REKLAMA

Opozycja sceptycznie o zaproszeniu przez premiera do rozmów

2020-10-31 06:00
publikacja
2020-10-31 06:00
fot. Krzysztof Zatycki / FORUM

Przedstawiciele ugrupowań opozycyjnych sceptycznie odnoszą się do propozycji premiera, aby w poniedziałek podjąć rozmowy na temat obecnej sytuacji. Premier powinien rozmawiać z przedstawicielkami kobiet - przekonuje PO. Trudno rozmawiać z kimś, kto tak lekceważy Polaków - ocenia PSL.

Premier Mateusz Morawiecki pytany podczas piątkowej konferencji prasowej - w kontekście trwających protestów - jakie działania zamierza podjąć w celu dialogu społecznego, przekazał, że "w czwartek były próby zaproszenia przedstawicieli opozycji do takich rozmów, jednak nie zostały przyjęte". "Ponawiam zaproszenie na poniedziałek, ponieważ trzeba rozmawiać. Jesteśmy gotowi rozmawiać i przedstawić propozycje kompromisowe, które będą następnie szybko ubrane w formę ustawy i temat zostanie wyjaśniony" - powiedział Morawiecki.

Podkreślił, że jest otwarty na uzgodnienia, które w pełni uspokoją większość protestujących.

PAP zapytała przedstawicieli parlamentarnych ugrupowań opozycyjnych, czy skorzystają z zaproszenia premiera.

"Odpowiedzialny rząd powinien rozmawiać przede wszystkim z przedstawicielami protestujących" - powiedział PAP rzecznik PO Jan Grabiec. Zwrócił uwagę, że protestujące kobiety wyłoniły komitet, który ich reprezentuje. "Bardzo się dziwię, że żaden przedstawiciel rządu nie nawiązał żadnego kontaktu z protestującymi. Kobiety mówią swoim głosem i należy się zwrócić w pierwszej kolejności do nich" - podkreślił Grabiec.

"My jesteśmy w parlamencie i zawsze - jeśli są jakieś konstruktywne propozycje - to je wspieramy, zwłaszcza te dotyczące walki z pandemią" - dodał.

Wiceszef klubu Koalicja Polska-PSL-Kukiz15 Marek Sawicki powiedział PAP, że PSL nie podjęło jeszcze decyzji, czy wziąć udział w rozmowach z premierem. Ale, jak dodał, on będzie to prezesowi PSL Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi zdecydowanie odradzał. "Premier w pierwszej kolejności niech przeprosi Polskę i Polaków za to, że zamknięcia cmentarzy nie ogłosił w poniedziałek, tylko w piątek o godz. 16. To jest akt skrajnego lekceważenia" - powiedział Sawicki.

Dodał, że od dawna już było wiadomo, jaki jest dzienny wzrost zachorowań. "Trzeba było ludziom dać szansę na to, żeby przygotowali groby najbliższych i te groby odwiedzili - do soboty i od wtorku. Natomiast ogłoszenie tego dzisiaj, to jest lekceważenie wszystkich obywateli i skrajne lekceważenie tych wszystkich, którzy w święta sprzedają znicze, kwiaty, wiązanki" - mówił Sawicki.

"Przecież ci ludzie cały rok pracowali nad sadzonkami chryzantem, po to, to żeby w okolicach wszystkich świętych odzyskać pieniądze" - dodał.

Pierwsza wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Marcelina Zawisza poinformowała PAP, że jej ugrupowanie nie podjęło jeszcze decyzji, czy wziąć udział w zaproponowanym spotkaniu. Jak dodała, decyzja zapadnie w weekend.

Posłanka odniosła się także do propozycji prezydenta nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. "Ta ustawa to jest tak naprawdę splunięcie w twarz kobietom, ale również nieznajomość rzeczywistości medycznej" - oceniła. "Kobiety domagają się tego, żeby mieć pełnię praw decydowania o sobie i o swoim ciele, swoim życiu i o swojej przyszłości, czyli domagają się legalnej aborcji - jaka jest w krajach europejskich" - dodała.

"Z drugiej strony lekarze i lekarki jasno podkreślają, że nie da się określić na etapie badań prenatalnych, czy dziecko umrze tydzień po urodzeniu, trzy dni, rok czy dwa lata" - podkreśliła. "Nie ma takiej możliwości, żeby ta przesłanka, tak zapisana, była podstawą do przeprowadzania aborcji i zapewniła jednocześnie bezpieczeństwo lekarzom i lekarkom, którzy będą się podejmowali tego typu zabiegów" - zaznaczyła Zawisza.

Krzysztof Bosak (Konfederacja) w rozmowie z PAP zaznaczył, że on, ani żaden z jego kolegów, nie otrzymali zaproszenia od premiera na rozmowy. Odmówił więc komentowania "medialnych faktów". "Od rządu oczekujemy zapewnienia, że prawo będzie przestrzegane, bo przez ostatni tydzień rząd przyzwolił na anarchię na ulicach" - powiedział Bosak.

Wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego trwają od zeszłego czwartku. To skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis zezwalający - na mocy ustawy z 1993 r. - na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.(PAP)

autorzy: Piotr Śmiłowicz, Grzegorz Bruszewski, Krzysztof Kowalczyk

pś/ gb/ krz/

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz konto sobie i dziecku i zyskaj 200 zł w promocji na zakupy u naszych partnerów.

Komentarze (1)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki