Pieniądze będą spadać z nieba. "Helicopter money" nadlatują

analityk Bankier.pl

Pieniądze spadające z nieba – oto nowy pomysł na wyciągnięcie zadłużonego po uszy świata z gospodarczego marazmu. Żaden helikopter z pieniędzmi do lotu jeszcze się nie poderwał, ale w hangarach banków centralnych słychać ożywione dyskusje. Kiedy śmigła naprawdę zaczną się kręcić, nic już nie będzie takie jak dawniej.

Opracowanie pierwszego projektu maszyny latającej działającej na zasadzie helikoptera przypisuje się Leonardo Da Vinciemu. Wśród licznych dziedzin nauki, którymi zajmował się renesansowy geniusz, nie było wprawdzie ekonomii, jednak nawet gdyby było inaczej – w końcu żył i tworzył w północnych Włoszech, jednej z kolebek kapitalizmu - to można wątpić czy wpadłby on na pomysł wykorzystania latającej maszyny do uzdrawiania gospodarki. Pół tysiąca lat po śmierci włoskiego mistrza takie pomysły krążą w głowach prezesów banków centralnych.

Pieniądze będą spadać z nieba. Helicopter money nadlatują
Pieniądze będą spadać z nieba. Helicopter money nadlatują (FORUM)

O ile helikopter to urządzenie skomplikowane, o tyle zyskująca na popularności koncepcja "helicopter money" jest znacznie prostsza. Władza rozdaje nowo wytworzone pieniądze ludziom i w ten sposób rozwiązuje problemy gospodarcze. Problemy te to zazwyczaj niedostatecznie wysoki wzrost i/lub niedostateczna inflacja i/lub wysokie bezrobocie.

Ekonomiczny helikopter w podstawowej wersji oznacza przekazywanie obywatelom pieniędzy (w formie fizycznej gotówki lub zapisów na kontach). W wersji zmodyfikowanej oznacza powszechne obniżenie podatków i pokrycie luki w budżecie (bo wydatki pozostałyby bez zmian) przy pomocy nowych pieniędzy. Efekt ma być ten sam – teoria zakłada, że po otrzymaniu pieniędzy w prezencie, ludzie zaczną wydawać, przedsiębiorcy zaobserwują wzrost popytu, zatrudnią nowych pracowników, którzy odprowadzą wyższe podatki i w ogóle wszystko w gospodarce będzie się lepiej kręcić.

Tyle tytułem wstępu. Zanim doszczętnie rozmontujemy ekonomiczny helikopter na części pierwsze, zajmijmy się jego konstruktorami i pilotami.

Milton Friedman i Ben Bernanke
Milton Friedman i Ben Bernanke

Pojęcie "helicopter money" do ekonomii wprowadził Milton Friedman, choć korzeni zastosowanego przez niego eksperymentu myślowego szukać można zarówno u Johna Maynarda Keynesa (zakopywanie i odkopywanie butelek napełnionych pieniędzmi), czy jeszcze wcześniej, u Davida Hume’a (co by było, gdyby pewnej nocy podwojono podaż pieniądza).

- Załóżmy, że pewnego dnia helikopter przelatuje nad miastem i zrzuca z nieba banknoty o nominale 1000 dolarów, które oczywiście szybko zbierane są przez mieszkańców. Załóżmy też, że wszyscy są przekonani, że to wydarzenie jednorazowe, które nigdy się nie powtórzy – pisał Friedman w „The Optimum Quantity of Money” (1969).

Pamięć ludzka jest ulotna, a nie wszyscy sięgają po książki klasyków ekonomii. Z tego względu przez ostatnie lata koncepcja pieniędzy z helikoptera kojarzona była z Benem Bernanke.

Były przewodniczący Rezerwy Federalnej użył tego sformułowania w 1999 r. podając własną receptę na rozwiązanie problemów gospodarczych Japonii, która już wtedy zmagała się z deflacją. Słowa o helikopterze powtórzył w 2002 r., czyli na 4 lata przed objęciem sterów najpotężniejszego banku centralnego, kiedy prowadził teoretyczne rozważania o przeciwdziałaniu złym – jego zdaniem – skutkom deflacji poprzez masową obniżkę podatków połączoną z równie masową kreacją pieniądza.

Na marginesie - dwie wypowiedzi i jedna decyzja (o niej za chwilę) wystarczyły, aby do przewodniczącego Rezerwy Federalnej przylgnął przydomek „Helikopterowy Ben”. Przylgnął mocno, czego dowodem są niezliczone karykatury, a nawet gra komputerowa bazująca na tym skojarzeniu.

Decyzją, która na zawsze złączyła nazwisko Bernankego z helikopterem było uruchomienie programu skupu aktywów, zwanego w fachowej terminologii luzowaniem ilościowym (ang. quantitative easing, QE). Nie było to jedyne niekonwencjonalne działanie Rezerwy Federalnej (programów-akronimów było znacznie więcej), jednak z pewnością budziło najwięcej kontrowersji.

Oto bowiem bank centralny za świeżo wykreowane pieniądze skupował rządowe obligacje z rynku wtórnego. Celem miało być ustabilizowanie i zwiększenie płynności w sektorze finansowym oraz obniżenie stóp procentowych dla gospodarki, co miało dać jej wzrostowy impuls. Jak się stało, wszyscy wiemy. 3,5 biliona dolarów wspólnie z utrzymywaniem stóp na rekordowo niskim poziomie nie wystarczyło, aby szybko i na trwałe wyciągnąć amerykańską gospodarkę z kryzysowego dołka.

(Federal Reserve Bank of St. Louis)

Owszem, sytuacja banków została ustabilizowana, a rynki finansowe zaliczyły kilka dobrych rajdów, lecz wciąż nie można powiedzieć, że gospodarka zostawiła kryzys za sobą. Dodatkowo, co ważne ze względów politycznych, przeciętny Amerykanin wciąż nie powie, że QE poprawiło jego los. Trwająca kampania prezydencka dostarcza aż nadto dowodów.

Cudowny helikopter

Kluczową „przewagą” +helicopter money+ nad poprzednimi nadzwyczajnymi programami (np. QE) ma być to, że drukowane w jego ramach pieniądze nie muszą przechodzić przez cały mechanizm transmisji monetarnej, o którego zawodności w ostatnich latach napisano całe tomy. Pośrednik w postaci banku, do którego konsumenci i przedsiębiorcy mają udać się po kredyt na konsumpcję, zostałby wyeliminowany. Nowe środki, miast pompować bilanse banków, czy wycenę instrumentów na rynkach finansowych, od razu znalazłyby się w kieszeniach obywateli, a stąd droga do zwiększenia wydatków i wywołania inflacji (koniecznej wg ekonomicznego mainstreamu dla wzrostu) już bliska.

Wzięcie kredytu, nawet w sytuacji, gdy jest on, tak jak dzisiaj, rekordowo tani, nadal jest podjęciem pewnego ryzyka, na które nie wszyscy chcą się zdecydować w imię zwiększenia konsumpcji. Co będzie, gdy stracę pracę i nie będę miał z czego zapłacić rat? Co będzie, gdy rząd uchwali prawo, które uderzy w mój biznes? Co będzie, gdy koniunktura w mojej branży drastycznie się odmieni? Gotówka transferowana prosto do kieszeni jest wolna od tego typu rozterek – można śmiało ruszyć na zakupy.

Skoro pieniądze po prostu zostają tworzone i rozdawane obywatelom, nie trzeba też zwiększać długu publicznego. Obecnie państwa np. strefy euro emitują obligacje, które trafiają na rynek pierwotny, a następnie skupowane są przez EBC. Środki pozyskane w ten sposób przeznaczane są na wydatki rządowe (w ten sposób trafiają do obywateli), zaś zyski – w ramach finansowego kamienia filozoficznego – które bank centralny osiąga z faktu posiadania obligacji, są odprowadzane z powrotem do rządowej kasy.

Jednak rzeczywistość każe sądzić, że rządy zwykły utrzymywać deficyty i rolować kolejne transze zadłużenia. Tymczasem gotówka, która wchodzi w skład pasywów banku centralnego, nigdy nie musiałaby być ściągana z rynku, a jej wzrost – przynajmniej początkowo – nie musiałby być odbierany tak negatywnie, jak wzrost długu publicznego, czy utrzymywanie deficytu.

Warto też wspomnieć, że traktaty zabraniają wielu bankom centralnym bezpośredniego monetyzowania długu (to temat na osobny artykuł), lecz nie są tak ostre w przypadku bezpośredniego wspierania samych obywateli. Monetyzowanie długu świat już wielokrotnie przećwiczył i boleśnie się na tym przejechał -  przykładów można szukać od XIX wiecznej Ameryki po współczesne Zimbabwe. "Helicopter money" to teoria na tyle nowa, że traktaty jej (jeszcze?) nie obejmują.

Czytaj dalej: Najpierw bazooka, potem Eurocopter >>

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
14 11 ~Bahor

Jaky helykopter, take panstfo- nasze ma 500+

! Odpowiedz
6 39 ~marek

U nas to nie helikopter, tylko współczesny "Robin Hood". Państwo zabiera w podatkach wszystkim, żeby potem oddać tym z dziećmi (oczywiście nie wszystkim osobom z dziećmi). Rzecz jasna rząd zabiera więcej niż oddaje, bo trzeba też opłacić urzędników, którzy obsługują cały proces, systemy informatyczne, całą papierologię itd.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 8 ~gosc odpowiada ~marek

A taki choćby urzędnik nie pójdzie do sklepu tylko schowa pieniądze w skarpetę i nie wrócą na rynek co nie? A tak w ogóle Marku ile masz dzieci? Mam nadzieje że co najmniej dwoje bo ja nie chcę aby moje dzieci w przyszłości opłacały Twoją emeryturę, Weź się za robotą i myślenie.

! Odpowiedz
2 14 ~PLanktON odpowiada ~gosc

Posiadanie dzieci nie upoważnia do okradania reszty z ich podatków...

! Odpowiedz
0 35 ~Zadzior

Co jakiś czas w ekonomii pojawia się cudowna recepta na biedę, na kryzys, na deficyt budżetów państw i zwykłe długi obywateli. Zawsze musi mieć to charakter namaszczony, przez profesorskie togi i ministrów finansów - żeby nie wyglądało na zwykłą bezradność i kradzież poprzednich ekip rządowych. Właśnie trwa dziesięciolecie oszustów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 34 ~shalom

To już się dzieje odkąd weszliśmy do EU , tylko że te dodrukowane pieniądze bez POkrycia trafiają do urzędników od kierownika wzwyż . Teraz bhyć może trafią również do szeregowego urzędnika . Za 10 lat będziemy mieć 50 % społeczeństwa na etatach urzędowych ( bezproduktywnych ) i 10 % robotników pracujących na resztę oraz 40 % bezrobotnych. W tej chwili płacimy ok 80 % podatków a za chwilę będzie to 100 % bo przecież urzędnik nie musi zarobić na ZUS w wysokości 47 % dochodu a prowadzący działalność gospodarczą bez względu na wielkość dochodu czy stratę musi co miesiąc zanieść 1500 zł do ZUS. Tą drogą nadmiernego fiskalizmu dojdziemy do upadku państwa .

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 15 ~pipiripi

Szekla pieniadz przyszlosci . Dla reszty elektroniczne impulsy na karcie magnetycznej

! Odpowiedz
8 18 ~Krzych

Nic z tego.Ludzie juz kupili wszystko czego potrzebuja. Jedyne co pomoże to wojna która dokona spustoszenia.

! Odpowiedz
2 4 ~MacGawer

"Nic z tego.Ludzie juz kupili wszystko czego potrzebuja"

Hurrrraaa!!! JUż nie potrzebuję jedzenia, ubrań, opału, materiałów budowlanych do przeprowadzenia remontu, sprzętu RTV/AGD i samchodow bo raz kupione przestały się psuć... Chyba się obudziłem, bo zbliżająca się pora obiadowa powoduje burczenie w brzuchu, za oknem zimno wiec trzeba właczyć ogrzewanie, a w zegarku wysiadły baterie ktore trzeba wymienić. A taki piękny sen miałem, że już kupiłem wszystko czego potrzebuję :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 15 ~adik

cytat "Urodzony w miejscowości Augusta w stanie Georgia, w rodzinie żydowskiej. Jego ojciec prowadził wraz z wujem aptekę odkupioną od jego dziadka, Jonasa Bernanke[2], który przed wyemigrowaniem do USA mieszkał w Przemyślu[3]. " to chyba wyjasnia wszysto

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,8% XII 2019

Znajdź profil