Po zmianach wynagrodzeń z NBP może odejść co czwarty pracownik

Po proponowanych przez PiS zmianach w wynagrodzeniach w banku centralnym z Narodowego Banku Polskiego może odejść ok. 25 proc. pracowników - ostrzegała podczas wtorkowych obrad komisji finansów publicznych Ewa Raczko, zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP.

(NBP)

Sejmowa komisja finansów rozpatruje we wtorek trzy projekty ustaw - autorstwa klubów: PO-KO, Kukiz'15 oraz PiS w sprawie ujawnienia wynagrodzeń osób pełniących funkcje kierownicze w NBP.

Najdalej idący jest projekt Prawa i Sprawiedliwości, który - oprócz jawności płac w Narodowym Banku Polskim - przewiduje także, że wynagrodzenie dla poszczególnych kategorii stanowisk będzie kształtował zarząd NBP, "przy założeniu, że maksymalne wynagrodzenie nie może przekroczyć 0,6-krotności wynagrodzenia całkowitego prezesa NBP".

Propozycję tak sformułowanego przepisu skrytykowały zarówno działające w NBP związki zawodowe, jak i wiceprezes Banku Anna Trzecińska oraz zastępczyni dyrektora departamentu kadr NBP Ewa Raczko.

Wiceprezes NBP zaapelowała do posłów, by nie wykreślali z obecnej ustawy o NBP przepisu, który przewiduje, że wielkość środków na wynagrodzenia w NBP uwzględnia poziom płac w sektorze bankowym (wykreślenie tego przepisu z art. 66 ustawy o NBP przewiduje projekt PiS).

Raczko zwróciła uwagę, że wprowadzenie ograniczenia w postaci 0,6-krotności wynagrodzenia prezesa NBP będzie skutkowało koniecznością zmiany regulaminu płac w całym banku, a ten wcześniej będzie musiał zostać skonsultowany z organizacjami związkowymi. To z kolei - jak wskazywała - może grozić patem w tej sprawie.

Ostrzegała też, że w wyniku proponowanych przez PiS zmian z NBP może odejść kilkaset osób. "Po naszych wstępnych analizach mogę śmiało powiedzieć, że około 25 proc. pracowników nie przyjmie nowych warunków pracy i płacy. I ta obawa dotyczy tych, którzy najlepiej zarabiają, najlepiej są opłacani, bo mają największą wiedzę i najlepsze kompetencje" - powiedziała Raczko.

Jak dodała, osoby te już mają oferty pracy z instytucji komercyjnych, na dużo lepszych warunkach niż w NBP. "Mamy (też) grupę 330 osób, które nabyły prawa emerytalne, w tym wcześniejsze. Skorzystają z tej ustawy, w bardzo krótkim okresie" - wskazywała wiceszefowa departamentu kadr NBP.

Zwróciła ponadto uwagę, że w miejsce tych, którzy odejdą, trzeba będzie przyjąć nowych, którzy już na wstępie, oczekują od 5 do 8 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego. "Jeżeli chodzi o programistów, analityków, to oni śmieją się z takich stawek. Jeżeli chcemy informatyka z doświadczeniem, programistę, który potrafi programować w nowych językach, nowych kompetencjach, to on oczekuje 20 tysięcy miesięcznie zasadniczego wynagrodzenia" - mówiła Raczko.

Zastępczyni dyrektora kadr NBP zapewniała przy tym, że uchwała zarządu Banku w sprawie wynagradzania jest publicznie dostępna. "Każdy, kto o nią poprosi, ją dostaje. My z niej nie robimy tajemnicy" - podkreśliła Raczko.

Wiceprzewodniczący komisji Andrzej Szlachta (PiS) przekonywał, że projekt PiS nie dotyczy informatyków, czy pracowników niższych szczebli w NBP. "Wydaje mi się, pani dyrektor, że to jest chyba jakaś nadinterpretacja skutków tej ustawy" - dodał poseł PiS.

autrzy: Marta Rawicz, Aneta Oksiuta, Michał Boroń

mkr/ aop/ mick/ skr/

Źródło: PAP
Ludzie:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 2 pjb

No to wychodzi że jest 25% szans na zmianę prezesa, zawsze coś.

! Odpowiedz
1 8 spedytor

SŁYSZAŁEM ze wskazniki chorobowego strasznie wysokie w NBP,

! Odpowiedz
0 12 ares-

Zwolnić wszystkich, zobaczymy o kogo upomną się prywatne banki i dopiero tych zatrudnić za odpowiednie wynagrodzenie .

! Odpowiedz
2 38 tomi44g

Nawet jeśli 25% procent odejdzie (w co wątpię) to co się stanie? NBP nie musi obawiać się konkurencji, nie zbankrutuje. Nie musi mieć najlepszych programistów znających nowości: to nie jest Facebook czy Netflix. NBP drukuje pieniądze, robi rozliczenia, trochę statystyki, operacji za granicą. Wystarczy rzetelnie robić to co ma robić i tyle.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 19 kris105

NBP to grzanie stołków przez znajomych , znajomych znajomych itp. Jak to tacy wybitni fachowcy to zapraszam do siebie . Niech złożą cv to zobaczymy ile konkurentów mają. Nadmienię że jest to duży bank , płacimy całkiem przyzwoicie no ale niestety nie tyle co w NBP.

! Odpowiedz
10 75 wujeksasza

co za ból. tylu znajomych i krewnych będzie musiało odejść. albo dostaną drugą pensję w orlenie dla wyrównania strat jak to pisowcy często stosują. te lale będą musiały być teraz na kilku etatach: nbp, orlen, pzu, nbp i kghm

! Odpowiedz
7 44 karbinadel

Odejdą pewnie ci, co się na czymś znają, a koleżanki i kolesie "dobrej zmiany" zadowolą się także tymi odchudzonymi pensyjkami

! Odpowiedz
3 33 histeryk

Niedoszli radni lub byli radni, a kto wie, może i obecni radni pewnej partii chyba się ucieszą, że wolne stołki.

! Odpowiedz
3 49 jes

Oj, chyba nagle dwie kobiety przestaną kochać swojego prezesa.

! Odpowiedz
6 86 tigerbonzo

Hahahahaha, dla ekspertów- programistów, analityków itd pensje po max 20 tysięcy, a dla koleżanki rusycystki 65 tysiączków, pani lingwistka musi tam dobrze pracować językiem u prezesa i być w tym najlepsza na świecie, skoro może liczyć na pensje wyższą niż prezydent RP. Departament komunikacji i promocji w NBP? Serio? Co niby ma promować? Monopolistę w Polsce? To tak jak z naszymi państwowymi molochami energetycznymi, którzy się wszędzie reklamują i promują, chociaż nie maja w Polsce konkurencji, to jest marnotrawienie publicznych pieniędzy, a zaraz na bankierze czy jakimś onecie przeczytam jakiego to taniego państwa nie mamy i jacy to pracownicy sfery publicznej nie są wykształceni i wyzyskiwani.... Niech odchodzą, prywatny biznes czeka na tych wielkich ekspertów, ha ha ha.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 86 fakty

Ale strata. W KNF pracuje ok. 1000 osób ze średnim wynagrodzeniem 10 000 zł brutto i ŻADNA z tych osób nie wykryła ewidentnych wałków w prospekcie emisyjnym GetBack. Po pół roku od debiutu pod nadzorem KNF, spółka upadła, odpowiedzialnych nie ma. Jeśli tacy fachoffcy pracują w NBP (a pracują np. dwie blond dziunie, jedna po rusycystyce), to może lepiej żeby odeszli. Ja mogę robić to samo, czyli nic, za połowę tych stawek.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 11 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
13 123 slc350

Ja biorę te robotę nawet za 0.6 pensji prezesa z pocałowaniem w rękę.. A dla tych którzy odejdą to w biedronce sa przyjęcia

! Odpowiedz
6 66 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
7 36 jacyna2017 odpowiada (usunięty)

Tak, to plaga hodowana przez władzę od komuny. Teraz przynajmniej wychodzi to na wierzch i ktoś to stara się ścigać - będzie trudo! Wcześniej była pełna hodowla, a media udawały, że nie widzą, bo to byli swoi!

! Odpowiedz
1 21 glos_rozsadku

nie masz znajomosci

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.