Nowy minister finansów Marek Belka - socjaldemokrata z łódzkiej liberalnej szkoły ekonomii

Nowy minister finansów Marek Belka - socjaldemokrata z łódzkiej liberalnej szkoły ekonomii

Lider jak na razie opozycyjnego SLD, Leszek Miller, poinformował wczoraj, że prof. Marek Belka, obecny doradca ekonomiczny prezydenta, zostanie ministrem finansów oraz wicepremierem w rządzie SLD, jeśli niedzielne wybory parlamentarne wygra to ugrupowanie. Marek Belka, będzie musiał znaleźć sposób na zażegnanie kryzysu finansowego i jak sam twierdzi wie, że będzie musiał uczynić to szybko. "Nie mamy czasu na naukę, musimy przygotować i przedstawić wiarygodny program naprawczy" - to słowa przyszłego ministra wypowiedziane niedawno w wywiadzie udzielonym agencji Reuters.

Wg Marka Beli podjęcie na czas odpowiednich działań w zakresie kontroli nad finansami publicznymi, może doprowadzić deficyt budżetowy w 2002 roku do katastrofalnego wymiaru 11% PKB, czego nie jest w stanie udźwignąć gospodarka żadnego państwa. Konsekwencja w postaci gwałtownej ucieczki kapitału z polskiego rynku spowodowałaby ogromną deprecjację złotego, a w ramach obrony jego kursu i zapobieżeniu wybuchu hiperinflacji, podniesienie stóp procentowych oraz wywołaną przez to zapaść gospodarczą, co w konsekwencji oznaczałoby brak szans przyjęcia Polski do Unii Europejskiej w perspektywie najbliższych 5 lat.

Szansa na to, że SLD wygra wybory jest prawie 100%, według przedwyborczych sondaży, partia cieszy się prawie 50% poparciem. Zapowiada się wyraźne zwycięstwo lewicowej opozycji nad obecnym prawicowym rządem, który ma problemy w przekroczeniu progów wyborczych.

Przyszły minister finansów obiecał, że w ciągu czterech tygodni po uformowaniu rządu przedstawi pełną propozycję dotyczącą kształtu przyszłorocznego budżetu. I to chyba będzie decydująca informacja w tym roku dotycząca polskiej polityki makroekonomicznej, od niej zależy wszystko, łącznie oczywiście z nastrojami na giełdzie i perspektywą zmiany jej trendu spadkowego. Wg Reutersa Marek Belka to 49-letni profesor ekonomii, który jest obecnie doradcą ekonomicznym prezydenta. Pomimo komunistycznego rodowodu (członek ZSMP i PZPR na Uniwersytecie Łódzkim), nie jest entuzjastą centralnego planowania.

Reuters twierdzi, że jego wypowiedzi mogą sugerować, że jest zwolennikiem szkoły Keynesa, wskazujących na pobudzanie popytu krajowego przez proinwestycyjne wydatki rządowe. Jednak to mylna opinia, gdyby nie przeszłość Marek Belka grałby w jednej drużynie z kolegami z Katedry Ekonometrii Uniwersytetu Łódzkiego, Cezarym Józefiakiem, Jarosławem Baucem czy Bogusławem Grabowskim. Przedstawicielami nurtu keynesowskiego na UŁ są prof. Waładysław Welfe (centrum analiz i prognoz LIFEA) oraz Jerzy Kropiwnicki (RCSS). Oczywiście nie muszę przypominać, że ze szkoły łódzkiej pochodzą także takie nazwiska jak Witold Orłowski (niedawno powołany na eksperta budżetowego), Jerzy Pruski (członek RPP), Czesław Domański (prezes Polskiego Towarzystwa Statystycznego).

Marek Belka studiował na amerykańskich uniwersytetach Chicago i Columbia przed objęciem teki ministra finansów w 1997 roku, zaś swoją pracę habilitacyjną obronił z doktryny Miltona Freedmana i zna ją jak mało kto w Polsce. W Łodzi znany jest ze swojego powiedzenia (sam byłem świadkiem) o tym, że czasami występuje konieczność polania się "ekonomicznej krwi". Marek Belka jest postrzegany jako odpowiedzialny i umiarkowany ekonomista, dobrze zaznajomiony z tendencjami panującymi na rynkach i wśród inwestorów zagranicznych. To opinia Juliet Sampson, stratega walutowego w londyńskim Bank of America.

Marek Belka domaga się szerokich prerogatyw, aby być w stanie podejmować trudne decyzje, które według niego są nieodzowne dla ograniczenia przyszłorocznego deficytu budżetowego do 5% PKB. Wg Marka Belki 75% niedoboru budżetowego powyżej akceptowalnego przez rynki poziomu 40 mld zł. deficytu budżetowego powinno być pokryte ograniczeniami w wydatkach, a pozostałe podwyższonymi podatkami. Z tym mogą być duże problemy, bo nie da się pogodzić żadną miarą socjaldemokratycznej retoryki z tak radykalnymi cięciami, wg mnie przy takich cięciach z koalicji wyjdzie Unia Pracy i trzeba będzie rozmawiać o rządzie mniejszościowym bądź o sojuszu z UW jeśli wejdzie do parlamentu. Wg mnie SLD powinno zrobić wszystko, aby UW weszła do parlamentu, bo także PSL nie zgodzi się na taką politykę makroekonomiczną. Marek Belka jest zwolennikiem podatku od lokat bankowych, podatku Tobina (od spekulacji kapitałowych) oraz VAT-u , natomiast sprzeciwia się podatkowi importowemu - odwrotnie niż PSL, który chce podatku importowego oraz obniżki VAT.

Nie chcę być złym prorokiem, ale samo SLD chcąc mieć większość w parlamencie (bez UP) musi uzyskać ok. 60% poparcia. Będzie musiało więc trochę spasować aby móc utworzyć tą koalicję. Marek Belka będzie więc musiał zmienić swoją proporcję 75/25 na 50/50 w zakresie cięć/podatków. A to już nie jest tak pozytywny sygnał dla rynków i inwestorów jak ten obecny.

[Rafał Wójcikowski]
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
MARKA 11,43% 0,39
2019-01-24 11:00:00
WIG -0,24% 60 645,29
2019-01-24 12:14:00
WIG20 -0,25% 2 401,01
2019-01-24 12:29:45
WIG30 -0,17% 2 729,99
2019-01-24 12:29:00
MWIG40 -0,13% 4 086,11
2019-01-24 12:14:45
DAX 0,60% 11 138,24
2019-01-24 12:27:00
NASDAQ 0,08% 7 025,77
2019-01-23 22:02:00
SP500 0,22% 2 638,70
2019-01-23 21:59:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl