Mniej pieniędzy od emigracji, zaczęły się powroty

Strumień pieniędzy przekazywanych do kraju przez Polaków pracujących za granicą rośnie coraz wolniej. W 2008 r. może być nawet mniejszy niż przed rokiem. W pierwszym półroczu emigranci przesłali do Polski 2,6 mld euro – wynika z danych NBP. Było to zaledwie o 1,9 proc., czyli o 48 mln euro więcej niż rok temu. To kolosalna różnica w porównaniu z połową 2007 r.: pula pieniędzy przesłanych do kraju wzrosła wówczas aż o jedną czwartą w porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami 2006 r.

Może być jeszcze gorzej. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku emigranci prześlą waluty o wartości prawie 20 mld zł – o 0,4 mld zł mniej niż w 2007 r. Powód? – Zaczęły się powroty Polaków pracujących za granicą. Część z nich straciła lub straci zajęcie z powodu spowolnienia gospodarczego na Zachodzie – twierdzi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ. Opinie ekonomistów na temat skali powrotów są podzielone. Winek twierdzi, że nie powinna być duża. Inni uważają, że może sięgnąć nawet 400 tys. Według GUS w końcu ubiegłego roku za granicą przebywało czasowo niemal 2,3 mln Polaków. Najwięcej osób wyjechało do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Irlandii, Holandii, Włoch i Hiszpanii. Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha uważa, że pracodawcy niechętnie będą pozbywali się Polaków. – Są tańsi na przykład od rdzennych Brytyjczyków – mówi. Według niego stracą pracę, gdy będzie się zamykać całe firmy. – Natomiast w przypadku ograniczania zatrudnienia Polacy czy inni pracownicy z Europy Środkowo-Wschodniej powinni utrzymać posady – uważa.

Jeśli Sadowski ma rację, masowych powrotów nie będzie. A to dobrze wróży gospodarce, której przydadzą się miliardy z Zachodu. Zwłaszcza że chodzi o gigantyczną kwotę, równą rocznym wydatkom budżetu na utrzymanie armii. Gdyby jej zabrakło, Polska rozwijałaby się wolniej. – Pieniądze od emigrantów wspierają bieżącą konsumpcję rodzin, a to zwiększa dynamikę PKB – mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. Według analityków nawet o 0,1 – 0,2 pkt proc. Do tego środki od Polaków pracujących za granicą chronią nas przed zbyt wysokim wzrostem deficytu na rachunku obrotów bieżących. Pokazuje on, ile walut wpływa do naszego kraju, a ile wypływa. Gdy deficyt za bardzo rośnie, zwiększa się ryzyko kryzysu finansowego. To dlatego funty i euro przesyłane do kraju są teraz na wagę złota. Gdyby ten strumień został zablokowany, moglibyśmy mieć poważne kłopoty. Bardziej nerwowo niż teraz byłoby na pewno na rynku walutowym, bo pieniądze od emigrantów przyczyniają się do umocnienia złotego. – Oprócz napływających do Polski inwestycji zagranicznych jest to jeden z ważnych czynników wzmacniających naszą walutę – uważa Grzegorz Maliszewski, ekonomista banku Millennium. Ekonomiści nie mają wąpliwości: miliardy od emigrantów to nasza poduszka powietrzna na czas spowolnienia gospodarczego.

Janusz K. Kowalski
Dziennik Finansowy

Więcej na ten temat
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil