Oszczędzanie w IKE może nie być opłacalne z powodu wysokich opłat "karnych"

Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych chcą tak skonstruować opłaty za prowadzenie Indywidualnych Kont Emerytalnych, żeby klientom nie opłacało się zrywać umów o prowadzenie takiego konta – informuje dzisiejsze wydanie „Parkietu”. Karne opłaty mogą sięgnąć nawet połowy środków zgromadzonych na IKE.

Ustawa o IKE dopuszcza pobieranie karnej opłaty, gdy umowa o prowadzenie konta zostanie zerwana wcześniej, niż 12 miesięcy po jej zawarciu. TFI na razie nie chcą zdradzać, na jakim poziomie zostaną ustalone karne opłaty, zostaną one ujawnione po 1 września. Z nieoficjalnych informacji gazety wynika, że wysokość karnych opłat może sięgnąć nawet połowy środków zgromadzonych na IKE. TFI chcą także pobierać karne opłaty w kolejnych latach prowadzenia IKE, czego już ustawa nie przewiduje. Ma to wynikać z konieczności dopłacania do prowadzonych IKE w ciągu pierwszych trzech lat, od założenia konta.

Kolejnym czynnikiem, który może narazić klienta na brak orientacji w systemie jest sposób pobierania opłat przez TFI. Zakłada on, że opłaty pobierane będą dopiero przy umarzaniu jednostek uczestnictwa. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd obawia się, że taki sposób pobierania opłat sprawi, że założyciele IKE będą przekonani o tym, że prowadzenie kont jest darmowe.

Na nowym instrumencie oszczędzania na emeryturę na pewno zarobią agenci ubezpieczeniowi i doradcy finansowi. To oni bowiem mogą być najbardziej skuteczni w pozyskiwaniu klientów. Prowizja od każdej umowy może sięgnąć nawet kilkudziesięciu złotych.

M.D.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne