REKLAMA

Mazurek: Drugi kwartał w polskiej gospodarce był bardzo dobry, może zadecydować o prognozach na cały rok

2021-07-22 13:24
publikacja
2021-07-22 13:24
Mazurek: Drugi kwartał w polskiej gospodarce był bardzo dobry, może zadecydować o prognozach na cały rok
Mazurek: Drugi kwartał w polskiej gospodarce był bardzo dobry, może zadecydować o prognozach na cały rok
/ mBank

Drugi kwartał w polskiej gospodarce był bardzo dobry i może on zadecydować o prognozach wzrostu PKB w całym roku - ocenia główny ekonomista mBanku Marcin Mazurek. Jego zdaniem, czwarta fala pandemii może tylko w minimalnym stopniu zakłócić aktywność gospodarczą. Prognoza mBanku zakłada, że krajowy PKB wzrośnie w 2021 r. o 5,7 proc.

"Drugi kwartał w polskiej gospodarce był dobry, a nawet rewelacyjny. Od pewnego czasu zakładaliśmy, że dynamika PKB wyniosła w II kw. 11,3 proc. rdr, jednak ryzyko jest tu skierowane w górę. Najbardziej optymistyczne modele przekraczają 13 proc., a pamiętajmy, że w tym momencie to już tylko kwestia złożenia danych, które zostały opublikowane. Może się więc okazać, że ten kwartał będzie ustawiał cały rok" - powiedział PAP Biznes Mazurek.

"Zakładamy, że wzrost polskiego PKB w 2021 r. wyniesie 5,7 proc., nie zmieniamy tych prognoz, będąc w pełni świadomi ryzyk związanych z czwartą falą. Już w połowie sierpnia może się okazać, że bufor bezpieczeństwa dla wzrostu w całym roku ustawiony jest bardzo wysoko" - dodał.

Pierwszy szacunek PKB za II kwartał 2021 r. Główny Urząd Statystyczny opublikuje 13 sierpnia. Pełniejsze dane urząd przedstawi 31 sierpnia.

Z konsensusu PAP Biznes przeprowadzonego jeszcze przed publikacją czerwcowych danych wynika, że rynek oczekuje wzrostu PKB Polski w II kw. na poziomie 10,5 proc., a w całym roku na poziomie 5,1 proc.

Główny ekonomista mBanku ocenia, że aktywność gospodarcza w Polsce będzie tylko w minimalnym stopniu zakłócona przez czwartą falę pandemii koronawirusa.

"W kwestiach epidemicznych zakładamy, że częściowe wyszczepienie populacji, plus osoby mające przeciwciała po przechorowaniu COVID-19, wystarczą aby uniknąć dużych hospitalizacji, które mogłyby spowodować powszechny powrót dotkliwych restrykcji epidemicznych. Jest sporo możliwości, aby z ewentualnych nowych restrykcji wyłączać osoby zaszczepione. Aktywność gospodarcza będzie tylko w minimalnym stopniu zakłócona przez czwartą falę. W dalszym ciągu i gospodarstwa domowe, i firmy mają bufory finansowe, zbudowane jeszcze w ostatnich miesiącach. Adaptacja gospodarki do funkcjonowania w nowej rzeczywistości zaszła już pewnie dalej niż na wiosnę" - powiedział ekonomista.

"Gdyby epidemia i związane z nią restrykcje znacząco rozwinęły się w Europie, to paradoksalnie może to nawet sprzyjać polskiemu eksportowi, gdyby po raz kolejny okazało się, że wyłączają się usługi i gospodarstwa domowe koncentrują popyt na towarach. Stąd nie do końca martwi mnie ryzyko czwartej fali. Tu w dalszym ciągu pozycjonowanie polskiej gospodarki jest korzystne" - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes Mazurek podkreślił, że wsparcie dla gospodarki wciąż stanowi też stymulacja fiskalna i monetarna.

"Na plus dla wzrostu PKB cały czas działa stymulacja fiskalna i monetarna. Pedał jest tu nadal przyciśnięty do podłogi. W momencie dość silnego ożywienia, które teraz obserwujemy, stopy procentowe NBP utrzymywane są niemal na zerowym poziomie, NBP prowadzi skup obligacji a ich rentowności pozostają niskie. Realne stopy procentowe są silnie ujemne, a więc jednocześnie również bardzo stymulujące gospodarkę. Złoty pozostaje relatywnie słaby" - powiedział ekonomista.

"Obraz nieco psują wzrosty cen paliw i surowców, bo musi to nieść ze sobą jakieś negatywne efekty realne. Tym niemniej bufor dochodów/oszczędności po stronie zarówno konsumentów, jak i firm jest spory, zaś potencjał do absorbcji wyższych kosztów jest duży, więc nie jest to powód do większego niepokoju, a raczej mała łyżeczka dziegciu" - dodał.

Zdaniem ekonomistyc przemysł wciąż będzie wspierał polską gospodarkę, jednak w drugiej połowie roku akcenty wzrostu przesuną się w kierunku popytu wewnętrznego i konsumpcji usług.

"Cały czas analizujemy, jak będzie wyglądał polski przemysł, gdy popyt na towary konsumpcyjne jednak trochę osłabnie – musi pojawić się tu przynajmniej tymczasowa rotacja w kierunku usług. Zastanawiamy się, jak szybko tę lukę wypełni popyt inwestycyjny. Póki co, nie widzimy tu dużych zagrożeń. Oczywiście komponent przemysłowy będzie teraz mniej wspierał gospodarkę niż wcześniej, a akcenty wzrostu przesuną się w kierunku popytu wewnętrznego i konsumpcji usług. Póki co, ciężko dostrzec tu, że miałby nastąpić jakiś znaczący odwrót. Poza tym pamiętajmy, ile wzrostu udało się wygenerować już w tej pierwszej połowie roku" - powiedział.

Prognoza mBanku zakłada, że dynamika konsumpcji wyniesie w 2021 r. prawie 6 proc. Mazurek zaznaczył jednak, że - ze względu na znaczne bufory finansowe gospodarstw domowych - ryzyka dla tej prognozy są skierowane w górę.

"Na razie nie widzimy, żeby gospodarstwa domowe w sposób masowy schodziły z gotówki i depozytów, nie widać klasycznego nadrabiania konsumpcji. Wydaje się, że nie myliliśmy się sądząc, że restart konsumpcji będzie dość nijaki. Strumień konsumpcji wrócił blisko poprzednich poziomów, ale nie ma efektu nadrabiania – nie widać powszechnie, że brak konsumpcji danego dobra w okresie restrykcji spowodował istotnie zwiększoną, niejako kompensacyjną konsumpcję w późniejszym terminie. Nie ma nadrabiania, jest powrót konsumpcji do poprzednich poziomów. Tu ryzyko w górę wynika z tego, że bufory finansowe są spore, w każdym momencie ta konsumpcja może zaskoczyć, choć pewnie bardziej obstawiałbym, że po stronie usługowej niż towarowej. Możemy się bardziej zbliżyć do trendu przed-pandemicznego" - powiedział Mazurek.

"Ograniczenie budżetowe konsumentów jest w tym momencie luźne. Stać ich na zwiększenie konsumpcji. Obecnie większą niewiadomą wydają się preferencje konsumentów. To oczywiście może się w każdym momencie zmienić i raczej ryzyka rozłożyć należy w górę, a nie w dół. Ryzyka w dół to głównie restrykcje epidemiczne lub silny wpływ kolejnej fali na wstrzemięźliwość konsumpcyjną. Nie zakładamy tego. Poza tym, po ostatnich doświadczeniach zamykania gospodarki widać, że to naprawdę musiałby być ciężki lockdown, żeby był wyraźnie widoczny w konsumpcji. Mamy w tym względzie też bogatsze doświadczenia. Widzimy, że konsumpcja cały czas wraca po chwilowym wytrąceniu z równowagi. Nie budują się nowe stany równowagi ze stale niższymi wydatkami. Obostrzenia epidemiczne wciąż traktowalibyśmy raczej jako wymuszone przesuwanie konsumpcji w czasie niż coś, co prowadzi do trwałego obniżenia jej poziomu" - dodał.

RPP POWOLI ZMIENIA RETORYKĘ, PIERWSZE PODWYŻKI NA POCZĄTKU '22

Główny ekonomista mBanku podkreślił, że Rada Polityki Pieniężnej już od jakiegoś czasu zmienia swoją retorykę, przygotowując powoli rynek na możliwość podwyżki stóp procentowych.

"Gdzieś w tle następuje skręt w polityce pieniężnej. Powoli się to toczy, ale jest widoczne. Zdecydowanie widać to w warstwie retorycznej – znikają słowa klucze, trochę zmienia się komunikat po posiedzeniach Rady. RPP przygotowuje grunt pod to, że w końcu zmieni zdanie. Dodatkową składową jest projekcja inflacyjna, która jest absolutnie pro-podwyżkowa. To, że na koniec projekcji inflacja nie wychodzi powyżej 3,5 proc., to prawdopodobnie tylko przypadek. Nieco wyższy punkt startowy czy nieco bardziej domknięta luka popytowa i wypadamy poza dopuszczalny przedział wahań" - powiedział Mazurek.

"W tym momencie członkowie RPP komunikują dość jasno, że wypadnięcie ponad ten cel w dłuższym horyzoncie będzie sygnałem do zacieśniania polityki pieniężnej. Listopadowa projekcja pokaże pewnie wyższe prognozy inflacji i wpisze się w powolny skręt retoryki – znikną z komunikatu odniesienia, że cel inflacyjny może być tylko tymczasowo przekroczony. Być może pojawi się fragment o ryzykach w górę dla inflacji" - dodał.

W swoim scenariuszu makroekonomicznym mBank zakłada jednak, że podwyżki stóp procentowych w Polsce nastąpią na początku 2022 r.

"RPP czeka z decyzją na wyjaśnienie kilku wątpliwości, przede wszystkim dotyczących wzrostu gospodarczego i ryzyk związanych z czwartą falą. Z punktu widzenia polityki pieniężnej zacieśnianie kwartał wcześniej czy kwartał później to nie jest duża różnica, ale z punktu widzenia zarządzania ryzykiem – różnica może być znaczna. Stąd obstawiałbym, że podwyżki zaczną się na początku 2022 roku" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Mimo prawdopodobnie jeszcze bardziej pro-podwyżkowej projekcji listopadowej, RPP poczeka do przyszłego roku dokładając jedynie kolejne wskazówki w warstwie retorycznej i sygnalizując, że zacieśnienie jest tuż za rogiem. Szanse na elegancki, długo komunikowany skręt w polityce pieniężnej są wciąż duże" - dodał.

Zdaniem Mazurka inflacja na koniec 2021 r. wyniesie ok. 5 proc. i szanse na to, że już w 2022 r. spadnie do dopuszczalnego przedziału odchyleń od celu NBP są niewielkie.

"Przełom 2021/2022 będzie stał pod znakiem mocno podwyższonej inflacji. Od dłuższego czasu prognozujemy, że inflacja na koniec roku wyniesie ponad 5 proc. Trzeba jednak pamiętać, żeby traktować punktowe prognozy z odpowiednią dozą sceptycyzmu. To tylko pojedynczy punkt. Możemy się nieznacznie odchylać w jedną lub drugą stronę, ale liczy się obraz całościowy. Presja inflacyjna powoli będzie narastać. Od dłuższego czasu mieliśmy ścieżkę dla inflacji niejako 'na ostrzu noża' – raz przekraczała 5 proc., raz była poniżej. To wciąż aktualne" - powiedział ekonomista.

"Kluczem jest to, że przy inflacji w okolicach 5 proc. na koniec roku, niewielka jest szansa na jej spadek do dopuszczalnego przedziału wahań w 2022 roku, zwłaszcza że 2022 rok będzie znów gorący w zakresie podwyżek cen energii i cen administrowanych. One bezpośrednio podbijają inflację, ale też zaburzają ceny względne oraz koszty, co wymusza dalsze korekty, podwyżki. Oczywiście egzogeniczne podwyżki cen zmniejszają dochód rozporządzalny, ale jak już niejednokrotnie wspominałem, silny rynek pracy daje też bufor do absorpcji inflacji, czy niejako zaproszenie do przerzucania cen na odbiorcę końcowego w wielu elementach łańcucha wartości" - dodał.

Patrycja Sikora (PAP Biznes)

pat/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki