NBP wykupi obligacje, aby wesprzeć sektor bankowy

2009-01-10 12:03
publikacja
2009-01-10 12:03
Bank centralny uruchamia kolejny instrument wspomagający borykający się ze skutkami kryzysu finansowego sektor bankowy. Zarząd postanowił, że NBP wykupi przed czasem 10-letnie obligacje, w których banki mają zamrożone prawie 8 mld zł.

To bardzo ważna decyzja, bo instytucje finansowe, które mają problemy ze zdobyciem pieniędzy na udzielanie kredytów, będą mogły pożyczyć tę kwotę firmom i gospodarstwom domowym. Bankowcy nie kryją zadowolenia.

Kilka dni temu na łamach „WSJ Polska” o taką m.in. interwencję namawiali NBP prezesi dwóch największych polskich banków – Jan Krzysztof Bielecki, szef Pekao, oraz Jerzy Pruski z PKO BP. Alarmowali, że bez nadzwyczajnych działań banki mogą mieć w tym roku za mało pieniędzy na kredyty. Wyliczyli, że może to być zaledwie 40 mld zł, podczas gdy w 2008 r. same przedsiębiorstwa pożyczyły 50 mld złotych. Konieczność ograniczenia kredytów oznaczałaby silniejsze schłodzenie gospodarki pozbawionej środków na inwestycje firm, budownictwo mieszkaniowe i konsumpcję.

– To pozytywny krok. Leży w interesie całej gospodarki – twierdzi Dariusz Odzioba, dyrektor departamentu rynków finansowych Pekao. Podobnego zdania jest Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich: – Decyzja była niezbędna. Stwarza możliwości wykorzystania pieniędzy do zwiększenia akcji kredytowej. W bieżącej sytuacji gospodarczej to priorytetowa kwestia.

Wcześniejszy wykup obligacji to tylko jeden z postulatów środowiska bankowego. – Liczymy na podjęcie dalszych kroków, które pozwolą instytucjom finansowym w Polsce na zwiększenie aktywności. Ze strony NBP oczekujemy przede wszystkim redukcji rezerw obowiązkowych. Pewne działania mogą być też podjęte przez rząd i ministra finansów – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz. Dziś stopa rezerw obowiązkowych wynosi 3,5 proc. Zdaniem bankowców powinna być jak najszybciej obniżona.

Obligacje, które NBP wykupi 22 stycznia zostały wyemitowane w 2002 r. Wtedy sektor bankowy cierpiał na nadpłynność. Banki chciały obniżenia stopy rezerw obowiązkowych. NBP zaproponował wówczas zamianę części rezerw na obligacje.

Adrian Prusik
Marcin Tarczyński
Dziennik Finansowy

Więcej na ten temat
Źródło:
Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (27)

dodaj komentarz
~zzzz
nbp "robi dobrze" właścicielom "naszych" banków zza granicy kosztem nas - podatników łykających te zobowiązania. Proponuję skrzypka na dach.
~Roman
A więc ziściły się marzenia Lepera - pusty pieniądz !!!! Co prawda Leper chciał rezerwy walutowe wpompować w gospodarkę czyli drugi raz ten sam pieniądz. Teraz NBP za namową antyleperowskich Bieleckich i Pruskich zrobi to samo- czyli pieniądz który raz już banki wpuściły do obiegu finansowego w zamian za papiery -obligacje A więc ziściły się marzenia Lepera - pusty pieniądz !!!! Co prawda Leper chciał rezerwy walutowe wpompować w gospodarkę czyli drugi raz ten sam pieniądz. Teraz NBP za namową antyleperowskich Bieleckich i Pruskich zrobi to samo- czyli pieniądz który raz już banki wpuściły do obiegu finansowego w zamian za papiery -obligacje teraz wykupi NBP zamiast rynek. Innymi słowy NBP musi dać część z rezerw walutowych jakie zostały (zostało 18 mld euro czyli około 50 mld zł) bo przecież nie dodrukuje pieniędzy za papiery. NBP i banki chyba zapomniały ,że banki posiadają depozty walutowe na kwotę 15 mld euro, które to NBP swego czasu potraktowal jako rezerwy walutowe. Banki w tym roku będą musiały znaczną część oddać z tych 15 mld euro bankom zagranicznym od których pożyczyły. 2009 rok to właśnie rok spłaty tych pozycji i nie wierzę by dało sie choćby połowę z tego zrolować ponieważ każdy cierpi na świecie na brak kaski. Tak więc NBP pozostanie bez większych rezerw walutowych ,a złoty będzie musial się osłabić jak nigdy . Oprócz samych banków ,które mają do oddania w tym roku 17 mld euro zapadaja także inne długi przedsiębiorstw i sektora publicznego na łączną kwotę 120 mld USD.
Bielecki i Pruski przegonili Lepera a to już świadczy, że najgorsze przed nami i bankami.
~trust
Oj coś tu strasznie śmierdzi. Do tej pory wielokrotnie ostatnio słyszałem osobiste zapewnienia prezesów banków w radiu PIN czy w TVN Biznes o tym że w Polsce nie ma problemu braku płynności banków, jest tylko brak zaufania na rynku międzybankowym -inaczej mówiąc twierdzili że banki mają pełno pieniędzy tylko boją Oj coś tu strasznie śmierdzi. Do tej pory wielokrotnie ostatnio słyszałem osobiste zapewnienia prezesów banków w radiu PIN czy w TVN Biznes o tym że w Polsce nie ma problemu braku płynności banków, jest tylko brak zaufania na rynku międzybankowym -inaczej mówiąc twierdzili że banki mają pełno pieniędzy tylko boją się je pożyczać innym stąd problem na rynku międzybankowym, stąd wysoki WIBOR, stąd tak wysoko oprocentowane lokaty. Że niby lokaty mają służyć jako ewentualne zabezpieczenie tylko do kreowania nowej akcjii kredytowej itp. itd. A teraz się okazuję że pieniędzy brakuje i trzeba się uciekać do tak radykalnych środków jak wykup 10 latek na 4 lata przed terminem? Czyli chodzi tak naprawdę o natychmiastową zwiększoną podaż pieniądza i dostarczenie płynności bankom. Strasznie mi się to nie podoba w świetle wcześniejszych zapewnień oraz tego co dzieje się w innych krajach.
~Jacek
Czy to może mieć jakikolwiek wpływ na rynek obligacji w Polsce i wyceny jednostek TFI inwestujacych w polskie obligacje, proszę o poważą odpowiedź i uzasadnienie.
~Mandos the Ainur
Tego się bałem. Kilka dni temu wespół z innymi Internautami zwracałem uwagę, że w obecnych warunkach pompowanie extra kasy do sektora bankowego tak naprawdę przysłuży się jedynie temu sektorowi w podtrzymaniu jako takich zysków (zwłaszcza krótkookresowych), a wzrost gosp. kraju utrzyma to na bliskim obecnego poziomie Tego się bałem. Kilka dni temu wespół z innymi Internautami zwracałem uwagę, że w obecnych warunkach pompowanie extra kasy do sektora bankowego tak naprawdę przysłuży się jedynie temu sektorowi w podtrzymaniu jako takich zysków (zwłaszcza krótkookresowych), a wzrost gosp. kraju utrzyma to na bliskim obecnego poziomie co najwyżej przez kilka kolejnych m-cy. Ale w warunkach dekoniunktury, której NIE MOŻEMY uniknąć, to tak naprawdę zadziała jak czynnik inflacjogenny: A)podtrzymanie cen przed spadkiem - bo konsumpcja będzie "na siłę" podtrzymywana kredytem i to w warunkach, gdy kolejne firmy planują zwolnienia grupowe pracowników! (Jak zatem banki wyobrażają sobie spłatę tych pożyczek i kredytów konsumpcyjnych? dokręcą śrubę tym, co będą mogli spłacać, aby pokryli nieodzyskaną kasę pozostałych?) oraz B) kredyty inwestycyjne w inwestycje, które wygenerują jakąś-tam podaż,jednak bez adekwatnego popytu na nią! zresztą, jeden z piszących Internautów wówczas przywołał trafne uwagi austriackiej szkoły, że to będą takie nietrafione, zmarnowane inwestycje. Bo w Polsce jest BARDZO MAŁO firm innowacyjnych, zwłaszcza w zakresie high-tech, zatem w CO tak naprawdę te kredyty inwestycyjne pójdą? CO niby miałyby dać ,aby firma to sprzedała np. w strefie euro w warunkach tam panującej recesji? Ot, będzie kolejna nietrafiona pula kredytów :/ I kto za to znowu zapłaci?
Suma sumarum: wpompowanie tej extra kasy odbije się właśnie nam wszystkim czkawką, ale bankom- a jakże- podtrzyma ładne poziomy zysków, przynajmniej tych krótkookresowych.
Swoją drogą, zastanawiam się, JAK się ma ów niedawny słynny apel dwóch panów prezesów o extra podaż pieniądza i motywowanie koniecznością utrzymania akcji kredytowej do faktu, że przynajmniej jeden z owych banków już w ub.roku odsprzedał firmom faktoringowym niespłacane kredyty za ok kilkaset mln zł ? Drugi pewnie też to musiał już robić - tyle, że banki niechętnie o takich problemach mówią, bo to pokazuje jednak skalę nietrafionego zarządzania ryzykiem kredytowym.
Zatem, może TO nie kwestia ILOŚCI pieniądza jest problemem TYLKO rozbujana polityka kredytowa, kwestia zarządzania (w tym szacowania) ryzyka niewypłacalności kredytobiorców i trafności celu kredytowania w przypadku firm?
Nie bez powodu KNF przecież -po przeglądzie podejścia do udzielania kredytów przez banki w PL - wydał serię rekomendacji aby nieco zaostrzyć warunki i uściślić procedury kredytowe? A to m.in. rozdmuchana akcja kredytów hipotecznych działała jak czynnik inflacjogenny potęgujący wzrost cen M do irracjonalnego poziomu. A obecne pompowanie podaży pieniądza to po prostu podązanie ślepą uliczką, jak czynił to m.in. Greenspan w USA. I po latach mają to, co mają. No, ale był papierowy (czyt. statystyczny) wzrost PKB! Nieważne, że u samych Chińczyków i Japończyków są zadłużeni na niebotyczne kwoty jako kraj, przecież liczy się dobro "troskliwych" banków :/ O tempora, o mores!
~ekonomist
BANKI MOGĄ SPRZEDAĆ OBLIGACJE NA GIEŁDZIE , MAJĄ PRZECIEŻ TAKICH SUPER
DORADCÓW FINANSOWYCH --------NIECH WIĘCEJ IM ZAROBIĄ , A MOŻE NIE MAJĄ
FCHOWCÓW TYLKO TYCH CO WRÓŻĄ Z KART I BIORĄ KASE
~rycho
zaraz , zaraz .Przeciez jest gielda i banki tam moga sprzedac swoje obligacje .Dlaczego polski podatnik ma wspierac tych cwaniaków.Jak ja potrzebowałem kasy to tak zrobiłem i nikt do mnie nie dopłacał.
~logik
Ciekawe za ile wykupi przed terminem. Chodzi o to, że stopy wzrosły i bardziej im się opłaca pożyczać dziś na rynku niż na 10-letnich obligacjach. Poza tym PEKAO SA musi mieć na dywidendę dla Uni Credito.
~MR
Dnia 2009-01-10 o godz. 12:34 ~dk napisał(a):
> Bielecki ostatnio sprzedał swoje akcje, odprawę dostał, a
> teraz chce od NBP pieniędzy biedaczek pieprz.......ny ,
> proponuję niech zwróci się do włochów to ich bank
To prezes " polskiego" banku nie wie jak utrzymać płynność finansową
Dnia 2009-01-10 o godz. 12:34 ~dk napisał(a):
> Bielecki ostatnio sprzedał swoje akcje, odprawę dostał, a
> teraz chce od NBP pieniędzy biedaczek pieprz.......ny ,
> proponuję niech zwróci się do włochów to ich bank
To prezes " polskiego" banku nie wie jak utrzymać płynność finansową a jak oddawał włochom dywidendę to wierzył Tuskowi, że kryzysu w Polsce nie będzie?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki