Nowe pokolenie szansą dla gospodarki

założyciel SpotData.pl

Nie ma dziś danych, które zmieniłyby istotnie obraz świata wokół nas, pokażę więc dane, które wskazują, jak zmieni się przyszły świat – a przynajmniej świat rynku pracy.

Fakt, że współcześni pracownicy wchodzący na rynek pracy funkcjonują w warunkach bardzo niskiej stopy bezrobocia, będzie miał kolosalny wpływ na ich zachowania, wymagania, style zarządzania nimi. Pracodawcy często narzekają, ale moim zdaniem jest to zmiana pozytywna. 

Na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie zaprezentowaliśmy raport pt. „Pokolenie Z w finansach i na rynku pracy”, przygotowany dla Providenta. Pokazaliśmy w nim, jak pokolenie obecnych 15-24 latków może różnić się od poprzednich pokoleń. Temat zachowań na rynku pracy był jednym z kluczowych zagadnień raportu i inspiracji do jego przygotowania, ponieważ często – przy okazji różnych analiz – dostajemy sygnały od pracodawców, jak dużym wyzwaniem jest dla nich zarządzanie zmianą pokoleniową. Specjaliści od HR obecni na debacie w Sopocie potwierdzili, że nadchodzi pokolenie o nowym obliczu.

Raport zawiera wiele ciekawych wniosków, ale zwrócę uwagę na jedną liczbę. Ponad 60 proc. osób z pokolenia Z oczekuje, że w ciągu pięciu lat będzie zarabiać co najmniej 3-4 tys. zł na rękę. Co najmniej! To oznacza, że większość młodych ludzi oczekuje, że całkiem szybko będzie zarabiać więcej niż wynosi dziś krajowa mediana płac. Analizując wyniki można postawić hipotezę, że Zetki będą miały w przyszłości znacznie wyższe oczekiwania finansowe niż milenialsi. Sądzę, że jest to wniosek zbliżony do doświadczeń wielu menedżerów.

Co z tego wynika? To jest jeden z przejawów rewolucji płacowej, która dokonuje się w Polsce. Przez pierwsze trzy dekady po transformacji pracownik był tani i mało asertywny. Teraz zaczyna się to zmieniać. Twarde dane pokazują, że udział płac w PKB rośnie po raz pierwszy od niemal 30 lat. A badanie takie jak nasze o pokoleniu Z wskazują, że może zmieniać się też mentalność pracowników. Specjaliści obecni na debacie w Sopocie mówili, że młodzi ludzie nie różnią się od poprzednich pokoleń pod względem potrzeb. Ale żyją w zupełnie innych warunkach i mają inne możliwości artykułowania tych potrzeb.

Zdolność do zaadoptowania nowych wymagań pracowników do możliwości firmy będzie jednym z kluczowych czynników przetrwania i sukcesu dla przedsiębiorstw. Muszą zmienić się style zarządzania, ale przede wszystkim – co moim zdaniem jest najbardziej pozytywną zmianą – musi zwiększyć się zaangażowanie pracodawców w podnoszenie produktywności pracowników. Dla dużych firm to chleb codzienny, ale dla mniejszych może być to rewolucyjna zmiana.

Dla gospodarki jest to szansa na wyższy wzrost wydajności pracy. Niekoniecznie wyższy niż w przeszłości, bo przez pierwsze lata transformacji zbieraliśmy nisko wiszące owoce – szybka restrukturyzacja gospodarki sama w sobie generowała wysoki wzrost wydajności. Ale szybszy niż byśmy osiągnęli, gdybyśmy utrzymali model gospodarki oparty tylko na konkurencji niskimi płacami.

Jakie było bezrobocie, gdy kolejne pokolenia wchodziły na rynek pracy

Kliknij, aby przejść do raportu
Kliknij, aby przejść do raportu (SpotData)

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Ignacy Morawski

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 20 inwestujacy01

Pytacie młodych ludzi (15-24 lata) którzy jeszcze nie za bardzo znają realiów ile chcą zarabiać. Wiadomo, ze wskazują ze dużo. I na tej podstawie wysuwacie bzdurny wniosek ze koniec z tania siła robocza. Jak byłem w wieku szkolnym tez mi się wydawało ze skończę dobre studia i będę dobrze zarabiać. Jednak potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością i fakt, ze na miejsce pracy za 2 tys jest kilku innych chętnych. Marzenia o dobrych zarobkach wtedy się rozmywają. Taki raport to sobie można na ulicy przeprowadzić pytając dzieciaków „jaka pensje oczekujecie za ileś lat”. Może jeszcze zapytajcie ludzi czy nie marzą o Ferarri i wysnucie wniosek, ze wszyscy maja potrzebę bycia milionerem.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 zamknackw

Czasy były inne. Teraz czeka nas scenariusz hiszpański tzn. młodzi bedą siedzieć z rodzicami do 30 tki. Nikt za 2 000 zł nie pójdzie robić do kogoś, te czasy już minęły obudzcie się, albo zwijajcie biznes.

! Odpowiedz
1 17 specjalnie_zarejstrowany1

Wg mnie zmienia sie na lepsze. Pamietam jak kiedys standardem byly praktyki za darmo. Mlodzi sie na to godzili i rozni pracodawcy to wykorzystywali. A ze to wpiszesz sobie do CV a ze to wielka i wspaniala i firma a ze sie czegos nauczysz. To psulo rynek okropnie. Przez to ze byla grupa ludzi gotowa robic cos za darmo sprawialo ze wynagrodzenia byly beznadziejne. Nie mowiac juz o tym ze praca za darmo to normalnie jest fraj...wo. Chyba ze jest to jakis wolontariat gdzie faktycznie pomagasz potrzebujacym albo zwierzetom. Cieszy mnie wlasnie to ze mlode pokolenie ma oczekiwania. Taktyka lazenia z podkulonym ogonem i uwazania sie za gorszego to juz cale szczescie przeszlosc.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 3 takitamzdaleka

Oj... takie przedstawienie sprawy nie wytrzymuje najprostszej krytyki...
Gdzie teraz są te osoby, które kiedyś pracowały jako stażyści, praktykanci, lub bezpłatnie aby zobaczyć jak wygląda prawdziwa praca, jak ludzie się zachowują, co wymagają itd.?
A gdzie są ci, co tylko oczekują, wymagają i mają postawę roszczeniową?

Owszem, dawne czasy były inne, inna była ilość miejsc pracy, inna była ilość pracowników, ale też inne były motywy i wzory zachowań...

Dla przykładu - ile teraz mamy dobrych szewców?
A kiedyś aby być dobrym szewcem, to szło się na praktyki do mistrza, opłacało je, i wcale nikt nie myślał, że nauka może być za darmo lub że jeszcze za nią dostanie się pieniądze. Czeladnik się uczył, pomagał, pracował, czasami nawet płacił za naukę, aby potem zostać mistrzem i działać na swój dobrobyt, na swoją wolność i dobro rodziny.

A dziś? Każdy wyciąga chętnie rękę po socjalne pieniądze, szuka pracy z mottem: "aby zarobić ale się nie narobić", jak coś ciężkiego, to już nie dla niego, bo go strzyka w plecach, bo nie może, bo to nie jest cool, bo tak nie pracują sławni ludzie, itd.

Trzeba zrozumieć, że pracodawca też człowiek, szuka kogoś, kto umie realizować zlecone zadania, kto myśli, wymyśla, przewiduje, dba (o siebie, o innych, o dobro firmy). A czego można się spodziewać po osobie początkującej? Czasami trafi się ktoś właściwy, a czasami - nie...
Dlatego każdy preferuje zatrudnić na próbę, za mniejsze pieniądze, lub sprawdzić zanim się zdecyduje, nieprawdaż?...
Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 14 bobyxyz1 odpowiada takitamzdaleka

Ja tam zmienialem takich Januszy pracodawcow jak ty czasem co kilka miesiecy i super na tym wyszedlem, Janusze znacznie gorzej bo juz dzialalnosc pozamykali. Pozdrawiam z kierowniczego stanowiska.

! Odpowiedz
3 11 devu

Obyście byli najbogatsi w europie Polacy - tego wam życzę.

! Odpowiedz
5 41 takitamzdaleka

Na początek należy zapytać - jakie wzorce mają obecnie młodzi ludzie?

Nietrudno zauważyć, że dookoła promowany jest "sukces", bycie sławnym, zarabianie dużych pieniędzy, luksus, przepych, zdrada, nie wspominając o sodomii i różnych subkulturach.

A czy gdzieś widać wzór obywatela świadomego swoich praw i obowiązków, osoby zainteresowanej swoją społecznością? Gdzie wzór wykształcenia? Gdzie wzór dobrego inżyniera, specjalisty, dobrego rzemieślnika? Gdzie promowana jest uczciwość i współpraca?

Osoby wychowane na idei "Róbta co chceta", na serialach z przemocą, intrygami lub lubieżnymi i dwuznacznymi scenami, wychowane na zawiści do sąsiada wcale nie będą brane pod rozwagę jako pierwsze w rekrutacji. Ale na pewno pierwsze będą stały, aby powiedzieć: "ja chcę", "to mi się należy", "ja to muszę mieć".
To nie żadne pokolenie Z, tylko gromada osób oczekujących, że wszystko zostanie załatwione za nich, bo wszystko im się należy bez konieczności poświęcenia swojego czasu, sił, zaangażowania.
Oczywiście - nie dotyczy to wszystkich, bo jest też grupa osób, które nabierają wychowania, ogłady, wiedzę.

Nie mniej - widzę, że młodzież też chciałaby coś osiągnąć. Nie można przecież odbierać im tego, że chcą, że marzą, że łatwiej żyje się lekko i bezstresowo.
Ale niestety - z otaczającymi nas wzorami działań i postaw, wiele młodych osób doznaje szoku, stresu, zwątpienia w to, co wiedzą, umieją i czynią.

Na koniec - co z tym począć? Jak sobie z tym poradzić?
Oni, młodzi, - chcą. My, starsi - oczekujemy, że będzie lepiej. Warto podjąć się wychowania otoczenia, wskazywanie pozytywnych postaw, nakierowanie na praktyczne zainteresowania tych, z którymi przyjdzie nam rozmawiać. Czy to w życiu codziennym, czy nawet w ramach rekrutacji.
Może rekruterzy powinni zadać zadanie domowe dla tych "żenujących" kandydatów, aby zastanowili się nad zmianą postawy, nad przemyśleniem dalszych działań.

Na naukę i wychowanie nigdy nie za późno...
Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 3 devroo

A tak praktycznie, to o co ci chodzi? Bo tak zawile tłumaczysz, że trudno cokolwiek wywnioskować z tych twoich abstrakcyjnych pojęć "chęci", "powinnosci", "postawy", tego co "warto" czy "nie warto". Jest to do tego stopnia groteskowe, że przypomina wygłaszanie przez pijanego feldkurata Katza kazania o niezmierzonej łasce boskiej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 infinum

Kiedyś inżynier był dobry, to fakt, ale ten sam inżynier nie czuł potrzeby zbierania kupy po swoim psie, a pieszego na drodze traktował jak wroga.

Obecnie inżynierzy nie są może aż tak dobrzy, ale jednak mają więcej odpowiedzialności za swoje otoczenie.

Wolę czyste trawniki i bezpieczne drogi przy trochę mniej kompetentych pracownikach, niż mieć w firmie profejsonalistów chamów. Kompetencje z czasem można poprawić, a kulturę osobistą zdobywa się głównie za młodu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
24 21 grzegorzkubik

Trzeba najpierw zagłosować na Konfederację by zlikwidowali PIT i ZUS. Bez tego nie opłaca się otwierać działalności gospodarczej.

! Odpowiedz
0 9 takitamzdaleka

No... z tym likwidowaniem to należy się wstrzymać na chwilę i pomyśleć o wszystkich za i przeciw.
Konfederacja może wprowadzić temat do debaty publicznej i proponować jakieś rozwiązania, ale to i tak nie oznacza, że będzie lepiej.

Poza tym - wypadałoby zrobić rachunek przychodów i rozchodów państwa. Pomyśleć co w zamian za zniesienie podatków stracą obywatele, jak to wpłynie na sytuację gospodarczą, itd.
Przecież nie wszyscy są przedsiębiorcami, nie wszyscy są pracownikami.
A do tego - jakie są nasze strategiczne dziedziny życia i na co koniecznie potrzebne są środki od obywateli?

Łatwo powiedzieć, ale trudniej wykonać.
Też jestem sympatykiem Konfederacji, ale to nie oznacza, że należy być głupim w swoim gadaniu. Po to mamy Konfederację, aby skupiać ludzi mądrych, wykształconych, odważnych w opisywaniu rzeczywistości, ale jednocześnie stroniących od takich pustych haseł.
Warto przyglądać się propozycjom różnych stron politycznych, dyskutować, a na koniec - mądrze decydować o wyniku.
Zainteresowania tematami Polski życzę wszystkim czytelnikom Bankiera, także młodym z pokolenia tzw. Z.

Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
18 20 rekin1986

To co się wyprawia z obecną młodzieżą to jest totalna porażka zero dyscypliny i rygoru

Prowadzić z takimi rozmowy rekrutacyjne to utrapienie boskie

Zero pojęcia o pracy a oczekiwania płacowe 4 tys na wejściu nie jest filozofią dać 4 klocki wypłaty pod warunkiem , że i dla firmy coś z tego zostanie zabierz takiemu telefon przed wejściem na rozmowę rekrutacyjną to umarł w butach zapomina języka w buzi

Nie lepiej jest na zajęciach i warsztatach nauczyciel mówi do takiego ten wgapiony w telefon i zero reakcji dopiero jak go kolega szturchnie i powie by podniósł głowę do góry to zdziwiony , że ktoś coś od niego chce

Czego się spodziewać po ludziach którzy w wieku 4 lat już z komórką i kompem byli za pan brat

Ja po raz pierwszy usiadłem do kompa mając 12 lat w świetlicy szpitalnej a w domu ani w szkole to kompa na oczy nie widziałem pierwszą komórkę miałem jak miałem 16 lat na którą zarobiłem zbierając truskawki więc o czym mowa

To też jest wina rodziców dać dziecku telefon na odczepne i mieć dziecko z głowy a potem wychodzą matołki co bez elektroniki dwie lewe ręce

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 11 ploosz

Zawsze mozna zatrudnic człowieka 45+. Nie? "Dziadków" nie przyjmujemy? To walczcie z Z-tkami.

! Odpowiedz
0 7 onurb odpowiada ploosz

45+ czy 50+ to żaden "Dziadek" to już dawno się zmieniło. Janusze biznesu nie chcą takich osób zatrudniać nie ze względu na wiek, tylko ze względu na mądrość życiową, doświadczenie zawodowe i przeświadczenie, że będą im musieli więcej zapłacić niż młodszym. Janusz biznesu nie kuma, że młodszy zanim się nauczy i nabierze doświadczenia to raz kosztuje, dwa jak się nauczy to może szybciutko uciec gdzieś indziej, gdzie lepiej płacą. Starszy pracownik nie wymaga takiego wkładu i jest stabilniejszy, ale tego Janusz biznesu (często dyrektorek lub kierownik w korporacji) nie rozumie. Do tego dochodzi jeszcze obawa, że może mnie wygryzie ze stanowiska i dodatkowo brak kompetencji jak zarządzać trochę starszym pracownikiem od siebie. Janusz biznesu nie myśli, że mógłby się od takiego pracownika na przykład czegoś nauczyć. Na Zachodzie już dawno to wiedzą ale, tu jest tylko Polska. To tyle.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 26 igła

Dlatego całe pokolenie Z powinno prowadzić przedsiębiorstwa i zatrudniać jako pracowników starsze pokolenia (np. X), płacąc im min. 10000 zł na rękę.
Dość wyzysku !!!

! Odpowiedz
14 5 palestrina

pewnie, załóż firmę i płać nawet po 20tys. powodzenie. no chyba że jest to żart

! Odpowiedz
4 3 jes

Już niedługo 10000 to nie będzie nawet minimalna płaca. PiS bierze przykład z Wenezueli.

! Odpowiedz
3 19 herflk

I dobrze, ja wychodzę po za zakres wiekowy tego pokolenia o około 3 lata. Czuję jak oczekiwania moich rówieśników zupełnie się różnią od starszych kolegów z pracy, którzy dziwią się kiedy słyszą że ktoś nie chce pracować za 2500 brutto czy nawet na rękę. Moim zdaniem każda kwota na rękę poniżej 1000 euro to słaba pensja dla mojego i pokolenia Z.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 44 zamknackw

Martwią mnie tego typu treści. Oznacza to tyle, że przez 30 lat było przyzwolenie na drenowanie pracownika jak się da. A teraz wielkie rozkminy think-tanków jak sobie poradzić z nowym pokoleniem, kttóre będzie żądało 4 000 na start. Polscy pracodawcy to straszne dziady, aż żal patrzeć, wielka podnieta, jak tu wydrenować kolejne pokolenie i sprać im mózgi, że "więcej się nie da bo kryzys, albo że na twoje miejsce 100 chętnych".

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 14 zenonn

Nie mart sie. Bedą pensje $10000. Jak masełko i chleb będzie po $100

! Odpowiedz
5 6 hfjdj odpowiada zamknackw

Poczekac wystarczu jak glod do dupki zajrzy.

! Odpowiedz
0 3 zamknackw odpowiada hfjdj

Wg. ciebie chodzi się do pracy tylko po to aby zaspokoić podstawową potrzebę życiową jaką jest odżywianie? Żal mi takich pracodawców.

! Odpowiedz
0 5 zzibi2

problem jest taki że pracować trzeba, jak jest lepsza oferta to z niej skorzystać należy. Ale nie ma nieskończonych ilości dobrych miejsc pracy - i powstaje potem dylemat: pracować za mniej / nie pracować wcale czy wyjechać za granicę za pieniędzmi..

Jak 1000 EUR słabo? Załóż firmę z taką pensją dla pracowników to się przekonasz czy to jest mało

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 hfjdj odpowiada zamknackw

A wg. ciebie jak mu sie zrec bedzie chcialo to bie pojdzie do roboty jaka bedzie tylko bedzie czekal na taka za 4k?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne