w funduszach na rozwój gospodarczy i wspieranie rolnictwa, ale też kwestia tego, czy można odbierać pieniądze tym państwom członkowskim, które nie przestrzegają praworządności" - podkreśla "Rz".

Z nieoficjalnych rozmów "Rzeczpospolitej" z dyplomatami i urzędnikami z obu stron sporu o praworządność wynika, że będzie można. Ale - jak zaznacza gazeta - dużo trudniej, niż chciały tego początkowo Komisja Europejska i kilka najbardziej zaangażowanych w obronę praworządności państw UE. "W praktyce może to oznaczać, że Polski ten instrument nie dotknie" - twierdzi "Rzeczpospolita".

Przypomina, że w maju 2018 r. Komisja Europejska zaproponowała projekt rozporządzenia, które daje jej możliwość zawnioskowania o zawieszenie wypłat unijnych funduszy dla krajów, w których problemy z systemem sądownictwa powodują zagrożenie dla unijnego budżetu.

"KE od początku wiedziała jednak, że normalny proces decyzyjny, czyli kwalifikowana większość państw członkowskich za przyjęciem ewentualnego wniosku Komisji, może być zbyt słaby. Bo już procedury z artykułu 7 unijnego traktatu, gdy chodziło o polityczne napiętnowanie naszego kraju za łamanie praworządności, pokazały, że można takiej większości dla ukarania Polski czy innych krajów nie uzyskać. Dlatego KE zaproponowała tzw. odwróconą większość, czyli potrzeba większości nie żeby decyzję przyjąć, ale żeby ją odrzucić" - tłumaczy "Rz".

I dodaje, że w ramach negocjacji budżetowych Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, osłabił jednak ten mechanizm, zapisując, że do decyzji potrzebna jest normalna większość kwalifikowana. "Niemcy, Holandia, Szwecja czy Dania krytykują szefa RE i przekonują, że trzeba wrócić do pierwotnej propozycji" - pisze dziennik.

Z nieoficjalnych informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że na to nie ma jednak szans. "Wielu państwom nie podoba się bowiem głosowanie odwróconą większością, bo uważają, że to zamach na ich kompetencje. Poza tym Michel słucha prawników. A ci wskazują, że nie można aktem niższego rzędu – rozporządzeniem – zmieniać zapisów prawa pierwotnego, czyli traktatów. A w nich nie ma możliwości takiego karania państw za łamanie praworządności" - czytamy w "Rz".

"Będzie postęp ws. budżetu"

Wszystko jest na stole, by podjąć decyzję; jestem przekonany, że dokonamy postępu - oświadczył w czwartek przed rozpoczęciem nadzwyczajnego szczytu UE w sprawie budżetu na lata 2021-2027 przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

"Mam nadzieję, że w kolejnych godzinach i dniach możliwy będzie postęp" - powiedział dziennikarzom Michel, sygnalizując tym samym, że zaplanowany na jeden dzień szczyt może się przedłużyć.

Szefowie państw i rządów krajów unijnych rozpoczną obrady po godz. 15. Z wypowiedzi przedstawicieli stolic wynika, że cały czas utrzymują się duże różnice zwłaszcza między bogatymi krajami - płatnikami netto - i biedniejszymi państwami, które więcej otrzymują z unijnej kasy, niż do niej wpłacają.

Michel, który w ciągu ostatnich tygodni ściągnął do Brukseli na dwustronne konsultacje praktycznie wszystkich liderów, dziękował im za ciężką pracę. "Jestem wdzięczny za ciężką pracę, którą wykonaliśmy razem. Jest wiele interesów, jest wiele obaw, wszystkie są uzasadnione, ale jestem przekonany, że możliwe będzie dokonanie postępu" - powiedział Belg.

"Ostatnie wysiłki, by osiągnąć kompromis są zawsze najtrudniejsze, ale czuję, że jest pozytywna chęć kontynuowania pracy, dialogu, aby podjąć decyzję o realizacji priorytetów UE na kolejne lata" - dodał.

Polska należy do grupy skupiającej większość krajów, które domagają się wyższego poziomu finansowania niż przewiduje to propozycja Michela. W sojuszu tym są nie tylko biedniejsze państwa Europy Środkowo-Wschodniej, ale też takie państwa jak Włochy, Hiszpania i Portugalia.

Po drugiej strony barykady jest tzw. "oszczędna czwórka", czyli Holandia, Austria, Dania i Szwecja, które chcą ścięcia wydatków do poziomu 1 proc. Dochodu Narodowego Brutto UE27 (BDN). Za ich plecami kryją się też inni płatnicy netto, jak Finlandia, czy Niemcy, ale te kraje są bardziej skłonne do kompromisu.

Propozycja Michela przewiduje wydatki na poziomie 1,074 DNB, czyli o 39 mld euro mniej niż chciała Komisja Europejska, proponując budżet odpowiadający 1,11 proc. DNB. Gdyby wydatki były na poziomie 1 proc. DBN oznaczałoby to, że budżet UE byłby mniejszy o ponad 70 mld euro w porównaniu do tego, co na stole położył szef Rady Europejskiej.

Z perspektywy polskich interesów kluczowy jest poziom wydatków na politykę spójności, z której finansowane są inwestycje, mające wyrównywać poziom między bogatymi i biednymi regionami, takie jak drogi, kolej, czy szpitale. Zgodnie z projektem KE na lata 2021-2027 Polska miała otrzymać 64 mld euro w ramach polityki spójności. Przewidziane przez KE cięcia wynoszące ponad 23 proc. oznaczały, że do Polski trafiłoby o 19,5 mld euro mniej niż w obecnej perspektywie.

Zmiany proponowane przez Michela łagodzą nieco te niekorzystne wyliczenia, ale tylko o niecałe 2 mld euro (0,8 mld euro przez zmianę metodologii rozdziału środków i 1 mld przez aktualizację danych). Polska może liczyć też na nieco większe, w porównaniu do propozycji Komisji Europejskiej środki na politykę rolną (0,5 mld euro). Szef Rady Europejskiej utrzymał jednak zaproponowany wcześniej sposób wyrównywania płatności bezpośrednich, który jest niekorzystny dla polskich rolników.

Premier Morawiecki przybył do Brukseli

Premier Mateusz Morawiecki w czwartek po południu przybył do Brukseli, gdzie weźmie udział w nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej. Tuż przed jego rozpoczęciem, co planowane jest ok. godz. 15, premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej (Polski, Czech, Węgier i Słowacji) wezmą udział w spotkaniu koordynacyjnym.

Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europejskiej unijni liderzy będą próbowali znaleźć kompromis w sprawie wieloletniego budżetu, jednak punktów spornych jest co najmniej kilka. Główną osią sporu są wpłaty do budżetu i jego wielkość. Bogatsze kraje chcą płacić mniej do unijnej kasy, a biedniejsze sprzeciwiają się cięciom budżetowym.

Ponadto w budżecie mają pojawić się nowe priorytety, takie jak zmiany klimatu, obronność czy migracja, a w wyniku brexitu do unijnej kasy trafi 60-75 mld euro mniej. Kraje, które sprzeciwiają się cięciom, w tym Polska, wielokrotnie wskazywały, że budżet powinien być bardziej ambitny w związku z nowymi celami, a na brexicie straci cała UE.

Wśród potencjalnych problemów w negocjacjach wymieniane są cięcia na tradycyjne polityki, w tym politykę spójności i Wspólną Politykę Rolną, kwestia powiązania budżetu z praworządnością, likwidacja rabatów oraz nowe źródła wpływów budżetowych, które miałyby pochodzić z opłat za niepoddane recyklingowi opakowania plastikowe i z wpływów z handlu emisjami CO2. Mechanizm dotyczący powiązania budżetu z praworządnością został jednak osłabiony przez szefa RE Charles'a Michela, który wskazał, że do podjęcia decyzji o zamrożeniu funduszy będzie potrzeba kwalifikowanej większości państw członkowskich.

Według nieoficjalnych wyliczeń, które przekazało PAP źródło rządowe, najnowsza propozycja szefa Rady Europejskiej jest o 19 mld zł lepsza dla Polski niż projekt przedstawiony przez KE. Z informacji przekazanych przez źródło PAP wynika, że do Polski może trafić także o ponad 2 miliardy złotych więcej na Wspólną Politykę Rolną w porównaniu do propozycji Komisji.

W nowym budżecie - jeśli zostanie przyjęty w kształcie zaproponowanym przez Michela - nasz kraj mógłby także skorzystać z nowego instrumentu na rzecz wsparcia reform strukturalnych, przeznaczonego dla państw spoza strefy euro. Z tego tytułu, według wyliczeń rządowych, Polska może liczyć na ponad 9 miliardów złotych dodatkowych środków.

Minister ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z PAP poinformował natomiast, że Polska zgodnie z nową propozycją miałaby otrzymać dodatkowo ponad 3 mld euro na politykę spójności.

Zgodnie z wcześniejszym projektem KE Polska miała otrzymać 64 mld euro w ramach polityki spójności. Przewidziane wówczas przez KE cięcia wynoszące ponad 23 proc. oznaczały, że do Polski trafiłoby o 19,5 mld euro mniej niż w obecnej perspektywie finansowej.

Poza dodatkowymi środkami na spójność do Polski ma trafić też około 2 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jednak Michel chce, by dostęp do połowy tych pieniędzy - według źródeł - był uzależniony od tego, czy Polska zgodzi się na osiągnięcie celu neutralności energetycznej do 2050 roku.

Premier Mateusz Morawiecki w artykule opublikowanym w środowym "Financial Times" opowiedział się przeciwko cięciom w budżecie Unii Europejskiej. Ocenił, że zmniejszenie wydatków osłabiłoby Europę. Polski rząd od początku negocjacji opowiada się za większym budżetem, który, jak argumentuje, byłby adekwatny do stawianych sobie przez UE celów. Morawiecki w "FT" przekonywał, że także płatnicy netto korzystają np. na polityce spójności.

Szef polskiego rządu podkreślił również, że cięcia w polityce spójności, jak i we Wspólnej Polityce Rolnej, dotknęłyby przede wszystkim biedniejsze kraje Europy Wschodniej. W artykule "FT" Morawiecki postuluje wyrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników oraz zwrócenie uwagi na takie propozycje, jak podatek od transakcji finansowych, podatek cyfrowy czy podatki od lotów. Wskazał też, że w sfinansowaniu ambitnego budżetu UE pomogłaby poprawa ściągalności VAT, a w tej dziedzinie Polska może podzielić się swoimi doświadczeniami.

Holandia, Dania, Szwecja i Austria chcą cięć w budżecie UE

Szefowie rządów Holandii, Danii, Szwecji oraz Austrii spotkali się w czwartek przed szczytem UE w Brukseli ws. budżetu UE na lata 2021-2027 i potwierdzili swoje stanowisko, domagając się zmniejszenia poziomu finansowania do 1 proc. Dochodu Narodowego Brutto.

"Wspólnie opowiadamy się za nowym wieloletnim budżetem opartym na składce wynoszącej 1 proc. DNB" - napisał na Twitterze premier Holandii Mark Rutte. Kompromisowa propozycja na szczyt przewiduje, że poziom wydatków będzie odpowiadał 1,074 DNB, czyli ponad 70 mld euro więcej.

Rutte zaznaczył, że tzw. oszczędna czwórka chce, by unijny budżet został zmodernizowany i położono w nim większy nacisk na praworządność, migrację, innowacje oraz klimat.

Również Kanclerz Austrii Sebastian Kurz podkreślił przed szczytem, że jego kraj jako płatnik netto jest niezadowolony z propozycji szefa Rady Europejskiej Charles'a Michela w sprawie budżetu na lata 2021-2027.

Wspólne stanowisko Holandii, Danii, Szwecji oraz Austrii nie jest zaskoczeniem, bo państwa te od dawna opowiadały się za zmniejszeniem unijnej kasy. Jednak uwypuklanie tego stanowiska tuż przed szczytem pokazuje, że stolice te okopały się na zajętej pozycji i przekonanie ich do zmiany nie będzie łatwym zadaniem.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka, Mateusz Roszak (PAP)

mro/ stk/ mal/ mkr/ aj/ akl/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 14 blind-oln

Przecież to było oczywiste od samego początku. Musieliby złamać traktaty czyli de facto rozwiązać Unię aby móc zabrać Polsce należne pieniądze.

! Odpowiedz
10 45 philo128

KE blefuje od początku. To jak grać w pokera o wysokie stawki otwartymi kartami-blotkami. Tyleż to niezrozumiałe co głupie. Ja bym wetował ten budżet aż do ostatniej wzmianki o praworządności...

! Odpowiedz
53 20 anna_domagalczyk

Ale zabiora z funduszy na transformację (zielony ład). Nie ma się co cieszyć. A ta utrata będzie automatyczna. Tego rzadowe trolle wola nie komentować. Ciekawe, kiedy to dotrze do górników :-)))

! Odpowiedz
9 37 and00

Ten fundusz na transformacje to generalnie kilka mld euro, czyli grosze
Ale spokojnie proszę się nie martwić, Totalna Opozycja już namawia na odrzucenie zmian mogących przynieść nam więcej środków, zawsze jest szansa że im się uda

! Odpowiedz
18 2 anna_domagalczyk odpowiada and00

No fakt, że TO mówi nie tylko po polskiemu i ma szanse dotrzeć do MEP. A posłowie PIS patriotycznie rozmawiaja sami ze soba.

! Odpowiedz
19 83 and00

"Trudniej będzie zabrać Polsce unijne fundusze"
Czyli w końcu poczytali traktaty
To nam się opozycja zapłacze, a Biedroń to chyba zawału dostanie

! Odpowiedz
21 99 eagleeye

Hallo "troll-ejbusy" POKOmuny i co wy na to

! Odpowiedz
18 95 trollmaster

Niech jeszcze zdefiniują, co to jest ta wyimaginowana "praworządność".

! Odpowiedz
7 51 niedziela16

Wyraz praworządność składa się z trzech wyrazów: 1) prawo; 2) rząd; i 3) ość. Czyli: Prawo ma ten kto rządzi a reszcie ością w gardle staje.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil