REKLAMA
Weekend z Bankier.pl

Pekao SA: spirala płacowo-cenowa się rozkręca

2022-05-20 12:03
publikacja
2022-05-20 12:03
Pekao SA: spirala płacowo-cenowa się rozkręca
Pekao SA: spirala płacowo-cenowa się rozkręca
/ Shutterstock

Płace w sektorze przedsiębiorstw przyspieszyły w kwietniu z 12,4 do 14 proc. rok do roku, to oznacza rozkręcanie się spirali płacowo-inflacyjnej - ocenili analitycy Pekao SA, odnosząc się do piątkowych danych GUS.

W piątek Główny Urząd Statystyczny poinformował, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2022 r. wyniosło 6626,43 zł, co oznacza wzrost o 14,1 proc. rdr. Zatrudnienie w tym sektorze rdr wzrosło o 2,8 proc.

Ekspert departamentu analiz makroekonomicznych Banku Pekao Karol Pogorzelski zwrócił uwagę, że w kwietniu br. płace w sektorze przedsiębiorstw przyspieszyły do 14 proc. w porównaniu do 12,4 proc. w kwietniu 2021 r. "Oznacza to, że spirala płacowo-inflacyjna rozkręca się coraz mocniej. Wyraźne osłabienie nastrojów przedsiębiorstw w badaniach koniunktury nie zdołało nawet zapobiec przyspieszeniu podwyżek, nie mówiąc już nawet o ich wyhamowywaniu" - podkreślił.

Analityk wskazał, że bank prognozował wzrost wynagrodzeń o 13 proc. rok do roku, z kolei konsensus zakładał 12,7 proc. rok do roku. "W naszej prognozie uwzględniliśmy już fakt, że nasz model nie doszacowuje obecnego tempa podwyżek i wprowadziliśmy stosowną korektę. Podobnie postąpili też pewnie inni analitycy. To, że dzisiejszy odczyt wciąż zdołał nas zaskoczyć i to w takiej skali siłę obecnej presji płacowej. Zwłaszcza, że nie jest ona skoncentrowana w pojedynczych branżach, tylko obejmuje dużą część rynku nieruchomości" - zauważył Pogorzelski.

Ocenił, że nie wróży to dobrze perspektywom spadku inflacji w najbliższych miesiącach, mimo że ściągać ją będą w dół efekty bazowe.

Odnośnie danych dotyczących zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, ekspert wskazał, że nie były one dużym zaskoczeniem. "Wzrost o 2,8 proc. w kwietniu w ujęciu rocznym był zgodny z naszą prognozą i bliski konsensusu (2,7 proc. r/r). Solidny odczyt był na pewno w jakiejś części zasługa ponad 120 tys. uchodźców z Ukrainy, którzy od marca podjęli już pracę w Polsce, część w nich w sektorze przedsiębiorstw. Innym czynnikiem był fakt, że od czasu pandemii dość szybko rośnie aktywność zawodowa Polaków, zwłaszcza w starszych grupach wieku (powyżej 55 lat)" - tłumaczy ekspert.

Pogorzelski zaznaczył, że dopóki nakręca się spirala płacowo–cenowa, trudno mówić o stłumieniu presji inflacyjnej.

Jego zdaniem podwyżki stóp procentowych jak dotąd okazały się w tym względzie nieskuteczne. "Na razie nic nie wskazuje, aby tempo wzrostu płac miało wyhamować w najbliższych miesiącach. Naszym zdaniem, aby tak się stało konieczne będzie wyraźne spowolnienie wzrostu gospodarczego i słabsza kondycja rynku pracy" - wskazał analityk Pekao.

