NIK kontra ZUS



NIK kontra ZUS

Zarzuty NIK, budzące wątpliwości ZUS:

- błędy w dokumentach rozliczeniowych grożą zachowaniu płynności finansowej ZUS,

- brak analiz skutków fiansowych zmian wprowadzonych aneksem nr 2 do umowy z firmą Prokom, brak oszacowania kosztów zakupu sprzętu oraz przyszłej eksploatacji systemu, co powoduje, że w efekcie realizacja systemu będzie droższa niż w pierwotnym założeniu (ok. 700 mln zł).

Odpowiedzi ZUS:

- błędy w deklaracjach nie mają wpływu na płynność finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych,

- umowa na wykonanie systemu informatycznego zawierała tylko koszty jego realizacji, faktycznie nie było w niej uwzględnionych kosztów sprzętu i eksploatacji, więc porównianie końcowych kosztów jest bezpodstawne.

Pozostałe zarzuty NIK:

- zawarcie ankesu nr 2 było niezgodne z ustawą o zamówieniach publicznych,

- nieprawidłowe działanie systemu informatycznego naraziło ZUS na dodatkowe koszty (np. odsetki za opóźnienia w przekazywaniu składek do OFE),

- zignorowanie ekspertyzy opracowanej przez zespół z Instytutu Informatyki Politechniki Pozańskiej,

- niepoinformowanie rządu, że informatyzacja ZUS może się opóźnić,

- przyspieszenie wdrożenia I filaru na wniosek pełnomocnika rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego.

Zalecenia NIK we wniosku pokontrolnym przesłanym do ZUS:

- opracownie awaryjnego planu, który zapobiegnie utracie płynności finansowej FUS,

- opracowanie szczegółowego planu dalszego finansowania systemu informatycznego,

- wzmożenie kontroli płatników przez ZUS,

- sporządzanie szczegółowych kwartalnych rozliczeń dotyczących opóźnień w realizacji systemu informatycznego,

- wprowadzenie rozwiązań prawnych dotyczących, m.in. przywrócenie opłacania składek od dochodów przekraczających 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia oraz bezpośrednie opłacanie składek do OFE i kas chorych bezpośrednio przez pracodawców.

BŁĘDY W DEKLARACJACH MOGĄ ZAGROZIĆ FINANSOM FUNDUSZU UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH - TWIERDZI NIK

Zgodnie z zapowiedzią, ZUS przesłał wczoraj do NIK odpowiedź na wystąpienie pokontrolne Izby. Wątpliwości Zakładu wzbudziły głównie: groźba utraty płynności FUS z powodu błędów w deklaracjach oraz koszty realizacji systemu komputerowego.

W wystąpieniu pokontrolnym dotyczącym przebiegu komputeryzacji w ZUS, który Najwyższa Izba Kontroli przesłała do prezesa Zakładu w ubiegłym tygodniu, pojawia się m.in. zarzut, że błędy popełniane przez płatników w dokumentach rozliczeniowych grożą utratą płynności Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że ZUS nie zgadza się z tym zarzutem. Zakład wyjaśnia, że błędy popełniane przez płatników nie mają wpływu na fakt opłacania przez nich składek ubezpieczeniowych, a w związku z tym z sytuacją finansową FUS. Konsekwencją błędów jest tylko niemożność terminowego przesłania składek do OFE - twierdzi ZUS. Informuje również, że przewidując takie zagrożenie, Zakład uwzględnił wydatki na ten cel w projekcie planu finansowego na 2001 r.

ZUS nie zgadza się także ze stwierdzeniem Izby, że koszty realizacji Kompleksowego Systemu Informatycznego będą większe, niż przewidywała to umowa zawarta w październiku 1997 r. z wykonawcą - gdyńską firmą Prokom - przez byłą prezes ZUS, Annę Bańkowską (SLD). Przypomnijmy, podpisany wówczas kontrakt opiewał na kwotę ok. 700 mln zł. Nie uwzględniał on jednak - jak stwierdziła w toku kontroli NIK i czemu nie zaprzecza ZUS - kosztów zakupu sprzętu komputerowego oraz przyszłej eksploatacji systemu. I właśnie ze względu na brak tych wycen - odpowiada ZUS - nie można porównywać kosztów realizacji kontraktu z całkowitym kosztem funkcjonowania systemu.

W swoim wystąpieniu NIK, za nieudaną komputeryzację ZUS obwinia byłych prezesów Zakładu: Annę Bańkowską oraz Stanisława Alota. Zarzuca im złamanie ustawy o zamówieniach publicznych, a prezesowi Alotowi dodatkowo, zatajenie przed rządem faktu, że informatyzacja ZUS może się opóźnić. NIK uznała również, że aneks nr 2 do umowy z Prokomem podpisany przez prezesa Alota wymagał przeprowadzenia oddzielnego postępowania przetargowego. Wątpliwości kontrolerów Izby wzbudziło także wynajęcie przez Stanisława Alota, kancelarii prawniczej Infolex i zezwolenie jej na podpisanie aneksu nr 2 bez udzielenia wcześniej stosownych pełnomocnictw. Działanie to NIK uznała za nierzetelne. Stanisławowi Alotowi, Izba zarzuca także, że nie wykorzystał przy konstruowaniu aneksu do umowy, ekspertyzy specjalistów z Politechniki Poznańskiej, wykonanej na zamówienie resortu pracy. Ekspertyza wskazywała na zagrożenia dla całego systemu i reformy wynikające z konstrukcji pierwszej umowy z Prokomem. Z zarzutem tym, nie zgadza się jednak minister Ewa Lewicka, pełnomocnik rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego. Jej zdaniem, poprzedni prezes ZUS wykorzystał wiele zaleceń wynikających z tej ekspertyzy.

KOMPUTERYZCAJA W ZAKŁADZIE NADAL BUDZI KONTROWERSJE

Dziś rano prezes NIK ma otrzymać odpowiedź ZUS na zarzuty dotyczące kontroli przebiegu komputeryzacji Zakładu. Wątpliwości ZUS budzą przede wszystkim stwierdzenia Izby o zagrożeniu płynności finansowej FUS.

Zgodnie z zapowiedzią, prezes ZUS wysłał wczoraj do NIK swoją odpowiedź na zarzuty stawiane w wystąpieniu po kontroli przebiegu komputeryzacji Zakładu. Była to już druga, uzupełniająca kontrola NIK w ZUS.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że ZUS zakwestionował dwa spośród stawianych mu przez NIK zarzutów. Pierwszy dotyczy groźby utraty płynności finansowej przez Fundusz Ubezpieczeń Społecznych z powodu błędów popełnianych przez płatników. Drugi - rosnących kosztów realizacji systemu informatycznego.

W wystąpieniu pokontrolnym, NIK wskazuje także Annę Bańkowską oraz Stanisława Alota, byłych prezesów ZUS, jako odpowiedzialnych za złe funkcjonowanie dotychczas wdrożonego systemu informatycznego. Na podstawie wyjaśnień byłego wiceprezesa ZUS Andrzeja Giryna, NIK obwinia również minister Ewę Lewicką, pełnomocnik rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego, o zbyt wczesne wdrożenie I filaru nowego systemu emerytalnego. Obecnie kwestia ta jest przedmiotem kontroli NIK w ministerstwie pracy. Do tej pory jednak żaden z kontrolerów nie zadał mi pytania, czy faktycznie żądałam przyspieszenia reformy - stwierdziła wczoraj minister Lewicka. Jej zdaniem, obciążające ją wyjaśnienia Andrzeja Giryna mogły zostać sprowokowane przez Prokom, który w grudniu 1997 r., po licznych publikacjach prasowych obawiał się zerwania umowy z ZUS-em.

MONIKA SKARBEK

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,4% I 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% I 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 282,8 zł I 2020
Produkcja przemysłowa rdr 1,1% I 2020

Znajdź profil