Polska Partia Piratów protestuje

Polska Partia Piratów uważa za niedopuszczalne wprowadzenie na terenie Unii Europejskiej uregulowań, w myśl których internauci mogą być odcinani od sieci bez wyroku sądowego. Dziś europarlamentarzyści i przedstawiciele Rady UE po raz ostatni wspólnie przyjrzą się takim kontrowersyjnym zapisom Pakietu Telekomunikacyjnego.


W czasie ostatnich negocjacji dotyczących kształtu Pakietu komisja Parlamentu Europejskiego zrezygnowała z poprawki zapewniającej, że bez uprzedniego orzeczenia organu sądowego nie można ograniczać podstawowych praw i wolności użytkowników internetu - w szczególności wolności wypowiedzi i prawa do informacji.

Dominik Łabudziński z nieformalnej grupy Blackout Europe Polska i zarazem członek Partii Piratów nie może się pogodzić, że zrezygnowano z ochrony internautów. Jak powiedział w rozmowie z IAR - pakiet w obecnym kształcie stanowi poważne zagrożenie dla demokracji i może nawet pogłębić bezrobocie na terenie Wspólnoty. Wyjaśnił, że dość duża grupa ludzi utrzymuje się dziś z pracy w internecie, jak programiści czy graficy komputerowi. Po odcięciu od sieci mogą stracić jedyne źródło dochodu.

Poprawka została wprowadzona w maju - jeszcze za poprzedniej kadencji europarlamentu. Europosłowie przyjęli ją pod dużą presją organizacji pozarządowych i różnych grup, zrzeszających internautów - w tym inicjatywy Blackout Europe. Jednak po wyborze nowych deputowanych - zdecydowano o istotnych zmianach w Pakiecie, które są mniej korzystne dla użytkowników sieci. Przedstawiciele Partii Piratów kontaktowali się już z polskimi europarlamentarzystami w tej sprawie, ale są zawiedzeni ich brakiem reakcji. Obawami internautów zainteresowały się jedynie dwa biura europosłów. "Reszta niestety nie ma czasu albo ochoty się na ten temat wypowiadać" - powiedział Dominik Łabudziński. Szef inicjatywy Blackout Europe Polska dodał, że czuje się oszukany przez PE. Jego zdaniem okazało się, że w maju internauci byli jedynie elementem kampanii wyborczej.

Pakiet w założeniu miał wzmocnić prawa konsumentów na rynku telekomunikacyjnym. Miał m.in. zapewnić udogodnienia osobom niepełnosprawnym, czy chronić przed uciążliwym spamem. Pakiet zawiera też ułatwienia w sferze numerów alarmowych. Dominik Łabudziński przyznał, że większość tych założeń jest pozytywna dla użytkowników, ale zapisy dotyczące internetu muszą zostać zmienione. "Niestety są tam zapisy, które stanowią zamach na wolność i prywatność użytkowników" - zaznaczył. Łabudziński podejrzewa, że niekorzystne uregulowania dla internautów mogą być efektem lobbingu dostawców internetu, którzy chcą - jego zdaniem - przejąć kontrolę nad użytkownikami sieci.

Na stronach Partii Piratów i inicjatywy Blackout Europe Polska znalazła się już petycja, która ma zwrócić uwagę europosłów na obawy internautów dotyczące Pakietu. Na razie pod pismem podpisało się niewiele osób, ale Łabudziński liczy na większe poparcie. Przed wprowadzeniem słynnej poprawki 138 - pod podobnym dokumentem podpisało się około 70 tysięcy użytkowników.

Dzisiejsze spotkanie komitetu pojednawczego w sprawie Pakietu, złożonego z przedstawicieli Parlamentu Europejskiego (27 posłów) i Rady UE (ministrowie 27 rządów krajów członkowskich), zdecyduje o jego ostatecznym kształcie. Kiedy komitet wypracuje wspólny projekt, Parlament i Rada będą miały 6 tygodni na jego ostateczne zatwierdzenie lub odrzucenie.

Dominik Łabudziński już zapowiedział, że jeśli Unia Europejska zatwierdzi kontrowersyjne zapisy - Partia Piratów i Blackout Europe Polska będą organizowały manifestacje w tej sprawie.
Źródło: IAR

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj