REKLAMA

Minister nauki: Likwidacja systemu bolońskiego to koniec z Erasmusem

2015-11-03 13:33
publikacja
2015-11-03 13:33
erasmusplus.org.pl

Likwidacja systemu bolońskiego w Polsce zmniejszy mobilność studentów w kraju i w Europie, oznaczałaby też koniec z Erasmusem - powiedziała we wtorek minister nauki, odnosząc się do wypowiedzi prof. Piotra Glińskiego, który krytykował obecny system kształcenia.

/ fot. stokkete / YAY Foto

W europejskich krajach realizujących system boloński, m.in. w Polsce, uczelnie stosują podobne rozwiązania, ułatwiające mobilność studentów. Jednym z nich są studia dwustopniowe, tzn. kształcenie w systemie 3+2, czyli na trzyletnich studiach pierwszego stopnia i dwuletnich studiach drugiego stopnia, które kończą się tytułem magistra.

System ten krytykują politycy PiS. Według szefa rady programowej PiS, posła prof. Piotra Glińskiego, obecny system studiów (3+2), nie sprawdza się.

"Na bardzo wielu specjalizacjach mamy sytuację taką, że ktoś, kto studiuje trzy pierwsze lata i uzyskuje licencjat z jakiejś specjalności, następne dwa lata realizuje w zupełnie innej specjalności i musi realizować moduł wyrównawczy, czyli uczyć się od podstaw innej specjalności, będąc już na seminarium magisterskim. To jest absurd. W wielu specjalnościach nie ma możliwości kogoś wyedukowania w trzy lata na poziomie wyższym. W tym sensie system boloński się nie sprawdza. Moim zdaniem obniża poziom nauczania" - mówił Gliński w poniedziałek w radiowej Trójce.

Słowa te skomentowała we wtorek minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska. Jak powiedziała dziennikarzom, system boloński oznacza dla polskich studentów i ich mobilności konkretne korzyści, a wystąpienie z tego systemu oznacza określone konsekwencje.

Jej zdaniem rezygnacja z systemu zahamowałaby mobilność studentów w kraju i przywiąże ich na pięć lat do jednej uczelni. "Obecnie po skończeniu licencjatu student dostaje dokument i może na innym uniwersytecie uczyć się innej specjalności" - przypomniała minister.

Analogiczna sytuacja dotyczy kontynuacji nauki na uczelni w innych krajach Europy. "Ktoś kończy tu licencjat, może pojechać za granicę, może z zagranicy wrócić tutaj... są różne możliwości dla studentów. Stworzenie innego systemu niż boloński bardzo to utrudni" - ostrzegła Kolarska-Bobińska.

Dodała, że rezygnacja z systemu bolońskiego oznacza też "pożegnanie z Erasmusem" - unijnym programem finansowania wyjazdów studentów na studia w innym kraju europejskim przez okres do roku i wspieranie współpracy uczelni wyższych w krajach UE. "To program bardzo doceniany, bardzo ważny dla studentów" - podkreśliła.

Minister przypomniała, że Polska weszła do systemu bolońskiego, aby korzystać ze wspólnej, edukacyjnej płaszczyzny europejskiej i ułatwić współpracę uczelni i studentów. Jeśli Polska nie będzie uczestniczyć we wspólnej, europejskiej przestrzeni edukacyjnej, europejskie pieniądze, które przeznaczyliśmy na program Uczelni Przyszłości, też mogą być wstrzymane - dodała.

Koncepcję PiS związaną z rezygnacją z kształcenia w systemie 3+2 omawiał we wrześniu w rozmowie z PAP poseł PiS prof. Włodzimierz Bernacki. "Dyrektywa unijna powoduje, że nie możemy całkowicie zerwać z systemem bolońskim. Natomiast nasza propozycja to 5-2. Nabór w szkołach wyższych dokonywany byłby na pięć lat studiów. Osoby, które nie będą w stanie podołać drodze uniwersyteckiej, w odpowiednim momencie mogłyby zdecydować, czy będą kontynuowały studia na poziomie uniwersyteckim, czy zakończą je na poziomie licencjackim lub inżynierskim" - mówił wówczas poseł koordynujący realizację programu PiS w obszarze szkolnictwa wyższego. (PAP)

zan/ ekr/ mki/ woj/

Źródło:PAP
Tematy
Pakiet medyczny dla Ciebie za 45 zł. Rodzina 2+2 za 39,75 zł/os. Porównaj ceny »

Pakiet medyczny dla Ciebie za 45 zł. Rodzina 2+2 za 39,75 zł/os. Porównaj ceny »

Komentarze (37)

dodaj komentarz
~shorter
PIS jak zwykle zaczyna od "najważniejszych" zmian - zamiast się zająć gospodarką to się zajmują : planami likwidacji gimnazjów, zmianami z 3+2 na 5-2 bo to wszystko sa najbardziej "palące i pilne" problemy naszego kraju. Mało tego MY POLACY IM ZA TO PŁACIMY ;-(((
~berg
Dobre wykształcenie wyższe jest podstawą nowoczesnej gospodarki. Zaznaczam - dobre wykształcenie, a nie jak wiele młodych: odbębnić 5 lat, dostać papierek i jazda robić hamburgery za minimalną pensję krajową albo pracować na zmywaku w UK. Tylko dlatego, że ktoś im wmówił, że bez papierka nic nie znaczą, a same Dobre wykształcenie wyższe jest podstawą nowoczesnej gospodarki. Zaznaczam - dobre wykształcenie, a nie jak wiele młodych: odbębnić 5 lat, dostać papierek i jazda robić hamburgery za minimalną pensję krajową albo pracować na zmywaku w UK. Tylko dlatego, że ktoś im wmówił, że bez papierka nic nie znaczą, a same szkolnictwo jest źle zorganizowane.
~Szczęśliwy_emigran odpowiada ~berg
Nie chciałbym psuć dobrego humoru ale nie widzę niczego złego w opluwanej zewsząd pracy na zmywaku na początku emigracji.
Ciężko ale stawka plus czasem partycypowanie w napiwkach kelnerów (do podziału).
Kuchnia blisko więc również wyżywienie odpada.

Łatwo i szybko można stanąć na nogi na obczyźnie,
Nie chciałbym psuć dobrego humoru ale nie widzę niczego złego w opluwanej zewsząd pracy na zmywaku na początku emigracji.
Ciężko ale stawka plus czasem partycypowanie w napiwkach kelnerów (do podziału).
Kuchnia blisko więc również wyżywienie odpada.

Łatwo i szybko można stanąć na nogi na obczyźnie, a potem wolny wybór.
Wielu z nas tak zaczynało i się tego nie wstydzi.
W obcym kraju nie było łatwo poradzić sobie od razu z językiem (akcent) i znalezieniem pracy marzeń.

Natomiast znam też ludzi którzy z marszu zaczęli pracę w zawodzie więc nie bujmy się sami decydować o swoim życiu.
Pal licho tę całą propagandę.

pozdrawiam



~Thor007
Poziom większości obecnych "studiów" to stiudium policealne, czyli dodatkowe 2 lata po liceum i dorównanie do technikum. Tyle wart ten cały licencjat.

Dobrych uczelni - trzymających poziom - jest tylko kilkanaście: politechniki, w tym oczywiście PW + AGH, uniwersytety, akademie medyczne (teraz uniwersytety).
Poziom większości obecnych "studiów" to stiudium policealne, czyli dodatkowe 2 lata po liceum i dorównanie do technikum. Tyle wart ten cały licencjat.

Dobrych uczelni - trzymających poziom - jest tylko kilkanaście: politechniki, w tym oczywiście PW + AGH, uniwersytety, akademie medyczne (teraz uniwersytety). Reszta to nie są studia wyższe,tylko płatne poczeklanie przed bezrobociem.

Obniżono poziom nauczania, zdeprecjonowano tytuł mgr, który teraz zdobywają nawet głupeczki i tłumoki. Wiem ile wysiłku kosztowało i kosztuje skończenie politechniki, wiem jaki jest teraz poziom matematyki w liceach. "Studia" wieczorowe czy zaoczne to farsa, to odbieranie powagi i znaczenia tytułowi mgr czy mgr inż.
~studentka
Za rok UCIEKAM i bardzo bardz się cieszę, że "zdążyłam" się uczyć w systemie bolońskim. Dzięki temu trzy lata spędziłam na dobrej, ale nieuznawanej międzynarodowo uczelni (bo nie oszukujmy, nie przodujemy na rynku międzynarodowym w zakresie edukacji, szczególnie uśredniając…), a teraz mam SZANSĘ zdobyć Za rok UCIEKAM i bardzo bardz się cieszę, że "zdążyłam" się uczyć w systemie bolońskim. Dzięki temu trzy lata spędziłam na dobrej, ale nieuznawanej międzynarodowo uczelni (bo nie oszukujmy, nie przodujemy na rynku międzynarodowym w zakresie edukacji, szczególnie uśredniając…), a teraz mam SZANSĘ zdobyć dyplom ze świetnej uczelni, po której zwiększę maksymalnie swoje szanse, żeby w pzyszłości móc pracować w każdym miejscu na swiecie i najbardziej prestiżowych instytucjach. Jaki jest skutek zlikwidowania systemu? Najlepsi studenci i dzieci osób których stać wyjadą już od czasu licencjatu na granicę. I prawdopodobnie nigdy nie wrócą. Wielkimi krokami ku zagładzie młodych, ambitnych ludzi w kraju. Brawo. Moje gratulacje.
~cykor21
To jak ktoś chce od początku studiować za granicą to jakie ma znaczenie jaki system studiowania jest w Polsce?

Naprawdę myślisz, że przed systemem bolońskim to Polacy nie studiowali za granicą?

~Maxim
Święta racja - studia licencjackie ukończyłem w Polsce a 2 letnie magisterium we Francji (za duże pieniądze, ale chciałem studiować po francusku), wróciłem do Polski i tutaj pracuję. Powrót do starego systemu oznaczałby, że musiałbym marnować 2 lata więcej na kiepskiej polskiej uczelni. Ale oczywiście takie dziadki Święta racja - studia licencjackie ukończyłem w Polsce a 2 letnie magisterium we Francji (za duże pieniądze, ale chciałem studiować po francusku), wróciłem do Polski i tutaj pracuję. Powrót do starego systemu oznaczałby, że musiałbym marnować 2 lata więcej na kiepskiej polskiej uczelni. Ale oczywiście takie dziadki jak Gliński uważają pewnie, że należy przywiązać polskich studentów do polskich uczelni i trzymać ich siłą 5 lat. Głupie zaściankowe myślenie pisu. W obecnej sytuacji od razu decydowałbym się na studia zagranicą zamiast zaczynać je w Polsce.
~Aga
Jeszcze w 1980r. za komuny studia trwały 4 lata a tylko niektóre 4,5 roku To Solidarność na fali strajków uczelniach dała możliwość lenienia się i studiowania przez 5 lat. Dzisiaj najbardziej popularne studia weekendowe i to w co drugi weekend najczęściej o kierunku bezrobocie.
~clex
obecnie studenci mogą kontynuować naukę tej samej specjalizacji, ale nie muszą. dodatkowe zajęcia mają wyłącznie wtedy gdy zdecydują się zmienić specjalizację, co jest ich świadomym wyborem!!!
PiS chce zlikwidować im tę możliwośc dla ich dobra?
a może nie dla dobra syudentó a kogoś innego?
gdyby to było
obecnie studenci mogą kontynuować naukę tej samej specjalizacji, ale nie muszą. dodatkowe zajęcia mają wyłącznie wtedy gdy zdecydują się zmienić specjalizację, co jest ich świadomym wyborem!!!
PiS chce zlikwidować im tę możliwośc dla ich dobra?
a może nie dla dobra syudentó a kogoś innego?
gdyby to było możliwe w czasach moich studiów na pewno bym skorzystał ze zmiany kierunku. I skończył to do czego miałem lepsze predyspozycje a nie to co naiwnie wybrałem zaraz po maturze.
~mgr
Widzę, że PiS chce zniszczyć dorobek poprzedników.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki