Pacjent szpitalowi szkody nie daruje

Polski rynek kancelarii prawnych specjalizujących się m.in. w prowadzeniu spraw medycznych będzie się rozwijał podobnie jak w krajach Europy Zachodniej. Nie ma wątpliwości, że zasądzane w procesach cywilnych kwoty odszkodowań za błędy medyczne będą rosły.

Najwyższe w historii zadośćuczynienie za utratę zdrowia wynikającą z błędu lekarskiego, orzeczone kilka miesięcy temu prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Katowicach, wyniosło 700 tys. zł. Sąd przyznał w tym przypadku także 1,9 tys. zł renty i blisko 20 tys. zł odszkodowania.Takie pieniądze otrzymał dziewięcioletni Piotr Soszka, od ponad pięciu lat sparaliżowany w wyniku błędu personelu Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach. Interesy pacjenta reprezentowała przed sądem radca Jolanta Budzowska, współwłaścicielka krakowskiej kancelarii prawniczej Budzowska, Fiutowski i Partnerzy.

Pojawienie się jej nazwiska na wokandzie zwykle zapowiada ostrą sądową batalię. Wśród prawników zasiadających po drugiej stronie sądowej sali Budzowska ma opinię skutecznego i doskonale przygotowanego przeciwnika wyspecjalizowanego w dochodzeniu roszczeń finansowych za błędy medyczne.

– Coraz wyższe odszkodowania uderzają w finanse szpitali i towarzystw ubezpieczeniowych, ale ich zasądzanie spowodowało, że o temacie błędów lekarskich zaczęto publicznie rozmawiać i stały się one nie tylko problemem pacjentów, ale problemem dostrzeganym też przez Ministerstwo Zdrowia – uważa mec. Jolanta Budzowska. I dodaje: – Rośnie także świadomość personelu ochrony zdrowia, a szpitale nauczone wzrastającą liczbą spraw rzetelniej wdrażają m.in. procedury zapobiegające zakażeniom.

Pacjent zna swoje prawa

Już w każdym większym polskim mieście działają kancelarie prawne wyspecjalizowane m.in. w kontaktowaniu niezadowolonych pacjentów z adwokatami. – Nasi klienci mają dzisiaj zupełnie inną świadomość swoich praw niż jeszcze przed kilkoma laty, kiedy po prostu nie wiedzieli, że mogą dochodzić swoich pretensji na drodze sądowej – uważa adwokat Grzegorz Stasikiewicz prowadzący kancelarię w Opolu. Mecenas wyprocesował w jednej ze spraw ponad 400 tys. zł od szpitala: – Ta sprawa była związana z bardzo poważnym błędem lekarskim.

Pacjentowi amputowano na skutek pomyłki niewłaściwą nogę, potem doszło do zakażenia, co spowodowało konieczność kolejnych poważnych operacji – opowiada o przypadku. Jak podkreśla Grzegorz Stasikiewicz, nie można jednak w oparciu o przegląd spraw odszkodowawczych wysnuwać generalnego wniosku, że jakość leczenia w polskich szpitalach jest zła. – Wzrasta poziom skomplikowania zabiegów, co wymaga coraz większej specjalizacji – zauważa opolski adwokat.

Zdaniem Jolanty Budzowskiej, utyskiwania na roszczeniowość pacjentów coraz częściej są zastępowane rzeczową, toczoną publicznie debatą o prawach pacjenta i możliwościach ich egzekwowania, co utwierdza pacjentów w przekonaniu, że decydowanie się na dochodzenie roszczeń z tytułu błędów medycznych jest drogą słuszną, akceptowaną, mieszczącą się w standardach funkcjonowania opieki zdrowotnej i powszechnie dostępną.

Winny również system

Niektórzy z pytanych przez nas właścicieli firm prawniczych oceniają, że z roku na rok liczba tego rodzaju spraw, z jakimi zwracają się klienci, rośnie. W niektórych kancelariach nawet trzykrotnie. W podobny sposób i wpływy, jakich można oczekiwać. Nic więc dziwnego, że wielu adwokatów i radców uzupełnia niezbędną wiedzę z pogranicza prawa i medycyny, aby specjalizować się w procesach odszkodowawczych przeciwko szpitalom. Prowadzą polemiki z opiniami biegłych lekarzy, umiejętnie interpretują zeznania świadków.

– Żeby móc polemizować z biegłymi, dokształcam się z wiedzy o epidemiologii. Jestem też członkiem Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych, uczestniczę w seminariach i wykładach na temat zakażeń szpitalnych – mówi Jolanta Budzowska. W jej przekonaniu zaniedbania personelu szpitalnego wynikające z oczywistej winy konkretnych osób to przyczyna stosunkowo niewielkiej części skarg i spraw sądowych. – Z moich doświadczeń wynika, że takich spraw jest nie więcej niż 2-3 na 10, a pozostałe to efekt błędów, które należy złożyć także na karb różnego typu niedostatków organizacyjnych i systemowych w ochronie zdrowia – ocenia radca.

Np. niepełna diagnostyka jakiegoś przypadku medycznego może wynikać z rutyny lekarza lub braku dostatecznej wiedzy, ale często także z warunków pracy. Lekarz ma świadomość, że zlecając diagnostykę, powinien brać pod uwagę celowość badań i stopień, w jakim obciążają one budżet szpitala. Stąd m.in. trudność w monitorowaniu zakażeń czy błędne rozpoznania.

Prawnik poinstruuje

Jeśli pacjent nie zna dobrze swoich praw, to pozna je w każdej kancelarii adwokackiej. O tym, jakie ma prawa, poinstruują sami prawnicy. Sławomir Winiarczyk, właściciel kancelarii prawniczej SłaWin z Lublina, przywołuje w tym miejscu nawet Konstytucję. Jego kancelaria pracuje teraz nad sprawą, w której powód domaga się zadośćuczynienia w wysokości 180 tysięcy złotych za upadek podczas rehabilitacji zakończony złamaniami i zniekształceniami kości twarzy, a w konsekwencji poważnymi dolegliwościami neurologicznymi.

– Uważamy, że ta sprawa jest do wygrania, bo wina personelu jest oczywista, gdyż nikt nie zareagował w porę na prośby pacjentki o pomoc przed zbliżającym się omdleniem – mówi Winiarczyk. Potwierdza jednak, że czasami pacjenci występują z nieuzasadnionymi roszczeniami. Do kancelarii zgłosił się klient z dokumentacją medyczną, z której wynikało, że zupełnie nie słyszy na jedno ucho. Próbował uzyskać rekompensatę finansową za rzekomy błąd medyczny. – Dopiero przed sądem biegły udowodnił, ku naszemu zaskoczeniu, że nasz klient mija się z prawdą, bo jednak nie utracił całkowicie słuchu – opowiada Winiarczyk.

W kancelarii adwokackiej Baczańska, Szarata w Zielonej Górze przyrost spraw związanych z błędami medycznymi sięga 28%. – Na wyobraźnię pacjentów z pewnością działają kwoty uzyskanych zadośćuczynień i odszkodowań, które nierzadko podają media. Rynek kancelarii prowadzących takie sprawy będzie się rozwijał podobnie jak jest to w krajach Europy Zachodniej i z pewnością powstanie coraz więcej podmiotów specjalizujących się m.in. w tego typu sprawach – uważa mec. Hubert Szarata.

Gronkowiec na wokandzie

Adwokaci z zielonogórskiej kancelarii prowadzą wiele spraw o dochodzenia roszczeń za zarażenie gronkowcem w różnej postaci; kwoty, jakich powodowie się domagają, są różne: od 60 do 200 tys. złotych. I ta kancelaria uzyskała dla klienta jedną z najwyższych kwot w procesie odszkodowawczym za błędy medyczne. Sprawa dotyczyła małoletniego Oskara. Błąd był związany z niepodjęciem przez lekarzy decyzji co do przeprowadzenia we właściwym czasie zabiegu cesarskiego cięcia.

Łączna kwota zadośćuczynienia uzyskanego przed Sądem Apelacyjnym w Poznaniu wyniosła ponad 676 tys. złotych plus zaległa renta oraz 2 tys. bieżącej renty na rzecz poszkodowanego. Podobna sprawa przeciwko Skarbowi Państwa prowadzona jest przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze, gdzie małoletni za identyczny błąd domaga się kwoty 700 tys. zadośćuczynienia oraz comiesięcznej renty w wysokości 2 tys. złotych.

Wygrywają uparci

Według Huberta Szaraty, sądy oddalają w całości około 30-40% spraw dotyczących roszczeń finansowych za błędy medyczne. Znamienne dla tych procesów są trudności dowodowe, brak dokumentacji, jak i długi czas trwania. Procesy potrafią ciągnąć się latami, m.in ze względu na wielorakie opinie biegłych. Te trudności nie zniechęcają jednak upartych pacjentów i ich prawników.

Martwi, że jak dotąd nie ma w polskiej ochronie zdrowia systemu pozwalającego lekarzom uczyć się na cudzych błędach medycznych, więc niestety uczą się na swoich. Kiedy przed sądami padnie następny rekord wysokości zasądzonego odszkodowania lub zadośćuczynienia – trudno przewidzieć, ale pewnie rychło. Przepisy Prawa cywilnego nie określają bowiem tych kwot – wspominają tylko, że odszkodowanie ma być pełne, a zadośćuczynienie odpowiednie.

Piotr Wróbel

Anglicy uczą się na błędach

Barbara Kutryba, wiceprzewodnicząca Grupy Roboczej ds. Bezpieczeństwa Pacjenta UE, Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia:

– W Polsce nie jest niestety jeszcze możliwe prowadzenie systemów raportowania błędów i uczenia się na ich podstawie. Nie sprzyja temu prawo. Dyrekcja szpitala, która oficjalnie dowie się o popełnionym błędzie medycznym, jest zobligowana prawnie do zawiadomienia prokuratury. To negatywny bodziec dla profesjonalistów medycznych. Nie czują się bezpiecznie z obawy przed możliwym procesem i roszczeniami pacjentów. W Danii w 2002 roku parlament przegłosował ustawę nt. systemów raportowania zdarzeń niepożądanych w medycynie.

Profesjonaliści są zobowiązani do zgłaszania błędów medycznych, ale z tego tylko powodu nie mogą być zagrożeni pociągnięciem do odpowiedzialności prawnej. Z przeprowadzonej kilka lat temu w Polsce przez Towarzystwo Promocji Jakości w Opiece Zdrowotnej (www.tpj.pl) anonimowej ankiety wśród 1200 respondentów wynika, że 78,5% lekarzy i pielęgniarek uczestniczyło w zdarzeniu niepożądanym. Błędy medyczne zdarzają się w systemie ochrony zdrowia każdego kraju, niezależnie od nakładów na ochronę zdrowia. Co 10 pacjent szpitala doznaje większej lub mniejszej szkody w trakcie hospitalizacji.

W Anglii istnieje od kilku lat narodowy system raportowania o błędach medycznych (National Reporting and Learning System) i uczenia się na nich. Zgłoszone przypadki podlegają analizie, na tej podstawie tworzy się tzw. Alerty rozsyłane do szpitali NHS. Są one dostępne w domenie publicznej, na stronie internetowej Narodowej Agencji ds. Bezpieczeństwa Pacjenta (NPSA). Rada Europy w swej Rekomendacji (2006)7 na temat zarządzania bezpieczeństwem pacjenta i zapobiegania zdarzeniom niepożądanym w opiece zdrowotnej z maja 2006 r. zaleca, aby taki demokratyczny (dobrowolny, anonimowy i poufny) system podobny do brytyjskiego funkcjonował we wszystkich krajach członkowskich Rady Europy.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IX 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 7,0% VIII 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 501,22 zł VII 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl