Nielegalni przybysze



Nielegalni przybysze

POLSKA PRZYMYKA OKO NA IMIGRACJĘ ZE WSCHODU

Po upadku Związku Radzieckiego pojawiły się wyraźne dysproporcje między prężnie rozwijającą się Europą Środkową a balansującymi na krawędzi ubóstwa byłymi republikami sowieckimi. Granica oddzielająca te dwa obszary ma stać się wschodnią granicą poszerzonej Unii Europejskiej.

Polska przychylnie patrzy na masową imigrację obywateli Ukrainy i Litwy, szukających u nas pracy na czarno - taką tezę wysunęła Natalie Nougayrede na łamach francuskiego dziennika Le Monde. Przymykając oko na ten proceder, dbamy o swoich sąsiadów, popierając budowanie przez nich demokracji i niezależnych stosunków z Rosją. Według danych Nougayrede, ok. 10 milionów mieszkańców Ukrainy i Białorusi przekracza rocznie polską granicę.

Larissa, ukraińska inżynier urbanista, do której dotarła reporterka Le Monde, przyjechała do Polski dwa lata temu i pracuje nielegalnie opiekując się starszą kobietą. Zarabia 1000 zł, czyli dziesięć razy więcej niż u siebie. Dochody te pozwoliły jej rozpocząć budowę domu na Ukrainie. Przytłaczająca większość wschodnich "gastarbeiterów" nie ma pozwolenia na pracę i ryzykuje wydaleniem z kraju oraz karą pięcioletniego zakazu wjazdu na teren Rzeczpospolitej.

Według dziennikarki Le Monde, "biznes" ten przynosi państwu polskiemu dochody rzędu miliarda dolarów rocznie. Z podobnym problemem mają do czynienia Czechy, Słowacja czy Węgry, jednak nie na taką skalę co Polska. Wynika to przede wszystkim z faktu naszego położenia geograficznego i bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego. Nie bez znaczenia jest też aspekt językowy. Na zachodniej Ukrainie wiele osób mówi po polsku i ogląda polską telewizję - powiedział Le Monde Igor Szczerba, redaktor naczelny dziennika Nasze Słowo, adresowanego do mniejszości ukraińskiej w Polsce. Do jego biura, codziennie przychodzą stosy listów z prośbami o pracę.

Według Mirosława Szaciłło ze Straży Granicznej, połowa przyjezdnych ze Wschodu to potencjalni nielegalni robotnicy. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w ubiegłym roku przez Krajowy Urząd Pracy, w Polsce na czarno pracowało ponad 200 tys. obcokrajowców, z których znaczną większość stanowili Ukraińcy, Białorusi i Rosjanie.

Unia Europejska naciska na rząd polski w sprawie wprowadzenia reżimu wizowego na wschodniej granicy, liczącej 1300 km. Białorusini i Rosjanie już teraz muszą starać się o specjalne zaproszenia lub vouchery na wjazd do Polski. Jednak Ukraińcy i Litwini swobodnie przekraczają granicę. Le Monde zwraca jednak uwagę na szerszy wymiar problemu. Mieszkańcy południowo-wschodnich regionów Polski bardziej związani są gospodarczo z Ukrainą niż z Unią Europejską. Zdaniem autorki artykułu, decydenci polscy minimalizują problem nielegalnej imigracji dla pracy w kontekście naszej akcescji do Unii.

Według Natalie Nougayrede, antywizowa polityka Polski to znak dla regionów związanych z nami historycznie, że będziemy popierać ich nową niepodległość w stosunku do Moskwy. Rosja, która zaopatruje te kraje w surowce energetyczne, może wchłonąć swoich sąsiadów, kiedy tylko zechce - powiedział Le Monde poseł Henryk Wujec. Ukraińcom dostęp do Polski pozwala po prostu żyć. Produkt narodowy brutto jest w tym kraju dwa razy mniejszy niż w Polsce. Na zrównanie poziomów gospodarczych obu państw potrzeba ok. dziesięciu lat.

JAN SZCZYCIŃSKI

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 2,0% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,8% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil