Spóźnił się autobus? Za Ubera ma zapłacić przewoźnik. Przełomowy wyrok sądu

Komunikacja miejska jest odpowiedzialna za terminowość - ogłosił sąd w Warszawie. Co za tym idzie, musi oddać pasażerowi 22 zł za kurs Uberem, który ten zamówił, czekając na spóźniający się autobus. Zdaniem ekspertów, ten przełomowy wyrok może uruchomić lawinę podobnych pozwów. 

(fot. nrqemi / Shutterstock)

Były doradca minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej, Tymon Radzik, spieszył się 6 września 2017 roku na ważne spotkanie - jak donosi Wirtualna Polska. Wybrał warszawską komunikację miejską i - jak się przekonał - był to błąd. Tego dnia jego autobus spóźniał się kilkadziesiąt minut, a więc został de facto zmuszony do zamówienia Ubera, za którego zapłacił 22 zł. 

W pierwszej kolejności wystąpił do przewoźnika Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) obsługującego tę trasę, a więc Arriva Bus Polska z Torunia, z wnioskiem o odszkodowanie. Firma odmówiła wypłaty, uzasadniając że pasażerowie powinni brać pod uwagę fakt, iż autobusy się spóźniają. Jak wyjaśnia Wirtualna Polska, to zdanie szczególnie zdenerwowało Radzika, który nie godzi się na niestaranność w świadczeniu usług transportowych. Urzędnik nie zamierzał składać broni i sprawa znalazła się w sądzie. Teraz zapadł wyrok pierwszej instancji. 

Jak wyjaśniał Tymon Radzik, sąd przychylił się do jego stanowiska, twierdząc iż przewoźnicy komunikacji miejskiej są odpowiedzialni za terminowość odjazdów środków publicznego transportu zbiorowego. Co za tym idzie, pasażer ma prawo być wożonym według rozkładu jazdy. 

Dlaczego do odpowiedzialności nie został pociągnięty twórca rozkładów jazdy, a więc ZTM? Arriva Bus Polska, jako profesjonalny przewoźnik, w umowie zgodziła się na wszystkie stawiane warunki, w tym godziny przyjazdów autobusów. 

Przewoźnik swoje spóźnienie tłumaczył korkami i "siłą wyższą". Sąd jednak stwierdził, że łatwo przewidzieć powstanie korków, a więc trzeba je uwzględniać. 

W konsekwencji Arriva Bus Polska musi zapłacić pechowemu pasażerowi 22 zł i pokryć koszty sądowe. Łącznie to około 80 zł.

Kiedy można starać się o rekompensatę za spóźniony autobus?

Pasażerowie komunikacji miejskiej mają prawo do rekompensaty za spóźnienie lub odwołanie regularnego kursu. Wynika to m.in. z ustaw Prawo przewozowe. Przewoźnik ponosi odpowiedzialność z tytułu nienależnego wykonania umowy przewozu osób pod warunkiem, że stało się to z jego winy, a nie w następstwie niezależnych od niego. 

Przykłady to: korki w godzinie szczytu można przewidzieć (jak się okazuje po powyższym wyroku), ale już korków przez źle zaparkowany pojazd blokujący torowisko - nie. Poranne oblodzenie jezdni w zimie - można przewidzieć, ale zamieć śnieżną - nie, itd. 

Pieniądze nie jest jednak łatwo odzyskać. Oprócz ewidentnego spóźnienia, pasażer musi jeszcze udowodnić istnienie negatywnych konsekwencji takiego zdarzenia, a więc np. spóźnienie na samolot. 

Pasażer musi też udowodnić poniesioną stratę. W celu rozpatrzenia wniosku za koszt przejazdu taksówką należy przedstawić: oryginał rachunku za taxi z imieniem i nazwiskiem pasażera, cenę za usługę, datę i godzinę przejazdu oraz trasę, kserokopię biletu (która potwierdzi zawarcie umowy z przewoźnikiem). 

aw

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 jaykob

Ciekawe, jak to teraz będzie z PKP? :D

! Odpowiedz
4 2 xiven

trzeba być nieźle zdegenerowanym dupkowatym indywiduum żeby wymyślić tak absurdalny pozew, niestety taka mentalność świeci teraz triumfy a ja nie sądze żeby społeczeństwo zbudowane na takiej egoistycznej arogancji długo przetrwało

a tak poza tym gdyby wszyscy zaczęli się o wszystko pozywać to sądownictwo wyprze przemysł i rynek usług w udziale PKB i tak w końcu społeczeństwo samo zapłaci za swoją arogancje bo niezgoda niczego nie buduje a tylko rujnuje

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 3 sarenk_

Niech się cieszą, że skorzystał z ubera a nie z taxi. Rachunek mógłby ich zadziwić :)

! Odpowiedz
1 5 bidermantm

i to jest właśnie nasz problem, bronimy swoją nieudolność zamiast dążyć do poprawy. Dlaczego w niektórych krajach można, a u nas nie ? Dlaczego każą przesiadać się do transportu miejskiego, jeśli jednego dnia jedzie autobus 10 min, drugiego 30 min, a jeszcze kolejnego godzinę ? Może czas najwyższy wziąć się właśnie za firmy obsługujące komunikację miejską, one wezmą się za miasto i powiedzą, że jak mamy jeździć o czasie to musicie nam zapewnić pewną przepustowość.

Mówienie o tym, ze ktoś coś zrobił, zamiast tylko narzekać pokazuję, że sami nic nie robicie

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 6 crank

A przewoźnikowi za rachunek ubera ma oddać miasto bo są tam korki albo firma ubezpieczeniowa której klient spowodował wypadek i był korek?
Głupia sprawa i głupi sędzia?
Otóż np na miejscu firmy transportowej podniósł bym ceny biletów 10x na poczet innych kar lub zamknął biznes i niech młody donosi ciel chodzi na piechotę jak nie potrafi wcześniej wyjść z domu i przewidywać. Ew wprowadził bym na miejscu przewoźnika rozkład jazdy bus przyjeżdża co ok 30 minut lecz może nie przyjechać wcale i byłby kłopot z głowy. Lub dopisek rozkład jazdy jest tylko poglądowy autobusy mogą przyjeżdżać w różnych porach rozkład nie jest obowiazujacy i hak komuś nie pasuje to won na piechotę

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 sarenk_

A czytać ze zrozumieniem Pan potrafi? Koniec artykułu o tym mówi. Nie żyjemy w RPA.

! Odpowiedz
1 15 arudni

Gdy jest już precedens czyli wyżej opisana sprawa to właściwie nie trzeba iść w podobnych sprawach do sądu, wystarczy w reklamacji na usługę powołać się na ten precedens i powinno wystarczyć:) swoją drogą bdb ruch. W takiej Japonii uważa się za spóźnioną komunikację, kiedy ta spóźni się minutę i do tego trzeba dążyć

! Odpowiedz
0 0 sarenk_

Zgadzam się

! Odpowiedz
2 5 enthe

Tja, lawinę pozwów z wps 22 złote.

! Odpowiedz
21 14 pralkaboga

ja tu czegoś nie rozumiem bo jeśli mowa jest o Warszawie to jeśli autobus sie spóźnia to za chwile jest kolejny tej samej linii. Można również pojechać innym i się przesiąść. Jeśli są korki to uber też niewiele pomoże, szczególnie w godzinach szczytu, uber nie ma możliwości korzystania z buspasów. Zamiast robić afere bo sie spóźnilo na spotkanie, należalo wyjść do pracy odpowiednio wcześniej albo od razu zamówić taksówkę. Chyba coś słabo płacą na stanowiskach doradczych w ministerstwie, skoro takie wielkie halo za jakieś 22 zł. Co za biedak dusigrosz.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne