REKLAMA

"Możemy dać Polsce najbardziej bezpieczną technologię reaktora na świecie"

2021-05-25 06:31
publikacja
2021-05-25 06:31
"Możemy dać Polsce najbardziej bezpieczną technologię reaktora na świecie"
"Możemy dać Polsce najbardziej bezpieczną technologię reaktora na świecie"
fot. Robert Pratta / / Reuters

Możemy dać Polsce najbardziej bezpieczną technologię reaktora na świecie. To konstrukcja, która wcześniej zmierzyła się z szeregiem wyzwań, ale problemy zostały rozwiązane - powiedział w rozmowie z PAP prezes Energy Systems and Environmental Services, Westinghouse, David Durham.

"Mamy bardzo znaczące wsparcie amerykańskiego rządu. Nigdy takiego nie mieliśmy. To jest wyjątkowa sytuacja w historii. Z tych powodów z naszej perspektywy polski projekt jest zupełnie inny niż poprzednie. Rząd Stanów Zjednoczonych ma zdolności wesprzeć nasz projekt, m. in. za pomocą EXIM Banku (agencja kredytów eksportowych USA), który może dostarczyć znaczącego finansowania, nawet 60-70 proc. koniecznego wkładu finansowego" - powiedział PAP Durham.

Jak zauważył, w ostatnich latach nastąpiła znacząca zmiana, jeżeli chodzi o amerykańską pomoc rozwojową dla zagranicy. DFC zmieniło swoje regulacje i może teraz wspierać projekty jądrowe za granicą. "Z naszego punktu widzenia, nasza oferta finansowa jest porównywalna, jak nie lepsza od innych" - ocenił.

Westinghouse to producent AP1000 - reaktora PWR generacji III+ o mocy 1,1 GW, z pasywnymi systemami bezpieczeństwa, spełniającego wymagania Polski sformułowane w Programie Polskiej Energetyki Jądrowej.

Firma przygotowuje techniczną część amerykańskiej oferty dla polskiego rządu przewidzianej w polsko-amerykańskiej międzyrządowej umowie ws. "współpracy w celu rozwoju programu energetyki jądrowej wykorzystywanej do celów cywilnych oraz cywilnego przemysłu jądrowego w Rzeczpospolitej Polskiej". W ub. tygodniu koncern Westinghouse otworzył swój polski oddział - Westinghouse Electric Poland.

Durham w rozmowie z PAP dodał, że działające w Chinach bloki mają "znakomite osiągi i wydajność". "Podobnie będzie z dwoma w (elektrowni- PAP) Vogtle w USA. Chińscy operatorzy raportują także o rekordowo krótkich czasach planowych przestojów dla zmiany paliwa. To zaleta reaktorów o pasywnych systemach bezpieczeństwa, jest w nich znacznie mniej różnego rodzaju wyposażenia. Dlatego wymiana paliwa idzie znacznie szybciej" - powiedział.

"Jest więc pewność, że przychodzimy ze sprawdzoną technologią, która nie będzie już zmieniana. Nie mamy zamiaru przeprojektowywać reaktora, mierzyć z błędami charakterystycznymi dla wczesnego rozwoju technologii (FOAK issues)- zapewnił.

"Naszym partnerem w Polsce będzie Bechtel, firma, która buduje Vogtle, i która przyniesie doświadczenia z tamtej budowy. Budowę prowadziły by polskie firmy, a byłaby zarządzana przez Bechtela. My dostarczamy technologię. Nie będziemy operatorami elektrowni, ale przecież ją będziemy serwisować. To partnerstwo na dziesiątki lat. Natomiast sprawa, kto miałby być operatorem, zależy od decyzji polskiego rządu. To może być firma amerykańska, może być i europejska. Ale w tym momencie nie trzeba jeszcze podejmować tej decyzji. Z naszej strony mamy kontakty z wieloma operatorami z całego świata, którzy korzystają z naszej technologii. I są to wieloletnie relacje, rozciągające się na cały czas pracy elektrowni, nawet po 60 lat" - dodał.

Durham odniósł się do kwestii opóźnień i przekroczeń kosztów na budowie elektrowni Vogtle. "Główne powody są dwa. Po pierwsze projektowanie reaktora nie był skończone zanim budowa ruszyła. Ale teraz projekt jest w 100 proc. skończony i co więcej, nie będziemy już go zmieniać. Drugi powód to to, że za partnera mieliśmy bardzo niedoświadczoną firmę. Nie mieli praktycznie żadnych doświadczeń w budowie obiektów jądrowych. Teraz towarzyszy nam jedna z największych firm inżynierskich, Bechtel, z 60-letnim doświadczeniem w budownictwie jądrowym " - powiedział.

"Połączenie ich doświadczenia, i tego, czego nauczyliśmy się w Vogtle daje pewność, że, tym razem zmieścimy się w kosztach i harmonogramie. Mówimy o długości budowy rzędu 60-72 miesięcy" - stwierdził.

W odniesieniu do polskiego projektu Durham powiedział, że jeżeli chodzi o lokalny wkład w budowę, to już przy pierwszym bloku będzie on "dużo wyższy niż 30 proc". A z czasem będzie jeszcze rosnąć. "Znaleźliśmy prawie 350 polskich firm, które potencjalnie mogą uczestniczyć w projekcie. Razem z polskim rządem będziemy z nimi pracować, żeby - jeśli tego będą potrzebować - pomóc im osiągnąć jakość i standardy, wymagane w przemyśle jądrowym. Wiele rzeczy, które potrzebujemy, jest w Polsce. Siła robocza, materiały itp. Kilka największych elementów, jak zbiornik reaktora czy wytwornice pary są bardzo wysoko specjalizowane i będą sprowadzone z zagranicy. Ale to nie jest wielki wkład" - powiedział.

"Oceniamy cały region Europy Środkowo-wschodniej jako perspektywiczny. Oprócz Polski, nowe bloki jądrowe będą budować Czechy, Słowenia, a w końcu i Ukraina. Jest wiele synergii między tymi państwami i to bardzo atrakcyjny rynek" - dodał.

Zauważył, że Ukraina "już nam zasygnalizowała, że w przyszłości, kiedy wyłączą najstarsze bloki, jeszcze z czasów ZSRR, mają zamiar zastąpić je nowymi jednostkami".

Na pytanie o małe reaktory modułowe, SMR- y, Durham zwrócił uwagę, że obecnie jedynym krajem, który je zbudował jest Rosja. "W USA jest dużo prac, dużo rządowych grantów, ale nie ma żadnego kontraktu na budowę, z żadnym klientem. Wiele firm nad nimi pracuje, Westinghouse też, ale te reaktory są ciągle na papierze. Technologicznie to są dobre projekty. Na pewno mają niższe koszty całkowite, ale ciągle jest niewiadomą czy będą konkurencyjne cenowo, jeśli chodzi o koszty produkcji energii. Projektanci twierdzą, że tak, ale to są tylko deklaracje. Sądzę, że w przyszłości SMR znajdą swoje miejsce, ale nie zastąpią dużych jednostek wytwórczych" - ocenił.

W Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. zakłada się, że w 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co dwa-trzy lata, a cały program jądrowy zakłada budowę sześciu bloków o mocy do 9 GW. Polski rząd oczekuje, że partner w programie jądrowym obejmie także 49 proc. udziałów w specjalnej spółce, dostarczy odpowiedniego finansowania i będzie uczestniczył nie tylko w budowie, ale i eksploatacji elektrowni jądrowych.(PAP)

autor: Wojciech Krzyczkowski

wkr/ drag/

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź jak zyskać 350 zł z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać 350 zł z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (35)

dodaj komentarz
itso_argumentum_ad_ignorantiam
atom jest za skomplikowany niech wymyśla coś innegoo
mooooo
Na miły,, Bog,, Polacy wszyscy tylko nie jankes opamiętajcie sie,,, ta firmę już drugi raz z bankructwa wyciągali nie dajcie się wciągnąć w bagno ,,
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
ajwaj_
Na kupca w imieniu PISy musi Misiewicz wystapic,
pewnie najbardziej kumaty w PISu co do mld. € na reaktory
"Czolem Panie ministrze"
papadu
Co tam Misiewicz. Nowak ten to ma łeb do interesów. Jemu dać możliwości kierowania inwestycją budowy takiej elektrowni jądrowej. Pokazał i nam w Polsce i ukraińcom jak tanio i dobrze budować. Tak więc Pawlak od negocjacji kontraktów a Nowak od budowy. Takich trzech jak tych dwóch, to nie ma ani jednego.
nostsherlock
Nic nam nie będą dawać, będą chcieli SPRZEDAĆ. Oczywiście za bardzo zawyżoną cenę, na którą pisuary się zgodzą, czołgając przy tym po ziemi i obcałowując im buty (które niedawno wdepnęły w psią kupę). Następnie ogłoszą w TVP wielki sukces :D
papadu
Racja!!! Niech Pawlak PSLu negocjuje kontrakty. Ma chłop doświadczenie z dobrymi umowami międzynarodowymi. Wynegocjował i podpisał już jedną wspaniałą umowę na dostawę gazu z Rosji. Tylko ten zły PIS musiał wygrać w trybunale międzynarodowym i ją spaprać. Teraz ta wspaniała Rosja musiała jeszcze zapłacić odszkodowania Racja!!! Niech Pawlak PSLu negocjuje kontrakty. Ma chłop doświadczenie z dobrymi umowami międzynarodowymi. Wynegocjował i podpisał już jedną wspaniałą umowę na dostawę gazu z Rosji. Tylko ten zły PIS musiał wygrać w trybunale międzynarodowym i ją spaprać. Teraz ta wspaniała Rosja musiała jeszcze zapłacić odszkodowania Polsce. To niebywałe by tak narażać na straty takiego dobrego dostawcę gazu z Rosji. A w ogóle to PO powinno rządzić. Już dawno kupowalibyśmy za właściwe ceny prąd z ekologicznych niemieckich elektrowni opalanych węglem brunatnym, a bezrobotni górnicy pojechaliby wreszcie do o wiele zdrowszej, bo na świerzym powietrzu pracy przy zbiorze szparagów.
arzab odpowiada papadu
I ten dobry PiS te zapłacone przez Rosjan odszkodowanie za zawyżone ceny gazu "zapomniał" oddać Polakom, choć wiadomo dokładnie co do m3 ile kto gazu pobrał i ile powinien dostać zwrotu ! Pytanie brzmi : finalnie kto się w tej sytuacji lepiej zachował Rosjanie czy Polacy ?
jerzylipka4
Widzę, że tu niektórzy mają kompleksy! W Polsce reaktory jądrowe (nie energetyczne) pracują od 1958 roku i jakoś nigdy nic się nie stało! Większość mieszkańców Warszawy i okolic nie wie nawet, że mieszkają w pobliżu reaktora (Świerk koło Otwocka). Natomiast elektrownia jądrowa to byłoby raczej Pomorze.
Bez
Widzę, że tu niektórzy mają kompleksy! W Polsce reaktory jądrowe (nie energetyczne) pracują od 1958 roku i jakoś nigdy nic się nie stało! Większość mieszkańców Warszawy i okolic nie wie nawet, że mieszkają w pobliżu reaktora (Świerk koło Otwocka). Natomiast elektrownia jądrowa to byłoby raczej Pomorze.
Bez elektrowni jądrowej jesteśmy skazani na źródła emisyjne - gaz i węgiel z których energia będzie coraz droższa z powodu dopłat do emisji CO2 (dziś 52 euro za każdą tonę emisji, a wyprodukowanie w naszej energetyce 1 MWh energii to aż 0,7 t emisji CO2). Albo na źródła niestabilne i niepewne jak wiatr i słońce. Ograniczenie rozwoju naszej energetyki wyłącznie do tych technologii to jak wyrwanie jej zębów, korzystne tylko dla lobbystów i grup interesu, które nie chcą konkurencji i dlatego zwalczają atom, orz dla Niemiec i Rosji, które chcą nas uzależnić od gazu! Elektrownia jądrowa produkuje energię z wydajnością nieosiągalną dla innych technologii, dla reaktora jak Westinghouse co półtorej roku trzeba wymienić tylko 30 ton paliwa uranowego, przy jednorazowym załadunku na początku ok 130 ton. Dla porównania elektrownia gazowa tej samej mocy zużywa w tym czasie ok 1,5 mld metrów sześciennych gazu, a węglowa ponad 3 mln ton węgla!
jpelerj
Napisz jeszcze, jakiej skali to są reaktory. Awaria przyniosła by z grubsza takie skutki, jak awaria aparatu rentgenowskiego. Kompleksy? Wielkości?

Powiązane: Polska elektrownia jądrowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki