Nie przyjdziesz na wizytę do lekarza, zapłacisz karę?

Będą opłaty od pacjentów, którzy nie odwołują umówionych wcześniej wizyt? Rząd poważnie rozważa taką możliwość. Niestawianie się u lekarza specjalisty to poważny problem - informuje w czwartek "Fakt".

(fot. S_L / Shutterstock)

Jak podaje gazeta, powołując się na najnowsze dane Narodowego Funduszu Zdrowia, w ub.r. z powodu niestawiania się u specjalisty lekarze nie udzielili 17 milionów porad, czyli "pół Polski niepotrzebnie czekało w kolejce do lekarza".

"Największy problem dotyczy ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czyli świadczeń realizowanych przez lekarzy specjalistów, do których obecnie kolejki są najdłuższe. Ale zdarza się także, że pacjenci nie stawiają się na umówioną operację" - mówi "Faktowi" Renata Jażdż-Zaleska, prezes Specjalistycznego Centrum Medycznego im. św. Jana Pawła II w Polanicy-Zdroju. I - jak podkreśla - "Polska wzorem innych krajów powinna wprowadzić przepisy dyscyplinujące pacjentów, np. kary finansowe".

Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński przyznaje, że placówki medyczne zgłaszają resortowi problem niestawiania się na wizyty u specjalisty. "Jednym z rozwiązań, jakie postulują, jest wprowadzenie pewnej formy odpłatności za niestawienie się u specjalisty" - mówi. "Rozważamy różne możliwości rozwiązania tego problemu, tak by na tym rozwiązaniu skorzystało jak najwięcej pacjentów" - dodaje.(PAP)

dap/ mark/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 7 secundus

Może pacjenci nie dożywają i dla tego nie przychodzą do specjalisty?

! Odpowiedz
5 11 ania_199

a będzie odszkodowanie dla pacjenta za to że lekarz wyszedł sobie z pracy zanim przyjął umówionego na konkretną godzinę pacjenta? albo za pobieżną wizytę podczas której już się gdzieś spieszył albo odbierał telefony od "ważnych" pacjentów, a może lekarze zaczną zwracać pacjentom za leki które zapisali a nie pomogły...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 6 po_co

Nie masz zielonego pojęcia gdzie leży problem.
Przedstawiając to na palcach:
Lekarz ma umówionych 10 pacjentów - czas pracy 2,5-3,5 h
Na wizytę nie przychodzi 5 pacjentów ale lekarz ma obowiązek na nich czekać.
Stan 5 pacjentów się pogarsza i trafiają na SOR, tam dowiadują się że mają się leczyć bo SOR jest miejscem gdzie ludzi się łata mówiąc kolokwialnie i jeżeli jest to wymagane kieruje na leczenie.
Następnego dnia zamiast 10 pacjentów lekarz ma już dodatkowych 5, nadal pracując 2,5-3,5 godziny. Dodatkowi pacjenci mają już adnotacje pilne.

Znowu połowa z nich rezygnuje, załóżmy mniejsza czyli 7.

Ostatecznie wychodzi na to, że lekarz powinien przyjmować po 3 pacjentów co 5 minut i to jest przykład wprost wzięty ze szpitala nefrologicznego w Katowicach, gdzie kolejka pacjentów wynosiła 35 osób, a lekarz przyjmował w godzinach od 10 do 12. Niestety przez operację pojawił się dopiero o 10:30, a już o 11:45 musiał ponownie biec na operację.
Wychodzi na to, że na 35 pacjentów miał całą godzinę i 15 minut - 2 minuty na pacjenta.

Dla Twojej świadomości, zapisanych na ten dzień, na tą wizytę w tych godzinach było 12 osób według grafika. Cała reszta to osoby które olały sobie wcześniejsze leczenie i doprowadziły się do stanu który wymagał interwencji.

Teraz już rozumiesz co to znaczy nie pojawić się na wizycie, zabrać komuś miejsce i uszczuplić budżet o koszt wizyty ?

Zamówienie zabiegu usunięcia migdałków u dziecka to koszt od 1,5 do 3,5 tys. zł jeżeli taki pacjent się nie pojawia to ta kasa trafia w błoto, a anestezjolog który musi przy takim zabiegu być zamiast np. pomagać przy operacji, siedzi na krześle i marnuje swój cenny czas (czego nie robi bo na szczęście dla nas Ci ludzie po prostu pakują się w samochód i ryzykując własnym dyplomem jadą do placówki gdzie ich potrzebują - ryzykują bo gdyby pacjent jednak dotarł to bez anestezjologa zabieg nie będzie mieć miejsca, a jak myślisz kogo obwiną ?).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 8 1a2b

Już niedługo Sztuczna Inteligencja rozwiąże problem dostępu do lekarza. Idą zmiany.Będzie płacz i zdziwienie jak się okaże, że ci "bogowie" są do zastąpienia przez inteligentne bazy danych.

! Odpowiedz
3 17 jaromin

Najbardziej mi się podoba ustalenie, że zapaść służby zdrowia to wina... pacjentów. Tak trzymać. Od dawna wiadomo, że to pacjenci są wszystkiemu winni. Gdyby nie pacjenci to i Przychodnie i Szpitale dały by sobie radę. A tak to ponoszą niezasłużenie koszty. ZLIKWIDOWAĆ PACJENTÓW. Albo karać finansowo, że chcą jeszcze korzystać z NFZ. A prywatnie nie łaska? Oczywiście po opłaceniu składek na NFZ.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 12 po_co

Nawet nie masz pojęcia ile pieniędzy jest traconych przez nieodwołane wizyty. Wiele osób umawia się na zabiegi chirurgiczne na których się nie stawiają.
Anestezjologów w Polsce jest jak na lekarstwo, wynajęcie sali, sprzętu i personelu również nie jest darmowe - w tym czasie inny pacjent mógłby otrzymać właściwą pomoc.

Wiele osób starszych obawia się zabiegów, z jednej strony ich potrzebują (patrz jaskra) z drugiej przeraża ich fakt wykonywania zabiegu na oku lub pod narkozą. Z tego powodu nie stawiają się w określone dni, a co gorsze nie odwołują wizyt.

Nie chodzi o to, że pacjent nie może przyjść tylko o fakt, że nie odwołuje wizyty, a to realna strata. Może Ci się to nie podobać ale to jest fakt.
Wiele zabiegów na oddziałach dziecięcych wykonywanych jest w określonych godzinach, na oddziałach laryngologicznych umawia się pacjentów na konkretny dzień i wykonuje zabieg 5-10 dzieciom, nie jednocześnie, jeden po drugim.
Dwóch moich synów miało usuwane migdałki i korygowane przegrody nosowe, w obu tych przypadkach były wolne łóżka - bo pacjenci nie odwołali zabiegu.

Ostatecznie 8 dzieci mogło zostać poddanych zabiegom (w tych dwóch terminach) czyli tyle ile wynosi połowa pojemności tego oddziału. W praktyce 4 postępujące po sobie dni to cały jeden dodatkowy dzień pracy jednostki - zmarnowany, bo wystarczy że pacjenci wykonają jeden telefon. Liczba dzieci potrzebujących pomocy jest ogromna i każdy rodzic z radością dowie, się że w kolejce pojawiła się wyrwa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 5 ania_199 odpowiada po_co

no nie wiem jak ja jeszcze chodziłam do lekarzy (już mi się zdrowie do tego skończyło) to zawsze albo czekało po kilku zapisanych na jedną godzinę albo lekarz już wyszedł mimo że było daleko do końca jego dyżuru, bo "już nie było kolejki"...

! Odpowiedz
6 2 po_co odpowiada ania_199

Temat nie dotyczy samopoczucia pacjenta tylko sposobu na łatanie budżetu. Zgadzam się, że takie zachowanie jest frustrujące i wynika z kiepskiego zarządzania - niekoniecznie z winy samego lekarza.
Natomiast jeżeli pacjent nie zostanie przyjęty to koszty są po stronie pacjenta ale popatrz na to szerzej, jeżeli specjalista ma płacone za pacjentów którzy się nie pojawiają to teraz widzisz gdzie generuje się kolejka czy nadal patrzysz na temat wyłącznie z własnej, wąskiej perspektywy ?

Wielu pacjentów nie pojawia się na wizycie, po czym ląduje na sorze, a Ty się wściekasz bo z tego soru kierowani są na wizytę do specjalisty bo 3/4 pacjentów nie wymaga pilnej pomocy tylko faktycznie leczenia.
Stąd Twój problem z lekarzem który nie jest w stanie przyjąć wszystkich pacjentów, zresztą sama się zastanów czy w 15 minut można kogoś rzetelnie zdiagnozować.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ania_199 odpowiada po_co

jakbym się z choinki urwała to może twoje argumenty zasłużyłby na łapkę w górę, a może jesteś lekarzem, który komentarze pod tym artykułem wypisuje z państwowego sprzętu w trakcie pełnienia dyżuru? taki też się przewinął był zapisany jako mój rodzinny, jedyne co robił podczas wizyty to patrzył w ekran jakby tam co najmniej gołe kozy miał, Piotr Compała czy cośtam z długiej linii compałów lekarzy, państwowa kasa leci, całe to nepotyczne bagno zwane państwową służbą zdrowia na bruk wywalić, wobec górników nikt nie ma sentymentów a w służbie zdrowia czy się stoi czy się leży... niech to przestanie istnieć, po 10 latach niekorzystania ze służby zdrowia, jak przestanie wyciekać z pensji w tę nienażartą dziurę, to człowiekowi przynajmniej na jeden ząb starczy z prywatnego cennika, ale przynajmniej się czegoś doprosi, bo w ramach publicznej to nawet telefonu nie odbierają, i jak ludzie będą odwoływać wizyty - będą przychodzić żeby powiedzieć że nie mogą przyjść, a może ' drogi pracodawco, w związku z tym, że nagle odwołałeś mnie z dnia wolnego, pójdź do przychodni żeby odwołać moją wizytę'

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 13 dede_lu

Cechy tego bolszewickiego rządu to zakazy ,nakazy,podatki,kary

! Odpowiedz
2 14 glos_rozsadku

W dzisiejszych czasach lekarz to urzędnik do wypisywania recept dla pacjentów, którzy mimo nie mogą sobie sami kupić leku tylko muszą mieć pieczątkę urzędnika albo towarzysz rozmowy dla samotnych starowinek.

! Odpowiedz
6 21 markso

Wydaje mi się że najlepszy jest po prostu model czeski : symboliczne opłaty za każdą wizytę. Na dzisiejsze warunki to powiedzmy 20zl do rodzinnego a 40 do specjalisty. Każdego na to stać, ale skończy się robienie ze służby zdrowia rozrywki. Wystarczy pojechać do USA, czy UK żeby zobaczyć że nawet w bogatych społeczeństwach opieka medyczna to nie jest prosta sprawa i dostępna tanio, od ręki

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 3 grzegorzkubik

Ja bym nie wierzył Faktowi.

! Odpowiedz
3 13 1a2b

A kto będzie płacił rodzinom pacjentów którzy nie doczekali wizyty u specjalisty? Albo takim pacjentom którzy ponieśli uszczerbek na zdrowiu ze względu na bardzo długi termin wizyty?

! Odpowiedz
1 2 rex_1

Nikt, dzięki temu zmniejszą się kolejki do lekarzy, więc takich przypadków, że ktoś nie zdąży będzie po prostu mniej :)

! Odpowiedz
2 23 afellow

Jest też inne rozwiązanie, które ułatwiłoby egzekwowanie zapłaty. Niewielką kwotę przy rejestracji płacą WSZYSCY. Kwota jest zwracana po odbytej wizycie. Jak nie to przepada.

! Odpowiedz
2 3 rex_1

Ja był bym za tym, żeby to nie była jakaś niewielka kwota. Tylko wyższa (nie wiem, np. 100zł). po to, żeby nie było nikomu żal tych pieniędzy. Bo jak będzie 10zł to 8/10 machnie na te 10zł ręką. A 100zł to już będzie trochę żal. Oczywiście zwrotne w momencie stawienia się na wizycie lub wcześniejsze odwołanie wizyty.

! Odpowiedz
4 8 andre92

u większości lekarzy jest zła organizacja pracy : każdy lekarz powinien mieć min 1 asystenta - lekarz tylko wysłuchuje pacjenta, bada go i wystawia diagnozę i metodę leczenia która ustnie podje asystentowi - i pacjent wychodzi a wypisywaniem recepty i dalszych tłumaczeń i spraw papierkowych jest asystent/nci - w ten sposób załatwi 2 do 5 razy więcej pacjentów

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 3 1a2b

no i co jeszcze... może immunitet?

! Odpowiedz
0 1 cwany_lis

i niech się zapracuje na śmierć ! masakra co piszesz

! Odpowiedz
8 1 dziki_losos

Dlaczego do lekarza w NFZ czeka się w kolejce? Wbrew pozorom, to jest najbardziej efektywna opcja. Już tłumaczę - uwaga, rozważania są czysto algebraiczne:
Proszę sobie wyobrazić, że umawiamy się na konkretną godzinę, i zawsze mamy 15 minut czasu u lekarza. Wtedy może się okazać, że nie rozwiążemy naszej sprawy, i będziemy musieli rezerwować kolejne 15 minut, innego dnia. Jeśli sprawa łącznie zajmie 20 minut (15 + 5), to marnujemy w ten sposób 10 minut, bo kolejna osoba nie może przyjść w tym czasie, skoro przyjdzie dopiero o swojej godzinie. Dodatkowo, dla nas sprawa rozciąga się na 2 dni.
Weźmy teraz drugi system - taki z kolejkami. Wtedy czeka ileś osób, i każda z tych osób dostanie dokładnie tyle czasu, ile potrzeba, i nie będzie "luk", kiedy czas lekarza pozostaje niewykorzystany. To daje:
* Lepsze wykorzystanie czasu lekarza
* Brak luki w przypadku niepojawienia się pacjenta
* Krótszy czas załatwienia sprawy (w dniach) przy założeniu, że się dostaniemy

Taki system optymalizuje przepływność (liczbę pacjentów na godzinę), ale kosztem tego, że "ogon" kolejki zawsze nie dostanie się do lekarza i będzie musiał przyjść następnego dnia. To jednak minimalizuje koszty i maksymalizuje efektywność po stronie NFZ. Jest jednak jedno wymaganie:
* Dziennie trzeba obsłużyć więcej pacjentów, niż dochodzi do kolejki

Inaczej kolejka będzie się zaczynać w poczekalni, a kończyć gdzieś na Marszałkowskiej...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 11 kokis

A pacjent, zamiast przyjść na konkretną godzinę, cały dzień stoi w kolejce...

! Odpowiedz
4 4 dziki_losos odpowiada kokis

No przecież jak jest chory, to poczeka. Co innego ma robić? Pracować?

! Odpowiedz
0 0 kokis odpowiada dziki_losos

Jak ktoś jest zapisany np. do okulisty, to czemu ma tracić cały dzień na stanie w kolejce? Spokojnie może iść tego dnia do pracy.

A jak ma grypę, to też chyba lepiej, żeby leżał w łóżku, niż wymieniał wirusy z innymi chorymi na korytarzu.

! Odpowiedz
14 25 alex12

Ile osób z tych 17 milionów zmarło nie doczekawszy się wizyty u lekarza? Czy w takim przypadku spadkobiercy będą płacili tą karę?

A tak poważnie, gdyby na wizytę trzeba było czekać dwa tygodnie a nie dwa kata to zapewne ilość takich niestawień byłaby zdecydowanie mniejsza i być może nie trzeba byłoby myśleć o karach.

! Odpowiedz
0 11 -bertro-

Troszkę przesadzasz ,napewno zdążą się przypadki śmierci ale to jest 17 milionów wizyt.
Prędzej wnoszę ze te odległe terminy i ludzie porostu zapominają albo idą prywatnie .

! Odpowiedz
6 66 potiomkin

Może być. Pod warunkiem, że jeśli jestem umówiony na godzinę X, to zostanę przyjęty o tej godzinie. Jeśli nie, to niech przychodnia płaci karę. Tak samo lekarze wiecznie spóźniający się lekarze.

! Odpowiedz
4 35 smagi

Jak najbardziej to też powinno działać w dwie strony i wtedy ok

! Odpowiedz
1 11 lin35

Taaa... A potem się okazuje, że Twój przypadek jest poważniejszy i niestety w 15 minut się lekarz nie wyrobi, ale cóż - wykopie Cię za drzwi, żeby następny mógł wejść o godzinie Y... Albo będziesz marudził, że lekarz nie wypytuje dokładnie.
Zastanów się trochę. Lekarz nie wie przed Twoim przyjściem z czym dokładnie przyjdzie każdy pacjent. I cóż. Czasem okazuje się, że wizyta trwa 5 minut, a czasem 25. Te godziny są umowne i większość stara się ich dotrzymać, ale cóż - czasem zdarzą się poślizgi.
Kiedyś było tak, że przychodziło się po numerek o 6 rano. Stało w kolejce, a potem miało się numerek bez żadnej godziny i czekało się aż przyszła Twoja kolej. Leczenie to nie to samo co przykręcanie śrubek na taśmie w fabryce.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 32 rimet1

Jestem całym sercem za...

! Odpowiedz
2 51 smagi

Akurat takie rozwiązanie może okazać się dobre, ponieważ jeżeli im wyszło że 17 milionów ludzi nie przyszło do lekarza, czyli pół Polski to bądźmy poważni. Albo umawiam wizytę i idę na nią albo nie umawiam wizyty. Mogą się zdarzyć jakieś przypadki losowe nie dotarcia na wizytę ale nie wydaje mi się żeby co drugi Polak miał taki przypadek.
Bardzo dobrze niech będą kary i to wysokie bo jak będzie mała to też ludzie nie poczują respektu przed niewielką stratą pieniędzy. Może dzięki temu zmniejszą się kolejki i do specjalisty nie będzie się czekać rok tylko do miesiąca lub 2 tygodnie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
55 22 carlito1

O proszę. :) Już jest kolejny pomysł na zwiększenie zamordyzmu i latanie budżetu ... POpaprańcy w stosunku do Pisuarów w podnoszeniu i wymyślaniu podatków to ledwie miernoty....

! Odpowiedz
4 30 detektorjusia

Od kiedy odpowiedzialność za swoje czyny to zamordyzm.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 1,9% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,8% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil