REKLAMA

Najpoważniejsza bariera dla polskiej gospodarki [Wykres dnia]

2021-10-27 09:52
publikacja
2021-10-27 09:52
Najpoważniejsza bariera dla polskiej gospodarki [Wykres dnia]
Najpoważniejsza bariera dla polskiej gospodarki [Wykres dnia]
fot. Robert Woźniak /

Już co trzecia firma z sektora przetwórstwa przemysłowego zgłasza problemy z niedoborem surowców, materiałów i półfabrykatów - wynika z ankiety GUS. "To jest najpoważniejsza obecnie bariera dla wzrostu światowej i polskiej gospodarki" - komentuje Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

33,4 proc. przedsiębiorstw przemysłowych ankietowanych przez GUS w ramach badania koniunktury w sektorze zadeklarowało w październiku, że boryka się z niedoborami surowców, materiałów i półfabrykatów. Rok wcześniej takie problemy zgłaszało raptem 5,2 proc. firm.

GUS, Pekao Analizy

Najgorsza jest sytuacja przedsiębiorstw zajmujących się produkcją elektroniki, samochodów oraz mebli i wyrobów z drewna, w przypadku których niedobory dotykają połowę firm.

"To jest najpoważniejsza obecnie bariera dla wzrostu światowej i polskiej gospodarki. Największy ból głowy dla coraz większej części firm w Polsce. Ograniczenia podażowe podsycają inflację i hamują wzrost gospodarczy" - komentuje na Twitterze Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. "Tak potężne załamanie się łańcuchów dostaw to obecnie główne zagrożenie dla koniunktury, powodujące już obecnie spowolnienie gospodarcze. Zrywające się łańcuchy dostaw w połączeniu ze skokowym wzrostem cen energii wywołują kryzys podażowy" - wtóruje Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

O ile odsetek firm raportujących problemy z niedoborami surowców, materiałów i półfabrykatów rośnie najszybciej, to dalej główną barierą w prowadzeniu biznesu są zdaniem przedsiębiorców koszty pracy - ten czynnik wskazuje ponad połowa badanych, choć nieco mniej niż we wrześniu czy przed rokiem.

Analitycy Pekao zwracają uwagę na kwestię niedoboru wykwalifikowanych pracowników nie tylko w przemyśle, gdzie problem zgłasza blisko 40 proc. firm, ale również w sektorze usługowym i budowlance. "Nie są one tak duże jak przed pandemią, ale w sektorze usług problem szybko narasta i jesteśmy już blisko poziomów z początku 2020 r." - piszą w komentarzu.

GUS, Pekao Analizy

"Co ciekawe, problemy z wykwalifikowaną kadrą dotyczą nie tylko ściśle specjalistycznych zawodów jak programiści, pracownicy sektora IT czy inżynierowie, ale także coraz silniej dotykają także firm w branży transportowej oraz w zakwaterowaniu i gastronomii. Z jednej strony może to wynikać z odbicia koniunktury w tych sektorach po zniesieniu obostrzeń, a z drugiej być związane ze zmianami strukturalnymi na rynku pracy i niechęcią do podejmowania pracy w sektorach wrażliwych na potencjalne obostrzenia epidemiczne w przypadku wystąpienia kolejnych fal zachorowań (zwłaszcza zakwaterowanie i gastronomia)" - dodają.

Problemy z niedoborami przekładają się na wzrost oczekiwań inflacyjnych przedsiębiorstw. "Oczekiwania dotyczące przyszłych cen wzrosły do wieloletnich maksimów w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie oraz szeregu branż usługowych. W przypadku usług jednym z niewielu sektorów, gdzie oczekiwania cenowe nie wzrosły do lokalnych maksimów, jest zakwaterowanie i gastronomia. Szczególnie wysokie oczekiwania dotyczące wzrostu cen są raportowane przez firmy zajmujące się handlem detalicznym i hurtowym" - zauważają eksperci.

GUS, Pekao Analizy

Z kolei o wzroście oczekiwań inflacyjnych konsumentów pisał w tym tygodniu na Bankier.pl Michał Żuławiński.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy
Szukasz pracownika? Opublikuj pierwsze ogłoszenie o pracę już od 59,32 zł na Pracuj.pl!

Szukasz pracownika? Opublikuj pierwsze ogłoszenie o pracę już od 59,32 zł na Pracuj.pl!

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
qonradx
Tak własnie wygląda to całe "wychodzenie z kryzysu", na szczęście spodziewałem się tego. Do problemów z produkcją dodajcie ciągle rosnący dług publiczny, rozkręcającą się inflację, nie działające szczepionki czy analfabetów sztormujących granice! I nie mam tu na myśli tylko Polski ale całą unie Tak własnie wygląda to całe "wychodzenie z kryzysu", na szczęście spodziewałem się tego. Do problemów z produkcją dodajcie ciągle rosnący dług publiczny, rozkręcającą się inflację, nie działające szczepionki czy analfabetów sztormujących granice! I nie mam tu na myśli tylko Polski ale całą unie gejropejską! Prawie rok czasu od euforii wywołanej "wynalezieniem" szczepionki i co, gdzies epidemia została powstrzymana? Jest gdzies jakaś strefa w gejropie wolna od Covid19? Nie słyszałem! Potrafią tylko gadać. Dobrze już było, bedzie tylko gorzej! heeej, koniec waszej Unii Gejropejskiej, gejropejczycy! Pójdzie na dno szybciej od nas nad wisłą hehe !
po_co
Wiesz co szczerze mówiąc tak naprawdę nie masz jeszcze pojęcia co Cię czeka. Wspominane w mediach zatrzymania fabryk nie sprawiają, że momentalnie zaczyna brakować produktów na sklepowych pułkach.
Masz dobry przykład Wielkiej Brytanii, gdzie problem tak naprawdę narastał przez ponad 18 miesięcy.

Jeżeli dzisiaj
Wiesz co szczerze mówiąc tak naprawdę nie masz jeszcze pojęcia co Cię czeka. Wspominane w mediach zatrzymania fabryk nie sprawiają, że momentalnie zaczyna brakować produktów na sklepowych pułkach.
Masz dobry przykład Wielkiej Brytanii, gdzie problem tak naprawdę narastał przez ponad 18 miesięcy.

Jeżeli dzisiaj stają fabryki produkujące samochody to kilka miesięcy musi upłynąć zanim zabraknie części do ich naprawy. Dla Ciebie i dla mnie to nie jest duży problem ale dla firm transportowych problemy zaczną się lada moment.

To nie jest duży problem gdy brakuje drewna na dach dla nowego domu albo gdy roboty muszą stanąć bo nie ma rur aby podłączyć kanalizację.
Znacznie gorzej gdy pęknie rura która dostarcza wodę dla dużego osiedla i nie ma czym ją zastąpić.

Niestety w tej sytuacji UE wcale nie pomaga - w przypadku tak silnego kryzysu materiałowego UE powinno zdjąć z producentów wszelkie możliwe obciążenia.
Rozumiem i szanuję chęć dbania o planetę, o klimat, o globalne ocieplenie itd. Natomiast warto sobie zadać pytanie czy ludzie którzy tak głośno dzisiaj do tego nawołują będą z równym zaparciem godzić się za kilka miesięcy na śmierć swoich bliskich bo zabraknie lekarstw, narzędzi i środków transportu?

Ten rok zaczynaliśmy z ogromnymi brakami w magazynach, 2022 zaczynamy z pustymi magazynami.
bha
I rosnące braki pracowników w wielu firmach gdzie rotacje gonią coraz szybciej nowe rotacje rotacje etc. i coraz większy brak ludzi do dłuższej pracy za niestety coraz bardziej minimalne grosiki na coraz mniej wystarczające.
po_co
Najpoważniejsza bariera dla polskiej gospodarki - Unia Europejska.

Problemy z materiałami nie są barierą, barierą są bezsensowne przepisy środowiskowe ale nie tylko one, które skutecznie blokują rozwój, a wielu przypadkach blokują już samą inicjatywę gospodarczą.

Prowadzę mały biznes związany z elektroniką,
Najpoważniejsza bariera dla polskiej gospodarki - Unia Europejska.

Problemy z materiałami nie są barierą, barierą są bezsensowne przepisy środowiskowe ale nie tylko one, które skutecznie blokują rozwój, a wielu przypadkach blokują już samą inicjatywę gospodarczą.

Prowadzę mały biznes związany z elektroniką, a obowiązują mnie przepisy które obowiązują takich gigantów jak chociażby STMicroelectronics czyli firmę z przychodami na poziomie przekraczającym 10 mld euro.

Wiele przepisów które sprzyjają konsumentowi tak naprawdę blokują rozwój mniejszych biznesów - chociażby 14 dniowy okres zwrotu przy zakupach przez internet. Świetna sprawa ale nie dla sprzedawcy który ma terminy w których musi rozliczyć się z urzędem, szczególnie gdy w grę wchodzi VAT.

Mój znajomy rozwijał uprawę sadzonek w sztucznym oświetleniu i gdy w końcu jego biznes zaczął przynosić dochody to pojawiali się u niego kolejni urzędnicy z kolejnymi problemami, opłatami, rozporządzeniami które zaczynają obowiązywać po określonym czasie.
Ostatecznie z firmy która zaczęła przynosić dochody skończył jako etatowiec z ogromnym długiem i kilkoma wyrokami sądowymi.

Wszystko odbywało się zgodnie z prawem, tylko że kolejne problemy związane z pojawiającymi się certyfikatami w szybkim tempie zaczęły generować ogromne koszty (pojedynczy certyfikat to 10-20 tys. euro).
Można oczywiście zawsze zarzucić komuś brak przygotowania to prawda, ale czy można być przygotowanym na but który został rzucony w naszym kierunku rok po rozpoczęciu działalności?
Albo czy przepisy które obowiązują gigantów powinny obowiązywać firmę która stawia pierwsze kroki?

Dla mnie wydanie 20 tys. euro na certyfikat to mnóstwo pieniędzy, dla firmy zatrudniającej tysiące pracowników to jest kosz wypłaty jednego z nich. Każda z firm musi spełnić te same warunki ale ja generuję kilogram odpadów rocznie, a duża firma generuje ich sto ton miesięcznie. Więc gdzie tutaj logika - cierpi konsument ale i cała gospodarka.

Gospodarka w której nie opłaca się produkować lateksowych rękawiczek bo wyprodukowanie ich w Chinach, transport, opłaty celne, oclenie, opodatkowanie podatkiem VAT jest tańsze niż produkcja w UE gdzie do tego wszystkiego trzeba doliczyć dziesiątki certyfikatów, systemów typu BDO, opłat, podatków, opłat CO2 itd. itd.

Całkowity koszt wyprodukowania rękawiczki lateksowej w Chinach to 2 euro centy, cena w sklepie to 4 euro centy, a koszt produkcji tej samej rękawiczki w UE to 1 euro.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki