Polka w City: O powrotach mówi się coraz częściej [Tam mieszkam]

redaktor naczelna Bankier.pl

Sporo moich znajomych wraca do Polski - mówi pracująca w finansowej dzielnicy Londynu Aneta Buchert. Dla wielu osób, które przyjechały tu zaraz po 2004 roku, to ostatni dzwonek na podjęcie decyzji o wyjeździe. Po ponad 10 latach za granicą grozi im zasiedzenie. 

Zjeżdżali się do City z całego świata, żeby spełniać marzenia o pracy w bankowości najwyższego szczebla, przy wielkich transakcjach, u boku najlepszych w tej dziedzinie. Po tym, jak Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, wielu z nich zadaje sobie pytanie czy wracać do swojego kraju. Nie dlatego, że się poddali, ale dlatego, że stoją przed ważnym zawodowym dylematem: być dużą rybą w małym stawie czy płotką w oceanie.

O codzienności w londyńskim City i powrotach z emigracji, do przemyślenia których zmusza Brexit w ramach #TamMieszkam rozmawiamy z Polką Anetą Buchert, która w Londynie mieszka od blisko 10 lat, pracując tam dla największych banków.

Aneta Buchert - Polka w Londynie, fot. archiwum prywatne
Aneta Buchert - Polka w Londynie, fot. archiwum prywatne

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Co się działo w City, kiedy wybuchł kryzys?

Aneta Buchert: To był niesamowicie ciekawy czas. Szczególnie dla osób pracujących na rynkach kapitałowych, jak ja. Byliśmy wtedy w samym środku wydarzeń bez precedensu i było widać, że wszyscy - zarówno osoba, która dopiero zaczęła pracę, jak i ta, która pracowała w City od 30 lat - nagle uczą się wszystkiego od nowa. Dlatego, że reguły, które dotąd były uznawane za standard, przestają obowiązywać. Siedzieliśmy wtedy niejako w pierwszym rzędzie, oglądając, jak tworzy się historia. Pamiętam słowa jednego z moich bardzo doświadczonych szefów o tym, że spodziewamy się, że upadnie jeden z banków – jeszcze przed tym, kiedy ktokolwiek zaczął mieć kłopoty. Niedowierzanie, że bank może upaść, było wtedy ogromne. Tymczasem urzeczywistniło się to już kilka miesięcy później.

Pamiętam też towarzyszące nam poczucie, że ten kryzys nie jest tylko teoretyczny, ale że dotyka sektora w którym pracujemy, a więc i naszej przyszłości. Przez to przejmowaliśmy się nim bardziej niż gdybyśmy nie mieli do czynienia z tym światem. Tutaj bankowością żyje się przecież po 24 godziny na dobę.

Kryzys był dla mnie też bardzo cennym doświadczeniem, bardzo wcześnie nauczył mnie kwestionować założenia, które są przyjmowane jako pewnik.

Do City nie trafia się przypadkiem. Podobno pani chciała tego od dawna.

Zawsze interesowałam się rynkami kapitałowymi i gospodarką -  City było zdecydowanie najlepszym miejscem do wykonywania takiej pracy. Wszyscy moi koledzy na studiach, którzy chcieli zacząć karierę w bankowości, myśleli właśnie o Londynie. Dla wielu to było spełnienie marzeń.

Dla pani też?

Powiedziałabym, że choć uważam, że sama nie uległam modzie, w czasie, kiedy aplikowałam do pracy w bankowości, uchodziła ona za najatrakcyjniejszy wybór. Umożliwiała styczność ze światem wielkich finansów, który już wcześniej wydawał się wspaniały, ale odległy. Praca nad dużymi transakcjami, które później będą opisywane w „Financial Times” była jak magia.

City to mekka wielu specjalistów z całego świata
City to mekka wielu specjalistów z całego świata (fot. Malwina Wrotniak-Chałada / )

Nie od razu jednak Londyn zastąpił Poznań.

Najpierw wyjechałam za granicę na studia. W ramach programu na francuskiej uczelni spędziłam rok w Paryżu, rok w Berlinie i rok w Londynie. We Francji po raz pierwszy na dobre zetknęłam się z bankowością inwestycyjną i utwierdziłam w przekonaniu, że będę pracować w finansach, a mój następny krok to Londyn.

Pracodawcy docenili tę determinację?

Znalezienie pracy w bankowości inwestycyjnej nie jest łatwe, to bardzo konkurencyjna branża, nawet na poziomie dla absolwentów. Staje się w szranki z najlepszymi ludźmi z całego świata, co wymusza konieczność aplikowania do określonej ilości banków, bardzo dobrego przygotowania i przekonania zarówno o tym, chce się robić, jak i co ma się do zaoferowania.

Biorąc pod uwagę późniejszy tryb pracy, warto?

Ta praca jest ciężka, ale ekscytująca. Oczywiście nie polega wyłącznie na zajmowaniu się porywającymi sprawami. Większość czasu to po prostu żmudne, ciężkie obowiązki. Ale część jest bardzo ciekawa, bo to nauka o finansach w samym centrum finansów. Szczególnie fascynująca na początku, kiedy się ten świat poznaje. Świadomość, że ma się dostęp do tego, co się dzieje w największych międzynarodowych firmach i na rynkach finansowych, wciąga. Będąc w środku tych wydarzeń, doświadcza się ich intensywniej. Po jakimś czasie oczywiście, jak wszystko inne, normalnieje, a niektórych może nawet nudzi.

Wtedy lekką ręką zmienia się miejsce pracy?

Migracje pracowników w City zależą od tego, w jakiej części cyklu się znajdujemy. W czasie dobrej koniunktury ludzie chętniej się przemieszczają i zmieniają pracę, w okresie kryzysowym ta mobilność się zmniejsza. Inaczej niż w Polsce, nikt nie ma tu obaw, że zmiana pracodawcy co 2-3 lata będzie źle widziana w jego życiorysie. Problem leży gdzie indziej – tutaj ludzie dość szybko stają się wyspecjalizowani w danej dziedzinie. Jeśli więc ktoś pracuje w City 10-15 lat, to być może będzie miał opcję zmiany w ramach swojej dziedziny, ale bardzo trudno mu będzie przejść przykładowo z bankowości detalicznej do rynków kapitałowych.

Jak rozumiem, urzeczywistniona w czerwcu wizja Brexitu zapoczątkowała czas ograniczonej mobilności.

Wyniki referendum były gigantycznym szokiem dla City jako miejsca tak bardzo międzynarodowego, gdzie pracują ludzie z całego świata i gdzie mają miejsce operacje istotne dla tak dużej części kontynentu. Prawdopodobnie sądzono, że Wielka Brytania jest nieodłączną częścią Unii Europejskiej i to się nigdy nie zmieni.

Dzisiaj czuć dużą niepewność w związku z tym, jak Brexit będzie przebiegał. Na ile dotknie jedną z głównych stolic finansowych świata, jaki będzie miał wpływ na mieszczący się tu biznes i jakie przełożenie na ilość miejsc pracy.

W Wielkiej Brytanii mieszka kilkaset tysięcy Polaków
W Wielkiej Brytanii mieszka kilkaset tysięcy Polaków (fot. Malwina Wrotniak-Chałada / )

Głośniej niż wcześniej mówi się o powrotach?

Powroty z emigracji to temat, który pojawia się cały czas, a ostatnio jest szczególnie intensywny. Do Polski wraca spora część moich znajomych, a każda kolejna taka decyzja na nowo wywołuje dyskusję na ten temat.

To wyjazdy spowodowane strachem?

Najczęściej słyszy się o względach rodzinnych lub zawodowych. Część osób chce być bliżej rodziny, która została w kraju albo wychować dzieci w Polsce. Inni widzą dla siebie nowe możliwości zawodowe w Polsce i chcą tam kontynuować karierę. A niektórzy po prostu mają dosyć miasta, w którym wszystko jest bardzo drogie, a poziom życia wcale nie taki, jakiego się spodziewali.

Wielu Polaków, tak jak ja, przyjechało do Wielkiej Brytanii zaraz po 2004 roku i myślę, że dla nas to najwyższy czas, żeby zdecydować, czy zostać tu na stałe, czy wracać. Istnieje bowiem ryzyko zasiedzenia się – później wrócić jest jeszcze trudniej.

Niektórzy wracają z bezsilności. W pracy dotknęli już szklanego sufitu i jako imigranci nie są w stanie wspiąć się w korporacyjnych strukturach wyżej.  

W pewnym momencie pobytu na emigracji każdy zastanawia się nad tym, czy kontynuować swoją aktywność zawodową za granicą, czy wracać. Czy – jak mówią Brytyjczycy – chce być dużą rybą w małym stawie, czy płotką w oceanie. W powrocie do Polski kuszące jest to, że zawodowo można mieć większy wpływ na rzeczywistość. Zasięg rynku jest bardziej lokalny, ale przełożenie na otoczenie większe, a możliwości wspięcia się wyżej (zwłaszcza ze zdobytym za granicą doświadczeniem) bardziej realistyczne. Myślę, że dla wielu ludzi ma to duże znaczenie. Na tak gigantycznym rynku jak londyński trudno mieć wpływ na rzeczywistość, o ile nie jest się prezesem jakiejś dużej firmy. Niektórzy jednak wolą tu zostać, bo cenią sobie większy wybór miejsc pracy. Powrót do Polski nie jest więc często aktem poddania się, tylko rozstrzygnięciem konkretnego zawodowego dylematu.

Również takiego, czy pracować na Wyspach za w miarę satysfakcjonujące pieniądze, ale poniżej kwalifikacji, czy próbować rozwijać się w Polsce. Jako kraj cierpimy na „marnotrawstwo mózgów”.

Tak, zgadzam się, że jest to problem. Mamy w Wielkiej Brytanii prawie milion Polaków, z czego niektórzy robią fantastyczne kariery, ale część - mimo ukończonych studiów i dobrego wykształcenia - przyjechała tutaj na przysłowiowy zmywak. Znacznie lepszą sytuacją byłoby, gdyby ci ludzie – inteligentni i pracowici przecież – mogli realizować się w swoich dziedzinach.

Brexit zmusił wiele osób do rozstrzygnięcia dylematu: zostać czy wracać
Brexit zmusił wiele osób do rozstrzygnięcia dylematu: zostać czy wracać (fot. Malwina Wrotniak-Chałada / )

Tymczasem wiele osób decyduje się na podjęcie prostych prac, ponieważ po przyjeździe do Londynu muszą na siebie zarabiać. Koszty życia, a więc i koszty nic nie robienia, są bardzo wysokie. Znalezienie odpowiedniej pracy może natomiast być trudne, jeśli przyjeżdża się bezpośrednio z Polski, bez międzynarodowego przygotowania. Do tego panuje tu inna kultura, więc pewnych wzorców trzeba po prostu zdążyć się nauczyć. W efekcie rzadko kiedy można sobie pozwolić na to, by po przyjeździe szukać pracy tak długo, aż nie znajdzie się tej wymarzonej. Dlatego spora część ludzi podejmuje pracę, którą uda jej się dostać, a później nie ma na tyle wiary w siebie lub motywacji, żeby ją zmienić. Będąc za granicą dobrze byłoby wierzyć, że można się realizować i robić to, co się chce, nawet jeśli nie przychodzi to od razu.

Szybka kalkulacja wysokości pensji tu a tu pewnie pomaga podjąć decyzję.

Tylko że te zarobki bywają złudne. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli sumy, które się tu zarabia, wydają się wysokie, to są wydawane na życie w mieście, które jest bardzo drogie. Niesamowicie drogie są nie tylko nieruchomości, ale też na przykład wszystkie usługi związane z dziećmi – edukacja, opieka. Trzeba by zarabiać w Londynie naprawdę dużo, żeby osiągnąć faktycznie wysoki poziom życia. Tymczasem na przykładzie wielu z moich znajomych, którzy pracowali w City i wracają do Polski powiedziałabym nawet, że poziom życia często poprawia się dopiero po powrocie do Polski.

Chodzą słuchy, że pani też porzuca City.

Nie porzucam całkowicie, ale dokonuję sporej zmiany. Właśnie założyłam swój biznes w dziedzinie technologii finansowej, tak zwanego FinTechu. Po 10 latach na etacie w Londynie, zostaję swoim własnym szefem, co jest dla mnie bardzo ekscytujące i mam nadzieję, że rozpocznie zupełnie nowy, interesujący rozdział w moim życiu.

Rozmawiała Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl

Aneta Buchert wystąpi na scenie kongresu Impact’16 FinTech/InsurTech 8 grudnia we Wrocławiu. Opowie o innowacjach w finansach, którymi będzie się zajmowała w związku ze swoim nowym zawodowym projektem – Alocca. Bankier.pl jest patronem medialnym wydarzenia.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 8 ~Seb

Do wszystkich wystraszonych z powodu powrotów rodaków z emigracji: proszę się nie bać, Ci z prawdziwym doświadczeniem nie będą stanowić zagrożenie gdyż najpewniej będą otwierać własne biznesy, a Ci z 10cio letnim doświadczeniem na wózku widłowych w UK raczej też nie będą chcieli konkurować z miejscowymi magazynierami, żal mi trochę tych ludzi bo będzie im ciężko w pl

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 1 ~mruk

chyba do końca sobie nie zdają sprawy o czym mówią. ale polecam analizy ekspertów na tradebeat na temat polskiej gospodarki.

! Odpowiedz
25 3 ~cap

cwaniakom mowimy nie ma powrotu-teraz tam spijajcie te metna wode co sobie zafundowaliscie

! Odpowiedz
0 9 ~CDN

Dokladnie tu zyje sie z tygodnia na tydzien od wyplaty do wyplaty,jest tak drogo ze nie jestes w stanie nic odlozyc

! Odpowiedz
6 1 ~UK

Ile lat ma ta pani?
Wg zdjęcia raczej w górę niźli w dół.

! Odpowiedz
0 2 ~UK

Tzn ,jest grzechu warta czy nie?

! Odpowiedz
0 0 ~jarek odpowiada ~UK

Bardzo atrakcyjna kobieta, pdooba mi sie.

! Odpowiedz
3 4 ~polok

Nie rozumie - jakie zasiedzenie ?

Artykul na zamowienie i o niczym. Konkrety Panie ... konkrety dawac...

A tej pani gratuluje - wytrzymac 10 lat w londku to jest cos. W tej dzungli przeludnionej i z cenami nieruchomosci jadacymi na bance spekulacyjnej, przez ktora nawet Anglikow nie stac na kupienie malego zimnego mieszkania. O pogodzie i dziwnych kranach nie wspominam...

Niemieckiego sie uczta i jedzcie robic do D-A-CH. W Berlinie mieszkania 2-3 razy tansze niz w Londynie...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 13 ~techniefin

"Niech Polacy z całego świata wracają nad Wisłę. Tu się im nic nie stanie"
Ojciec Klimuszko

! Odpowiedz
9 19 ~StanRS

A co ona tam może. Znudziła się tym szychom w londyńskim "City" i teraz młodsze zatrudniają "ekspertki". Jakaś odmiana musi być.

! Odpowiedz
0 2 ~jarek

Powiedzial Stasiek po 12 szifcie na wozku widlowym...

! Odpowiedz
4 7 ~hgw

wrocojta z piniendzomi, bo u nas niedobory na projekty + a my w PIS do landzie chetnie je pomozem ci je zainwestowac

! Odpowiedz
1 18 ~Polakanieoszukasz

Obserwuje ten powrot sprzedawcow kapitalowych z Citi i widze jak zakladaja firmy doradcze: jak inwestowac na forexie.. Biora chorendalne pieniadze za kilka godzin rzucajac przed oczy przerozne dyplomy. Zastanawia mnie tylko skoro tak doskonale doradzaja jak inwestowac to dlaczego sami nie inwestuja? Po co uczyc kogos wygrywajacego systemu w lotka zamiast samemu wygrac? Jedna odpowiedz: szwindel. W Citi juz sie na to nie nabieraja a w Polsce niektorzy pseudoznawcy "doradzaja" ale jak przegrasz to i tak zawsze twoja wina. Tylko nie wiedza ze Polacy nie sa w ciemni bici i ujezdzanie nas na inwestycje bylo dobre 6 lat temu. Dzisiaj tacy sa tepieni bo ludzie potracili oszczednosci zycia i drugi raz sie nie nabiora.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 9 ~london

"Po ponad 10 latach za granicą grozi im zasiedzenie."
Łał! Strach się bać. To jest jakiś tekst pod publiczkę PISu?

Jak powiedział Siara: "Niech przybywają". Szybko pożałują.

! Odpowiedz
23 3 ~antek

Mimo kilograma tapety to w oczach tej Pani widzę bezmierną chciwość i bezwzględność.Mam spokojną pracę w urzędzie, jakby mi ją przedstawili jako szefową to od razu L4 30 dni, o biegunce z wstydu nie wspomnę. Ale na szczęście urzędy mają wysokie progi

! Odpowiedz
9 9 ~slaw

Widać że pisiaki boją się tych powrotów ale to szansa dla odnowy Polski.

! Odpowiedz
3 2 ~slaw

Przecież ona nie będzie szefową od sprzątania pisuarów.

! Odpowiedz
3 1 ~lekarz odpowiada ~slaw

spierd aj potomku esbeka lub nowoczesny idio to

! Odpowiedz
6 22 ~435

Po ch... wam te doświadczeni i dyplomy. Misiewicz nie ma zapisał się do PiS i będzie waszym szefem.

! Odpowiedz
0 2 ~scorpion

A ile banków jest państwowych że są zasypane przez Misiewiczów? Puknij się w łep!

! Odpowiedz
2 18 ~ytr

Chcesz zarabiać 30.000 zł miesięcznie? To możliwe dzięki tej "dziwnej" metodzie. Młody chłopak zapisał się do PiS bez wykształcenia i został członkiem rady nadzorczej. Świewaczka w kościelnej scholi została dyrektorem w PZU. Zapisujmy się do PiS!

! Odpowiedz
2 13 ~ytr

Gdzie wrócą? U nas bankowość zasypana Misiewiczami.

! Odpowiedz
1 1 ~scorpion

A ile banków jest państwowych że są zasypane przez Misiewiczów? Puknij się w łep!

! Odpowiedz
5 14 ~bkb2

Oby młodsze i doświadczone za granicą pokolenie zdążyło nadać ton Polsce zanim nasz kraj na powrót zaleją post k () muniści i zdeg () nerowani PRL Polacy którzy nie wychylili nosa poza granice i tkwią mentalnie w głębokiej komunie chodząc dzisiaj na jakieś demonstracje i broniąc nie wiadomo jakich wartości z przeszłości. .. Polska ma historyczną szansę odbudowania swojej siły w Europie Środkowej i Wschodniej. Jednak nie jest pewne czy to się uda , bo możemy wcześniej zapaść się pod ciężarem naszej przeszłości...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 3 ~asd

Nie powtarzaj bzdur jak papuga- za PRL'u byliśmy potęgą przemysłową, dzisiaj 2-go światowym bandustanem na peryferiach kapitalizmu, z którego wysysa się surowce ludzkie i inne i ew. buduje tępe montownie. Zawsze radzę tym którzy opluwają PRL, ażeby najpierw powyrzucali do śmietnika swoje tytuły naukowe, począwszy od mgr i zdobyli nowe - w pełni koszerne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 25 ~SwissDream

Pracuje w Szwajcarii, w jednym z najwiekszych koncernow gas & energy. Dostaje wyplate miesieczna, 13 pensje, bonus roczny oraz 29 dniowy urlop roczny. Do tego otrzymuje od firmy pakiet szkoleniowy wart 20kCHF rocznie oraz sluzbowy samochod. Nie mowiac juz o rabatach (program lojalnosciowy) na zakup wyzszej klasy samochodu czy uslug. Do tego wspomne o mozliwosci pracy z domu oraz innej kulturze w dniu codziennym. Powiedzcie mi prosze kto w Polsce jest w stanie zapewnic mi takie warunki? Nie uwierze propagandzie powrotu chyba ze faktycznie ktos wraca z 1 milionem CHF (kurs 4.15 PLN -1 CHF) w kieszeni i idzie na emeryture jako 45 latek. Osobiscie wybralbym inne panstwo do zamieszkania ... ale to kwestia gustu. Moj cel to nie kasa ale byc mlodym emerytem. Pozdrawiam Rodakow za granica.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 7 ~xxx

Ile zarabiasz i ile Ci z tego zostaje?

! Odpowiedz
2 8 ~suisse

"oraz innej kulturze w dniu codziennym"
No właśnie! Jest jeszcze coś takiego, jak kultura w życiu codziennym. Polska do Szwajcarii ma się w tym przypadku, jak dzika dżungla do zadbanego parku. To jest niestety spory mankament, żeby tu wracać. Szkoda, bo może ci ludzie, nauczeni innych standardów, pchnęliby ten kraj do przodu i wyciągnęli z grajdoła.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~emigrant

Za 4m to chyba slaba bylaby ta emerytura w PL...

! Odpowiedz
6 27 ~Polak

Artykuł o panience oderwanej od polskiej rzeczywistości. Wydaje jej się że w Polsce są takie standardy cywilizacyjne jak w GB podczas gdy Polska to typowa republika bananowa obsadzona przez Misiewiczów i Dyzmów. Mam znajomych którzy wrócili po latach pobytu na zachodzie aby pracowac w Polsce, otwierali firmy. WSZYSCY szybko wpadli w długi dzięki "pomocy" urzędów , Sanepidu, ZUS itp. Max 2 lata i wrócili do normalnego świata czyli Francji Anglii, Niemiec zarzekając się że NIGDY nie wrócą do tego bajzlu na stałe. Na urlop, w odwiedziny to tak anie nie na stałe. Ja tez się przekonałem jak biurwy i politycy niszczą kraj i teraz żyję jak człowiek - niestety poza Polską.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 15 ~ekonom

Nasuwa się pytanie czy polska gospodarka będzie w stanie wykorzystać wiedzę najwyższej klasy fachowców? Nie sądzę.
Patrz przykład polskich absolwentów najbardziej prestiżowych uczelni (Oxford, Harvard itp.). Ci szaleńcy, którzy chcieliby pracować w Polsce nie mogą znaleźć pracy!

! Odpowiedz
4 9 ~mir

Najpierw trzeba w wyborach pozbyć się tych niedołężnych rządzących

! Odpowiedz
1 21 ~slaw

Niech wracają i wykopią tych starych głąbów może zacznie się prawdziwa gospodarka. Skończą się awantury polityczne, religijne emerytów i ciągłej walki kto więcej ukradnie a oskarży drugiego. Potrzeba ludzi wykształconych a nie sołtysów, taksówkarz makijażystów i doktorów habilitowanych od niczego. Na nich trzeba głosować.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 25 ~opix

Przychodzi moment w życiu,że pieniądze przestają mieć znaczenie.

! Odpowiedz
16 4 ~Loki

Chyba jak jestes martwy. Tylko golodupiec z patologii moze powiedziec ze pieniadze nie maja znaczenia

! Odpowiedz
0 5 ~aqq odpowiada ~Loki

Wystarczy, że masz już tyle pieniędzy, że do końca życia nic nie musisz.

! Odpowiedz
14 16 ~zenek

Trzeba byc zakrecony ja sloik z miodem by wracac do PIS do landu. Polska gospodarke wspieram jak moge, likwidujac np III filar by znienawidzeni kapitalisci z TFI nie zarabiali, zamienilem wszysko na EURO by eksporterom ulzyc. Ja sie nie liczae ale jak 2 mln tak zrobi to na pewno ulzy gospodarce, bo przeciez dudua i tak obiecal sprzedawac franki po 2.5

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 11 ~Excel_ZawszePlus

Pomogą Morawieckiemu produkować wykresy.

! Odpowiedz
2 8 ~slaw

A może oni rozwalą tych emerytów niedouczonych raz na zawsze. Czas zacząć wszystko od nowa mamy XXI wiek a nami rządzą jacyś podstarzali frustraci którzy ekonomii uczyli się na liczydłach albo wcale.

! Odpowiedz
1 2 ~niepelnosprawny_org

taka kopuła w Londynie?

! Odpowiedz
0 1 ~tojest

St Paul's Cathedral chyba

! Odpowiedz
0 1 ~emigrant odpowiada ~tojest

indeed

! Odpowiedz
6 19 ~rzyczliwy

wracaja na łamach bankierach juz widze te karawany samochodow wracajace do kraju wielkiego dobrobytu

! Odpowiedz
2 29 ~Prawdziwek

Niech nie wracajo bo trza bedzie wcześniej na grzyby wstawać.

! Odpowiedz
0 12 ~edek

Śmiejesz się? U mnie na wsi dom kupili górniczy emeryci i w sezonie pierwsi biegną do lasu na grzyby. I to o 3-4 rano z latarkami żeby uprzedzić innych lokalnych Januszy, którzy idą dopiero o świcie.

! Odpowiedz
10 25 ~pisda

Bolszewickie pis zadba o to zeby wydrenowac kieszenie dobrze zarabiajacych , mlodych z inicjatywa dla socjalu , oczywiscie misiewicze zawsze mile widziani.

! Odpowiedz
11 7 ~mati

narazie PiS drenuje kieszenie banków, korporacji i cwaniaków, którzy robią przewały z VAT na miliardy zł. Teraz jest czas, żeby oceniać 8 lat rządów PO. Rządy PiS ocenimy za 3 lata.

! Odpowiedz
2 8 ~jd

no duze ryby wyslalismy do city - kazia np. praca w city nie robi na nikim wrazenia - wielka machina z milionem trybikow

! Odpowiedz
25 6 ~roger

zobaczcie te nazwiskaz Citi brzmiaPolsko ze az strach tozydowskie pomioty zukladów ciekawe ska wzielikasenastudiaw UKijaksie tamdostali dotego Citi

! Odpowiedz
1 24 ~guereiro

Nic nie zrozumiałem z twojej wypowiedzi, roger.

! Odpowiedz
2 25 ~Gradient

powinni wprowadzić obowiązkowe testy alkomatem przed publikacją wypowiedzi na forum.

! Odpowiedz
7 8 ~OGIEŃ

NIECH NIE MÓWIĄ , NIECH WRACAJĄ DO TEGO MIODZIKU NAD WISŁĄ .

! Odpowiedz
3 15 ~mk

"Bankowość inwestycyjna" to oksymoron - gdyby banki zajęły się inwestycjami zamiast spekułą walutową i opcjami na opcje - nie byłoby takiej 'tragedii' w 2008r.

! Odpowiedz
15 23 ~Łysy

Mieszkam w UK już 14 lat, finansowo coraz lepiej, córka w szkole z najlepszymi wynikami nauki z kilku hrabstw (jej kolega z klasy ostatnio strzelił bramkę dla Liverpoolu jako najmłodszy zawodnik w historii klubu - pisze o tym ponieważ mowiono o tym na sportowych kanałach w całej Europie) córka chce zostać lekarzem, przygotowuje się na Cambridge.
Mamy dom, samochody, wakacje itd, żadnych długów czy kredytów...
W UK niema tego co niestety jest w Polsce, zacznij zarabiać większa kasę jako firma i zaraz się przekonasz co to jest szklany sufit - US, Sanepidy czy inne ABW i niekończące się kontrole by oderwać cię od rozwoju firmy, zasypać papierami, zniszczyć by ostatecznie skończyć jak Optimus itd, itp...
Dziękuje, nie wracam, jeszcze nie teraz, jeżeli wogole...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 23 ~Obserwator

Szybko sie dorobiłeś domu za gotówkę. Znajomy Anglik mówi że to wyczyn w tak krótkim czasie. Uciekł z Anglii do Holandii wszystko sprzedał i mówi że w NL łatwiej.

! Odpowiedz
4 15 ~KIMDZONGTUSK

a mi proponowano prezydenturę USA, ale odstąpiłem ją Trampkowi

! Odpowiedz
0 4 ~Mefisto odpowiada ~Obserwator

A zobacz ilu Holendrów i Niemców jest w UK, do tego Kanadyjczycy, Amerykanie, Australijczycy to gdzie łatwiej.

! Odpowiedz
5 36 ~Proste_zycie

Zostawic rodzine i przyjaciol dla pracy.. W banku. Bo w "City sie mysli 24h na dobe o bankowosci " smutne tak zycie sobie marnowac. Wracajcie jeszcze czas zaczac zyc i kochac.

! Odpowiedz
2 14 ~wyścigszczurów

W kupie raźniej jak sie nalezy do biedoty. Po przekroczeniu kilkukrotnym średniej optyka sie zmienia.
Z rodziną najlepiej na zdjęciu. Rodzina to dzieci ew. małżonek. Reszta nieistotna.
Przyjaciół? Można miec jednego przyjaciela, nie liczbę mnogą.

! Odpowiedz
0 2 ~das odpowiada ~wyścigszczurów

i na to Ci czasu zabraknie,,

! Odpowiedz
7 13 ~KIMDZONGTUSK

banksterów ci u nas dostatek Waszmości

! Odpowiedz
0 7 ~Autor

W polsce nie ma bankierów tylko sprzedawcy często określani doradcami.

! Odpowiedz
7 16 ~OGIEŃ

ha ha ha zapraszamy do POLSKI .Dostaniecie to samo [ ba 2 razy tyle ] co w GB tylko , że w PLN no i jak znajdziecie pracę .

! Odpowiedz
22 31 ~Smu7tne

Cala młodość zmarnowała dla banku, nie ucząc się kompletnie nic, za kilka lat wszystko co robiła będzie robił komp, który pracuje w cenie prądu. Zal patrzec i czytać.

! Odpowiedz
1 8 ~mmm

no tak lepiej było iść na kasę do biedry

! Odpowiedz
0 2 ~Śmieszne

To, co napisałeś, komputer jest w stanie zrobić już od dawna. ;)

! Odpowiedz
1 13 ~akwizytor odpowiada ~Śmieszne

Komputer nie potrafi jeszcze oszukiwać, z uśmiechem na twarzy, wmawiajac, ze to dla twojego dobra.

! Odpowiedz
0 1 ~ret odpowiada ~akwizytor

a boty ML ?

! Odpowiedz
14 15 ~jkhkjhnj

poziom życia podnosi się dopiero po powrocie do polski. ale dodajcie że nie na długo bo pieniądze szybko się kończą a roboty jak nie ma tak nie ma :/ i za kilka lat dobrego życia trzeba będzie wszystko sprzedać by żyć dalej...

! Odpowiedz
2 33 ~alfred

Jestem inżynierem mechanikiem. Wróciłem z Anglii po 4 latach pracy dla sporej firmy inżynierskiej. Poziom życia w Polsce oceniam jako zdecydowanie wyższy (zarobek/utrzymanie) a pracę mam równie spokojną jak w UK.

! Odpowiedz
0 1 ~R12 odpowiada ~alfred

Ciekawe. A inna osoba może powiedzieć tak: jestem magistrem filozofii. Wyjechałem po 4 latach pracy w KFC do UK. Poziom życia jest zdecydowanie wyższy (zarobek.utrzymanie). A pracę mam równie taką samą (czyt. zapierniczam) jak w PL.

! Odpowiedz
0 2 ~alfred odpowiada ~R12

Dokładnie tak jak mówisz :)

Wniosek: Ciężko faworyzować jakąkolwiek krainę (zarobek/utrzymanie). Dla jednych jest lepiej na wyspie dla innych nad Wisłą.

! Odpowiedz
9 40 ~PracownikUKbank

Lanie wody na sniadanie. Zabraklo tylko: "co mam na siebie dzisiaj wlozyc bo ludzie w Londynie ubieraja sie roznie". Przeczytalem ten artykul 2 razy i nadal nie wiem, po co zostal napisany? Chyba tylko aby zapelnic miejsce bo sa to zupelne banialuki.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.