REKLAMA

1400+ w USA. Amerykanie najbogatsi w historii

Maciej Kalwasiński2021-03-17 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-03-17 06:00
fot. JONATHAN ERNST / Reuters

Dzięki wsparciu państwa w czasie pandemii koronawirusa wzrosły dochody, oszczędności oraz majątki Amerykanów. Teraz na ich konta wpływają kolejne pieniądze z planu prezydenta Bidena. Nowy pakiet stymulacyjny nie tylko napędzi amerykańską i światową gospodarkę, ale może również wyznaczyć świt nowej ery w polityce gospodarczej USA - początek państwa dobrobytu.

Administracja republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa w obliczu pandemii koronawirusa nie wahała się skorzystać z takich narzędzi polityki społecznej, jak bezpośrednie przelewy na konta Amerykanów czy dodatkowe zasiłki dla bezrobotnych. Szczodre wsparcie państwa sprawiło, że pomimo spadku PKB, sytuacja finansowa wielu Amerykanów nie tylko się nie pogorszyła, ale nawet poprawiła.

Z badania banku JP Morgan wynika, że w grudniu osoby najmniej zarabiające miały na kontach o 40 proc. więcej niż rok wcześniej, natomiast najwięcej zarabiające - o 25 proc. więcej niż w grudniu 2019 r. Departament Handlu wskazuje, że dochód rozporządzalny zwiększył się w 2020 r. o niespełna 7 proc.  Z kolei Fed szacuje, że majątek gospodarstw domowych na koniec ubiegłego roku wzrósł do blisko 123 bln dol. - najwyższego poziomu w historii, o 11 bln dol. większego niż rok wcześniej. Sprzyjają temu oczywiście nie tylko dobre wyniki spółek giełdowych czy ich jasne perspektywy na przyszłość, ale i polityka monetarna banku centralnego, który obniżył stopy proc. do 0 i prowadzi program skupu aktywów.

Kombinacja wysokich dochodów, oszczędności i wycen majątków, spiętrzonego popytu na niektóre usługi (do których dostęp był ograniczony w trakcie częściowych lockdownów) oraz błyskawicznie postępującej kampanii szczepień tworzy bazę pod silne odbicie amerykańskiej gospodarki.

A na tym wcale nie koniec. Stworzony przez administrację nowego prezydenta plan dodatkowo wspiera budżety domowe Amerykanów. Na ich konta trafiają już przelewy rzędu 1400 dolarów na głowę. Przysługują one każdemu, kogo dochód nie przekracza 75 tys. dolarów rocznie (nie tylko pracującym, także m.in. dzieciom, studentom czy emerytom). Jak szacuje Biały Dom, czeki ma otrzymać aż 85 proc. Amerykanów.

Ponadto, do września przedłużono federalny zasiłek dla bezrobotnych. Wynosi on 300 dolarów tygodniowo i jest wypłacany jako dodatek do zapomogi stanowej. Z danych Departamentu Pracy wynika, że w III kwartale ubiegłego roku bezrobotni otrzymywali przeciętnie 324 dolary tygodniowo, co stanowiło 38 proc. ich wypłat przed zwolnieniem. Po dodatkowym zastrzyku z budżetu federalnego będą to już 624 dolary (równowartość 2400 złotych) tygodniowo, czyli 74 proc. wynagrodzeń przed utratą pracy. A dla wielu nawet więcej, niż otrzymywali na nisko płatnych stanowiskach. W lutym zasiłek dla bezrobotnych pobierało 18 mln Amerykanów.

Dodatkowo bezrobotnym przysługuje ulga podatkowa - od podatku dochodowego odliczą do 10 200 dol. otrzymanych w ubiegłym roku w ramach wsparcia dla bezrobotnych. Skorzystać mogą gospodarstwa domowe, których dochód nie przekroczył 150 tys. dolarów. Z szacunków analityków wynika, że dzięki uldze Amerykanin może zaoszczędzić od 1000 do 2000 dolarów.

W ramach planu Bidena podniesiono również m.in. zasiłek na dziecko. W przypadku dzieci do 6. roku życia wynosi on 3600 dolarów rocznie, a od 6. do 17. - 3000 dolarów. Rodzice będą otrzymywali 300 albo 250 dolarów miesięcznie od lipca do grudnia, natomiast pozostałą kwotę po rozliczeniu podatkowym za 2021 r.

Jak wylicza Tax Policy Center, na zmianach podatkowych zaproponowanych przed Demokratów skorzystają przede wszystkim najmniej zarabiający. To przeciwieństwo reformy Republikanów i Donalda Trumpa z 2017 r., gdy zdecydowanie bardziej zyskali najbogatsi.

/ Tax Policy Center

Obok wydatków socjalnych, plan przewiduje m.in. idące w dziesiątki i setki miliardów dolarów wsparcie dla biznesów zamkniętych z powodu częściowego lockdownu, budżetów lokalnych jednostek administracyjnych, nakłady na edukację, mieszkania i walkę z koronawirusem. Cały pakiet stymulacyjny, którego koszt ma sięgnąć 1,9 bln dolarów, napędzi amerykańską i globalną gospodarkę.

Z szacunków OCED wynika, że plan Bidena doda w tym roku ponad 1 punkt procentowy do światowego wzrostu PKB. Najmocniej skorzystają Stany Zjednoczone - ich produkt krajowy brutto będzie o 3,8 pp. wyższy, niż gdyby pakietu nie wprowadzono. Na koniec tego roku gospodarka USA ma być według prognozy Goldman Sachsa większa realnie aż o 8 proc. niż na koniec 2020 r. Byłby to najsilniejszy wzrost PKB Stanów Zjednoczonych od 1951 r., pozwalający z nawiązką odrobić 3,5 proc. spadku z poprzedniego roku.

Ale poprawę w portfelach Jankesów odczują również Kanada (+1,2 pp.), Meksyk (+0,8 pp.), ale i Brazylia, Chiny, Japonia, strefa euro czy Wielka Brytania (po 0,5 p. proc.). Amerykanie znów będą największym silnikiem gospodarczym globu, a poprzez istotne zwiększenie importu (i deficytu na rachunku bieżącym) wesprą inne gospodarki.

Tak szybki wzrost (na świecie i w USA) - napędzany przez potężny pakiet fiskalny, finansowany długiem w otoczeniu rekordowo niskich stóp proc. budzi obawy o skokowe przyspieszenie inflacji. Warto jednak podkreślić, że nawet ci analitycy, którzy sądzą, że ceny dóbr i usług konsumpcyjnych będą rosły wyraźnie szybciej, nie spodziewają się, by inflacja miała być naprawdę wysoka, choćby rzędu 5 proc. Większość ekspertów spodziewa się jej na poziomie ok. 2 proc. w całym 2021 r., choć przejściowo może być wyższa, m.in. z powodu niskiej bazy w zeszłym roku oraz wzrostu cen płodów rolnych, ropy i innych surowców czy materiałów. "Na razie odczuwalne jest to głównie na rynkach hurtowych, ale z czasem stopniowo przeniesie się też na rynki towarów konsumpcyjnych" - zauważa główny ekonomista "Pulsu Biznesu" Ignacy Morawski. Po zakończeniu lockdownu gwałtownie mogą podrożeć również te usługi, które były zamknięte, by zatrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Osobną kwestią pozostają ceny aktywów inwestycyjnych, tj. akcje, kryptowaluty czy nieruchomości (tak, mieszkanie jest uznawane za inwestycję, a nie konsumpcję, choć trudno bez niego żyć). Ostatnie lata pokazały, że luźna polityka monetarna i fiskalna wraz z bogaceniem się społeczeństwa przekładają się przede wszystkim na wzrost właśnie ich cen, ponieważ coraz większa część rosnących dochodów jest oszczędzana (czyli niekonsumowana) i przeznaczana na inwestycje. Zjawisku sprzyja pogłębienie nierówności dochodowych - osoby zarabiające więcej wydają generalnie mniejszą część swoich dochodów na bieżącą konsumpcję, a więcej inwestują. Natomiast globalna konkurencja czy automatyzacja sprawia, że producenci nie mają problemu ze zwiększeniem podaży towarów, więc ich ceny nie rosną aż tak szybko.

Jednak to nie krótkoterminowy wpływ pakietu Bidena może się okazać najważniejszy, a fundamentalna zmiana w myśleniu o gospodarce i ekonomii - przełom na miarę reform Reagana z lat 80. Tyle że w przeciwieństwie do reaganowskich, prowadzący do wzmocnienia roli państwa czy zwiększenia osłon socjalnych dla najsłabszych, a przykręcenia śruby tym, którzy radzą sobie najlepiej. Jedno Demokratę i Republikanina połączy na pewno, a będzie to potężny wzrost zadłużenia. Pomijając prezydentów sprawujących urząd w trakcie wojen, to właśnie Ronald Reagan najmocniej w historii, bo o blisko 200 proc., zwiększył dług publiczny USA.

Teraz jednak - m.in. za sprawą obozu Bidena, ale i pandemicznych decyzji Trumpa - dyskusja o deficycie i długu schodzi na drugi plan, a na salonach coraz śmielej rozpychają się zwolennicy nie tylko państwa dobrobytu w wersji europejskiej, ale i takich rozwiązań, jak bezwarunkowy dochód podstawowy, czy (nie)nowoczesnej teorii pieniądza (MMT).

Skoro bowiem można spokojnie zwiększyć deficyt sektora publicznego do kilkunastu procent PKB, a obligacje emitowane przez państwo i tak znajdą nabywców, choćby w bankach centralnych, to dlaczego nie skorzystać z tej możliwości, by regularnie, a nie tylko w dobie pandemii, zwiększać dobrobyt ludzi (czy też jak kto woli: kupować ich głosy wyborcze) lub przyspieszyć w wyścigu o globalny prymat z Chinami (które gwałtownie zadłużają się od lat). W tej koncepcji znajdzie się nawet coś miłego dla liberałów - skoro można po prostu wykreować dużo więcej pieniędzy, niż do tej pory, to nie trzeba pobierać aż tyle podatków. Czy to nie piękna wizja?

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Advertisement

Komentarze (40)

dodaj komentarz
jas2
Nie wiem jak inne osoby na tym forum ale ja mam ostatnio najwięcej pieniędzy w życiu. Nigdy tyle nie miałem, a mimo to mam małą skłonność do zakupów.
20 lat temu nie miałem pieniędzy, zadłużony byłem po uszy a mimo to moja skłonność do zakupów była większa niż teraz.
Zdaję sobie sprawę, że jeżeli nie
Nie wiem jak inne osoby na tym forum ale ja mam ostatnio najwięcej pieniędzy w życiu. Nigdy tyle nie miałem, a mimo to mam małą skłonność do zakupów.
20 lat temu nie miałem pieniędzy, zadłużony byłem po uszy a mimo to moja skłonność do zakupów była większa niż teraz.
Zdaję sobie sprawę, że jeżeli nie będę kupował, nie będę wydawał pieniędzy to firmy zaczną bankrutować, albo przynajmniej zwalniać pracowników z braku zbytu na swoje produkty.

Co może mnie zmusić do "ruszenia" pieniędzy? Chyba tylko groźba inflacji.
majmun
Pięknych czasów dożyliśmy...
Pieniądze biorą się z drukarki a nie pracy...
Jak to wszystko kiedyś jeb... to huk będzie słychać na Marsie a płacz na księżycu.
Zróbcie zapasy Coli i popcornu...
Życzę wszystkim miłego spektaklu.
polak1978
Ile setek lat to zajęło ekonomistom dojście do wniosku, że do zapewnienia dobrobytu wystarczy że rząd wydrukuje pieniądze i rozda je ludziom. Przecież to takie proste !
bha
Ludziom potrzeba w miarę godnych i pewnych zarobków na rynku w gospodarce, a nie tymczasowej minimalnej pomocy tak naprawdę to niewiele zmieniającej ich w większości % coraz niestety trudniejszą dla wielu, wielu... sytuację materialną.
bankster-kreator
"początek państwa dobrobytu" no no ... fiu fiu... Czemu w republice warmanskiej nie było kiedyś takiego dobrobytu z dodruku. Zobaczymy jak ta polityka gospodarcza sprawdzi się w długim terminie... zawsze myślałem że wartość waluty bierze się z pracy a nie z drukarki. No ale skoro 99 % społeczeństwa dalej żyje "początek państwa dobrobytu" no no ... fiu fiu... Czemu w republice warmanskiej nie było kiedyś takiego dobrobytu z dodruku. Zobaczymy jak ta polityka gospodarcza sprawdzi się w długim terminie... zawsze myślałem że wartość waluty bierze się z pracy a nie z drukarki. No ale skoro 99 % społeczeństwa dalej żyje w tej iluzji rozdawnictwa to stara sztuczka z dodrukiem nadal działa... do czasu... dokładnie do momentu aż banksterzy skupią wszystkie wartościowe aktywa za wydrukowaną walutę . Wtedy ogłoszą, że wydrukowana waluta jest nic nie warta bo przegieli z dodrukiem i jest jej już dużo za dużo. Wprowadzą wtedy CBDC. Winę zrzucą na pandemonię i odwartościują tą sztuczką drukarską 99% społeczeństwa z tej papierowej wartości. Myślę, że nastąpi to szybciej niż się większość spodziewa. Lockdowny pomogą w zakupach tych wartościowych ale upadających przez pandemonię aktywów.
bankster-kreator
To takie tam moje teorie spiskowe tylko... nie to żeby się ktoś tym sugerował. Czyste sci-fiction. Mam po prostu bujną wyobraźnię. Lock-dałny są po to przecież by zatrzymać tę straszną zarazę. Jeszcze kilka lock-dałnów i wszyscy będziemy już zdrowi i nieśmiertelni.
grzegorzkubik
To jest ten fajny i cudowny prezydent USA? Ponad 5300 zł dla studentów, bezrobotnych dzieci i pracujących. Dodatkowo zasiłek dla bezrobotnych 300 USD tygodniowo co daje 4500 zł miesięcznie. Tak przeliczam na polskie byście widzie co i jak. To jest ten prezydent popierany przez opozycję. Byle Duda nie miał kumpla w Białym To jest ten fajny i cudowny prezydent USA? Ponad 5300 zł dla studentów, bezrobotnych dzieci i pracujących. Dodatkowo zasiłek dla bezrobotnych 300 USD tygodniowo co daje 4500 zł miesięcznie. Tak przeliczam na polskie byście widzie co i jak. To jest ten prezydent popierany przez opozycję. Byle Duda nie miał kumpla w Białym Domu, byleby PIS miało pod górkę. Nie ważne, że w ten sposób szerzy się patologię i fest zadłuża się kraj. 85% amerykanów ma dostać bon w postaci ok 5300 zł i zasiłek tylko dla bezrobotnych 4500 zł. Do tego dochodzą zasiłki dla dzieci i inne dodatki, które już są i kto wie co jeszcze dołażą. Na to wszystko mają się złożyć najbogatsi i klasa średnia w podatkach. Opozycja w Polsce nawet 1/4 by z tego nie dała ale KO, Lewica i Hołownia chwalą Bidena. Chwalą chwalą. Jak to dobrze, że kumpel Dudy odszedł. Taki fajny demokrata rządzi i jest cudownie. W Polsce nawet usłużni ekonomiści sprzeniewierzają się wiedzy ekonomicznej i popierają coś co nie jest zgodne z matematyką finansową. Dochodzi do tego, że ekonomista ocenia stan gospodarki patrząc najpierw na flagę LGBT i wtedy dopiera ocenia decyzje finansowe. Usłużny ekonomista bije się z faktami byleby tylko pokazać swą przynależność polityczną. Nie ma już u niego przynależności do faktów. 2*2 może być równe 5 byleby tylko przyznać rację tym, którzy są słabi z matmy ale mają odpowiednie poglądy w dobrym tonie. Poglądy doceniane na salonach nawet jeśli zgodnie z faktami wychodzi wielkie zadłużenie i kryzys gospodarczy.
khh
Jakie to proste i genialne! Wystarczy wydrukowac i rozdac, a wszyscy beda bogaci i szczesliwi! Jak to sie stalo, ze nikt wczesniej na to nie wpadl?? Przeciez to rewelacja! Prawda??
traderfr
W Zimbabwe i Wenezueli wpadli na ten sam pomysł, a także w Niemczech na początku XX wieku.
zarzupurka odpowiada traderfr
Warto tez pamietac o blizszych lokalizacjach i czasach np w Polsce (ostatnia hiperinflacja ok. 30 lat temu) i na Wegrzech.

"Najwyższa w historii inflacja miała miejsce w lipcu 1944 r. na Węgrzech, gdzie co 15,6 godziny ceny rosły o 100 proc."

https://biznes.wprost.pl/gospodarka/189573/20-rocznica-hiperinflacji-
Warto tez pamietac o blizszych lokalizacjach i czasach np w Polsce (ostatnia hiperinflacja ok. 30 lat temu) i na Wegrzech.

"Najwyższa w historii inflacja miała miejsce w lipcu 1944 r. na Węgrzech, gdzie co 15,6 godziny ceny rosły o 100 proc."

https://biznes.wprost.pl/gospodarka/189573/20-rocznica-hiperinflacji-w-polsce-ceny-rosly-prawie-o-1500-proc.html

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki