REKLAMA
PIT 2023

Podatek od deszczu ma wzrosnąć. Zapłaci go też więcej osób i instytucji

2022-07-13 09:30
publikacja
2022-07-13 09:30

Od kilku tygodni w Polsce mamy do czynienia (znów) z suszą. By z nią walczyć, wprowadzony został podatek deszczowy od zabetonowanych działek. Planowane są jednak niekorzystne dla obywateli zmiany, a grono płatników ma się powiększyć.

Podatek od deszczu ma wzrosnąć. Zapłaci go też więcej osób i instytucji
Podatek od deszczu ma wzrosnąć. Zapłaci go też więcej osób i instytucji
fot. Anna Nikonorova / / Shutterstock

Tak zwany podatek od deszczu obowiązuje na podstawie ustawy o Prawie Wodnym. Znany jest również jako podatek od deszczówki, opłata deszczowa czy podatek od zabetonowania. Ideą tej opłaty jest walka z betonozą. Daninę tę na rzecz Skarbu Państwa muszą uiścić właściciele nieruchomości, które cechują się wysokim wskaźnikiem zabudowy terenu. W ten sposób rekompensowana jest walka z suszą i coraz niższym poziomem wód.

Niebawem planowane są w nim jednak spore zmiany. Podatek od deszczu obejmie znacznie więcej osób. Zmiany wejdą w życie najprawdopodobniej od 2023 roku. Opłata obowiązuje nie tylko w Polsce, ale np. w Niemczech, we Włoszech, w Szwecji, w Korei Południowej czy w USA.

Podatek deszczowy w Polsce. Kogo obejmie?

Po wejściu w życie ustawy o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy podatek deszczowy ma obowiązywać także właścicieli domów jednorodzinnych, wspólnot, spółdzielni mieszkaniowych, szkół, firm i zakładów pracy - informuje portal Infor.pl.

Podatek od deszczu jest związany z wielkością nieruchomości i stopniem zabudowy. I tak właściciel działki o powierzchni 1000 m2, gdy zabudowa zajmuje 51 proc. terenu i nie zatrzymuje wody na posesji, będzie musiał zapłacić rocznie 255 zł. Wystarczy jednak zatrzymywanie deszczówki w zbiornikach (30 proc.), by obniżyć opłatę aż 10-krotnie, do jedynie 25,50 zł.

Obecnie "obowiązek dokonywania opłaty powstaje w wyniku wykonywania na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 m2 robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, mających wpływ na zmniejszenie tej retencji przez wyłączenie więcej niż 70 proc. powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji deszczowej (otwarte lub zamknięte)" - czytamy na stronie rządowej.

Po zmianach przepisy objęłyby jednak znacznie mniejsze działki - o powierzchni przynajmniej 600 m2, zabudowane w minimum połowie. Szacuje się, że podatkiem obłożeni zostaliby właściciele ok. 140 tys. działek w całym kraju. 

Podatek od deszczu. Jakie są stawki?

W niektórych przypadkach stawka podatku deszczowego może wzrosnąć nawet o 50 proc.  W tabeli prezentujemy obecne i proponowane stawki.

Podatek od deszczu

Rodzaj

Obecna*

Proponowana*

bez urządzeń do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem

1,00 zł

1,50 zł

z urządzeniami do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych o pojemności do 10 proc. odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem

0,60 zł

0,90 zł

z urządzeniami do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych o pojemności od 10 do 30 proc. odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem

0,30 zł

0,45 zł

z urządzeniami do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych o pojemności powyżej 30 proc. odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem

0,10 zł

0,10 zł

*Wszystkie stawki odnoszą się do 1 m2 na 1 rok.

Podatek od deszczu. Na co idą pieniądze?

Skarb Państwa deklaruje, że wpływy z podatku od deszczu zostaną przeznaczone w głównej mierze na likwidację skutków zbyt niskiej retencji. 80 proc. ma trafiać do Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie", a pozostałe 20 proc. do gmin. Środki te powinny zostać przeznaczone na rozwój gminnych zlewni. 

"Wody Polskie" otwarcie mówią, że od 5 do 10 proc. zostanie przejedzone - to tzw. koszty manipulacyjne związane z pobraniem podatku. Dopiero pozostałe 90-95 proc. trafiać ma na realizację celów statutowych. Chodzi m.in. o badanie stanu hydrologicznego w Polsce, a także analizowanie retencji i eksploatowanie zasobów wodnych.

Zmiany, według informacji medialnych, wejdą w życie prawdopodobnie od 2023 roku. Szczegóły na razie nie są znane.

JM

Źródło:
Tematy
Najtańsze konta firmowe dla oszczędzających z premią

Najtańsze konta firmowe dla oszczędzających z premią

Komentarze (52)

dodaj komentarz
andrettoni
Dlaczego rząd po prostu nie wybuduje tam i sieci kanałów? Przecież rzeki powstają właśnie dzięki opadom deszczu i są naturalnym zbiornikiem wody. W dodatku tamy pozwoliłyby na dystrybucje wody w czasie suszy i produkcje energii w elektrowniach wodnych. Zamiast tego promują budowanie zbiorników-wylęgarni komarów. Co da łapanie deszczówki,Dlaczego rząd po prostu nie wybuduje tam i sieci kanałów? Przecież rzeki powstają właśnie dzięki opadom deszczu i są naturalnym zbiornikiem wody. W dodatku tamy pozwoliłyby na dystrybucje wody w czasie suszy i produkcje energii w elektrowniach wodnych. Zamiast tego promują budowanie zbiorników-wylęgarni komarów. Co da łapanie deszczówki, skoro nikt z niej nie korzysta? Woda stoi i paruje i tylko robi się z tego wylęgarnia komarów. Pola trzeba nawodnić, a nie przydomowe bajorko-baseny.
vacarius
Rządzi zjednoczona prawica czemu prawica robi takie głupie podatki zamiast je znosić?
jkl777 odpowiada (usunięty)
Komunisci.
inwestor.pl
Opodatkowali deszcz i dwutlenek węgla. Matka natura musi się zoptymalizować podatkowo, żeby nie kramić socjalistów.
tomitomi
już to robi - zabiera im umysł !
mroova
To wyjątkowo dobra zmiana, założę się że pomysł jest z poprzedniego rządu
inflacjakiedysbedziespadac
Nowy podatek to złe rozwiązanie - od tego wody nie przybędzie. PIS ci rozum rozwodnił.
jkl777
Tak, poprzedniego, Szeaty By....
1984
To nie tyle podatek od deszczu ale opłata za wykorzystywanie instalacji burzowych. Bo płacą zabetonowani, ci co mają wokół domu rośliny nie zapłacą. W czasie silnych opadów widzę jak z zabetonowanych posesji sąsiadów woda spływa na ulicę i do studzienek. Ja niemal nie mam betonu i cała deszczówka zostaje na działce, nawet z rynien To nie tyle podatek od deszczu ale opłata za wykorzystywanie instalacji burzowych. Bo płacą zabetonowani, ci co mają wokół domu rośliny nie zapłacą. W czasie silnych opadów widzę jak z zabetonowanych posesji sąsiadów woda spływa na ulicę i do studzienek. Ja niemal nie mam betonu i cała deszczówka zostaje na działce, nawet z rynien łapę do beczek aby podlewać ogród. I z tego co widzę nie będę płacił bo to nie podatek od deszczu ale opłata za wykorzystywanie infrastruktury odprowadzajacej wodę. O tym, że beton wysusza Polskę i zwiększa ryzyko powodzi nie wspominajac.
inflacjakiedysbedziespadac
Ci co mają rośliny muszą wiecej je podlewać. Czyli zużywają wiecej wody niż ci zabetonowani. Wiec skoro mówimy o oszczednosci wody to ci zabetonowani wiecej tej wody oszczedzają. A skoro rządzącym chodzi o ochronę zasobów wody wiec dlaczego opodatkowują tych co mniEj tej wody zużywają? GDZIE TU LOGIKA?

Powiązane: Susza w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki