Płaca minimalna, kontrowersje maksymalne

analityk Bankier.pl

Kwestia płacy minimalnej dzieli nie tylko Polaków i to wcale nie od wczoraj. Temat ten, jak żaden inny, pokazuje na konflikt między myśleniem politycznym a ekonomicznym.

Poprzednia kampania parlamentarna PiS upłynęła pod hasłem 500+, wszystko wskazuje na to, że w obecnej główną lokomotywą wśród obietnic partii rządzącej ma być raptowny wzrost płacy minimalnej – z 2250 zł obecnie do 3000 zł na koniec 2020 r. i 4000 zł na koniec 2023 r.

Ilościowe omówienie tego tematu ujęliśmy w formie wykresów dostępnych w artykule „Płaca minimalna wg PiS. 7 wykresów, które warto zobaczyć”. W niniejszym tekście do zagadnienia podejdziemy nieco szerzej, skupiając się na argumentach, jakie prezentują przeciwnicy i zwolennicy minimalnego wynagrodzenia. Debata na ten temat trwa bowiem nie tylko w Polsce.

Kontrowersyjny elementarz                                

Najprostsza definicja płacy minimalnej określa, że jest to „prawnie ustalone najniższe wynagrodzenie, jakie może otrzymać pracownik zatrudniony na umowę o pracę na pełen etat”. Historia płacy minimalnej jest niemal tak stara jak świat. Zapisy dotyczące minimalnego wynagrodzenia znajdziemy już w Kodeksie Hammurabiego (obok wprowadzenia zasady „oko za oko, ząb za ząb” i nakazu rekompensaty za zranienie cudzego niewolnika).

Pierwszym krajem, który w epoce nowożytnej wprowadził płacę minimalną była Nowa Zelandia (1894 r.). W USA pojawiła się w 1938 r. za prezydentury F.D. Roosevelta. W Polsce po raz pierwszy minimalne wynagrodzenie weszło do obiegu w 1956 r. W III RP płacę minimalną pierwotnie określał minister pracy, obecnie ogłasza ją rząd, po konsultacjach w Radzie Dialogu Społecznego.

Zadania z określania wpływu ustanowienia minimalnej ceny na jakiekolwiek dobro to elementarz mikroekonomii, często omawiany już na pierwszych zajęciach. Jeżeli cena minimalna jest wyższa od ceny rynkowej, wówczas ilość nabywana spada a ilość oferowana rośnie, wobec czego powstaje nadwyżka (na rynku pracy zwana bezrobociem). Jeżeli cena minimalna jest niższa od rynkowej, to jej wprowadzenie nie niesie za sobą żadnego efektu.

Podniesienie płacy minimalnej z poziomu E do poziomu F skutkuje powstaniem nadwyżki na rynku pracy czyli bezrobocia - nowa ilość oferowana jest wyższa, nowa ilość na którą jest zapotrzebowanie przy tej cenie jest niższa
Podniesienie płacy minimalnej z poziomu E do poziomu F skutkuje powstaniem nadwyżki na rynku pracy czyli bezrobocia - nowa ilość oferowana jest wyższa, nowa ilość na którą jest zapotrzebowanie przy tej cenie jest niższa

Przykład: Wyobraźmy sobie, że w celu poprawy losu sadowników, minimalna cena jabłek zostałaby ustalona na 10 zł za kilogram. Czy faktycznie producenci zyskają? Czy może jednak ludzie przestaną je kupować i/lub przerzucą się z jabłek na gruszki, pomarańcze i inne tańsze w nowych realiach owoce, co w dłuższym horyzoncie uderzy w sadowników? Podobne rozumowanie można zastosować do każdego innego produktu czy usługi - sam nie kupiłem w tym roku ani jednej pietruszki, przez wzrost cen spowodowany suszą – to samo zrobiłbym gdyby jej cenę na poziomie 20 zł za kg uchwalono w ustawie.

Problem w tym, że towary nie głosują, a ludzie tak, więc kwestia tego, za ile „sprzedajemy” naszą pracę jest szczególnie wrażliwa politycznie. Tymczasem płaca minimalna z ekonomicznego punktu widzenia nie jest niczym innym jak właśnie minimalną ceną pracy.

Ekonomiści podzieleni

Temat płacy minimalnej przez długie lata nie budził kontrowersji przynajmniej wśród ekonomistów. To także się jednak zmieniło. Jeszcze w 1978 r. jedynie 10 proc. ankietowanych przez branżowe czasopismo „American Economic Review” nie zgodziło się z tezą, że podwyżki płacy minimalnej prowadzą do bezrobocia wśród osób młodych i najgorzej wykwalifikowanych. W 1992 r. odsetek ten wzrósł do 22 proc. Z kolei na początku XXI wieku już tylko 47 proc. amerykańskich ekonomistów optowało za wyeliminowaniem płacy minimalnej, 14 proc. chciało jej utrzymania bez zmian, a aż 38 proc. postulowało jej wzrost.

Płaca minimalna - 7 wykresów, które warto zobaczyć

Obietnice wyborcze Prawa i Sprawiedliwości sprawiły, że płaca minimalna stała się ekonomicznym tematem numer jeden w Polsce. Przytaczamy kilka istotnych faktów na jej temat.

Przyjmuje się, że w debacie publicznej na temat płacy minimalnej przełomowym momentem była praca Davida Carda i Alana Kruegera, którzy przeanalizowali wpływ podwyższenia w 1992 r. płacy minimalnej w New Jersey na sytuację na rynku pracy (z 4,25 do 5,05 dolara). Badanie było o tyle ciekawe, że w sąsiedniej Pensylwanii minimalne wynagrodzenie pozostało na poziomie 4,25 dolara. Empiryczne wnioski wyciągnięte przez autorów badania były następujące: wzrost płacy minimalnej w New Jersey doprowadził do wzrostu zatrudnienia w barach szybkiej obsługi (ten sektor poddano badaniu). Badania te były i wciąż są krytykowane przez wielu innych ekonomistów (np. za błędy metodologiczne i niewłaściwy dobór danych), tym niemniej to właśnie tej publikacji przypisuje się „zasianie fermentu” w środowisku naukowym. Wnioski Carda i Kruegera szybko podchwycili politycy i ta część opinii publicznej, która popierała wzrost płacy minimalnej.

W 2014 r. 600 ekonomistów, wśród których znaleźli się m.in. Kenneth Arrow, Rbert Solow czy Joseph Stiglitz, napisali do Kongresu i prezydenta list, w którym domagali się podniesienia federalnej płacy minimalnej do 10,10 dolarów za godzinę. W 2015 r. z kolei senator Bernie Sanders złożył ustawę podnoszącą minimalne wynagrodzenie do 15 dolarów za godzinę. Temat płacy minimalnej obecny jest również w debatach kandydatów do nominacji ze strony Partii Demokratycznej oraz na poziomie stanowym.

Przykład z Węgier

Z polskiego punktu widzenia znacznie ciekawsze przykłady gwałtownego podnoszenia płacy minimalnej stanowią Węgry, Rumunia i Turcja. Kraje te zaliczane są do naszego koszyka państw rozwijających się, a szczególnie u „bratanków” poziom życia i uwarunkowania polityczno-kulturowe są podobne jak nad Wisłą.

Analizy sytuacji na Węgrzech podjęli się Peter Harasztosi oraz Atilla Lindner, których praca ukazała się w prestiżowym "American Economic Review". Pod koniec XX wieku minimalne wynagrodzenie nad Balatonem stanowiło ok. 35 proc. przeciętnego wynagrodzenia (podobnie rzecz miała się w Polsce). W pierwszej dekadzie nowego stulecia socjalistyczne rządy doprowadziły do zwiększenia tej relacji do 55 procent (z pobieżnych analiz wynika, że w Polsce może być to nawet ponad 60 proc.). W ujęciu nominalnym wzrost oznaczał skok z pułapu 22 500 forintów do 40 000 forintów (jak na ironię, w Polsce ma to być wzrost z 2250 do 4000 zł), a następnie jeszcze wyżej.

Jak zakończył się węgierski eksperyment? Zdaniem badaczy, spośród 290 000 Węgrów zarabiających płacę minimalną, 30 000 straciło pracę, a pozostałe 260 000 cieszyło się z wyższych zarobków. Po kieszeni dostały firmy, które część kosztów przerzuciły na ceny swoich wyrobów (o 4-11 proc.). Koniec końców, za wszystko zapłacili przede wszystkim węgierscy konsumenci, lecz jednocześnie katastrofalnego wzrostu bezrobocia nie było.

– Ze względu na relatywnie małą zmianę zatrudnienia, nasze badania sugerują, że płaca minimalna może prowadzić do redystrybucji dochodu od konsumentów do nisko opłacanych pracowników. Z naszej pracy wynika także, że optymalny poziom płacy minimalnej prawdopodobnie różni się między branżami, miastami i państwami – piszą we wnioskach Harasztosi i Lindner.

Warto dodać, że obecnie wartość płacy minimalnej na Węgrzech jest niższa niż w Polsce. Mowa zarówno o ujęciu nominalnym (464 wobec 523 euro) oraz wyrażonym w parytecie siły nabywczej PPS (748 wobec 919 euro).

Nie wszystkie kraje posiadają płacę minimalną. Jako przykłady wymienić można Szwecję, Danię, Norwegię, Islandię czy Szwajcarię – w tym ostatnim kraju wprowadzenie stawki w wysokości 4000 franków miesięcznie zostało odrzucone w drodze referendum. Nie znaczy to, że w krajach tych nie ma regulacji dotyczących wypłat – są one po prostu negocjowane na poziomie związkowym, dla poszczególnych branż. Do 2015 r. podobne rozwiązanie funkcjonowało w Niemczech, jednak nasi zachodni sąsiedzi postanowili ostateczne wprowadzić federalną płacę minimalną.

Za i przeciw

Skupmy się na podstawowych argumentach za i przeciw płacą minimalną, które najczęściej pojawiają się w dyskusji na ten temat. Argumentów przeciw pojawia się więcej, lecz zwolennicy strzelają z większego kalibru, zahaczającego o kwestie etyczne.

Argumenty za płacą minimalną i jej podnoszeniem:

  • wyższa płaca minimalna podnosi poziom życia najbiedniejszych i ogranicza ubóstwo oraz nierówności dochodowe;
  • wyższa płaca minimalna stanowi bodziec do podejmowania aktywności zawodowej, a z tą w Polsce jest krucho;
  • wyższa płaca minimalna przekłada się na wyższe wydatki konsumpcyjne, co stanowi bodziec dla gospodarki;
  • wyższa płaca minimalna ogranicza rotację w miejscach pracy, co jest korzystne dla przedsiębiorców;
  • wyższa płaca minimalna pozwala pracownikom na więcej czasu wolnego (mniejsza potrzeba dorabiania), który mogą wykorzystać na zajęcie się dziećmi lub podniesienie własnych kwalifikacji;
  • wyższa płaca minimalna ogranicza potrzebę przeznaczania środków na świadczenia socjalne;
  • wyższa płaca minimalna stanowi bodziec dla przedsiębiorców do inwestowania w sprzęt oraz zmusi ich do konsolidowania działalności (mniej małych firm, więcej bardziej efektywnych średnich i dużych);
  • wyższa płaca minimalna to wyższe wpływy do budżetu;
  • wyższa płaca minimalna ukróci „wypłaty pod stołem”;
  • wyższa płaca minimalna ograniczy grono osób decydujących się na studia, które w istotny sposób nie podnoszą ich atrakcyjności na rynku pracy (mniej rozczarowanych absolwentów, więcej fachowców)
  • wyższa płaca minimalna zatrzyma w Polsce tysiące Ukraińców i skłoni innych emigrantów do przyjazdu, co poprawi sytuację demograficzną;
  • wyższa płaca minimalna zmniejsza przestępczość i pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo.

Argumenty przeciwko płacy minimalnej i jej podposzeniu:

  • wyższa płaca minimalna doprowadzi do wzrostu inflacji – nagle więcej ludzi będzie stać na podstawowe produkty i usługi, które wchodzą w skład koszyka inflacyjnego;
  • wyższa płaca minimalna wpłynie na inflację także ze względu na to, że wobec wzrostu kosztów pracy firmy będą starały się przerzucić je na konsumentów poprzez podnoszenie cen;
  • wyższa płaca minimalna uderza w osoby o najniższych kwalifikacjach (w tym młodych czy niepełnosprawnych), którym trudniej będzie znaleźć legalną pracę – efektem będzie dodatkowe bezrobocie lub wzrost szarej strefy;
  • wyższa płaca minimalna, która przewyższa wzrost produktywności, powoduje powstanie nierównowag na rynku pracy, które nie mogą się utrzymywać wiecznie;
  • wyższa płaca minimalna skłoni więcej osób do pracy na zasadach innych niż umowa o pracę lub na część etatu – w przyszłości może być to problem dla systemu emerytalnego;
  • wyższa płaca minimalna wymusi podwyżkę płac pozostałych pracowników, zajmujących wyższe stanowiska, posiadających wyższy staż itp. - firmy, które temu nie sprostają, mogą stracić tych pracowników
  • wyższa płaca minimalna skłania do postawy „czy się stoi, czy się leży” – do tej pory na dole drabiny płacowej mogło być więcej szczebli, na które trzeba było zasłużyć, po podwyżce minimalnego wynagrodzenia zostaną one usunięte;
  • wyższa płaca minimalna w najgorzej rozwiniętych regionach będzie stanowiła zaporę dla prowadzenia działalności gospodarczej;
  • wyższa płaca minimalna nierówno uderzy w poszczególne branże – w trudnej sytuacji może być handel, usługi ochroniarskie itp.;
  • wyższa płaca minimalna mocniej odbije się na mniejszych firmach, które kontrolowane są głównie przez podmioty krajowe; zagraniczni właściciele dużych koncernów poradzą sobie lepiej;
  • wyższa płaca minimalna ograniczy elastyczność działania firm w Polsce, będzie to obniżenie naszej konkurencyjności i bodziec dla przenoszenia działalności do innych państw;
  • wyższa płaca minimalna wytworzy sztuczną i zbyt wczesną konieczność sięgania po nowe technologie – np. na automatyczne kasy czy roboty produkcyjne stać będzie tylko duże firmy, więc mniejsze szybciej wypadną z rynku;
  • wyższa płaca minimalna wpłynie na ograniczenie benefitów przez pracodawców;
  • wyższa płaca minimalna negatywnie wpłynie na siłę nabywczą osób mających sztywno nominalnie określone źródła dochodu (np. stypendia) oraz posiadaczy oszczędności.

Czy to dobry moment?

Na sam koniec przeglądu kontrowersji związanych z gwałtowną podwyżką płacy minimalnej przyjrzyjmy się sytuacji Polski u progu 2020 r. Z jednej strony stopa bezrobocia jest rekordowo niska, co może sugerować, że obecnie jest najlepszy czas na podnoszenie płacy minimalnej. Skoro w ostatnich latach kolejne obszary i tak zaczęły przechodzić od płac niższych do wyższych (dyskonty spożywcze są tu sztandarowym przykładem), to podnoszenie płacy minimalnej nie będzie miało aż tak negatywnych skutków.

Z drugiej zaś strony, inflacja już ruszyła – prognozy mówią o przekroczeniu 3 proc. w przyszłym roku – i jeżeli wzmocnimy ją dodatkowymi wydatkami konsumpcyjnymi (oraz np. uwolnieniem cen prądu), to może zacząć wymykać się spod kontroli.

Na domiar złego szczyt obecnego cyklu koniunkturalnego raczej mamy za sobą – spowolnienie gospodarcze obserwowane choćby w Niemczech (które być może są już w recesji) prędzej czy później przełoży się na kondycję firm w Polsce, a usztywnianie im warunków działalności u progu kryzysu może potem okazać się kulą u nogi. Z tego powodu już teraz warto myśleć, jakie rozwiązania przyjąć, kiedy koniunktura zacznie wygasać - a prędzej czy później przecież się to stanie.

Nie sposób pominąć także cyklu politycznego – nikogo nie trzeba przekonywać, że gdyby nie wybory i związane z nimi obietnice, to raczej nie rozmawialibyśmy teraz o płacy minimalnej. Zwiększenie minimalnego wynagrodzenia do ponad 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia znacząco poszerzy grono osób, których wynagrodzenia zależeć będą nie od negocjacji z pracodawcą, ale od administracyjnej decyzji rządu. Z tego powodu wzrośnie polityczne znaczenie płacy minimalnej, która obok kwestii emerytur i 500+ może stać się kolejnym obszarem politycznej licytacji mającej na celu „kupowanie głosów”.

Na nieznanych wodach

Analiza ekonomicznych skutków płacy minimalnej to, podobnie jak w przypadku innych zjawisk, złożony proces. Rzeczywistość gospodarcza jest na tyle złożona, że trudno jednoznacznie ex ante wyrokować, jakie konkretne efekty przyniesie proponowana zmiana.

Publiczną debatę na ten temat warto jednak oprzeć nie na przedwyborczych emocjach, a na znajomości praw ekonomii oraz danych makroekonomicznych. Należy mieć także świadomość, że w przeciwieństwie do wielu poprzednich reform, tym razem nie kopiujemy utartych rozwiązań z Zachodu – tak gwałtownego wzrostu płac do tak wysokiego poziomu (nawet 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia) w ostatnich latach nie było nigdzie na świecie. Przeciwnicy takiego ruchu powiedzą, że to ryzykowny eksperyment na żywym organizmie. Zwolennicy z kolei uzasadnią, że to dokończenie rozpoczętej 30 lat temu transformacji gospodarczej, która przecież także była procesem, którego nie przerabiał wcześniej żaden kraj.

Kliknij, żeby przejść do sondy »
Kliknij, żeby przejść do sondy » (Bankier.pl)

Póki co wydaje się, że na skutek przedwyborczej licytacji poziom niepewności związany z prowadzeniem jakiejkolwiek działalności ekonomicznej w Polsce dodatkowo wzrósł. Pozostaje mieć nadzieję, że po wyborach temperatura nieco opadnie.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 13 sel

Wszędzie jest podaż pustego pieniądza w nieograniczonej ilości w tym właśnie jest problem i dlatego takie komunistyczne ideały dają się na razie realizować, bo nikt nie wie czym ten wyścig w produkcji pustego pieniądza na świecie się skończy..
Dla Polaków i Polski dużo ważniejsza byłaby gwarancja niższych podatków czyli wysoka kwota wolna od podatków a nie jej zlikwidowanie bo tylko tak można zmniejszać ilość niepotrzebnych urzędników na garnuszku nas wszystkich , uproszczenie wszelkich przepisów prawa i działalności gospodarczej i odcięcie kościelnych i para kościelnych od dochodów państwa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 28 karbinadel

Jak trzeba być nierozgarniętym, żeby nie zrozumieć, że te 4000 w roku 2023 będą warte mniej niż dzisiejsze 2500 zł? I nie opowiadajcie, że jak ceny w kraju zaczną rosnąc, to sprowadzi się towar zza granicy, bo przy takiej nadpodaży pustego pieniądza kurs złotego musi się załamać. Więc wtedy 4000 to już nie będzie 900 euro tak jak dziś, lecz góra 600

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 11 samsza

Czrnym łabędziem nowej ekonomii nie będzie kurs PLN ale szpitalnictwo, które już teraz jest słabe:
- upchnięte ponad 13 mld długu
- finansowanie systemem sieci szpitali czyli jedynie ryczałt jaki łaskawie rząd da, bez możliwości np. sądowego dochodzenia zwiększonych wydatków
- nie pomogą samorządy bo będą zajęte szukaniem wynagrodzeń dla szkół
czyli zero możliwości pomocy i zero rezerw
Kurs PLN może paść ale w dalszej kolejności.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 3 karbinadel odpowiada samsza

Fakt, że kurs PLN nie będzie "czarnym łabędziem", bo jego upadek nietrudno przewidzieć :)

! Odpowiedz
2 10 tokio102

a więc może obniżymy pensję to ceny spadną.....

! Odpowiedz
7 11 mick63

Ciemnej masie głosującej na PIS i etatowcom nie przetłumaczysz. Ważne jest to że dzisiaj obiecują 4000 , co będzie potem ich to nie interesuje!!! Ciągle myślą że dostaną te magiczne 4000 nie mając nawet świadomości że o ile to wejdzie w życie dostana na rękę 2800 resztę ukradnie kaczka i pinokio w postaci składki na ZUS. Żenada!!! Skoro ktoś nie ma elementarnej wiedzy trudno żeby zarabiał dużo. Jakby nie PISiory etatowcy zarabialiby dzisiaj 1000, poprostu rynek by zweryfikował wartość tak "wysoko" wykwalifikowanej kadry, szkoda słów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 23 samsza

Atmosfera w kraju jak w 1939, wtedy mieliśmy SAMI skopać tyłki Niemcom, teraz jesteśmy NIEpokonanym lwem gospodarczym, wow!

! Odpowiedz
1 0 zops

Lwy? Książę William i K. Harry nosili worki piasku podczas powodzi.
.
.
__________________________________________________________________________________________
.
ciapaty odpowiada biedronka123 2019-09-11 19:23
.
Silvio to jest ostrzeżenie. Prawda? 9,5%=3626zł. Tak jak Bruce Willis.

! Odpowiedz
14 21 niewierzacyateusz

kwestia płacy minimalnej nie dzieli Polaków , nawet w waszej bankierowej sondzie ponad 42% głosowało za podwyższeniem , a czytacze bankiera to nie jest próbka reprezentatywna , tylko taka z .... odchyleniem opozycyjnym :)

! Odpowiedz
11 19 krokus12

jakim opozycyjnym tu większość to trolle dobrej zmiany

! Odpowiedz
10 5 niewierzacyateusz odpowiada krokus12

no tak widzę :) trole dobrej zmiany na klikały ci plusików :)

! Odpowiedz
6 1 niewierzacyateusz odpowiada niewierzacyateusz

a mnie naklikały minusów :) zaiste to twierdza to co napisałeś :)))

! Odpowiedz
1 1 krokus12 odpowiada niewierzacyateusz

a te dwa minusy to na pewno pana z różnych kont ? trolle dobrej zmiany nie bawią się w minusy tylko w wrzucanie kłamliwych postów albo postów nie na temat mało który odpowiada dlatego pan będzie ideowym zwolennikiem dobrej zmiany

! Odpowiedz
5 27 najmadrzejszy

Najlepszy jest tekst Morawieckiego "podnosimy min wynagrodzenie", czyli ze My, czyli politycy.....

! Odpowiedz
1 4 prosto-o-pieniadzach

Tak, bo pensja minimalna jest w budżetowce nagminna. Ba, tam się płaci jeszcze mniej , bo do pesji zasadniczej doliczali dodatek stażowy

! Odpowiedz
15 11 zibiphasic

I w koncu po trzech dniach chorej nagonki merytoryczne opracowanie zagadnienia. Chcialbym tylko nadmienic ze minimalne wynagrodzenia to nie bedzie zadne 50% czy 60% przeciętnego wynagrodzenia na koniec 2023. Spogladajac wstecz ( 2008 ) tez nastapilo skokowe podbicie penscji min. ktore automatycznie podbilo srednie wynagrodzenie o wiecej procetowo niz wzrost sredniej min. . Przyjmujac te korelacje za punk odniesienia (a nie sztywne aproksymacje) 4000 pensji min. w 2023 bedzie blizej 40% przecietnego wynagrodzenia.
O aspektach politycznych nie chcialbym sie wypowiedac ale wyglada na to ze PiS jakby planowalo juz dwa lata temu wyciagnac tego krolika z kapelusza przed wyborami.
Propagandowo dobre posuniecie, ktore tak naprawde niewieli zmieni (moze az tak duzo - dodatkowe 40 mld rocznie wplynie na rynek konsumpcyjny). Tak naprawde skorzysta 6% spoleczenstwa (chyba 12% pracujacych zarabia min).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 10 matpoz1

40 % a skąd takie dane? Jak obecnie średnia pensja to około 5200 zł Brutto.

! Odpowiedz
4 15 oksymetolon

wierzyć mi się nie chce, że nagle średnia krajowa w 2023 wyniesie 10k tylko dlatego ,że statystycznie minimalna wynosi 40% średniej

! Odpowiedz
2 7 matpoz1 odpowiada oksymetolon

Oczywiście on sobie te 10k wyjął z kapelusza, najbardziej optymistyczne prognozy mówią o średniej pensji w wysokości 7 tys. zł, ale raczej jest to nie realne ze względu na zbliżający się kryzys.

! Odpowiedz
5 3 zibiphasic odpowiada matpoz1

Przeczytaj jeszce raz co napisalem bo dane nie sa z kapelusza. Tak wynika z danych historycznych nie moja wina.

! Odpowiedz
7 29 pluto85md

W calej tej operacji chodzi o wiekszy ZUS dla przedsiebiorcow, bo przeciez "stac nas na nizszy wiek emerytalny" oraz moze co wazniejsze o zniewolenie wiekszej czesci spoleczenstwa i uzaleznienie od decyzji politycznej. Gdy minimalna zarabia wieksza grupa spoleczna to czuje ona ze jedyna nadzieja na dalsze podwyzki jest decyzja w wyborach, a nie ksztalcenie i wysilek w pracy, bo anwans z robotnika na brygadziste moze nie dac nic do pensji w wielu przedsiebiorstwach, ktore zaczna wlasnie walke o przetrwanie. Niestety pensja minamalna na tym poziomie uderzy w prowincje, w duzych miastach juz dzis 3500 brutto to minimum. Z drugiej strony szary rynek tez powroci, bo nie wyobrazam sobie zatrudniac niani za 4000 zl.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 13 bha

Co tu gadać ??? Żerowanie na ludzkiej sumiennej pracy jest tu od dawna mottem dla wielu tzw.z nazwy dawców pracy.Bez podwyższania płacy minimalnie minimalnej wiele osób w wielu zawodach i branżach pracowałoby do dziś za 5,6,7 10 zł brutto ! ! !

! Odpowiedz
5 16 muhh5

Ma to swoją stronę. Zmusi o przedsiębiorców w inwestycje w rozwiązania automatyzujące prace. Powstaje obecnie tyle rozwiązań automatyzujących od obsługi klienta, przez sprzedaż, projek managerów i programistów, że trzeba będzie w o inwestować. W teorii powinno podnieść o inowacyjność gospodarki. Minus jest taki, że wzrośnie inflacja i bezrobocie, co samo w sobie będzie prowadziło do problemów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 22 igła

Wielkie firmy zautomatyzują linie produkcyjne - zwolnią trochę ludzi.
Natomiast małe firmy (w tym usługowe) nie mają możliwości automatyzacji - te firmy zwolnią więcej ludzi.
Wzrosną: bezrobocie i inflacja.

! Odpowiedz
2 5 muhh5 odpowiada igła

Zgodzę sie z tym poza częścią o braku możliwości automatyzacji przez małe firmy. Tu przez ostanie dwa lata zaszedł ogromny postęp. Firmy świadczące usługi cyfrowe, doradztwa itd mają taką możliwość. Fryzjerzy, kosmetyczki itd już nie. Te usługi podrożeją.

! Odpowiedz
7 13 oksymetolon odpowiada muhh5

mam sąsiada piekarza, za przerzucanie worków i obsługę pieca będzie musiał płacić 4k - chlebek będzie zaczynał się od 6 zeta rzekł do mnie ostatnio - takie to podwyżki PIS … skorzysta tylko skarb państwa i ZUS

! Odpowiedz
5 5 muhh5 odpowiada oksymetolon

Dokładnie. Pracownik kosztować go będzie 5000zł. No i ten pracownik będzie musiał zarobić na siebie przynajmniej te 5000zł, poniżej których nie będzie się opłacało go zatrudniać. Piekarz będzie konkurował z mrożonymi bułeczkami z dyskontów, jeszcze bardziej niż ma to miejsce dziś, gdyż wspomniana bariera 6 pln to jest pewną barierą psychologiczną dla przeciętnego konsumenta.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 3 matpoz1 odpowiada muhh5

Część potencjalnych klientów nie skorzysta z ich usług, przy najmniej oficjalnie, bo jestem pewien że fryzjerki, kosmetyczki przyjmujące w domu będą mięć więcej klientów.

@oksymetolon Nie przesadzaj, ja w Poznaniu za zwykły chleb płacę 3 zł, a nie sądzę żeby w piekarni ktoś pracował za mniej niż 2-2, 2 tys. na rękę, po podwyżce do 2,8 na rękę, chleb max. zdrożeję do 4 zł.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 53 bogdandz

Jak widać 4000zł pensji minimalnej dla właścicieli firm to jak UBER dla taksiarzy

! Odpowiedz
1 13 pn1300

naprawdę w niewielu krajach na świecie, z jednej z najprostszych i najsłabiej płatnej pracy jaką jest fastfood można utrzymać rodzinę z dzieckiem wynajmując mieszkanie w mieście.

! Odpowiedz
9 10 heimir

A czy czasem nie będzie tak że w momencie kiedy osiągniemy pułap cenowy europejski, to przedsiębiorcy utrzymają ceny, bo taniej będzie np sprowadzać żywność i produkty ogólnie z zachodu? Przecież rynek unijny jest wolny i sklepy sprowadza taniej, przez co ludzie więcej zarobią, a ceny na pewnym poziomie wyhamują. Przedsiębiorcy zarobią mniej jedynie. Czy tak nie będzie?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 14 muhh5

Usługi też sprowadzisz z zagranicy? Jak operujesz na 3% marżach, to nie ma wyjścia, musisz podnieść ceny. Gdy ludzie zaczną kupować produkty z zagranicy, bo będą tańsze, to u nas wzrośnie bezrobocie. Nikt nie będzie dopłacał do biznesu. Przedsiębiorcy pracują najciężej ze wszystkich pracowników w swoich firmach, ryzykują najwięcej. Nie rozumiem zatem dlaczego ludziom przeszkadza, że zarabiają większe pieniądze.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 6 igła

Oczywiście. Więcej będzie się opłacało kupować z tańszych krajów. U nas pozostaną tylko usługi i gotowe produkty, no i oczywiście montownie.

! Odpowiedz
3 6 oksymetolon odpowiada igła

kot Jarkowi podpowiedział, co zrobić aby mieć więcej na rozdawanie cudzych pieniędzy - celem jest kupowanie elektoratu za ich własne pieniądze przez obiecanki - najprościej podnieść ludziom wynagrodzenia przez podniesienie kwoty wolnej od podatku, zyska każdy pracujący ale wówczas będą mniejsze wpływy do kasy i ZUSu przez co zabraknie na rozdawnictwo dla emerytów i mnożących się sebixów

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 8 karbinadel

Nie będzie taniej sprowadzić zza granicy, bo kurs waluty musi się załamać przy takiej nadpodaży pustego pieniądza

! Odpowiedz
11 22 lukasgoldman

Nie jestem za podnoszeniem płacy minimalnej tylko za obnizaniem kosztów pracy! Oprócz tego stawiać na przejrzystość i transparentność w biznesie. Kwartalne sprawozdania finansowe kazdej firmy publikowane na portalu i bezplatny wglad dla obywateli. Kazdy bedzie widzial jakie sa przychody, jakie koszty a ile dostaje pracownik. Transparentnosc jak w skandynawii. Obecnie to co mamy to dojenie zaradnych obywateli ktorzy dotuja bardziej bierna czesc spoleczenstwa. Koniec 500+ wydawanego na glupoty, inwestycja w nasze dzieci to edukacja a nie ubrania i gagadzety importowane z chin.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 8 muhh5

Przecież masz wgląd w dane każdej spółki(Bilans, RZiS, podział zysku) już teraz.

! Odpowiedz
11 19 barnaba69

Proponuję Panu Magistrowi założyć fabrykę młotków i przećwiczyć w praktyce teorię, którą na magisterce AE w Krakowie nabył a właściwie encyklopedycznie się wyuczył. Jestem przedsiębiorcą od 26 lat i takie teoretyczne mżonki biznesowe powodują u mnie ucisk w brzuchu. Mam też to jak słucham Jaśnie Nam Panującego Prezesa Jarosława. Stalin też się znał na wszystkim. A na gospodarce najlepiej!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 15 niepelnosprawny_org

jednym słowem warto byc mocno "pro-inflacyjnie mądrym"...

! Odpowiedz
7 33 mick63

Skoro emeryci na nich będą głosowali a tak się pewnie stanie po praniu mózgu poprzez jedyna słuszna radiostacje i tv w kraju to będą mieli co chcieli. Jak się nie myśli logicznie tylko ślepo wierzy w proroków to tak jest. Na marginesie ciekawe kto będzie wpłacał wtedy kasę do Torunia???

! Odpowiedz
19 47 karbinadel

Jak trzeba być ograniczonym, żeby nie zrozumieć, że te 4000 w roku 2023 będą warte mniej niż dzisiejsze 2500 zł?

! Odpowiedz
8 17 gronostaj

Niekoniecznie. Może za 4000zł w 2023 kupisz mniej w Polsce niż obecnie za 2500zł, ale... nominalnie 2500zł to będzie cały czas 500 euro.

Polska będzie po prostu krajem strasznej drożyzny. Coś jak Włochy.

! Odpowiedz
6 13 sammler

Gdyby założyć średnioroczną inflację na poziomie 2,5%, to obecne 2250 (chyba tyle wynosi płaca minimalna - nie 2500) za 4 lata będzie warte 2483. Gdyby z kolei przyjąć, że wynagrodzenia powinny rosnąć w ślad za tempem wzrostu PKB (nawet nominalnym), to w 2023 r. płaca minimalna powinna wynosić ok. 2600 zł, przy średniorocznym tempie wzrostu 3,5%.

Wszystko powyżej tej kwoty jest wzrostem płac niemającym pokrycia we wzroście wydajności pracy i jako takie doprowadzi jedynie do wzrostu cen i ograniczonego bezrobocia.

Można przyjąć też alternatywną politykę: stałej relacji płacy minimalnej do przeciętnej w gospodarce. Jeżeli miałoby to być ok. 40%, to w 2023 r. musielibyśmy zarabiać przeciętnie 10.000 zł (wobec dzisiejszych ok. 5.500), a na to się zdecydowanie NIE zanosi ceteris paribus. Ta ostatnia uwaga jest ważna - bo oczywiście jeżeli rząd zapisze gdzieś w sposób wiążący ścieżkę dochodzenia do nowej płacy minimalnej, presja na wzrost wynagrodzeń (łagodzona jedynie przez spowolnienie gospodarcze i koniec rynku pracownika) może wywindować płace przeciętne, co - jeszcze raz podkreślę - przy braku pokrycia we wzroście realnego PKB sprowadzi się jedynie do dwucyfrowej inflacji i ograniczonego bezrobocia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 5 sammler odpowiada sammler

> co - jeszcze raz podkreślę - przy braku pokrycia we wzroście realnego PKB sprowadzi się jedynie do dwucyfrowej inflacji i ograniczonego bezrobocia.

I w tym sensie będziesz miał rację: 4000 zł w 2023 r. będzie mniej warte niż 2250 w 2019 r. Albo inaczej: dziś za 2250 kupisz 1000 bochenków chleba, a w 2023 - przykładowo - 800.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 6 karbinadel odpowiada gronostaj

Ależ nie, bo wobec wywołanej przez PiS inflacji kurs euro czy dolara będzie będzie znacznie wyższy

! Odpowiedz
7 41 loosac

Czyli wobec nadciągającej katastrofy należy już zacząć lokować pieniądze w środki stabilniejsze od wartośc polskiej waluty, np złoto, obce waluty.

! Odpowiedz
22 5 jasiek2017

akurat zloto nie ma zbyt wiele wspolnego ze stabilnoscia, waluty lepsze ale lepsze nieruchomosci.

! Odpowiedz
4 21 karbinadel odpowiada jasiek2017

Nieruchomości mieszkaniowe mają już mocno wyśrubowane ceny, a ich podaż będzie rosnąć. Złoto zaś było i będzie można sprzedać zawsze i wszędzie

! Odpowiedz
15 7 jasiek2017 odpowiada karbinadel

Wszystko mozna sprzedac zawsze i wszedzie. Zloto emerytce nie jest potrzebne i ona go nie kupi. Mieszkanie jest jej potrzebne i ona je ma.Przy wzrastajacej liczebnosc ludnosci na Swiecie potrzeba bedzie co raz wiecej mieszkan. Po wprowadzeniu PiSowskich podwyzek pensji budowlancy beda pracowac ale za min 6-8 tys netto co spowoduje skok cen mieszkan i ogolnie budowlanki.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 21 czerwony_wiewior odpowiada jasiek2017

Nieruchomość - jak sama nazwa wskazuje - jest nieruchoma. Więc nie można jej sprzedać wszędzie, a jedynie tam, gdzie się znajduje. A zważywszy, że znajduje się w kraju, w którym władza ma za nic prawa ekonomii, jest to inwestycja średnio pewna

! Odpowiedz
2 6 gronostaj odpowiada karbinadel

Podaż nieruchomości będzie rosnąć na prowincji. W dużych miastach będzie raczej na stałym poziomie.

! Odpowiedz
0 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
5 31 b-d

Nikt nie wspomina jak wyższe płace / wzrost cen/ przełożą się na emerytów i ich w wielu przypadkach głodowe emerytury !

! Odpowiedz
4 12 gronostaj

Emeryci i tak zagłosują na PiS. Tak w końcu mówią w kościołach.

! Odpowiedz
59 69 bogdandz

Podam Wam dwa przykłady:

Przykład 1
Kelnerka w centrum Londynu podaje kawę za 8 ZŁOTY dostaje 8 FUNTÓW za godzinę. Inna kelnerka w centrum Warszawy podaje kawę za 8 ZŁOTY dostaje 8 ZŁOTY za godzinę no może dziś 13zł i setno jest w tym że właścicielowi kawiarni w Londynie wcale nie jest źle, a nasz polski właściciel był już w Himalajach i w Afryce na księżyc by poleciał gdyby mógł, dzieciom kupił domy samochody.

Przykład 2
W fikcyjnej fabryce młotków pracuje 10 ludzi - składają młotki ręcznie dostają minimalną pensję. Wyobraźmy sobie sytuację kiedy pensja była by europejska 8 euro za godzine. Państwo zmusiło by właściciela fabryki do zakupu maszyny robiącej młotki zatrudniał by tylko 3-4 ludzi. Miałby mniejszy zysk produkcja była by nawet większa. Pracownicy zadowoleni. Ale po co ma to robić skoro Państwo każe mu płacić tylko minimalną, a i jeszcze nie daj Boże firmy by własne pozakładali.

Wnioski.
Mamy silne lobby przedsiębiorców - blokują podwyżkę pensji minimalnej która mogła by rosnąć np co trzy miesiące o 50-100zł. W naszym Państwie pracodawcy mają za dobrze, ale chyba każdy by chciał by jego dzieci nie tylko dzieci pracodawcy zarabiały 8 euro za godzinę na start by mogli "żyć" oddając to co mają najcenniejsze za godziwe pieniądze wyprowadzając się od rodziców są mobilni pracowo lecą czasem do np do Rzymu od tak bo jest jakiś koncert a nie żyją od pierwszego do pierwszego.

Trzeci argument w artykule przeciw jest błędny. Przy tak niskim bezrobociu uwolni to ludzi i firmy będą ich również doszkalać by znaleźć w końcu pracownika. Argument szósty "czy się stoi czy się leży" również błędny - pracodawca w końcu będzie zmuszony doinwestować i zwrócić uwagę na pracownika a nie "czy się stoi czy się leży gruba kasa pracodawcy się należy". Argument jedenasty również jest błędny - sięganie zbyt wcześnie po nowe technologie - tego nie ma - firmy niech sięgają chociaż po sprawdzone technologie a nie robią manufaktur. Oczywiście słusznie zauważono w artykule że przyciągnie to obcokrajowców ale zupełnie pominięto powrót choćby części Polaków. Piszę to jako magister ekonomi - Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
56 42 glos_rozsadku

już Ci wczoraj tłumaczyliśmy, że głupoty gadasz.

! Odpowiedz
57 49 karbinadel

Takie pierdoły może PiSać tylko ktoś, kto w życiu nie pracował na własny rachunek. Zresztą teksty typu "polscy przedsiębiorcy nie chcą płacić więcej, bo mają po 20 mercedesów i co drugi dzień latają na Seszele" to typowy przekaz dnia z KC na Nowogrodzkiej

! Odpowiedz
53 35 fakty

To ja Ci odpowiem : UK, ZYSK małego przedsiębiorcy, 100000 PLN rocznie, podatki ZUS - ok. 10000 PLN rocznie, Polska, ZYSK małego przedsiębiorcy 50000 PLN, podatki, ZUS - 20000 PLN rocznie. Przy 2x większym ZYSKU w UK płacę 2 niższe podatki !!!!! I teraz wynagrodzenia, kelnerka z minimalną w UK dostaje jakieś 6000 PLN, od tego płaci jakieś 500 PLN na ZUS(NIN) i tyle. W Polsce przy wypłacie minimalnej 2250, koszt pracy wynosi jakieś 750 PLN (z kosztem pracodawcy). Chciałeś coś dodać ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
47 16 santo144

Jako maigster ekonomii moze, ale chyba nie jako przedsiébiorca czy pracodawca. Pracodawca naprawde nie jest wrogiem pracownika. Owszem zarabia nieco wiecej, ale nie na "wyzysku zwyklego Kowalskiego". Czemu nikt nie mowi o ryzyku jakie podejmuje przedsiebiorca, o inwestycjach jakie musi podjac. Szkolenia, automatyzacja, unowoczesnienie biznesu - przeciez za to ktos musi zaplacic i robi to wlasnie przesiebiorca. Z wlasnej kieszeni. A kazda tego typu inwestycja wiaze sie zawsze z ryzykiem. Gdyby prowadzenie biznesu bylo takie zyskowne i latwe to kazdy by to robil.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 47 bogdandz odpowiada fakty

Tak jak UBER - boli taksiarzy tak 4000zł pracodawców (Ciebie)

! Odpowiedz
12 45 bogdandz

Jak widać 4000zł płacy minimalnej dla właścicieli firm to jak UBER dla taksiarzy

! Odpowiedz
44 6 fakty odpowiada bogdandz

Ja już nie zatrudniam nikogo, odkąd pracownica która miała lepsze warunki ode mnie ( byłem pracującym szefem) zaczęła mnie bezczelnie oszukiwać. Dzisiaj pracuje 3 - 4 h dziennie, mam zysk średnio 6000/m-c - 7000/mc. i na razie dałem sobie spokój z rozwojem. Po co mam zapieprzać jak moje ciężko zarobione pieniądze zostają mi zagrabione i rozdane leniom. A jak sytuacja będzie dalej zmierzać w tym kierunku jak teraz, to spakuje walizy i pożegnam ten burdel. P.S fajny nowy przekaz dnia macie z tym Uberem,.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
19 76 orle

Granie podniesieniem płacy minimalnej w kampanii wyborczej to mocny ale i obrzydliwy dowód, że ludźmi/wyborcami, którzy nie mają pojęcia, jak funkcjonuje gospodarka, jest bardzo łatwo manipulować. W ten kontekst wpisuje się też przywoływanie religii katolickiej jako ostoi narodu. Oczywiście nie należy też rozpamiętywać o tym, jak źle, jako wspólnota narodowa rządziliśmy się w przeszłości i z tego powodu przelewaliśmy morze krwi. Powinniśmy wreszcie zacząć myśleć i działać racjonalnie, czyli w tym celu trzeba posiadać rzetelną wiedzę o rzeczywistości, w której się egzystuje. Tymczasem polskie szkoły uczą przede wszystkim o tym, jak z "fantazję" umieraliśmy z własnej głupoty nie tylko w powstaniu warszawskim (!), ale nie uczą, jak funkcjonuje gospodarka. Stąd powszechna ignorancja i bezmyślny(!) ... fałszywy "patriotyzm"!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 24 bt5

Na stanowiskach szeregowych praktycznie nie opłaca się w Polsce pracować bo nie opędzi się nawet podstawowych kosztów utrzymania. Już pisałem że znam przypadek iż młoda para ukraińska w Polsce zarabiając razem w fastfoodzie 3500 zł ( na dwie osoby) po urodzeniu się dziecka nie była nawet w stanie wynająć mieszkania. I wrócili do siebie bo w Polsce się przecież nie dostanie flatu z councilu i jeszcze housing benefit na zapłacenie . Sam nie mogę podjąć pracy bo ten "głód pracowników" dotyczy tylko szmaciarskich ofert za 2000 zł netto i mniej. Dostaje tylko odpowiedzi na oferty za 2000 zł gdzie musialbym wydać 60-100 zł dziennie na same paliwo ( paliwo w Polsce jest 2 x droższe niż w USA). Więc są dwie możliwości zwiększenia płacy netto : 1. ( Zdecydowanie najlepsza pod względem ekonomicznym) obniżki procentowe narzutów na niskie płace i obniżki akcyz i VAT od paliwa itd. . Wtedy spadną ludziom wydatki a więcej będą mieli w ręku do wydania. 2 - gi sposób to podwyżka płacy brutto , czyli będzie więcej netto na wypłatę i jednocześnie zwiekszą się wpływy podatkowe do budżetu . Wariantu 1-wszego , czyli obniżki podatków pośrednich , bezpośrednich , i parapodatku jak "składka" ZUS nie da się przeprowadzic w obecnym kształcie polskiej gospodarki o ogromnej i rosnącej liczbie emerytów i ogromnej liczbie pracowników sfery budżetowej jak urzędnicy, lekarze, pielęgniarki, nauczyciele. Bo te grupy zawodowe ani nie chcą słyszeć o redukcjach zatrudnienia , wprost przeciwnie - oczekują znaczących podwyżek. Więc w tym momencie rządowi pozostaje tylko albo doprowadzić do rozpędzenia się deficytu budżetowego ( jak to się stało w Rumunii po podwyżkach dla sfery budżetowej ) , albo usiłować ściągać wyższe podatki. Wiadomo że małe nisko efektywne biznesiki wyższych kosztów najczystsze nie udźwigną. Więc założenie być może jest takie że mają być w zasadzie tylko duże biznesy o dużej efektywności będące w stanie udźwignąć wyższe koszty. Właściwie tak jest w krajach wysoko rozwiniętych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 18 karbinadel

"nie opłaca się pracować" - jak widzę takie dyrdymały, to rozumiem dlaczego Polska nigdy nie będzie bogatym krajem.

! Odpowiedz
2 10 zenonka

To co piszesz to generalnie prawda. W PL jest wysoki klin na niskie płace i żałośnie niska kwota wolna.

! Odpowiedz
5 37 histeryk

Fajnie to będzie wyglądać na przykładzie nauczycieli. Stażysta teraz po podwyżce dostanie ok 2600 zł brutto. Ale już za cztery lata ma mieć 4000 brutto. Wzrost o 53%. Czy to oznacza, że pensje nauczycieli wyższych stopniem też odpowiednio wysoko wzrosną? Pinokio mówił, że płace nauczycieli powinny być różnicowane. I kto wtedy pokryje koszty rosnących tak dynamicznie płac nauczycieli?
To dotyczy wszystkich stanowisk opłacanych z budżetu państwa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 7 jasiek2017

O czym Ty piszesz ? Zanim zaczniesz pisac nieprawde doucz sie. To nie boli. Pensja minimalna itd nie ma nic wspolnego z pensja nauczyciela. Nauczycieli obowiazuje karta nauczyciela itd a nie wyliczanie pensji z polskiej gospodarki.

! Odpowiedz
2 4 samsza

Myślę, że w tych warunkach będzie mniejsza chęć na obligacje korporacyjne, a ci co je mają dostaną lekkiego snu...

! Odpowiedz
2 29 antek10

ZUSy pojdą w górę - i to sporo. Rząd sie cieszy

! Odpowiedz
9 14 som4one

Fajnie pominęliście rok 2021 i 2022 w tym wykresie minimalnej, żeby zrobić jeszcze bardziej pionową kreskę...

! Odpowiedz
8 9 rob1111

Tylko w bananowej republice takie numery z dawaniem pod stolem...

! Odpowiedz
2 22 kolumb1234

Wyższa płaca minimalna wzmacnia duże sieci handlowe kosztem małych handlowców

! Odpowiedz
3 58 mul_roboczy

Prosty przykład z naszego podwórka związany z podniesieniem płacy minimalnej:

- Groclin (firma produkująca poszycia samochodowe) zamyka fabrykę w Polsce i przenosi działalność na Ukrainę, w związku z utratą konkurencyjności.
- volkswagen rozbudowywuje fabryki w Polsce ze względu na ulgi podatkowe i ..... zwalnia właśnie 700 pracowników automatyzując zakład.

Jak myślicie co się stanie gdy płaca minimalna wzrośnie o 100% ? ??

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 16 jasiek2017

Eaton i kilka innych miedzynarodowych firm wystawilo na sprzedaz swoje fabryki w Czechach i ograniczaja juz od 2018 roku zatrudnienie w Polskich zakladach. Przenosza produkcje do tanszych krajow.
A co to bedzie za 3-4 lata kiedy minimalna wyniesie 4 tys brutto ? Inzynier itp nie przyjdzie do pracy za 5 tys tylko za 8-10 tys. Koszty dobija setki firm.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 18 silvio_gesell

Bardzo dobry artykuł. Brakuje jedynie bezpośredniej informacji, że podniesienie płacy minimalnej ma inne skutki gdy brakuje rąk do pracy z powodów demograficznych, a inne gdy jest rynek pracodawcy. Tekst „towary nie głosują, a ludzie tak” to perełka.

! Odpowiedz
6 14 pull_up_terrain_ahead

Demografia ie ma tu nic do rzeczy. To nie komuna, granice są otwarte. Popyt, podaż, popyt, podaż, rynek, rynek, rynek, czy już chociaż trochę rozumiesz?

! Odpowiedz
10 2 silvio_gesell odpowiada pull_up_terrain_ahead

Popyt przewyższający podaż rąk do pracy nie przekłada się na zwiększenie „produkcji” pracowników. Ludzie to nie towar, a migracje są bardzo kosztowne społecznie i w gruncie rzeczy nie ważne czy są przymusowe jak za Stalina czy podyktowane wysokością płac jak obecnie.

! Odpowiedz
1 16 pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell

Za lewicową wrażliwośc społeczną a'la Piotr Ikonowicz serdecznie dziękuję. Takie poglądy sa z gruntu fałszywe, sprzeczne z ludzką naturą i bardzo szkodliwe dla społeczeństwa.

Ludzie to nie towar więc nie będa produkowani, choćbyś nie wiem jak bardzo tego chciał. Oni po porstu pojawią się tam gdzie będzie im się to opłacało. Kiedyś Polacy w UK, dziś (jeszcze) Ukraińcy w PL. Człowieka chcącego poprawić swój byt nie zatrzymasz.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 12 anna_domagalczyk

Ta informacja jest w artykule, choć nie jest podana łopatologicznie. Ale też artykuł nie jest adresowany do przeciętnego wyborcy PIS, w większości raczej słabo wyedukowanego ekonomicznie. Jak dotąd, sądząc z komentarzy, czytelnicy sobie radzą.

! Odpowiedz
13 21 wizytator

A kto ma inwestować w nowe technologie? Pracownicy mają się zrzucić? U nas to nie działa, Polak nie zmuszony nie będzie inwestował, woli żeby jeden tyrał za trzech. Za właśnie najniższą. Tyle w temacie.

! Odpowiedz
0 12 niezbednikmanagera

Interesujący może być model niemiecki przed wprowadzeniem ogólnokrajowej płacy minimalnej. Różnicował on minimalne wynagrodzenie w zależności od branży, stanowiska i stażu pracownika. Dodatkowo istnieją tzw. minijobs, które są nieopodatkowane i nieoskładkowane. Taki pracownik może zarobić maksymalnie 450 EUR.
http: //niezbednikmanagera.pl

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 najmadrzejszy

Ktos napisal, ze w polskim sztywnym prawie pracy nic takiego jak Ryanair nie moze powstac ...

! Odpowiedz
11 33 sel

Teraz to pracownicy będą płacić pod stołem pracodawcy żeby mieć pracę i zasiłki..

! Odpowiedz
12 62 najmadrzejszy

Dlaczego Niemiec lepiej zarabia od Polaka...bo kilo buraka jest tansze od kilo mercedesa.
I to zdanie mowi wiele, a przede wszystkim to, ze droga do dobrobytu jest inna niz podwyzszanie pensji minimalnej...

! Odpowiedz
4 19 marianpazdzioch

Tyle, że dobrobyt nie jest w tej sytuacji żadnym celem. Liczą się głosy ekonomicznych analfabetów. Tu i teraz. Nic więcej.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.