Dodał, że analitycy banku wciąż spodziewają się, że taki moment nastąpi. Jak zaznaczył, po niedawnym, bardzo dobrym odczycie PKB za pierwszy kwartał br., ekonomiści Pekao SA zrewidowali oczekiwania co do tego, kiedy do niego dojdzie. Obecnie sądzą, że będzie to raczej początek przyszłego roku, a nie koniec 2023. "Dopiero późną jesienią zobaczymy więc ujemny realny wzrost wynagrodzeń" - podał. (PAP)

autor: Michał Boroń

mick/ amac/

Źródło:PAP
Tematy
Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Komentarze (15)

dodaj komentarz
friedens
Kaczyński najprawdopodobniej od lat planował z Morawieckim ten kierunek rozwoju, który można umownie określić jako 'turecki'. Oni chyba uważają się za tzw. expectations managers, którzy rozbudzają nadzieje, rozdają inflacyjne setki miliardów pustych pieniędzy, a potem je ściągają z rynku, nakładając dodatkowe podatki na nie Kaczyński najprawdopodobniej od lat planował z Morawieckim ten kierunek rozwoju, który można umownie określić jako 'turecki'. Oni chyba uważają się za tzw. expectations managers, którzy rozbudzają nadzieje, rozdają inflacyjne setki miliardów pustych pieniędzy, a potem je ściągają z rynku, nakładając dodatkowe podatki na nie swoich wyborców, czyli na wielkomiejska klasę średnią. Gdyby nie wojna na Ukrainie mieliby teraz kłopoty, bo zarządzanie oczekiwaniami obywateli nie do końca im się powiodło: inflacja wymknęła się spod kontroli. Dlatego grają teraz va banque i dolewają benzyny do ognia (nowe tarcze i plusy) i rozpętują z premedytacja hiperinflację. W przyszłym roku będzie ona już na bank trzycyfrowa. Mimo to wygrają wybory, bo za wszystko obwiniają Putlera, Tuska, bon der Keygen , Merkel i Unię Europejską. A to ciemny lud lubi. Zanim obywatele prości, nieuczeni zrozumieją, że zostali oszwabieni, bo zarabiają wprawdzie miliony, ale starczają one tylko na miskę ryżu, nad Wisłą będzie funkcjonowała już agresywna, dyktatura totalitarna, a członkowstwo Polski w UE będzie tylko zakazanym, karanym wspomnieniem.
darius19
widze "olmert" Etatowy od Putina. Macenie i distraction. Klasyka.
arturnow
Przecież stopy należało podnosić pod koniec 2019. Plus pompowanie "pustego" pieniądza z pominienciem konstytucji.
mrbeast
Jak na nich nie głosowałeś to śpij spokojnie. Wszyscy wyborcy PiS ZRUJNOWALI POLSKĘ I SĄ ZDRAJCAMI ORAZ SZKODNIKAMI. Należy wprowadzić koniecznie cenzus wyborczy i nie dopuszczać do głosowania ludzi z IQ poniżej 120.
prawnuk odpowiada mrbeast
A do rządu - minimum IQ 40
and00
Pisze się KONSTYTUCJI
a potem w dobrym tonie jest nad nią zapłakać
:)))
and00 odpowiada mrbeast
"nie dopuszczać do głosowania ludzi z IQ poniżej 120"
Przymusu nie ma, nie chcesz, nie musisz chodzić na wybory
mararok odpowiada prawnuk
Jaka większość, taka władza :(
darius19
100% celny komentarz. Szefostwo odpowie, ze gdzies tam inflacja jest wyzsza a unas jest "w porzo". Jak u Putina.
maniek_as
Powiedziałbym, że nawet w 2018 RPP powinna podnosić stopy. Wchodząc w covid mielibyśmy jakieś 3,5% i można byłoby zejść do 1,5%. Pieniądze trzeba było pożyczać od społeczeństwa w 2-letnich obligacjach na jakieś 3-4%, a nie drukować. Nie byłoby efektu przegrzania w budownictwie, inflacja byłaby na poziomie średniej europejskiej, a Powiedziałbym, że nawet w 2018 RPP powinna podnosić stopy. Wchodząc w covid mielibyśmy jakieś 3,5% i można byłoby zejść do 1,5%. Pieniądze trzeba było pożyczać od społeczeństwa w 2-letnich obligacjach na jakieś 3-4%, a nie drukować. Nie byłoby efektu przegrzania w budownictwie, inflacja byłaby na poziomie średniej europejskiej, a EURO po 4 PLN.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki