REKLAMA

PIE: Na rynku pracy najcięższy będzie koniec 2020 r.

2020-07-02 17:00
publikacja
2020-07-02 17:00
fot. Kuba Stezycki / FORUM

Przygotowując się na kolejne kryzysy warto rozpocząć debatę na temat ujednolicenia form zatrudnienia - ocenia zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego Andrzej Kubisiak. Jego zdaniem, mimo iż obecnie nie realizuje się najczarniejszy scenariusz dla rynku pracy, to najtrudniejszych miesięcy należy spodziewać się na koniec roku.

„Przygotowując się na przyszłe kryzysy warto byłoby otworzyć debatę na temat pewnego ujednolicenia form zatrudnienia, a być może stworzenia nawet jednej formy zatrudnienia, jednego kontraktu na pracę, który eliminowałby wszystkie inne, poza umowami o dzieło, bo te są specyficznymi formami” - powiedział PAP Biznes Kubisiak.

Zdaniem zastępcy dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, jednym z problemów obecnego kodeksu pracy są duże różnice w warunkach pracy na różnych formach zatrudnienia.

Kliknij, aby zapisać się na newsletter. / Bankier.pl

„Pierwsza kwestia to stosunkowo niska inkluzyjność naszego systemu jeżeli chodzi o rynek pracy. Mamy około 80 proc. osób, które są objęte umowami kodeksowymi, ale to oznacza, że bardzo duża grupa nie jest nimi objęta, mam tu na myśli umowy cywilno-prawne czy formy samozatrudnienia. To obecnie niemal 3 miliony Polaków, którzy w ramach takich form zatrudnienia funkcjonowali przed pandemią” – powiedział Andrzej Kubisiak.

Jak wskazał, te osoby od strony formalnej nie pracują w przedsiębiorstwach i w konsekwencji nie mogą korzystać z okresów wypowiedzenia czy z świadczeń związanych z opieką nad dziećmi.

„Wydaje się, że powinniśmy pójść w stronę, aby upowszechnić zatrudnienie w oparciu o jedną umowę kodeksową i nie doprowadzać do arbitrażu kosztowego, bo głównie z tych przyczyn wiele osób podejmuje pracę na zmodyfikowanych formach zatrudnienia” - dodał.

Drugim problemem, na który zwrócił uwagę Kubisiak, jest archaiczność kodeksu pracy, którego zapisy nie przystają do niektórych wyzwań współczesności i nie uwzględniają wykorzystywania nowoczesnych technologii.

„Musimy pamiętać, że praca zdalna, która została wprowadzona na początku lockdownu na poziomie ustawy antykryzysowej, nie istnieje w ramach kodeksu pracy. To pewien ewenement, że pracownicy mogą świadczyć pracę z domów, podczas gdy takiej formy wykonywania zatrudnienia nie ma w kodeksie pracy. To pokazuje, że kodeks pracy wymaga nowelizacji, a być może w jakimś zakresie przygotowania go od nowa i rozwiązania tego typu bolączek” - powiedział.

Koniec roku na rynku pracy będzie najcięższy

Według danych GUS stopa bezrobocia w maju wzrosła do 6,0 proc. z 5,8 proc. w kwietniu, a liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła 1.011,7 tys. osób.

„Ostatnie wyliczenia i dane, które prezentował GUS pokazują, że sytuacja w Polsce jest lepsza od bardzo złych oczekiwań. Daleko do tego żebyśmy mówili, że sytuacja jest optymistyczna, natomiast nie jest tak zła, jak wskazywały przewidywania części analityków. Również nasze estymacje sugerowały, że reakcja rynku pracy będzie silniejsza, niż to co widzimy obecnie. Bezrobocie za maj według GUS, to 6 proc., w naszych prognozach zakładamy, że wynik czerwcowy będzie nieco tylko wyższy, na poziomie 6,3 proc. To dalej jest wynik relatywnie niski, jak na skalę perturbacji i szoku gospodarczego z jakim mamy do czynienia” - powiedział.

Według analityków ankietowanych przez PAP Biznes, w czerwcu stopa bezrobocia wyniosła 6,3 proc.

Andrzej Kubisiak wskazał, że świadczenia socjalne (dodatek opiekuńczy) oraz programy fiskalne uruchomione przez państwo (tarcze kryzysowa i finansowa), wraz z efektami sezonowymi, amortyzują obecnie ewentualny wpływ kryzysu na rynek pracy.

„Najtrudniejszy moment z perspektywy rynku, także z powodu pory roku, czeka nas w ostatnich miesiącach tego roku. Okolice listopada i grudnia to czas, w którym bezrobocie rośnie czasem nawet w okresie wzrostu gospodarczego i wtedy powinniśmy się spodziewać najwyższych wskazań” - powiedział.

Według konsensusu przygotowanego przez PAP Biznes, stopa bezrobocia w Polsce na koniec 2020 r. wzrośnie do 8,0 proc.

„W warunkach kiedy dojdzie do odmrożenia gospodarki i powrotu do jakiejś względnej normalności, zaczną obowiązywać klasyczne prawa ekonomii. Państwo nie może utrzymywać specjalnie długo stanu takiego jak obecnie. To jest stan nadzwyczajny, patrząc historycznie raczej nieporównywalny do zbyt wielu zjawisk, z którymi mieliśmy do czynienia” - dodał.

Zapytany o dynamikę wynagrodzeń, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego spodziewa się jej wypłaszczenia w tym roku.

„Spodziewałbym się niskich wzrostów płac. Czy dynamika będzie ujemna wiele zależy od tego, co się wydarzy na jesieni. W dzisiejszych warunkach raczej bym się nie spodziewał, żeby dynamika płac miała spadać poniżej zera” - powiedział.

Według Andrzeja Kubisiaka, za taką sytuacją przemawia fakt podniesienia płacy minimalnej.

„W relacji rok do roku funkcjonuje wyraźnie podwyższona praca minimalna, ona jest dosyć istotnym komponentem dla wielu przedsiębiorstw zatrudniających pracowników do prac prostych i tam ta zmiana wynagrodzeniowa z perspektywy makro jest dość wyraźna. Gdy zobaczymy redukcję wynagrodzeń nawet na innych stanowiskach, ona w dużej mierze wynika z krótszego czasu pracy czy ograniczenia etatów. To oczywiście jest ważny komponent, który ciągnie dynamikę wynagrodzeń w dół, ale te dwa trendy na tę chwilę się równoważą” - zauważył.

Jak zaznaczył ekspert PIE, ocena ta opiera się na założeniu, że jesienią nie nastąpi druga fala epidemii koronawirusa. (PAP Biznes)

luk/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (3)

dodaj komentarz
glutek3434
doskonale jest normalnie eden raj na ziemi
bha
Jasnowidze już wiedzą co będzie na koniec roku Parodia żałosna na maxa.
skaurus
Front tego przybytku dokładnie oddaje atmosferę jaka panuje w środku, mizerota, niedbałość, bylejactwo (nie wiem czy jest takie słowo ale pasuje tutaj) i brak nadziei.

Rozumiem, że etat Pani Bożeny z pokoju 232 jest ważny bo kobieta musi jakoś dociągnąć do emerytury ale naprawdę tak trudno znaleźć w budżecie
Front tego przybytku dokładnie oddaje atmosferę jaka panuje w środku, mizerota, niedbałość, bylejactwo (nie wiem czy jest takie słowo ale pasuje tutaj) i brak nadziei.

Rozumiem, że etat Pani Bożeny z pokoju 232 jest ważny bo kobieta musi jakoś dociągnąć do emerytury ale naprawdę tak trudno znaleźć w budżecie 1000 złotych na materiał i umowę zlecenie dla kilku z tych nierobów co to codziennie pielgrzymują do tego przybytku?

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki