Matyszkowicz: PO rozpaczliwie próbuje odzyskać wyborców; konwencja PiS lepsza

Mocnymi, radykalnymi propozycjami - przedstawionymi podczas sobotniej konwencji - PO próbuje rozpaczliwie odzyskać wyborców; lepiej wypadła spokojniejsza konwencja PiS - uważa redaktor naczelny kwartalnika Fronda LUX Mateusz Matyszkowicz.

(fot. KAROL SEREWIS / EastNews)

Porównując obie konwencje, ostatecznie, mimo mocnych propozycji premier Ewy Kopacz, lepiej wypada konwencja PiS, bo jest spokojniejsza. W radykalizowaniu propozycji PO widać rozpaczliwą próbę odzyskania wyborców. Ta rozpacz, która jest czasem miotaniem się, jest bardzo wyraźna - ocenił w rozmowie z PAP publicysta.

Jego zdaniem, po konwencji Platformy będzie dominować obraz tej partii nie tyle formułującej ciekawe propozycje, ale partii rozpaczliwie trzymającej się władzy i rozpaczliwie próbującej odzyskać poparcie.

Rozmówca PAP zwrócił uwagę, że zarówno PiS jak i PO uczyniły jednym z wiodących tematów sprawy zatrudnienia Polaków, zwłaszcza młodych. Na obu konwencjach mówiono o likwidacji umów śmieciowych - dodał.

Wygląda na to, że polskie partie uczą się funkcjonować w sytuacji, że nie tyle mają reprezentować pracowników zatrudnionych na umowach o pracę, lecz próbują znaleźć na tyle elastyczny język, by dotrzeć do tych zatrudnionych na tzw. umowach śmieciowych - powiedział Matyszkowicz.

Obserwowaliśmy wzajemne ściganie się. Z jednej strony PiS, który mówił o minimalnej stawce godzinowej, co jest istotne, bo oznacza odejście od sztywnego trzymania się płacy minimalnej na rzecz ustanowienia stawki godzinowej. W przypadku Ewy Kopacz - obietnica, że każdy wykonujący pracę będzie miał płaconą składkę emerytalną, co państwo przyjmie na siebie - tłumaczył.

Według publicysty uderzająca w tych obu propozycjach jest ich doraźność, choć więcej dostrzegł jej w pomysłach PO. To Platformie usuwa się grunt spod nóg, to PO przez kolejne miesiące nie potrafi przełamać negatywnych trendów w sondażach, więc za każdym razem próbuje wysuwać mocniejsze propozycje - podkreślił.

Zaproponowane w sobotę przez Platformę radykalne rozwiązania przypomniały rozmówcy PAP końcówkę kampanii prezydenckiej, kiedy to Bronisław Komorowski nawrócił się na JOW-y i zarządził referendum.

To nagle wysuwanie propozycji wydaje się bardzo nieodpowiedzialne - zaznaczył. Od czasów wyborów prezydenckich widać zapotrzebowanie elektoratu na zmiany radykalne, gwałtowne. PO próbująca przełamać negatywne trendy sondażowe, sięga po ten język - dodał.

Matyszkowicz zwrócił uwagę, że na obu konwencjach pojawił się temat uchodźców. Z jednej strony Beata Szydło zapowiadająca, że nie ulegnie poprawności politycznej w tej sprawie i podkreślająca, że obowiązkiem polityków jest dbałość o dobro swych obywateli. Z drugiej zaś strony Ewa Kopacz, która mówi, że nie ulegnie szantażowi Brukseli, bo go nie ma - powiedział.

Obie liderki polityczne chcą zaznaczyć własną siłę polityczną i niezależność względem Brukseli. To jest wychwycenie pewnego trendu w Polsce, spadku zaufania do brukselskich instytucji, a wzrostu przekonania, że polski polityk musi się dystansować i pokazywać, że w jego ręku są decyzje, i że to Polacy zdecydują, a nie za nich polityka europejska, w domyśle inne państwa członkowskie, w domyśle Niemcy - tłumaczył.

Ci, którzy krytykują PO za to, że się poddaje dyktatowi PiS mogą mieć trochę racji - uważa Matyszkowicz. PiS mocniej stawia na kwestie uchodźcze i tym samym wymusza na PO usztywnienie jej stanowiska. Ewa Kopacz będzie musiała przekonać obywateli, że uchodźcy, których Polska przyjmuje, nie są przyjmowani na podstawie jakiegoś dyktatu, bo osłabiłaby własny wizerunek - powiedział.

Propozycję Platformy 10-proc. podatku PiT Matyszkowicz nazwał wyciagnięciem z kapelusza dawnej obietnicy w nadziei na przekonanie wyborców. To powrót do kampanii wyborczej z 2005 r., gdy PO obiecała wprowadzić podatek liniowy, czego nie zrobiła przez ostatnie osiem lat - przypomniał.

Publicysta zauważył też, że skręcająca w ostatnich miesiącach na lewo Platforma koryguje swój kurs. Tym razem szefowa PO kieruje cieple słowa wobec Kościoła. To może oznaczać korektę dotychczasowego kursu partii, który okazał się mało skuteczny, bo mimo ukłonów w stronę lewicy, nie było sondażowych efektów - podkreślił.

Jak zaznaczył, PiS zaś kontynuuje swą strategię przejęcia elektoratu PSL - propozycja regulacji związanych z ubezpieczeniem rolników ma być tego przejawem. Partia chce podbić swój wynik wyborczy w mniejszych miejscowościach i mieć łatwiejszą sytuację w nowym parlamencie. Celem jest zmniejszenie liczby partii, które przekroczą próg wyborczy, wprowadzenie więcej własnych posłów i dążenie do samodzielnych rządów - wyjaśnił. PiS gra na wypchnięcie PSL z parlamentu - zaznaczył. (PAP)

epr/ ura/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,9% III 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr 7,7% V 2019

Znajdź profil