Oblicz swój "kurs sprawiedliwy"

W piątek Kancelaria Prezydenta opublikowała Projekt ustawy o przywróceniu równości stron niektórych umów kredytu i umów pożyczki. Zgodnie z nią, frankowcy mogliby przewalutować swoje zobowiązania na podstawie „kursu sprawiedliwego”, który oblicza się według specjalnego wzoru. 

„Kurs sprawiedliwy” wzbudza wiele kontrowersji. Zgodnie z oceną analityków, przewalutowanie kredytów według koncepcji zawartych w prezydenckim projekcie może kosztować sektor bankowy (i polską gospodarkę) ponad 40 mld zł. Prawdopodobnie treść projektu była jednym z czynników przeważających za obniżeniem Polsce ratingu z A- do BBB+ przez agencję Standards&Poor.

Kalkulator kursu sprawiedliwego

Co to jest kurs sprawiedliwy?

To obliczony na podstawie specjalnego wzoru kurs franka, według którego kredytobiorcy mieliby spłacać swoje zobowiązania. Ma on różną wartość w zależności od terminu zaciągnięcia kredytu. Kurs sprawiedliwy to wartość według jakiej kapitał do spłaty wyrażony w helweckiej walucie powinien zostać zmieniony na złote. Naturalnie kurs sprawiedliwy znacznie odbiega od rynkowego.

Niektórzy przewalutują kredyty po kursie 1,88 zł za franka

Przykładowo osoba, która zaciągnęła kredyt w lipcu 2007 roku na kwotę 300 tys. zł wyrażoną we frankach na okres 30 lat, miała wówczas do spłaty 131 tys. franków (bo kurs CHF wynosił 2,27 zł). Dzisiaj, na skutek osłabienia złotego taki kredytobiorca ma do spłaty 103 tys. franków. Kapitał wyrażony we frankach zmalał, ale w złotych jest to ponad 416 tys. zł, bo od czasu zaciągnięcia zobowiązania helwecka waluta podrożała prawie dwukrotnie. Kalkulator obliczył wartość "kursu sprawiedliwego" dla tego kredytu na poziomie 2,8 zł. Oznacza to, że kredytobiorca, gdyby ustawa weszła w życie bez zmian, miałby do spłaty nie ponad 400 tys. zł, ale 290 tys. zł. 

Kolejny przykład: kredyt na 150 tys. zł na 20 lat zaciągnięty w lipcu 2008 roku. Wówczas było to 74 tys. franków. Dzisiaj kredytobiorca ma do spłaty 50 tys. franków, które w złotych mają wartość 201 tys. Kalkulator wskazuje, że „kurs sprawiedliwy” dla tego zobowiązania wynosiłby 1,88 zł, czyli mniej niż w momencie zaciągnięcia tego kredytu, kiedy za jednego franka płacono 2,01 zł. Po przewalutowaniu kredytobiorca miałby do spłaty 94 tys. zł. Różnica wynika z odmiennych stóp procentowych obowiązujących w Polsce i Szwajcarii w danych okresach.

Standard & Poor’s ma rację…

Standard & Poor’s ma rację…

…ale podjął bardzo złą decyzję. Karcąc polityków za osłabianie niezależności instytucji państwa, podkopuje wiarę w pełni zdrowe fundamenty gospodarki.

Kalkulator kursu sprawiedliwego znajduje się na stronie Dyskusja.biz.

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 3 ~sprawiedliwy

Mój kurs sprawiedliwy to 4,15 he he he

! Odpowiedz
2 2 ~edward

Mój 2,26 :)

! Odpowiedz
0 1 ~nieźle

a mój 4,98 :)
300 000PLN w VII 2005 na177 rat

! Odpowiedz
0 0 ~ggjj

Ktoś w tych algorytmach zapomniał chyba o spreadzie i zmieniającym się oprocentowaniu i o tym, że przy wysokim kursie to oprocentowanie powinno być ujemne a nigdy tak nie było. Gdy kurs CHF był niski banki rekomepensowały to sobie spreadem i oprocentowaniem, czesto też przy braniu kredytów zmuszały klientów o wystąpienie o wakacje kredytowe żeby z góry naliczyć sobie oprocentowanie od większej kwoty, wiedząc też że ludzi ebedą potem spłącac po wyżśzym kursie. Manipulacje banków były rózne. Zabezpieczyli się na różne sposoby. Nikt natomisat nie zadbał o kredytobiorców i teraz ta propozycja nie uwględnia różnych "kombinacji" bankowych. Może to pomaga tym najbardziej udupionym ale dla reszty to jest utrzymanie niesprawiedliwych zysków dla banków. Przy takich wariacjach, przy których apaatowi państwa trudno dojść do zrozumienia zalezności przy tych kredytach i braku ochrony dla klienta przy ich udzielaniu podstawą powinno być wydłuzenie okresu dochodzenia roszczeń. !0 lat to śmieszne jest. To SKANDAL! Okres ten powinien wynosić co najmniej okres spłaty + 3 lata! Banki korzystają bowiem na tym, że ludzie umęczeni spłątą kredytów ponad ich możłiwości nie mają siły dochodzić swoich roszczeń, zwłaszcza ze sytuacja jest wciąż nie ogranięta. Nikt nie wie jak to będzie ostatecznie wyglądało. Wszyscy się wstzrymują a czas leci. Roszczenia się przedawniają. Może przynajmniej w pierwszej kolekności wydłużycie okres przedawnienia roszczeń!!!!!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 3 ~abc

ustawa frankowa może być, ale maksymalnie dla kredytów po 300 000 zł (w Warszawie) - wszystko wyżej to luksus bądź spekuła i miał rację Morawiecki, że nie powinni biedni dopłacać bogatym. Najlepszym kryterium jest jednak nie żadne LTV, ani wysokość dochodów, bo ta sie może zmieniać rok w rok ALE WŁAŚNIE TO, CZY KREDYT BYŁ NA POKRYCIE PODSTAWOWYCH POTRZEB (DO 300 TYŚ ZŁ), CZY CHODZIŁO O LUKSUS BĄDŹ SPEKULACJĘ

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 ~ionen

W okresie górki za 300 tyś to mogłeś sobie co najwyżej kupić dużą kawalerkę albo dwa pokoje ale klitki. Weź też pod uwagę to, że często w kredycie są dodatkowe koszty wpisane w kwotę takie jak PCC (dla rynku wtórnego) czy różnego rodzaju haracze nakładane przez bank ubezpieczenia, prowizje i opłaty manipulacyjne itp.

! Odpowiedz
6 4 ~abc odpowiada ~ionen

po pierwsze nawet w trwającym 2 lata okresie o którym piszesz mogłeś kupić na Białołęce albo w Legionowie itp. za 6000-6500 spokojnie: 40 m2 wychodzi zatem sporo poniżej 300 000 zł. Jakby dobrze poszukać to i za 5000 by się znalazło.

skoro już kupowałeś drogo to nikt ci nie kazał kupować w luksusowej dzielnicy - mogłes kupić na obrzeżach, ale widać nie było to dla ciebie dość luksusowe/prestiżowe, a godzina dojazdu komunikacją miejską była nie do zaakceptowania dla szlachcica na początku kariery zawodowej.

więc nie p....l jak ostatni leming

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 6 ~maruda odpowiada ~abc

to już powiedzmy 45 metrów na Białołęce to luksus? :) Powodzenia w zakładaniu rodziny. Mały domek 100m poza Warszawą mocno wykraczał ceną ponad 300k zł, myślę że powinieneś zredefiniować swoje pojęcie luksusu.

! Odpowiedz
1 2 ~ojciec odpowiada ~maruda

to trzeba było kupić w Legionowie, albo pod Legionowem, a nie ryzykować na forexie przyszłość rodziny już i tak zagrożonej, bo założonej bez zapewnienia dachu nad głową

ryzyko forexowe jest jak jazda samochodem zimą, można to robić, ale nie przy prędkości 150 km na godzinę tylko 50 w terenie zabudowanym, i przy 150 000 zł, a nie 300 000 złotych jak się ma 5000 netto dochodu

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~maruda odpowiada ~ojciec

Za 150k zł też nie kupiłbyś nic sensownego w Legionowie ani w pobliżu. Zawsze można się wyprowadzić do Koszalina i kupić mieszkanie za tyle, prawda? Problem w tym, że przy niższych zarobkach tamte 150 000 zł to jak w Warszawie 300 000zł.

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl