Państwo broni się przed antyszczepionkowcami

Poradnia dla wątpiących, wsparcie dla nauczycieli – państwo zaczęło się bronić przed antyszczepionkowcami – informuje w środę "Dziennik Gazeta Prawna".

(fot. Damir Sagolj / FORUM)

"DGP" podaje, że prezes Naczelnej Izby Lekarskiej wraz z głównym inspektorem sanitarnym opracowali i wysłali do lekarzy instrukcję na temat ich praw i obowiązków w związku z kwalifikacją do szczepienia. Informują w niej, że lekarz nie musi zaświadczać pisemnie, że nie dojdzie do powikłań po szczepieniu, nie ma też obowiązku informowania o statystykach odczynów poszczepiennych.

Gazeta zwraca uwagę, że jest to odpowiedź na rozwijającą się działalność przeciwników szczepień. Podkreśla, że są oni coraz lepiej przygotowani od strony formalnej, szukają kruczków na legalne odstąpienie od szczepienia, tak by nie zarzucono odmowy tylko i wyłącznie z powodów ideologicznych.

Jak podaje dziennik, NIL i GIS odpowiadają lekarzom, że ich obowiązkiem jest rzetelne zbadanie pacjenta w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania szczepienia ochronnego, a także wydanie zaświadczenia ze wskazaniem daty i godziny prowadzonego badania oraz o poddaniu się obowiązkowym szczepieniom. Informują jednocześnie, że do ich zadań nie należy informowanie o składzie czy działaniu szczepionki, czy o działaniach niepożądanych i szkodliwości preparatu.

Podkreślają, że brakuje podstaw prawnych, by tego żądać od lekarza. Dlatego nieudzielenie odpowiedzi na tego rodzaju pytania nie stanowi podstawy do odmowy przez rodziców lub opiekunów wykonania szczepienia.

"Dostrzegając wzrost liczby przypadków kierowania wobec lekarzy nieuzasadnionych oczekiwań przez osoby zobowiązane do szczepień, NIL i GIS uważają, że wielokrotne, uporczywe wysuwanie wobec lekarza listy pytań i wniosków, które nie mieszczą się w zakresie badania kwalifikacyjnego, należy ocenić jako działanie mające na celu uniemożliwienie poddania się obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu" – piszą we wspólnym komunikacie, który cytuje "DGP".

Gazeta informuje, że GIS opracował poza tym scenariusz lekcji o szczepieniach i profilaktyce chorób zakaźnych dla szkół. Ruszyła też pierwsza poradnia szczepionkowa. "Chcemy, by docelowo działała jedna lub dwie poradnie w każdym województwie. A w największych, typu mazowieckie, nawet cztery" – mówi, cytowany przez gazetę, Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny.

Jak wyjaśnia "DGP", chodzi o miejsce, w którym specjaliści odpowiedzą na trudne i niejednoznaczne sytuacje. "Na przykład wraca dziecko z zagranicy, było szczepione według innego kalendarza niż w Polsce, co teraz? Albo dziecko miało dziwne reakcje po szczepieniu, rodzice mają obawy przed kolejnym. Są też dla dzieci, które chorują przewlekle. Taki ośrodek miałby udzielać konsultacji – na przykład ustalając indywidualny kalendarz szczepień" - wskazuje gazeta i dodaje, że byłaby też możliwość zwykłej rozmowy z rodzicami albo lekarzem rodzinnym, który nie będzie znał odpowiedzi na niejasną sytuację dziecka.

Ośrodek miałby także szczepić cudzoziemców do 18. roku życia. Miałby też stanowić wsparcie w razie szczepień akcyjnych, czyli takich, które się podaje na wypadek epidemii lub zagrożenia nią - pisze środowy "DGP".(PAP)

kkr/ krap/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 13 xyzq

No dobra - ale ten artykuł jest po części bzdurny. Przede wszystkim - szczepienie jest zabiegiem medycznym klasyfikowanym w grupie 99 zgodnie z międzynarodową klasyfikacją zabiegów medycznych ICD-9. Kiedy to już wiemy - idziemy do prawa krajowego. Zgodnie z art. 9 ustawy z dnia 6 listopada 2008 o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2009 r. Nr 52, poz. 417 z późn. zm.; dalej jako: u.p.p.) pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia. W szczególności "pacjent, w tym małoletni, który ukończył 16 lat, lub jego ustawowy przedstawiciel mają prawo do uzyskania od lekarza przystępnej informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu". W związku z powyższy to NA PODMIOCIE realizującym świadczenie medyczne ciąży odpowiedzialność objaśnienia jakie skutki może nieść realizacja danego zabiegu medycznego jak również jakie skutki może nieść jego zaniechanie. Dotyczy to również profilaktycznych programów zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych (szczepienia). Jakie skutki może rodzić brak takiej informacji? To np. tu: https://www.prawo.pl/zdrowie/prawo-pacjenta-do-informacji-o-ryzyku-i-skutkach-zabiegu,237129.html - w punkcie drugim są opisane wyroki za "samowolkę" lekarzy. Trudno mówić o tym, że lekarz nie zna "dających się przewidzieć następstw" jeżeli są one opisane w ulotce dołączonej do wlewu.
A czemu ja w ogóle o tym tutaj piszę? Ponieważ NOP jest, istnieje i wcale nie jest pomijalnie rzadki. Widziałem na własne oczy, rozmawiałem z ludźmi mającymi dzieci, które przeszły NOP. Ich problem polega na tym, że najpierw coś zrobiono ich dziecku (zabieg medyczny) a później zostali SAMI z tym problemem. Z problemem rehabilitacji, dodatkowych zajęć, zmiany placówki dziecka na specjalną itp. itd. Ktoś zarobił (sprzedał szczepionkę) - ktoś inny za to płaci (rodzice, którzy ponoszą koszty materialne i społeczne). Nie tak to powinno funkcjonować...
Jak wygląda typowy ostry NOP? Do 48h od podania szczepionki dziecko, które wcześniej NORMALNIE się rozwijało (nie miało stwierdzonych zaburzeń ze spektrum autyzmu) traci kontakt z otoczeniem, leży lub siedzi, patrzy przed siebie lub ma zamknięte oczy i KRZYCZY, krzyczy prawie cały czas wysokim głosem (krzyk mózgowy). Trwa to zwykle od 1 do 3 dni. Później daje się zaobserwować zmiany w osobowości, cofnięcie się w rozwoju dziecka (np. przestaje mówić), czasem problemy z motoryką małą i dużą. Podczas badań kontrolnych rodzice dowiadują się często, że dziecko jest poniżej normy intelektualnej. Poprzez różne stymulacje (SI, logopeda, psycholog itp.) czasami, po latach udaje się niektóre deficyty wyrównać. Nie zawsze i nie wszystkie. I tak wygląda w praktyce dla niektórych konsekwencja jednego, "niegroźnego" zastrzyku zawierającego szczepionkę. Jeszcze raz podkreślam, że nie mówię tutaj o tym co "kolega słyszał od kolegi". WIDZIAŁEM TO NA WŁASNE OCZY OD SAMEGO POCZĄTKU. Później, w wywiadzie potwierdziłem z innymi rodzicami, którzy mają podobne problemy. Oczywiście żaden lekarz nie potwierdzi, iż zostało to spowodowane podaniem szczepionki. Po prostu - koincydencja czasu (do 48h od podania) :) I nie mówimy tutaj o 1 przypadku na milion. Takich ludzi, zmienionych (nie wiem czy uszkodzonych - nie prowadziłem w tym kierunku badań) są w Polsce TYSIĄCE jeżeli nie dziesiątki tysięcy.
"A dlaczego tego panie wcześniej nie było"? Po pierwsze - rozpoznanie i diagnostyka były słabsze. Po drugie - kiedyś nie było SZCZEPIONEK SKOJARZONYCH (typu 5 czy 6 w jednym). W naturze bardzo rzadko stykamy się na raz z kilkoma zjadliwymi wirusami, więc pod dostaniu się ich części do organizmu na raz układ odpornościowy wariuje. Jeżeli miałbym coś zasugerować - unikajcie państwo szczepionek skojarzonych. Tych reklamowanych "będzie tylko jedno ukucie, żeby dziecko nie CIERPIAŁO". Nie dość, że są one ekstra płatne, to jeszcze możecie Państwo zafundować swojemu dziecku za własne pieniądze cierpienie na całe życie...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 46 sku47413

Oprócz radykalnych antyszczepionkowców są też osoby tak samo nazywane jednak chcące, aby szczepionki były podawane zgodnie z zaleceniami producenta (np. przeciwko gruźlicy). Niemcy potrafią podać ją zgodnie z ulotką producenta, natomiast Polacy nie potrafią z jakiegoś powodu prawidłowo stosować szczepionkę przeciwko gruźlicy! Kolejnym postulatem jest kontrola jakości szczepionek, która praktycznie nie istnieje. Rok temu w parlamencie było wystąpienie naukowców i ludzi z GIS, NIL i sanepidu - stwierdzili, że nie mają takiej możliwości, aby sprawdzać jakość szczepionek. Jednocześnie kilka razy w miesiącu można przeczytać jak GIS wycofuje kolejne partie leków, bo nie jest zgodny skład! Naukowcy też udowadniali, że skład pewnych szczepionek jest niewłaściwy na co GIS stwierdził, że i tak tego nie może sprawdzić (wystąpienia są dostępne na YT). Brak badań i kontroli jakości szczepionek to podstawowe zaniedbanie instytucji do tego zobowiązanych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 6 glos_rozsadku

na czym polega błąd w podawaniu szczepionek przeciwko gruźlicy?

! Odpowiedz
1 16 sku47413 odpowiada glos_rozsadku

Nie jest badana przed podaniem szczepionki prawidłowe działanie układu odpornościowego niemowlęcia (pierwotnymi lub wtórnymi niedoborami odporności). Można sprawdzić na dowolnym portalu z zamieszczoną ulotką do szczepionki. Co prawda jest szybka ścieżka przyjmowania dzieci z wszczepioną gruźlicą (w Warszawie jest na Kopernika), ale czemu ma to właśnie tak wyglądać? Czy nie lepiej zrobić jeden test więcej (ja bym za taką możliwość dopłacił) i zaszczepić ze spokojem?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 26 dziobap

Mam dwójkę dzieci, pierwsze szczepilem i po 3 latach zdiagnozowano u niego autyzm. Co Państwo na to? Kto wynagrodzi mojemu dziecku cierpienia związane z chorobą?

! Odpowiedz
44 1 glos_rozsadku

prawdopodobnie nie ma to związku i jakbyś nie szczepił to też by miał autyzm.

! Odpowiedz
35 3 glos_rozsadku

to, że powstanie autyzmu zbiega się czasem z okresem szczepien nie udowadnia jeszcze zwizku przyczynowo skutkowego

! Odpowiedz
27 1 glos_rozsadku

gdzie czytaem, medyczne plotki, że autyzm powstaje w okresie prenatalnym, gdy mózg "wykąpał" się w zbyt dużej ilości testosteronu. Natomiast jeśli, był jego niedobór to w życiu dorosłym częściej pojawiają się choroby bulimii/anoreksji. Jest to jakieś wytłumaczenie czemu znacznie częściej mężczyźni mają autyzm, a anoreksję kobiety.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
18 0 wonsz

Za to prawdopodobnie oboje, podobnie jak przytłaczająca większość ich rówieśników, dożyją dorosłości, a nawet starości. Co Pan na to? Komu zamierza Pan to wynagrodzić?

! Odpowiedz
7 57 glos_rozsadku

W sporze nie chodzi o to czy szczepionki szkodzą czy nie, bo medycyna nie wypiera się , że zdarzają się powikłania i skutki uboczne. Nie ma też wątpliwości, że dla ogółu korzyści ze szczepień przewyższają straty.
W sporze chodzi o to czy wolno zmuszać jednostkę by ryzykowała swoim zdrowie w imię zdrowia ogółu.

! Odpowiedz
7 26 wonsz

"Informują jednocześnie, że do ich zadań nie należy informowanie o składzie czy działaniu szczepionki, czy o działaniach niepożądanych i szkodliwości preparatu.
Podkreślają, że brakuje podstaw prawnych, by tego żądać od lekarza. Dlatego nieudzielenie odpowiedzi na tego rodzaju pytania nie stanowi podstawy do odmowy przez rodziców lub opiekunów wykonania szczepienia."

I to jest pies pogrzebany. Jakiś czas temu lekarz polecał mi jedną szczepionkę, strasząc nagłą śmiercią ("rano zdrowe, po południu gorączka a wieczorem trup"). Poczytałem o chorobie w poradnikach dla plebsu typu medonet, poczytałem w polskich i zagranicznych publikacjach na stronach uniwersytetów - i się okazało, że statystycznie choroba zabija 1 dziecko na 100.000 urodzeń. Za to szczepionka ma kilka skutków ubocznych - w większości mało poważnych albo bardzo, BARDZO rzadkich - ale też jeden bardzo poważny (choroba Kawasaki) i dość częsty (do 1 przypadku na 1000). A o ile ryzyko śmierci na chorobę wynosi zawsze 1 do 100.000, to szczepionkę trzeba ponawiać, za każdym razem ryzykując skutek uboczny po raz kolejny.

Jaki z tego morał? Po pierwsze, ludzie, szczepcie dzieci. Na gruźlicę, na tężec, na polio, na krztusiec. Na groźne choroby, które dawniej dziesiątkowały populację. Dzięki temu tych chorób już prawie nie ma. Po drugie, nie ufajcie konowałom, którzy polecają drogie niebezpieczne leki, bo mają za to nowe laptopy i wczasy na Martynice. KAŻDY lek ma ulotkę. A ulotka, w przeciwieństwie do sprzedajnego łapiducha, MUSI podać, jakie są skutki uboczne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne