REKLAMA

Obajtek i Tusk spierają się o Orlen. Wojna PiS-PO kontra giełdowa rzetelność

Michał Żuławiński2021-03-04 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-03-04 06:00

Odmienne opinie na temat spółek to esencja giełdy. W polskich realiach kwestie ekonomiczne często przysłaniane są przez politykę, również tę w najgorszym, „plemiennym” wydaniu. Jak na dłoni widać to w sporze Daniela Obajtka i Donalda Tuska o kondycję PKN Orlen, której rzetelna ocena jest zadaniem bardziej skomplikowanym, niż chcieliby tego przedstawiciele zwaśnionych obozów.

W ostatnich dniach w polskiej przestrzeni publicznej pojawił się spór o dwoistej, polityczno-giełdowej naturze. Mowa oczywiście o PKN Orlen, o którego obecną sytuację starli się słownie Daniel Obajtek i Donald Tusk. Ich korespondencyjna wymiana zdań to pokłosie sprawy taśm dotyczących przeszłości Obajtka, która sama w sobie nie ma jednak nic wspólnego z Orlenem (choć spółka zajęła w tej sprawie stanowisko).

- Problem z panem prezesem Obajtkiem jest taki, i to nie jest tylko moja opinia, że ja bym się zastanawiał, czy zlecić mu prowadzenie stacji benzynowej, a nie Orlenu. Zestawienia ekonomiczne pokazują, że Orlen się rozrasta - ma i Energę, i media - ale niestety trudno powiedzieć, żeby była to kwitnąca firma za prezesury pana Obajtka – powiedział Tusk w poniedziałkowych „Faktach po Faktach”.

Na odpowiedź wywołanego do tablicy nie trzeba było długo czekać. Tusk w TVN24 pojawił się tego samego dnia o 19:30, Obajtek opublikował wpis na Twitterze o 20:14.

Chociaż obaj panowie jedynie „dali sobie po razie”, to polityczna publiczność skupiona za jednym i drugim ogłosiła druzgocące zwycięstwo swojego kandydata – wystarczy prześledzić odpowiedni hashtag na Twitterze. Dzień po wymianie zdań w głównych serwisach informacyjnych ukazały się materiały o kondycji Orlenu - fragment "Wiadomości" TVP dostępny jest tutaj, fragment Faktów TVN tutaj.

Nie mając najmniejszego zamiaru dołączać do czysto politycznego sporu, spróbujmy przeanalizować kluczowe kwestie podnoszone przez obie strony.

Orlen mój widzę ogromny

Zacznijmy od zwolenników prezesa Orlenu, którzy ruszyli do kontrofensywy jeszcze przed słowami byłego premiera – już wśród pierwszych odpowiedzi na opisującą przeszłość byłego wójta Pcimia publikację „Gazety Wyborczej” przejawiał się wątek uwypuklania dobrej kondycji płockiego koncernu.

Na okres 3-letniej już prezesury Daniela Obajtka (objął stery 5 lutego 2018 r.) przypada transformacja skupionego wcześniej na produkcji i sprzedaży paliw oraz wyrobów petrochemicznych Orlenu w „multienergetyczny koncern” o znaczeniu regionalnym. Orlen pochłonął już Energę (którą wcześniej kierował Daniel Obajtek), rozpoczął proces przejęcia Lotosu (trwają prace nad spełnieniem warunków postawionych przez Komisję Europejską) oraz potwierdził zainteresowanie przejęciem kontroli nad PGNiG (po spełnieniu procedury antymonopolowej). Do obrazu tego dodać można m.in. wykup reszty akcji i zdjęcie czeskiego Unipetrola z praskiej giełdy, inwestycje w energetykę morską, przejęcie Ruchu oraz Polska Press czy ekspansję marketingową prowadzoną pod sztandarem wspierania startów Roberta Kubicy w sportach motorowych.

Mocarstwowe plany na Orlen pod koniec ubiegłego roku prezentował sam Daniel Obajtek, ogłaszając strategię do 2030 r.

Słowem, Orlen z 2021 r. to spółka inna niż Orlen z czasów Donalda Tuska. Za sprawą politycznej decyzji obozu „dobrej zmiany” płocki koncern stał się wiodącą spółką Skarbu Państwa w obszarze szeroko pojętej energii. Pomysłów na Orlen było znacznie więcej – dość powiedzieć, że swego czasu giełdowi inwestorzy obawiali się, że ich spółka zostanie zaangażowana w budowę polskiej elektrowni atomowej. Trudno więc porównywać jeden do jednego Orlen 2021 z Orlenem z lat 2007-2014. Za czasów rządów Donalda Tuska płocki koncern (ani też Lotos, wywodzący się z rodzinnego dla Tuska Gdańska) nie miał wyznaczonych tak ambitnych zadań.

To tylko jedna z wielu różnic w podejściu do państwowych aktywów między PO i PiS. Dość przypomnieć, że ostatnia duża prywatyzacja przez giełdę miała miejsce w 2013 r. – na GPW wchodziła wtedy ta sama Energa, którą kilka lat później kierował Obajtek i która została wchłonięta przez Orlen. Nota bene, nie obyło się bez kontrowersji, ponieważ Orlen płacił za akcje Energi dużo mniej niż wynosiła ich cena w momencie debiutu, a spór akcjonariuszy mniejszościowych z gigantem trwa do dziś. Dodatkowo wypada zauważyć, że Skarb Państwa zarobił na tym, że i tak kontrolowany przezeń Orlen (o tym w dalszej części tekstu) nabył akcje energetycznej spółki.

- Porównania zawsze są trudne, ponieważ trzeba brać pod uwagę wiele kryteriów – m.in. zmiany struktury grupy i wchodzących w jej skład spółek, jak również samo otoczenie zewnętrzne. Orlen to spółka, która w bardzo dużym stopniu zależy od tego, co dzieje się globalnie i jakie są modelowe marże w rafinerii czy petrochemii – mówi Kamil Kliszcz z Biura Maklerskiego mBanku.

Dyskutując o skali biznesu, nie można zapomnieć też o tym, że do ubiegłego roku polska gospodarka stabilnie rosła (co jest zasługą przedsiębiorców i pracowników, w dużo dalszej kolejności polityków), więc siłą rzeczy dominujący podmiot na rynku paliw miał szerokie pole do poprawy wyników. Politycy z kolei mogą przypisać sobie walkę z szarą strefą na rynku paliw, jednak trudno ten aspekt doliczać do zasług zarządu Orlenu.

- Dzięki regulacjom udało się oczyścić rynek z szarej strefy, co zmieniło sytuację na lokalnym rynku paliw. Wcześniej nieuczciwa konkurencja miała negatywny wpływ na marże i wolumeny - dodaje analityk.

Dwa zyski i (nie)trafione Możejki

Porównania jakościowe to jedno, porównania ilościowe to drugie. W twitterowym wpisie Daniela Obajtka pojawiły się wyliczenia dotyczące zysku. Być może przez konieczność „oszczędzania” znaków prezes Orlenu nie dodał, jaki rodzaj zysku miał na myśli, więc warto doprecyzować, że chodzi o zysk netto.

/ Bankier.pl

Nie jest to jednak jedyna miara, przez pryzmat której można patrzeć na Orlen. Ba, sama spółka komunikując wyniki, chętniej chwali się wskaźnikiem EBITDA LIFO. Podobnie rzecz miała się z resztą za czasów poprzedniej ekipy rządzącej.

/ Orlen

Oto jak to enigmatyczne pojęcie wyjaśnialiśmy w Słowniku Inwestora PKN Orlen.

EBITDA LIFO – Pierwsza część to zysk operacyjny przedsiębiorstwa przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych zobowiązań oprocentowanych (kredytów, obligacji), podatków, amortyzacji (od ang. EBITDA - earnings before interest, taxes, depreciation and amortization). LIFO to z kolei metoda księgowania – od ang. Last in, first out, czyli ostatnie weszło, pierwsze wyszło. Z racji sporych zapasów i wahań cen ropy zysk netto często bywa obciążony przeszacowaniami wartości zapasów. Dlatego przyjęło się, że lepiej bieżącą kondycję biznesową firmy pokazuje EBITDA LIFO, która do wyliczeń bierze „najnowsze” baryłki, a więc te według aktualnych cen rynkowych. To one właśnie „ostatnie wchodzą i pierwsze wychodzą”.

- EBITDA LIFO to wskaźnik, który jest bardziej użyteczny w przypadku sektora, w którym działa Orlen. Koryguje on wynik o zdarzenia jednorazowe, ruchy na zapasach, odpisy aktywów czy jednorazowe zyski i straty, więc jest dużo bardziej miarodajny niż zysk netto – argumentuje Kamil Kliszcz z BM mBanku.

Porównanie EBITDA LIFO Orlenu za ostatnie 5 lat z dowolną „pięciolatką” za rządów Donalda Tuska nastręcza nieco problemów, ze względu na szczególny charakter roku 2020 r. (gdy Orlen konsolidował zakup Energi). Biorąc jednak pod uwagę np. okres 2016-2019 i zestawiając go z również czteroletnim okresem 2012-2015, otrzymujemy dysproporcję znacznie niższą niż w przypadku zysku netto.

/ Bankier.pl

Nad samym zyskiem netto Orlenu wypada zatrzymać się także z innego powodu. Cieniem na tym elemencie wyników spółki w 2014 r. (ostatnim pełnym roku rządów PO) kładły się konsekwencje działań z 2006 r. (pierwszym pełnym roku pierwszych rządów PiS). Mowa oczywiście o inwestycji w rafinerię w Możejkach, w związku z którą płocki koncern musiał dokonać wielomiliardowych odpisów aktualizujących jej wartość.

- Gdy w 2006 roku Orlen kupował Możejki, nikt nie miał wątpliwości, że inwestycja giełdowej firmy wpisuje się w „jagiellońską” politykę ówczesnych władz. Chodziło o to, aby należąca do Skarbu Państwa spółka stała się jednym z największych odbiorców rosyjskiej ropy, poprawiając swoją pozycję negocjacyjną i tworząc środkowoeuropejskiego giganta paliwowego. Niezależnie od oceny tej polityki, zakup litewskiej rafinerii okazał się dla Orlenu strzałem w stopę. Już w momencie zakupu analitycy twierdzili, że cena jest stanowczo za wysoka, zwłaszcza w kontekście ogromnych potrzeb inwestycyjnych w przestarzałej rafinerii. Potem doszły nieprzewidziane „awarie”: pożar jednej z instalacji i wstrzymanie przez Rosjan dostaw ropy rurociągiem skutkowało spadkiem przychodów i wzrostem kosztów. Już na starcie rentowność inwestycji sfinansowanej potężnym kredytem znacząco spadła. Nieprzychylne było – i nadal jest – stanowisko litewskich władz, które dla Możejek oznaczało np. wyższe koszty dostaw surowca państwowymi litewskimi kolejami – pisał Krzysztof Kolany w artykule „Polityka wystawiła rachunek inwestorom”.

/ fot. Piotr Waniorek / FORUM

Od tamtej pory sytuacja litewskich aktywów Orlenu uległa poprawie, czego symbolem było ponowne otwarcie linii kolejowej z Możejek do Renge na Łotwie, co ułatwiło eksport produktów litewskiej rafinerii. Co więcej, PKN rozmawia obecnie z władzami w Wilnie o rozbudowie Możejek.

- Generalnie ostatnie lata to dobre lata dla branży. Były czasy, gdy dyskutowano, czy Możejki nie powinny zostać zamknięte – spółka generowała wówczas duże straty. Jednak w momencie, gdy marże się poprawiły, to i wyniki tej spółki znacznie wzrosły. Biznes Orlenu to biznes cykliczny, który w dużym stopniu opiera się na marżach modelowych, których spółka jest biorcą – są więc lata chude i lata tłuste, które zależą od tego, jak wygląda popyt na paliwa, jak wyglądają inwestycje w branży, czy powstają nowe rafinerie itp. – przypomina Kamil Kliszcz.

Można tylko podejrzewać, gdzie byłby Orlen gdyby inwestycji z 2006 r. nie towarzyszyło tyle problemów lub też gdyby zdecydowano się wówczas zainwestować w inny sposób – najważniejszym kosztem w działalności każdego przedsiębiorstwa jest koszt alternatywny, czyli wartość najlepszej z możliwych korzyści, z której zrezygnowano w wyniku dokonanego wyboru. Sytuacja z Możejkami pokazuje też, że nie każda głośnie ogłaszana inwestycja z marszu musi być uznawana za coś dobrego – szczególnie jeżeli założymy, że za motywami inwestycyjnymi stać może nie tylko kalkulacja ekonomiczna, lecz także polityczna.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Oddajmy głos drugiej stronie sporu, zdaniem której, cytując Donalda Tuska, „trudno powiedzieć, żeby Orlen był kwitnącą firmą”. Najłatwiej na tę kwestię spojrzeć przez pryzmat giełdowego kursu Orlenu (skoro w ostatnich dniach pojawia się on w innych mediach, to tym bardziej pojawi się w Bankier.pl). Gdyby bowiem wsłuchać się jedynie w głosy chwalące ostatnie lata w wykonaniu Orlenu i prezesa Obajtka, można by sądzić, że na giełdzie mamy do czynienia z wielką hossą na akcjach PKN. Rzeczywistość jest jednak znacznie mniej kolorowa.

Akcje PKN Orlen są obecnie wyceniane na niewiele ponad 60 zł. Jak zwykle w przypadku oceny kursu giełdowego, kluczowe jest ustalenie punktu odniesienia. Jeżeli porównany obecną cenę PKN z ubiegłorocznym minimum (37,2 zł w październiku, mniej niż w czasie marcowego krachu), to dzisiejszy, o 62 proc. wyższy kurs nie wygląda źle. Szkopuł jednak w tym, że jeszcze niedawno Orlen wyceniany był na ponad 100 zł za akcję – w szczycie z października 2017 r. było to 135 zł, a więc ponad dwukrotnie więcej niż obecnie. W pierwszym dniu Daniela Obajtka w fotelu prezesa, jedna akcja Orlenu kosztowała 104,8 zł - dziś kurs jest o 42,6 proc. niżej.

/ Bankier.pl

Orlen nie funkcjonuje jednak w próżni i absolutnie należy wystrzegać się używania do politycznych sporów samego kursu giełdowego, odartego z właściwego z kontekstu. Elementów tego tła jest sporo: od ogólnego klimatu na rynkach światowych oraz polskiej giełdzie, przez sentyment inwestorów wobec sektora (produkcja paliw nie jest w ostatnich latach „trendy”), aż po kluczowe dla działalności Orlenu (i jednocześnie niezależne od niego) parametry, tj. kurs dolara albo cena baryłki ropy naftowej.

Na poważnie i uwzględniając rozmaite parametry, o spółkach piszą wyspecjalizowani w danym sektorze analitycy, tworzący obwarowane określonymi regulacjami rekomendacje - to twórczość zdecydowanie bardziej złożona od pojawiających się w mediach komentarzy politycznych. Nawet i te fachowe analizy potrafią się jednak od siebie mocno różnić – wszystko zależy od przyjętych założeń, ponieważ kurs giełdowy wycenia przewidywania uczestników rynku dotyczące przyszłości, a te mogą być fundamentalnie odmienne (i nie ma w tym nic złego).

Kurs Orlenu można jednak porównać z kondycją innych spółek z regionu o podobnym profilu działalności – najczęściej w tym kontekście wykorzystywane są węgierski MOL i austriacki OMV (choć ze względu na coraz silniejszy „energetyczny komponent” w Orlenie i te porównania nie są doskonałe). Przyjmując za moment początkowy dzień, w którym Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, polski potentat paliwowy (-7 proc.) wypada wyraźnie gorzej od konkurencji z Węgier (+28 proc.) czy Austrii (+42 proc.).

/ Bloomberg

Orlen można nałożyć też na ogólną sytuację na polskiej giełdzie - wspomniany szczyt Orlenu z 2017 r. przypadł na okres, w którym WIG20 (indeks cenowy, nie uwzględnia dywidend) przekraczał 2500 pkt. Obecnie główny indeks GPW znajduje się 20 proc. niżej, a więc wypada lepiej niż akcje Orlenu. Z kolei względem początku rządów PiS indeks WIG20 jest obecnie o 7 proc. niżej, a więc podobnie jak Orlen.

Czy dług Orlenu to problem?

W głosach krytycznie oceniających kondycję Orlenu (np. w artykule „Gazety Wyborczej”) przewija się także temat rosnącego zadłużenia spółki. Istotnie, dług netto Orlenu na koniec 2020 r. wynosił 13,1 mld zł, podczas gdy rok wcześniej było to 2,4 mld zł. W latach wcześniejszych zadłużenie spółki również bywało nawet nieco większe niż obecnie.

/ Orlen

Nie warto jednak do sprawy podchodzić na zasadzie mechanicznej: „dług jest/rośnie = źle”, „długu nie ma/spada = dobrze”. Zarządzanie finansami dużego przedsiębiorstwa to nieco bardziej złożona materia. W ostatnich latach Orlen chętnie emitował obligacje (w tym, co ważne, skierowane również do inwestorów detalicznych, co stanowiło ważny krok dla rozwoju tego rynku w naszym kraju – następnym krokiem mają być „zielone” obligacje), korzystając z możliwości pozyskania taniego finansowania na rynku.

Jak już wspomniałem, Orlen rośnie, więc potrzebuje na ten wzrost środków. Jeżeli przejęcia i inwestycje zakończą się sukcesem, o rosnącym długu nikt nie będzie pamiętał. Analogicznie, w sytuacji przestrzelenia z inwestycjami i/lub gwałtownego pogorszenia koniunktury, dług może spółce ciążyć. Póki co wskaźniki zadłużenia Orlenu nie przekraczają ogłoszonych poziomów alarmowych, więc zaniepokojonym pozostaje dalsze śledzenie tego parametru. Równocześnie patrząc na powyższy wykres trzeba pamiętać, że w przeszłości zadłużenie mogło przyhamować rozwój spółki.

- Zadłużenie zawsze należy oceniać w ujęciu relatywnym. Istotne jest to, jak kształtują się wskaźniki zadłużenia, a nie tylko nominalny dług netto. Jeżeli wyniki się poprawiają, to spółkę stać na to, żeby zadłużyć się mocniej, bo jej zdolność kredytowa rośnie - wyjaśnia Kamil Kliszcz z BM mBanku.

Slajd z ostatniej prezentacji wynikowej PKN Orlen / Orlen

Co więcej, dokonując porównań między różnymi okresami, brać pod uwagę trzeba zmiany w zasadach rachunkowości. Jeden z przykładów takich zmian opisaliśmy w artykule „Rewolucja w raportach. Uwaga na "zakrzywione" wyniki” z kwietnia 2019 r.

- Trzeba pamiętać o tym, że w ostatnim czasie zmieniły się też standardy rachunkowości, które z jednej strony trochę podnoszą wynik EBITDA, ale z drugiej strony wliczają leasingi do zadłużenia netto. Ze względu na tę zmianę, EBITDA Orlenu księgowo została podniesiona o 0,5 mld zł, a jednocześnie zadłużenie wzrosło o ok. 5 mld zł - dodaje ekspert.

Zarządy Orlenu na cenzurowanym

Debata Tusk-Obajtek po części dotyczy także stylu zarządzania Orlenem. Opinie na ten temat ponownie można mieć różne, jednak warto przynajmniej skonfrontować je ze stanowiskiem rynkowych praktyków. Każdego roku „Puls Biznesu” pyta analityków, zarządzających funduszami, maklerów, doradców i innych ekspertów o ich opinie na temat spółek notowanych na GPW. Na podstawie tego badania powstaje raport Giełdowa Spółka Roku. Z nielicznymi wyjątkami, Orlen nie wypada w tym badaniu dobrze.

W ostatniej dekadzie PKN tylko raz (w 2012 r.) znalazł się w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Jednak już rok później jedna z największych firm w Polsce wypadła jednak poza pierwszą setkę, na czym zaważyła m.in. ocena pracy zarządu. Najbardziej spektakularny spadek Orlen zanotował w badaniu podsumowującym 2015 r. – rynek źle odebrał zmiany personalne, w wyniku których na czele spółki stanął Wojciech Jasiński, wieloletni polityk Prawa i Sprawiedliwości. Zawód spotkał wówczas wszystkich tych, którzy mieli nadzieję na młodych menadżerów w spółkach Skarbu Państwa.

Ocena zarządu za czasów prezesury Daniela Obajtka nadal daleka jest od dobrej – w 2018 r. Orlen zajął 91. miejsce, a w 2019 r. 109 miejsce. Wyniki raportu za rok ubiegły poznamy 16 marca, jednak trudno spodziewać się przełomu w ocenie spółki.

Miejsce Orlenu w rankingu Giełdowa Spółka Roku
Rok
Ranking ogólny Kategoria "Kompetencje zarządu"
2011 53 42
2012 9 14
2013 101 108
2014 31 44
2015 24 124
2016 18 55
2017 25 26
2018 39 91
2019 86 109
Źródło: "Puls Biznesu"

Tym samym Orlen wpisuje się w wskazywany przez wielu komentatorów problem jakości zarządu w spółkach Skarbu Państwa. Z kolei ryzyko polityczne może (choć nie musi) odbijać się na kursie spółki oraz ocenie jej przedsięwzięć.

- Spółki kontrolowane przez rządy zawsze są na cenzurowanym, ze względu na ryzyko niepokrywania się interesów głównego akcjonariusza z interesami pozostałych udziałowców. W mniejszym czy większym stopniu wpływa to na relatywną wycenę względem innych spółek w branży, które nie mają tego komponentu ryzyka. Ostatecznie jednak wszystko zależy od tego, jakie decyzje są w spółce podejmowane i czy są one właściwie uzasadniane, dzięki czemu rynek może je odczytywać jako budowanie wartości. Sam fakt kontroli państwa nad spółką nie determinuje od razu dużego dyskonta – mówi Kamil Kliszcz z Biura Maklerskiego mBanku.

Jak dobrze, że Orlen jest na giełdzie

Na koniec warto podkreślić uniwersalnie pozytywny aspekt sporu o kondycję Orlenu, a w szczególności jego giełdowe oblicze. Gdyby PKN Orlen nie trafił w 1999 r. na giełdę, tylko pozostawał spółką kontrolowaną przez Skarb Państwa tak jak PLL LOT czy Poczta Polska (tzn. jako „jednoosobowa spółka skarbu państwa” a nie spółka akcyjna notowana na GPW), to dysponowalibyśmy znacznie węższym zestawem danych dotyczących tego przedsiębiorstwa. Dane o wynikach czy zapowiadanych posunięciach Orlenu muszą być komunikowane zgodnie z giełdowymi standardami, co sprawia, że debata na ich temat może być bardziej przejrzysta (napisanie analogicznego artykułu o państwowej spółce poza giełdą byłoby bardziej pracochłonne – w tym miejscu należy pochwalić sam Orlen za przystępne udostępnianie danych na swój temat).

Chociaż o Orlenie najczęściej mówi się jako o spółce państwowej, to nie można zapominać, że formalnie Skarb Państwa posiada w niej jedynie 27,52 proc. Duże pakiety posiadają jeszcze OFE NN (7,34 proc.) i Aviva (6,29 proc.), dysponujące pieniędzmi części emerytów. Pozostałe 58,85 proc. to akcjonariat rozproszony, w skład którego wchodzą też drobni inwestorzy indywidualni. Ba, sam Orlen zachęcał do kupowania swoich akcji, wdrażając pionierski na polskim rynku program „Orlen w Portfelu”.

/ Bankier.pl

Można więc powiedzieć, że Orlen należy do wszystkich Polaków (za sprawą udziałów posiadanych przez SP), ale do niektórych osób i podmiotów (już niekoniecznie z Polski) "należy po prostu bardziej". Dopóki jednak o tym, kto zostanie prezesem Orlenu decydował będzie minister/premier/szef większości parlamentarnej, dopóty trwać będzie odwieczny spór o to, czyje interesy powinien interesować koncern. Widać to było choćby rok temu, kiedy prezes Obajtek zapowiedział już m.in. „maksymalne obniżenie cen paliw na stacjach”, a Orlen przekazał w darowiźnie duże transporty masek ochronnych i wiele milionów w gotówce. Chociaż działania te można uznać za szczytne, to wcale nie musiały się spodobać (i nie spodobały się) wszystkim akcjonariuszom, których pieniędzmi rozporządzał zarząd. W podobnym duchu rozważać można też dylemat, czy przy ustalaniu ceny paliwa Orlen powinien uwzględniać sytuację polityczną (np. zbliżające się wybory).

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby wchodzić w interakcje z zarządem z pozycji akcjonariusza, która jest o wiele silniejsza od pozycji niezadowolonego komentatora działalności tego czy innego rządu. Za przykład może posłużyć tu działalność Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, którzy występując jako akcjonariusze spółki Enea, podważali projekt budowy węglowej elektrowni w Ostrołęce i domagali się od spółki przedstawienia analiz dowodzących kontynuowania tego przedsięwzięcia. Analogiczna droga dostępna jest też dla wszystkich, którym nie podobają się ostatnie zakupy Orlenu. W teorii zgodność takich działań z interesem spółki powinna też badać Rada Nadzorcza spółki, choć nadzieje na jej krytyczne działanie osłabiać może to, że jej przewodniczącym jest... wspomniany już Wojciech Jasiński (natomiast poszczególni członkowie nie są formalnie związani żadnymi instrukcjami politycznymi i ich celem winno być jedynie dbanie o dobro spółki).

/ fot. Krystian Maj / Kancelaria Premiera RP

Na sam koniec wróćmy jeszcze do kursu giełdowego, w którym skupiają się wszystkie omawiane wątki. Jeżeli ktoś uważa, że obecna cena akcji Orlenu jest niewspółmiernie niska do zdrowych fundamentów i dobrych perspektyw spółki, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby kupił te akcje (oraz trzymał dla dywidendy lub sprzedał w przyszłości po wyższej cenie). Odwrotnie, jeżeli ktoś uważa, że Orlen jest na ścieżce do katastrofy, to może zarobić na spadku kursu jego akcji – jest to nieco bardziej skomplikowane (trzeba zapoznać się z dostępnymi na GPW instrumentami pochodnymi), ale możliwe.

Opinia poparta faktyczną decyzją finansową nie tylko z automatu ważyć będzie więcej niż nacechowany politycznie komentarz, jakich wokół Orlenu ostatnio wiele, ale też najpewniej skłoni do zapoznania się z działalnością spółki i jej perspektywami oraz podstawami inwestowania (jak na ironię, uczy tego sam Orlen w „Akademii Inwestowania”). Z kolei większy poziom wiedzy oraz formułowanie merytorycznych argumentów za i przeciw obu stronom debaty może wyjść tylko na dobre, nawet jeżeli nadal miałyby się różnić tak mocno jak dziś.

PS Wszystkim zmęczonym politycznym sporem, a jednocześnie zainteresowanym Orlenem, polecam natomiast ubiegłoroczny artykuł "Jak się produkuje paliwo? Tour de spółki - PKN Orlen". Na całe szczęście, procesy produkcyjne w płockiej rafinerii działają według tych samych praw chemii i fizyki, niezależnie od tego, kto w danym momencie rządzi spółką i krajem.

EBITDA LIFO – Pierwsza część to zysk operacyjny przedsiębiorstwa przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych zobowiązań oprocentowanych (kredytów, obligacji), podatków, amortyzacji (od ang. EBITDA - earnings before interest, taxes, depreciation and amortization). LIFO to z kolei metoda księgowania – od ang. Last in, first out, czyli ostatnie weszło, pierwsze wyszło. Z racji sporych zapasów i wahań cen ropy zysk netto często bywa obciążony przeszacowaniami wartości zapasów. Dlatego przyjęło się, że lepiej bieżącą kondycję biznesową firmy pokazuje EBITDA LIFO, która do wyliczeń bierze „najnowsze” baryłki, a więc te według aktualnych cen rynkowych. To one właśnie „ostatnie wchodzą i pierwsze wychodzą”.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Advertisement

Komentarze (76)

dodaj komentarz
karllos7799
Drogi Michałku dlaczego nie wykonałeś tak dogłębnej analizy sytuacji firmy za czasów PO ??? chyba nie było o czym pisać.... wówczas w tej firmie nic się nie działo zbytnio, trwała z roku na rok... i tylko słychać było pomruki że nierentowana jak LOT.... i po co nam one skoro mamy Lufthanse, Schella i BP....
meryt
killgore "nawet w marketach płacą dużo więcej niż obecna najniższa średnia krajowa"

"PKN... organizacje związkowe porozumiały się w sprawie wzrostu wynagrodzeń w 2021"

"przewiduje podwyżki... dla pracowników, z wyłączeniem dyrektorów, w wysokości 150 zł brutto od 1 marca, oraz
killgore "nawet w marketach płacą dużo więcej niż obecna najniższa średnia krajowa"

"PKN... organizacje związkowe porozumiały się w sprawie wzrostu wynagrodzeń w 2021"

"przewiduje podwyżki... dla pracowników, z wyłączeniem dyrektorów, w wysokości 150 zł brutto od 1 marca, oraz wypłatę dwóch nagród jednorazowych o łącznej wysokości 3 tys. zł brutto. Uzgodniono też... że każdy pracownik otrzyma w tym roku doładowanie karty zakupowej na kwotę 515 zł'

killgore
Przeciętne IQ na tym forum jest najniższe w przypadku dyletanta trolla meryta. Potrafi cytować coś kilkanaście razy bez zrozumienia :)))

A ile wynosi najwyższa średnia krajowa? :)))))

killgore
Dyletancie meryt. Wyjaśnię ci najprościej, jak się da. Wyobraź sobie dwie liczby. Dajmy na to 250 i 300. Najwyższa z tych liczb to 300, najniższa to 250. Średnia to 275.

Nie ma najniższej średniej :)))))))


Ale ty, trollu rządowy, dalej nic z tego nie rozumiesz, pewnie historyczne ceny CO2 prognozujesz :)))))
jelonek1
niełatwo znaleźć obiektywny niepolityczny komentarz do spółki tak upolitycznionej jak PKN Orlen. Tym większe gratulacje dla autora.
pstrzezek
Pożyczone ale wklejam bo pasuje pod praktycznie każdy temat z PiSem
zenonn2021-03-02 17:26

PIS 2015
- wystarczy nie kraść
PIS 2016
- kradniemy bo nam się należy
PIS 2017
- ONI też kradli
PIS 2018
- ONI kradli więcej
PIS 2019
- kradniemy, ale zgodnie z prawem
PIS 2020
- tak, kradniemy.
Pożyczone ale wklejam bo pasuje pod praktycznie każdy temat z PiSem
zenonn2021-03-02 17:26

PIS 2015
- wystarczy nie kraść
PIS 2016
- kradniemy bo nam się należy
PIS 2017
- ONI też kradli
PIS 2018
- ONI kradli więcej
PIS 2019
- kradniemy, ale zgodnie z prawem
PIS 2020
- tak, kradniemy. I CO NAM ZROBICIE?
meryt
"kradniemy, ale zgodnie z prawem"

Co nie jest zabronione w prawie... :)

04.09.2013 13:33 "Skok na pieniądze z OFE. Rząd zabiera nam 150 miliardów złotych"
"Donald Tusk podczas konferencji prasowej powiedział, że pieniądze zgromadzone w OFE i ZUS "nie są własnością Polaków",
"kradniemy, ale zgodnie z prawem"

Co nie jest zabronione w prawie... :)

04.09.2013 13:33 "Skok na pieniądze z OFE. Rząd zabiera nam 150 miliardów złotych"
"Donald Tusk podczas konferencji prasowej powiedział, że pieniądze zgromadzone w OFE i ZUS "nie są własnością Polaków", ponieważ polski system emerytalny jest systemem partycypacyjnym."

"Rząd oficjalnie ogłosił nową propozycję: zamierza przekazać 100% aktywów OFE na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). Premier Morawiecki nazywa to „prywatyzacją” składek emerytalnych, które w warstwie deklaratywnej miały być „naszymi” pieniędzmi, ale Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny zgodnie (i w zasadzie poprawnie) uznały, że są to pieniądze publiczne. Dzięki tym wyrokom rząd Donalda Tuska w 2014 roku znacjonalizował 51,5% aktywów OFE, co przekładało się na utratę przez uczestnika OFE średnio niemal 10 tys. zł."

"W momencie przekazania do IKE będzie zastosowana opłata przekształceniowa, by była zachowana sprawiedliwość. Jeżeli są wypłacane środki przez ZUS - dzisiejsze emerytury - one są obciążone 18-proc. podatkiem, a dla niektórych 32 proc. (...) Bez opłaty przekształceniowej środki z IKE byłyby uprzywilejowane" "

"Opłata przekształceniowa ma wynieść 15 proc. oszczędności zgromadzonych na indywidualnym koncie w OFE."
przedsiebiorca30
Podsumowując, można się cieszyć, ze firma funkcjonuje i dość dobrze zarabiała w trakcie dobrej koniunktury. To, że osiągnęła to przez przejmowanie innych podmiotów i po zaniżonych wycenach giełdowych, to pokazuje "sukces" tego zarządzania. W tej chwili Orlen jest monopolistą, z funkcją służenia partii Podsumowując, można się cieszyć, ze firma funkcjonuje i dość dobrze zarabiała w trakcie dobrej koniunktury. To, że osiągnęła to przez przejmowanie innych podmiotów i po zaniżonych wycenach giełdowych, to pokazuje "sukces" tego zarządzania. W tej chwili Orlen jest monopolistą, z funkcją służenia partii i stąd jego niska wycena giełdowa, co akurat jest porażką przy tych wszystkich przejęciach. Cel jednak jest polityczny, a ekonomiczny przy okazji, o ile nie koliduje z politycznym, zgodnie z zasadami prezesa :)
pstrzezek
Za poprawność twojej wypowiedzi niech przemówi ilość minusów przekazanych w darze od centrali KC
meryt
przedsiebiorca30 "W tej chwili Orlen jest monopolistą"

ok 23% ze stacji...
"Pod koniec 2019 r. w Polsce działało 7889 stacji benzynowych"

I/IIkw. 2020:
- PKN 1796 stacji
- BP 576 stacji
- Lotos 505 stacji
- Shell 415 stacji
- Circle K 360 stacji
- Circle Express 88 stacji
-
przedsiebiorca30 "W tej chwili Orlen jest monopolistą"

ok 23% ze stacji...
"Pod koniec 2019 r. w Polsce działało 7889 stacji benzynowych"

I/IIkw. 2020:
- PKN 1796 stacji
- BP 576 stacji
- Lotos 505 stacji
- Shell 415 stacji
- Circle K 360 stacji
- Circle Express 88 stacji
- Amic Energy 116 stacji
- Total - ma 37 stacji
- AS 24 - 32 stacje
- IDS - 14 stacji.
- Pieprzyk - 90 stacji
- Slovnaft Partner - 82 stacji
- Huzar - 72 stacji
- Avia - 51 stacji.
- Intermarche - 68 stacji
- Carrefour - 43 stacji
- Tesco - 29 stacji
- Auchan - 25 stacji
- E.leclerc - 20 stacji
- Makro - 5 stacji

Powiązane: Taśmy Daniela Obajtka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki