"Superwizjer" TVN: W kamienicy należącej do szefa NIK mieści się hotel "na godziny"

W jednej z nieruchomości, które należą do Mariana Banasia, obecnie prezesa NIK, a wcześniej ministra finansów, zgodnie z doniesieniami "Superwizjera" TVN miesić się hotel, w którym wynajmowane są pokoje na godziny. Polityk PiS po emisji materiału zapowiedział pozew o "próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia".

(fot. Krystian Maj / FORUM)

Marian Banaś od 30 sierpnia 2019 roku pełni funkcję prezesa Najwyższe Izby Kontroli. Wcześniej był wiceministrem, a następnie ministrem finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego. Już wtedy zainteresowano się jego oświadczeniem majątkowym, które było wypełnione nieprecyzyjnie. 

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro pytany w poniedziałek, czy prokuratura zajmie się oświadczeniem majątkowym prezesa NIK Mariana Banasia powiedział, że należy "zaczekać na wyniki" postępowania wyjaśniającego, prowadzonego przez CBA.

"Podejrzane" oświadczenie majątkowa Banasia

Zgodnie z oświadczeniem ministra za 2016 roku kamienica w Krakowie miała zostać wystawiona na sprzedaż. Jak się okazuje, żadnej transakcji nie było - informuje TVN. Celnicy, podlegający Marianowi Banasiowi, poinformowali o tym CBA, do którego zadań należy m.in. sprawdzanie dokumentów dotyczących majątków. Kontrolę wszczęto pod koniec 2018 roku i sukcesywnie przedłużano. Nadal trwa. 

Co wynikało z oświadczenia majątkowego Mariana Banasia? Ma on być właścicielem:

  • dwóch domów (o powierzchni 300 m kw. i 50 m kw.)
  • trzech mieszkań (76 m kw., 71 m kw. i 40 m kw.)
  • gruntów rolnych
  • i rzeczonej kamienicy (o powierzchni 400 m kw.)

Najemcy kamienicy to znani sutenerzy

Dwa mieszkania i kamienica są wynajmowane. Dzięki temu były minister zarabia w ciągu roku 65 tys. zł, a więc średnio 5 tys. zł miesięcznie. Jak informuje TVN, w porównaniu z cenami najmu w Krakowie, są one zaskakująco niskie. 

Dziennikarskie śledztwo, w którym reporterzy przyglądali się bliżej kamienicy w krakowskiej dzielnicy Podgórze, pokazało, że działa tam pensjonat. W ofercie ma pokoje na godziny, które najczęściej są wynajmowane z powodów co najmniej podejrzanych.

Dziennikarze, udając klientów, wynajęli pokój na jedną godzinę i zapłacili 60 zł. Zachowali przy tym pełną anonimowość, bo w recepcji nie musieli pokazywać dokumentów. Nie otrzymali też paragonu. 

Podczas drugiej wizyty za kontuarem siedział mężczyzna, który przeliczał sporą gotówkę. Był dobrze zbudowany. Dziennikarze zapytali go o sprzedaż kamienicy. Zareagował nerwowo. Później miał dzwonić do samego właściciela - Mariana Banasia i powiedział: "No część. Jakiś facet przyszedł, upierdliwy, z telewizji. NIe życzysz sobie z nim rozmawiać. Dzwoni i zawraca gitarę. No", po czym wyprosił dziennikarza i zatrzasnął drzwi. 

(fot. Łukasz Gagulski / FORUM)

To jednak nie wszystko. "Superwizjer" poinformował, że recepcjonistą był jeden z braci K.. Rodzeństwo jest znane w krakowskim świecie przestępców. Zostali skazani prawomocnymi wyrokami za udział w porachunkach sutenerów, podczas których ranny został policjant. "Zajmują się" prowadzeniem agencji towarzyskich. 

"Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Marian Banaś zawarł umowę przedwstępną sprzedaży kamienicy w 2016 roku. Jako kupiec widniał Dawid O., 26 - letni wówczas pasierb recepcjonisty. Jednak do transakcji nie doszło. Firma braci K. i pasierba prowadzi nadal "pensjonat" w kamienicy, z której dochody do niedawna jeszcze czerpał były minister finansów. 

Tymczasem w księdze wieczystej

Zgodnie z zapisami księgi wieczystej kamienicy w 2016 roku wpisano na niej hipotekę o wartości ponad 2,6 mln zł. W ten sposób budynek stał się zabezpieczeniem spłaty kredytu Banku Ochrony Środowiska. Kredyt wzięła firma, której współwłaścicielem jest Jakub Banaś, syn szefa NIK. 

Po dojściu do władzy PiS zajmuje on kolejne posady w spółkach skarbu państwa. Teraz jest dyrektorem - pełnomocnikiem zarządu w Banku Peako S.A, o czym świadczy m.in. jego profil na portalach społecznościowych. Firma, na którą wzięty był kredyt, nie ma nawet biura. Miało się ono mieścić w Krakowie, ale jak usłyszano od przedstawicieli firmy przeprowadza się do Warszawy. 

Co więcej, o wpisie na hipotekę nie ma informacji w oświadczeniu majątkowym Mariana Banasia. A zgodnie z prawem takie zobowiązanie powinno się tam znaleźć. 

Pozew do sądu?

Szef NIK poinformował PAP w oświadczeniu, że łączenie jego osoby z działalnością przedstawioną w materiale redaktora Bertolda Kittela jest "oszczerstwem i pomówieniem". "Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości" - podkreślił Banaś.

"Materiał odbieram jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia nie tylko mojej osoby, ale również kierowanych przeze mnie instytucji. W związku z nieprawdziwymi informacjami skieruję sprawę na drogę sądową" - zapowiedział prezes NIK.

Schetyna domaga się dymisji szefa NIK

Do materiału "Superwizjera" odniósł się szef PO podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej w Jeleniej Górze. "To, co wczoraj widzieliśmy, to jest mrożąca krew w żyłach opowieść o patologii i mafijnych układach państwa PiS. Zrobimy wszystko, żeby 13 października Polacy wiedzieli, że to jest ich wybór, żeby z taką patologią, z takimi powiązaniami, z takim typem państwa PiS absolutnie skończyć" - powiedział Schetyna.

"Zrobimy wszystko, żeby Polacy wiedzieli, że ten wybór należy do nich, że to oni na karcie wyborczej będą decydować, czy akceptują, że ten który ma być odpowiedzialnym za bezpieczeństwo instytucji państwa, za transparentność, przejrzystość, przyzwoitość i uczciwość, robi interesy z tymi, którzy mają powiązania, jak widzieliśmy wczoraj, z układami mafijnymi" - mówił. "Czy to jest normalne, że były szef Krajowej Administracji Skarbowej, były minister finansów, obecny szef NIK, ma kłopoty z oświadczeniem majątkowym, jest oskarżany czy obwiniany o nepotyzm, a jego oświadczenie majątkowe bada CBA już czwarty rok, czy to jest normalne, że ten człowiek awansuje i jest odpowiedzialny za ta ważne rzeczy? - pytał Schetyna. "Nie, to nie jest normalne" – ocenił.

Dodał, że nie jest normalne to, że Banaś został szefem NIK, tak jak nie jest normalne to, że "dyrektorem kurnika zostaje lis". "Ci, którzy go wskazują: Kaczyński i Morawiecki razem z całym rządem, razem z koordynatorem ds. służb, ministrem spraw wewnętrznych i administracji - oni wszyscy mu gratulują, to jest ich człowiek w ważnym miejscu, który jest odpowiedzialny za tę patologię, który musi to udowodnić, ale przed udowodnieniem, że nie jest za patologię odpowiedzialny, musi zrezygnować ze swojego stanowiska - natychmiast" - podkreślił Schetyna.

"Jeżeli nie będzie tej dymisji, o którą będziemy się dopominać codziennie, do końca kampanii wyborczej, a także po niej, jeżeli jej nie będzie, to znaczy, że PiS, Kaczyński i Morawiecki, mają wiele do ukrycia. Jeżeli mianują taką osobę na szefa Najwyższej Izby Kontroli to znaczy, że są częścią tego patologicznej i mafijnego układu i z tym układem skończymy 13 października" - zapewnił podczas konwencji.

Zandberg: Lewica domaga się wyjaśnień od służb

„Nie będę pastwić się nad panem Banasiem i nie będę mówić, co ja sądzę o tym, że prezes NIK jest w dziwnych układach biznesowych z ludźmi oskarżonymi o sutenerstwo. Chce powiedzieć o rzeczy bardzo praktycznej. Zawiodły polskie służby. Coś bardzo źle działa w polskim państwie, jeśli polskie służby nie filtrują kandydatów na najwyższe stanowiska państwowe i dopuszczają do sytuacji, że wpływ na podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących budżetu państwa mają ludzie, których można szantażować” – powiedział w Koszalinie Zandberg, gdzie przyjechał Lewicobusem wraz z liderem Wiosny Robertem Biedroniem w ramach kampanii wyborczej.

Podkreślił, że „lewica domaga się od służb wyjaśnienia, jak to się stało, że nie zastosowano procedur, które powinny polskie państwo przed taką sytuacją chronić”. Zaznaczył, że Lewica „oczekuje od ministra koordynatora służb specjalnych natychmiastowej odpowiedzi, jak doszło do tej patologicznej sytuacji”.

Zdaniem Zandberga informacje, które pojawiły się w mediach, „dużo wcześniej trafiły do siedzib wywiadów innych krajów, do ambasad innych państw i oznaczały, że na jednym z najwyższych stanowisk w państwie polskim jest osoba, którą obce kraje, obce wywiady, albo po prostu przestępcy mogli szantażować, wymuszać na niej korzystne dla siebie decyzje”.

W ocenie Zandberga dymisja prezesa NIK wydaje się „naturalna i oczywista”, natomiast „nie rozwiązuje jeszcze sprawy”.„Trzeba wyjaśnić, jak to się stało, że służby zawiodły. Służby muszą wytłumaczyć się z tego blamażu. Bo czy na szczytach władzy pod rządami PiS mamy więcej takich historii, czy jest możliwe, że kilka, kilkanaście osób, które mają podobne rzeczy w kartotece decydują o miliardach złotych z publicznych środków? Jeśli tak to to oznacza, że Polska jest wystawiona na duże niebezpieczeństwo” – podkreślił lider Lewicy Razem. 

Gowin: trzeba poczekać ustalenia służb, prokuratury i sądu

Wicepremier Gowin był pytany w niedzielę w Bielsku Podlaskim (Podlaskim) o to, czy prezes NIK złamał prawo, powiedział, że trzeba poczekać na wyjaśnienia w tej sprawie. "Na pewno takie działania wyjaśniające będą podjęte ze strony pewnych służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i na pewno takie działania podejmie sam prezes Banaś. Już zresztą zapowiedział skierowanie sprawy do sądu. Poczekajmy na ustalenia z jednej strony - służb i prokuratury, z drugiej strony - niezależnego sądu" - powiedział Gowin.

aw/pap

Źródło: Bankier24

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
85 60 jerloz210935

I te miernoty rządza 40 milionowym narodem skandalem jest że Kosciól to popiera .

! Odpowiedz
57 21 szlachta-nie-pracuje

kościół ma z tego profity wyssysa z narodu soczek od 2000 lat i ma to w pupie Miller podpisał konkordat ,kościół należało by odciąć finansowo od budżetu państwa wielką siekierą oświecenia

! Odpowiedz
6 26 atari65xe odpowiada szlachta-nie-pracuje

2000 lat wstecz nie było ani kościoła ani narodu czy państwa polskiego. Trzymajmy się faktów.

! Odpowiedz
72 49 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
45 91 eagleeye

No kto inny jak nie WSI24 oraz z imienia i nazwiska polsko brzmiącego dziennikarz.

Dla odwrócenia skandalicznej akcji profrekwencyjnej oraz braku argumentów opozycji w kontrze do rządzących standardowo "pro Polskie" media wyciągają nie stworzone historie.

Oby tak dalej opozycjo a PiSokracja będzie mieć Konstytucyjną większość w nadchodzących wyborach i to dzięki Wam bo tak jak dzisiejsza opozycja w RP nie mobilizuje do pójścia na głosowanie na PiSokracje.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
41 35 grzegorzkubik

Czekam na rozwikłanie sprawy. Możliwe, że wynajął jakimś sutenerom mieszkania. Człowiek nigdy nie pozna człowieka. Skąd mam wiedzieć komu wynajmuję. Ludzie bywają mili a co do czego są źli. Coś czuję, że TVN znów się błaźni.

! Odpowiedz
43 30 silvio_gesell

„Dziennikarze, udając klientów, wynajęli pokój na jedną godzinę i zapłacili 60 zł”

Coś jeszcze?

! Odpowiedz
24 25 trollmaster

zdziwili się ze tak tanio widocznie.

! Odpowiedz
25 12 silvio_gesell odpowiada trollmaster

U mnie na godziny byłoby drożej. W ogóle to byłoby z tym za dużo roboty.

! Odpowiedz
52 36 grzegorzkubik

To tak jakby nap Pani Wassermann wynajęła studenciakom mieszkanie a oni by sprowadzali panienki itp. No i co. Okazałoby się że Bogu ducha winna kobieta prowadzi dom schadzek. TVN to tragedia. Tragedia totalna. Telewizja bez przyszłości.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.