O fali korekcyjnej, planetach i życiu osobistym z blogerami roku

Astrologia sprzężona z analizami rynku według teorii fal Elliotta? Ciekawe połączenie, które w Polsce stanowi jeszcze spore novum. Za oceanem astrologia finansowa stosowana była od dawna, jednak w większości analitycy nie przyznają się do korzystania z jej pomocy. Na szczęście autorzy bloga „Fusy czyli surfing na falach Elliota”, który wygrał konkurs "Blog Roku 2007" w kategorii blogi profesjonalne, nie mają podobnych zahamowań.

Wspólna praca nad blogiem miała swój początek na partyjkach pokera, na których Syriusz snuł teorie dotyczące przyszłości. Pod koniec lutego sceptyczny Lem zadzwonił do niego z pytaniem czy na niebie będzie dziać się coś ciekawego pod koniec lutego 2007 roku. Odpowiedź nie była pokrzepiająca, ponieważ wtedy wyraźna była „opozycja Saturn – Neptun, czyli realia kontra złudzenia, bardzo poważna i niemiła sprawa”. Parę miesięcy później przy pytaniu o sprawy osobiste okazało się, że nadszedł odpowiedni czas na partnerstwo oraz spółki. Tak właśnie rozpoczęło się wspólne prowadzenie bloga.

Pomysł na zastosowanie astrologii przy inwestowaniu na giełdzie wynikał z prostej analizy ekonomicznej. „Każdy chce mieć informacje z pierwszej ręki. Dla mnie wpływ natury, w tym także Kosmosu na nasze życie jest bezdyskusyjny. Liczby Fibonacciego to nic innego jak matematyczne odwzorowanie natury i nikt z tymi zależnościami nie dyskutuje”- twierdzi Syriusz, jeden z współautorów bloga „Fusy czyli surfing na falach Elliota”. Jego zdaniem to obawa przed śmiesznością oraz ignorancja nie pozwala na przeprowadzenie poważnych badań nad astrologią finansową. Z drugiej strony jednak korporacje i potężne instytucje zwracają się dość często po pomoc do Bill’a Meridiana, który jest mentorem wszystkich graczy giełdowych, korzystających z pomocy ciał niebieskich.

Z kolei teorię Elliotta wybrano z kilku powodów. „Pierwszy z nich to moja psychika. Bardzo często zdarzało mi się za wcześnie zamykać zyskowną pozycję, i choć jedno z powiedzonek traderskich brzmi „You’ll never get broken taking profits”, to irytowało mnie to bardzo. Teoria Fal Elliota dała mi możliwość „zobaczenia” tego czego jeszcze nie było widać na wykresach, a przez to dodawała pewności przy zawieranych transakcjach” – przyznaje Lem i dodaje. - Drugi powód jest natury powiedzmy filozoficznej. Wiem, że Świat czy nawet Wszechświat są w jakiś sposób uporządkowane. Stan ten opisują zarówno znane prawa fizyki czy szczególna i ogólna teoria względności, jak i te które dopiero poznamy. Wierzyłem, że rynkami finansowymi też kieruje jakiś ukryty mechanizm. TFE pokazała mi ten mechanizm, mechanizm najbardziej naturalny z możliwych, oparty na liczbie Phi, ciągu Fibonacciego i złotej proporcji. To jest właśnie ten ezoteryczny pierwiastek, który tak bardzo denerwuje „profesjonalnych” uczestników rynku. Można wierzyć w to co się widzi lub nie znajdować na to racjonalnych uzasadnień. Ja wierzę w to co widzę. Trzeci powód był prozaiczny. Z przyczyn zawodowych musiałem zmienić horyzont inwestycyjny. Dwa lata temu wydawało mi się, że TFE będzie metodą dobrze sprawdzającą się na dłuższych interwałach czasowych. Teraz wiem, że to nieprawda. TFE to technika uniwersalna. Zakłada faraktalowy charakter ruchów na rynkach, a wiec można przy jej pomocy z powodzeniem grać intraday.” Sama metoda, jak przyznaje blogger, jest techniką trudną, wymagającą dużego skupienia oraz analitycznego myślenia. Nie jest to system malujący świeczki na czerwono bądź zielono, jednak skutecznie opisuje miejsce, w którym w danym momencie znajdujemy się na rynki i co może nastąpić potem. „Aby TFE stała się skuteczną metodą gry potrzebne są jeszcze inne elementy traderskiego abecadła – strategia zajęcia pozycji, jej zamknięcia (target price), określenie wielkości pozycji (money management), wyznaczenie poziomu stopów. TFE to drogowskaz, który jednak niewiele mówi o samej technice gry.” – przyznaje Lem.

Jak na razie autorzy bloga nie prowadzą statystyk, co do poziomu sprawdzalności swoich analiz. Jest to trudne również ze względu na charakter powziętej metody. Teoria Elliota „działa” na zasadzie warunku, więc jeśli zdarzy się A i B, to będzie można spodziewać się C. Z kolei połączenie A i C, z pewnością da D. Ciała niebieskie są pod tym względem bardziej kategoryczne. Jednak bywa, że sytuacja nie jest zbyt klarowna, a układy planet dają sprzeczne sygnały. „Dlatego uczulam Czytelników, by przed korzystaniem z części astrologicznej bloga zapoznali sie z AstroFAQ. Trafność naszych prognoz na bieżąco oceniają inwestorzy, którzy korzystają z Fusów. Proszę poczytać komentarze, my czytamy je z przyjemnością” - zwraca uwagę Syriusz.

W życiu osobistym Lem przyznał się, że nie zwracał większej uwagi na horoskopy (oczywiście mowa o poważniejszych analizach ruchu ciał niebieskich niż cotygodniowe opisy przyszłości drukowane w gazetkach). Choć przyznaje, że w kilku bardziej istotnych decyzjach życiowych konsultował się z Syriuszem. Generalnie jednak woli nie wiedzieć nic o swojej przyszłości. Co zaś się tyczy współautora, to nie analizuje on układów planet w odniesieniu do swojego życia. „Staram się najbardziej efektywnie wykorzystać okres sprzyjający rozwojowi i zabezpieczać się na ciężkie czasy. Wbrew pozorom nie jest to takie proste, większość z nas świadomie ładuje się w sytuacje szkodliwe dla siebie tylko dlatego, że nie może opanować swoich zachcianek, presji otoczenia lub wzorców wyniesionych z domu. Astrologia finansowa to jedynie wąska, komercyjna dziedzina „królewskiej wiedzy”, która niesie o wiele głębsze przesłanie” - twierdzi.

Jeśli chodzi o plany na przyszłość, to już niedługo na blogu powinno pojawić się więcej wiadomości z rynków towarowych. Do tej pory bowiem można było zapoznać się z danymi dotyczącymi ropy i miedzi. Na prośby czytelników autorzy zajmowali się również analizami wybranych instrumentów. Poza tym zdaniem Syriusza prognozy surowców są bardziej trafne od przewidywań ruchów indeksów giełdowych. Jest to konsekwencja naturalnego pochodzenia katalizatorów zmian oraz produktów. „Symbolicznie ropie patronuje Neptun i Pluton, brakuje natomiast jednoznacznych symboli opisujących indeksy, tym bardziej, że zmiany składu indeksu prawdopodobnie skutkują zmianą dominującej planety. Jeśli np. spółki paliwowe w indeksie zostaną wyparte przez spółki technologiczne, to zmniejszy się znaczenie ruchów Neptuna na rzecz Urana. Jednak badania tego typu przekraczają możliwości garstki zapaleńców traktowanych jak swoisty folklor” – wyjaśnia Syriusz.

Autorzy cenią sobie wszystkie komentarze zamieszczane pod ich wpisami. „Wymiana poglądów z czytelnikami to esencja tego serwisu. Specjalnie piszę serwisu, a nie bloga, by podkreślić interaktywny charakter tego co robimy. To nie jest jednostronna wymiana myśli tak charakterystyczna dla blogów. Dyskusje mają służyć pogłębianiu wiedzy jej uczestników, w tym nasze” – napisał Lem. I choć blog jest moderowany, a przez co i odsiewane są treści „nie na temat”, to trwa na nim ożywiona dyskusja z autorami. „Mamy szczęście mieć do czynienia z poważnymi osobami. Zdarzają się oczywiście niegroźni żartownisie urozmaicający koloryt dyskusji ale są to sporadyczne przypadki” – powiedział Lem. „Gdyby zorganizowano konkurs na kulturę blogowych komentarzy, myślę że nasi Czytelnicy mieliby spore szanse na zwycięstwo” – dodał Syriusz.

Czary mary nad mapami nieba czy wnikliwa analiza rynkowa – na to pytanie odpowiedzieli czytelnicy bloga, którzy tak aktywnie brali udział w głosowaniu. „Wyniki przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Za wsparcie jeszcze raz Wszystkim bardzo dziękujemy” – twierdzi Lem jeden z autorów bloga, który został zwycięzcą w kategorii blogi profesjonalne. „Wg mnie zadziałała astrologiczna zasada wymiany energii, czyli „dostajesz, to co dajesz“. Dajemy swoją pracę i zaangażowanie, dostaliśmy zatem pozytywny feedback” – dodaje Syriusz.

Za rozmowę dziękuje Agata Wojciechowska

P.S.
Co zaś się tyczy czwartkowego zaćmienia księżyca, to choć Syriusz posiada teleskop, nie miał możliwości je zaobserwować. „Przeciwników astrologii i tak nic nie przekona, natomiast ludzi z otwartymi umysłami zachęcam do ponownego prześledzenia news'ów z ostatniego tygodnia. Zaćmienia niosą anomalia zarówno zjawisk naturalnych, jak i zachowań ludzkich. Satelita szpiegowski został trafiony w momencie zaćmienia z minutową dokładnością, mieliśmy trzęsienia ziemi na Sumatrze, w Nevadzie, a nawet w Niemczech, w Polsce szalał orkan Zizi, a w Belgradzie palono ambasady. Takich wiadomości jest znacznie więcej, a zaćmienia to zasiane ziarno przyszłych wydarzeń” .

Piotr Malesa vel Lem

37 lat, urodzony w Warszawie. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej, kierunek – Zarządzanie i Marketing.

Rynkiem kapitałowym zainteresowałem się 1993 roku w czasie pamiętnej pierwszej hossy na GPW. Przygoda skończyła się huśtawką nastrojów – dość pokaźne zyski zostały praktycznie wyzerowane przez spadki 1994 roku. Zająłem się studiami a potem karierą w międzynarodowej korporacji (British-American Tobacco). Powrót na rynek nastąpił po 10 latach i trwa do dzisiaj. Przez ponad 3 lata rynek kapitałowy był dla mnie głównym źródłem dochodów. Obecnie swoją pasję łączę z doradztwem w dziedzinie zintegrowanej komunikacji marketingowej prowadzonym na rzecz agencji reklamowej Banah Group oraz amatorską grą w pokera (odmiana Texas Holdem).


Paweł Męciński vel Syriusz

Astrologią zajmuję się od kilkunastu lat. Pod koniec studiów, na jednym ze szkoleń astrologicznych przepowiedziano mi, że będę pracował na „nowo utworzonym stanowisku rządowym”. Puknąłem się w głowę. W wyznaczonym terminie, podczas przypadkowej rozmowy zaproponowano mi pracę w powołanym kilka miesięcy wcześniej Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.

Na GPW działam od 2005 roku i mam nadzieję, że kosztowna lekcja pokory jest już za mną. Dowiedziałem się, że dobra prognoza nie oznacza dobrej gry, a astrologii finansowej nie można stosować bez AT. Ostatni strzał, decydujący o mojej dalszej przygodzie z rynkiem okazał się trafiony i przełomowy. Niestety, futures i poker zastąpiły mi adrenalinę produkowaną podczas podróży i sportów, do których mam nadzieję wrócę. Mój sześcioletni syn Tymon rozpoznaje symbole planet i znaków Zodiaku. Moim marzeniem jest utworzenie ośrodka naukowego, badającego nasze relacje z Kosmosem. Nie jestem wróżbitą.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~aaaaa

rotfl

!