REKLAMA

Mołdawia odczytuje słowa piosenki z moskiewskiego wiecu jako zapowiedź inwazji

2022-03-19 18:39
publikacja
2022-03-19 18:39

W Mołdawii szeroko komentowana jest treść piosenki wykonanej na piątkowym wiecu na stadionie Łużniki w Moskwie, będącym uroczystością poparcia dla rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Dziennikarze oraz internauci podkreślają, że w utworze wymieniono Mołdawię jako region rzekomo podporządkowany Rosji i obawiają się, że może to być zapowiedź ataku Rosji.

Mołdawia odczytuje słowa piosenki z moskiewskiego wiecu jako zapowiedź inwazji
Mołdawia odczytuje słowa piosenki z moskiewskiego wiecu jako zapowiedź inwazji
fot. Vadim Denisov / / TASS

Relacjonujący w sobotę wydarzenie kiszyniowski dziennik online “Timpul” stwierdził, że słowa piosenki zaśpiewanej przez rosyjskiego artystę Olega Gazmanowa, znanego z komponowania pieśni patriotycznych, u mieszkańców Mołdawii mogą wywoływać niepokój związany z potencjalną inwazją Moskwy.

“+Ukraina i Krym, Białoruś i Mołdawia – to jest mój kraj+, tak zaczyna się jedna z piosenek wykonanych w piątek na moskiewskim stadionie w obecności prezydenta Rosji Władimira Putina i setek tysięcy Rosjan, którzy przyszli na koncert poświęcony +Dniu Zjednoczenia Krymu+”, napisał “Timpul”.

Komentatorzy oraz internauci z Mołdawii przypominają, że kraj ten znalazł się też jako jeden z celów rzekomego ataku Rosji na jednej z map pokazywanej na początku marca przez prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę. (PAP)

zat/ tebe/

Tematy
Zrealizuj plany dzięki Pożyczce Internetowej. RRSO: 9,04%

Zrealizuj plany dzięki Pożyczce Internetowej. RRSO: 9,04%

Komentarze (9)

dodaj komentarz
bankier511
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz raczył niedawno napisać na Twitterze, że „obrażanie, znieważanie lub atakowanie obywateli Rosji” jest „nie do przyjęcia”. Argumentował krótko: „To jest wojna Putina. On za nią odpowiada”.

Szybko odpowiedzieli mu najważniejsi ukraińscy politycy. Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak odpowiedział:
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz raczył niedawno napisać na Twitterze, że „obrażanie, znieważanie lub atakowanie obywateli Rosji” jest „nie do przyjęcia”. Argumentował krótko: „To jest wojna Putina. On za nią odpowiada”.

Szybko odpowiedzieli mu najważniejsi ukraińscy politycy. Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak odpowiedział: „Kanclerz Olaf Scholz, starając się usprawiedliwić swoje niezdecydowanie, proponuje oddzielić zwykłych Rosjan od Putina, jako autora wojny. Może to się stać fałszywym trendem w Europie. Oficjalnie 71 proc. Rosjan zdecydowanie popiera wojnę przeciwko Ukrainie i masakry naszych obywateli. Proszę mieć to na uwadze”. W podobnym tonie wypowiedział się ukraiński minister Dmytro Kułeba: „Rzeczywistość jest (...) taka, że ktoś zrzuca bomby na ukraińskie miasta, strzela do ewakuowanych ludzi (...), a w sondażach popiera Putina. Podobnie jak w latach 30. oni ponoszą odpowiedzialność, nawet jeśli są zatruci propagandą”.

Możemy wyobrazić sobie taką scenę. Olaf Scholz wychodzi na mównicę i ogłasza: „sehr geehrte Damen und Herren, koszmar napaści Niemiec na Polskę, koszmar Holokaustu, koszmar II wojny światowej – to była wojna Hitlera”. Byłby to zapewne jego błyskawiczny koniec na międzynarodowej arenie. Bo nawet przy całym współczesnym niemieckim i europejskim rewizjonizmie, nikt nie wyobraziłby sobie, że za Adolfem Hitlerem nie stały rozpalone wizją „wielkich Niemiec” masy; masy, które zaczęły drzeć szaty, płakać i przeklinać führera dopiero, gdy jego wojska zaczęły przegrywać na wszystkich frontach II wojny światowej, nie wcześniej. I dopiero wtedy wśród Niemców gwałtownie przybyło „antynazistów” gdy niemieckie miasta zaczęły być bombardowane przez zachodnich Aliantów, a ludność cywilna – mordowana, gwałcona i obrabowywana przez Sowietów.

Olaf Scholz jako Niemiec świetnie zdaje sobie pewnie sprawę, że „wojna Putina”, podobnie jak „wojna Hitlera” to sprytny konstrukt, który służy rozmyciu zła. Scholz jest zbyt wytrawnym politykiem na takie językowe nieścisłości. Kanclerz Niemiec świadomie – pod pretekstem obrony „niewinnych Rosjan” – buduje w social mediach narrację, która za czas jakiś znów pomoże robić jego państwu znakomite interesy z Rosją. Usłyszymy wtedy najpewniej, że przecież wszystko to były „błędy i wypaczenia” epoki putinizmu, a „dobrym Rosjanom” trzeba pomóc stanąć na nogi i ucywilizować się „na drodze normalnych stosunków handlowych”. Niemcy uwielbiają grać nauczycieli europejskiej demokracji, zbyt szybko pozwolono w XXI wieku grać im tę rolę, więc szybko wejdą w tego rodzaju logikę.

A przecież dobrze widać, że dla większości Rosjan „wojna Putina” jest ich własną wojną. To społeczeństwo, którego znakomita większość pogrążona jest w nieustannym niedostatku, targane licznymi społecznymi i gospodarczymi chorobami, nieustannie okradane przez swoich oligarchów, powód do dumy czerpie z wielkoruskich, szowinistycznych mitów. Ale nie tylko o biedniejszych Rosjan chodzi, nie tylko o niezmierzone i ciemne obszary „Russkiego Mira”. Dobrze było widać w ostatnich dniach i tygodniach, ile zakłamania, pogardy, obojętności i jawnie wyrażanej przemocy jest w Rosjanach i Rosjankach ze średniej klasy z Sankt Petersburga czy Moskwy – w tych wszystkich, którzy jeszcze niedawno produkowali się na Facebooku czy Twitterze, wdzięczyli to swoich fanów i fanek na Instagramie. Niby cywilizowani, niby z najnowocześniejszymi smartfonami w dłoniach – ale tak samo oślepieni wielkoruską pychą jak i przodkowie.

Błędem jest patrzenie na Rosję jedynie przez pryzmat postsowieckiej obyczajowości. To w XIX wieku nazywano Rosję więzieniem narodów – była nim nie tylko dla Polaków, lecz wielu narodów żyjących w obrębie carskiego imperium. Nie tylko nasze powstania Rosjanie tłumili krwawo – ludobójstwo popełnione na Czerkiesach, wielkim niegdyś ludzie Kaukazu, jest jedną z największych zapomnianych rosyjskich zbrodni. Przesiedlenia całych ludów, masowe zsyłki na Syberię, tłumienie oporu straszliwym głodem tak jak na Ukrainie (Hołodomor z lat 1932-1933): to wszystko nie jest problem tylko tego czy innego kremlowskiego władcy. To rosyjska machina państwowa, to wielkie i straszne społeczne zwierzę – które bezpieczne jest dla swoich sąsiadów tylko wtedy, gdy słabe. To dlatego jedynie czasy rosyjskiej smuty, choćby takie jak po upadku ZSRS i epoki Jelcyna są okresami względnej ulgi dla tych, którym historia kazała żyć w sąsiedztwie Rosji.

Czy kanclerze Niemiec o tym nie wie? Najprawdopodobniej świetnie zdaje sobie z tego sprawę. I w tym całe niebezpieczeństwo dla Europy. Bo kim są dziś Niemcy? Z jednej strony chętnie zapewniają, że strzegą europejskich wartości. To oni są pierwsi, jeśli chodzi o pouczanie Polaków co do najróżniejszych praw człowieka. Z drugiej jednak strony – choć głośno przekonują, że dokonali poważnego zwrotu w podejściu do Rosji – starają się działać dziś tak, by jak najmniej zaszkodzić Kremlowi i jak najmniej pomóc skrwawionej Ukrainie, gdzie każda rosyjska bomba i kula trafiająca w cywilów jest szyderstwem z praw człowieka. Jest w tym coś strasznego, gdy niemal dzień po dniu dowiadujemy się, że niemiecka pomoc wojskowa dla Ukrainy jest więcej niż mizerna. A teraz właśnie okazało się, że niemiecka minister obrony Christine Lambrecht nie widzi dalszych możliwości przekazywania broni Ukrainie przez niemiecką armię. „Możliwości działania za pośrednictwem Bundeswehry zostały wyczerpane” – zapowiedziała pani minister.

Nie od rzeczy będzie więc zapytać, czy za Odrą mamy dziś prawdziwego sojusznika? Czy w czasach, gdy stajemy twarzą wobec wschodu, wyciągając ręce do Ukrainy, chroniąc polskie niebo przed Rosją, za plecami mamy sojusznika? To pytanie, które warto stawiać sobie teraz, warto stawiać je Niemcom, żeby w przyszłości nie być niemiło zaskoczonym. Przecież dobrze wiemy, iż straszny wrzesień 1939 roku nie był tylko wojną Hitlera i Stalina, była wojną ich narodów przeciw Polsce.
darius19 odpowiada itso_comrades
"itso_comrades" etatowy propagandzista Putina. "przez gardlo" mu nie przejdzie ze Rosja to kraj bandycki. A Putin spowodowal to cale szambo. Ale trollom nie placi za takie stwierdzenia, ale za macenie naokolo.
darius19
pora zbroic Moldawie. Rosja to kraj bandycki a Putin to zbrodniarz. Rozumie tylko sile. Zaraz sie pojawia trolle. Beda mieszac po bolszewicku.
wojslaw
Mołdawię włączyć do Polski a później zbroić. A wcześniej włączyć Wołyń czego nie zrobiono przed czasem.
wibor3m
No, ta Moldawia to superpotenga. Na pewno powalcza ze 5 minut. Jesli poludnie Ukrainy padnie to oni nie maja szans. Wtedy Niemcy dostana kolejne 300.000 gosci.
qwertas
Czy ja coś przegapiłem i ruska, bandycka armia weszła do Charkowa, Dniepru, Kijowa, Odessy i Lwowa? Nie przypominam sobie tego. Skąd mieliby wziąć armię na podbicie Mołdawii? Już nie mówiąc o jakimś mały kraju NATO typu Estonia, Łotwa, Litwa. Putin przegrywa i to w złym stylu. A jedyne co im jeszcze wychodzi to strach choć coraz Czy ja coś przegapiłem i ruska, bandycka armia weszła do Charkowa, Dniepru, Kijowa, Odessy i Lwowa? Nie przypominam sobie tego. Skąd mieliby wziąć armię na podbicie Mołdawii? Już nie mówiąc o jakimś mały kraju NATO typu Estonia, Łotwa, Litwa. Putin przegrywa i to w złym stylu. A jedyne co im jeszcze wychodzi to strach choć coraz słabiej. Putin zamienił się rolami z Zelenskim. Teraz to Putin jest komikiem a Zelenskim mężem stanu.
ku_chwale_prezesa
Nie muszą nawet zajmować tych miast. Wystarczy, że zajmą całe wybrzeże Morza Czarnego i będą mieli lądowe połączenie z Mołdawią, która jest znacznie mniejszym krajem niż Ukraina i przez to znacznie łatwiejsza do podboju.
next3
Z kim graniczy Rossja? Z kim chce, ale to już jest pasee.....

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki