REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Maliszewski: Do grudnia kurs EUR/PLN spadnie o 15-25 groszy

2015-10-29 06:00
publikacja
2015-10-29 06:00

O wpływie pomysłów budżetowych Prawa i Sprawiedliwości na kurs złotego oraz o prognozach dla rynku walutowego po wyborach w Polsce rozmawiamy z Jackiem Maliszewskim, głównym ekonomistą DMK.

Marcin Dziadkowiak, Bankier.pl: Wybory już za nami, znamy oficjalne wyniki i wiemy, że Prawo i Sprawiedliwość będzie mogło sformować samodzielny rząd. Czy według Pana przedwyborcze obietnice PiS mogą być zagrożeniem dla budżetu państwa i w ogóle, dla stabilności finansów publicznych? Jaki to może mieć wpływ na kurs polskiej waluty?

Jacek Maliszewski, DMK: Warto zwrócić uwagę, iż wszelkiego rodzaju ustawy nazywane "generującymi koszty dla budżetu" i tak wejdą w życie najwcześniej w połowie roku, a ich skutki będą odczuwane dopiero w końcówce 2016 lub na początku 2017 roku. Podobnie rzecz się ma z ustawami "przychodowymi" - czyli zapowiadanymi zmianami w podatkach, nałożeniem podatków na wielkopowierzchniowe sieci handlowe, na banki, itp. Wszystko to wejdzie w życie nie prędzej jak w  połowie 2016 roku, a może nawet dopiero z dniem 1 stycznia 2017 roku.

fot. Grzegorz Adamczyk / / Bankier.tv

Oznacza to, że z dnia na dzień gospodarka Polski nie załamie się - wbrew czarnowidztwu wielu głównych ekonomistów polskich banków.  A to oznacza, że przez najbliższe 6-9 miesięcy sytuacja na naszym rynku walutowym będzie się rozgrywać bardziej pod dyktando czynników zewnętrznych (decyzje ECB, decyzje Fedu, relacje kzazursu dolara do euro, wieści płynące z Chin, itp.), niż pod dyktando czynników krajowych.

Złoty spokojnie zareagował na wyniki wyborów. Z większymi wahaniami mieliśmy natomiast do czynienia tuż przed wyborami. Jak można interpretować taką sytuację?

Rynek faktycznie spanikował kilka dni przed weekendem, gdy przez chwilę EUR/PLN handlowane było po kursach z okolic 4,2900. Dzień przed wyborami kurs EUR/PLN cofnął się o kilka groszy w okolice 4,25. Takie wahania nastrojów ewidentnie pokazują, że na rynku zdania są podzielone. Jedni boją się szybkiego wzrostu kursu EUR/PLN, inni odwrotnie boją się, że gdy emocje opadną po wyborach, złoty może zacząć się gwałtownie umacniać.

Według mnie możliwe są teraz dwa scenariusze - jeden z ruchem na 4,36 i drugi ze spadkiem w rejon 4,20. Oba są według mnie bardzo realne. Wszystko zależy od tego, kto bardziej spanikuje. Na chwilę obecną wydaje mi się, że więcej strachu jest po stronie tych, którzy mają krótkie pozycje w walutach obcych i długie pozycje w złotym.  Ta grupa uczestników rynku będzie pchać kurs EUR/PLN w górę swoimi zleceniami zakupu "PKCem" (po każdej cenie) oraz zleceniami stop-loss.

Na wykresie EUR/PLN widać dwie fale rosnące - pierwsza z poziomu 3,97 do 4,24 - jaka zrealizowała się od kwietnia do lipca oraz druga z poziomu 4,09 zapoczątkowana we wrześniu i trwająca do dziś. Jeśli te dwie fale będą miały taki sam zasięg 27 groszy, to szczyt tej obecnej fali rosnącej powinien dotrzeć w okolice 4,36. Z tego wynika moja prognoza, że przed 15 listopada zdążymy jeszcze osiągnąć tez poziom 4,36. Przy czym aby była jasność. Nie zachęcam do gry na wzrost kursu EUR/PLN. Ciekawsza, dająca więcej szans powodzenia jest gra na umocnienie złotego, czyli na spadek kursu EUR/PLN. Wspomniany przeze mnie poziom 4,36 należałoby więc potraktować jako dobre miejsce do rozpoczęcia takiej gry na umocnienie złotego. Jeśli rynek nie spanikuje tak bardzo jak się tego spodziewam - czyli jeśli nie dotrzemy w okolice 4,36, to grę na umocnienie złotego można rozpocząć nieco niżej. Może nawet warto rozpocząć taką inwestycję na raty rozpoczynając pierwszą porcję już przy obecnych poziomach z okolic 4,29.

fot. / / DMK

Czyli w perspektywie jednego-dwóch tygodni bardziej przychylałby się Pan do scenariusza przewidującego osłabienie złotego do euro?

Tak, choć widzę też zagrożenie, że jednak rynek nie zdoła urosnąć aż tak wysoko i wcześniej zacznie się fala spadkowa - która potrwa aż do końca roku 2015 w ramach tak zwanego "efektu grudnia". Dlatego tak jak już wspomniałem wcześniej, jeśli ktoś ma ochotę na inwestowanie na tej parze walutowej, to powinien jeszcze chwilę się wstrzymać, poczekać, aż rynek wyczerpie swój potencjał na pchanie kursu EUR/PLN w górę i gdy na rynku uspokoi się wejść do gry. Jeśli uda się to zrobić przy kursie 4,36 - fantastycznie. Jeśli zaś rynek tam nie dotrze, to trudno. Zaczynając taką inwestycję z poziomu niższego (okolice 4,29) też można będzie zarobić. W końcówce roku, niemal zawsze (w ostatnich 20 latach aż 19 razy realizował się taki scenariusz) złoty znacząco się umacniał. Pamiętać rzecz jasna należy o ostrożności o zarządzaniu ryzykiem takiej inwestycji. Ale to już temat na odrębną dyskusję.

Z czego wynika ta możliwość spadku kursu EUR/PLN?

Na wykresie widać formację klina - jest to trójkąt ostrokątny skierowany ostrym kątem mocno w górę. Dolne ramie i górne ramie tego trójkąta przecina się w okolicach poziomu 4,32.

Teoria analizy technicznej (poparta wieloma, wieloma badaniami empirycznymi) wskazuje, że pojawienie się na wykresie formacji klina zazwyczaj (zdecydowanie zazwyczaj!), zapowiada silną falę spadkową. Przy czym sygnał do gry na spadek kursu pojawia się dopiero wtedy, gdy kurs wybije się dołem z widocznego klina.

fot. / / DMK

Dopóki kurs EUR/PLN poruszać się będzie w górę pomiędzy ramionami klina, nie przebijając go, nie będzie sygnału do gry na spadek kursu EUR/PLN. Ale gdy tylko dolne ramie klina zostałoby przełamane, od razu pojawi się cała rzesza "techników", którzy zaryzykują i zagrają w zdecydowany sposób na umocnienie złotego. Sądzę, a nawet jestem tego mocno pewny, że  w drugiej połowie listopada i w grudniu kurs EUR/PLN będzie znacznie niżej niż jest dziś. Statystycznie rzecz biorąc - na podstawie statystyk z ostatnich 20 lat rynku EUR/PLN - grudniowy dołek powinien być oddalony od szczytu o nie mniej niż 15 groszy i nie więcej niż 25 groszy.

Na jakim poziomie powinniśmy więc zobaczyć złotego w czasie grudniowego dołka?

Jeśli przyjmiemy tezę, że szczyt już był - i było to na wysokości 4,2950 kilka dni temu - to grudniowy dołek moglibyśmy wyznaczyć gdzieś w przedziale między 4,05-4,15. Jeśli zaś przyjmiemy tezę, że szczytu ciągle przed nami, i że zostanie on osiągnięty w okolicach 4,36 - to wtedy grudniowy dołek przypadłby gdzieś w rejonie pomiędzy 4,11 a 4,21.

Czy złoty powinien do grudnia umacniać się także od dolara?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw należy przyjrzeć się sytuacji na kursie eurodolara, która jest podstawą dla kształtowania się ruchów na parze USD/PLN. Na wykresie eurodolara widać rosnący kanał, wewnątrz którego porusza się kurs EUR/USD od marca bieżącego roku.

fot. / / DMK

W piątek przed weekendem kurs wybił się poniżej dolnego ramienia tego kanału. Pojawiło się więc pierwsze zagrożenie zakończenia średnioterminowego trendu rosnącego. Niektórzy nie nazywali tego trendem rosnącym, lecz kilkumiesięczną korektą rosnącą w długoterminowym trendzie spadkowym.

Nazewnictwo jednak nie jest aż tak istotne. Ważniejsze jest to, iż takie przełamanie kanału w dół wprowadziło sporo niepokoju i tych uczestników rynku, którzy obstawiali słabszego dolara (grali na wzrost kursu EUR/USD). Jeśli nie zamknęli on jeszcze swoich nietrafionych inwestycji, to zapewne będą szukać okazji, by uciec ze złej pozycji jak tylko pojawi się odreagowanie w górę.

W dłuższej perspektywie czasowej cały czas zakładam, że prędzej czy później (w ciągu kilku- kilkunastu miesięcy), rynek przełamie w dół poziom 1,08 oraz 1,05 (dwa arcyważne poziomy techniczne), co otworzy drogę do dalszego znacznego umocnienia dolara. Zakładam, że w ciągu kilku miesięcy dolar pójdzie na zrównanie kursu z euro. Główną przyczyną takiego rozwoju wydarzeń będzie wzrost stóp procentowych w USA. Na razie FED "odroczył wykonanie wyroku" - wyroku na tych, co nadmiernie zadłużyli się w dolarach. Ale ten "wyrok" zostanie wykonany. Jeśli nie w tym roku, to w pierwszej połowie roku 2016. Dolar będzie więc tak samo silny jak w latach 1997-1999 - kiedy to FED podnosił stopy procentowe.

Krótkoterminowo, w najbliższych dniach możliwe jest odbicie w górę, jednak raczej nie wyżej niż do poziomu 1,1170. Gdyby jednak odbicie okazało się silniejsze, to 1,1300 byłby w moim odczuciu szczytem marzeń dla tych co muszą kupić tanio dolara, a wcześniej przegapili taką okazję Warto podkreślenia jest słowo "muszą". Myślę tutaj zarówno o zadłużonych w dolarach, którzy chcą czy nie chcą muszą kupować dolary, by spłacać długi, jak również o importerach, którzy muszą płacić dostawcom zagranicznym. 

Powróćmy zatem do pytania o kurs złotego do dolara.

Na wykresie widać kanał rosnący, w jakim porusza się kurs USD/PLN od połowy maja 2015 roku. Taki układ linii wskazuje na większe prawdopodobieństwo kontynuacji trendu rosnącego, niż jego zakończenie. Istotne jest to, że rynek zdołał przebić się powyżej poziomu 3,86  - będącego szczytami z lipca oraz sierpnia bieżącego roku. Z punktu widzenia analizy technicznej otwiera to drogę do ataku na szczyt ustanowiony 13 marca na wysokości 3,9670.

fot. / / DMK

Zakładam, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy do ataku takiego dojdzie. Ale zanim to nastąpi, rynek jeszcze kilka razy może zawrócić w dół. Już wiele razy pojawiały się jakieś przełamania wsparć lub oporów, po czym rynek zawracał. Ta więc jeśli ktoś chciałby zagrać na wzrost kursu dolara, to warto cierpliwie poczekać. Być może po raz kolejny pojawi się okazja, by kupić dolara nieco taniej niż teraz. Mam zasadę, że nie inwestuję za wszelką cenę. Jeśli okazja przejdzie koło nosa, to trudno. Zawsze można zarobić gdzieś indziej, na innym rynku. Cierpliwie poczekałbym, aż kurs USD/PLN cofnie się kilka/kilkanaście groszy i dopiero wtedy kupiłbym "zielonego" w celach inwestycyjnych. Zdecydowanie odradzam inwestowanie przeciwko dolarowi, czyli na jego osłabienie. To zdecydowanie zbyt ryzykowne.

Źródło:
Tematy
Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Komentarze (55)

dodaj komentarz
~Łukasz
"Do grudnia kurs EUR/PLN spadnie o 15-25 groszy"
kurs na date tej wypowiedzi (29 paz 2015) 4,27
kurs na 1 grudzien 4,26
kurs na 15 grudzien 4,35
kurs na 31 grudzien 4,26
Gratuluje trafnosci
~baron
Rynek walutowy to nie statystyka, a Maliszewski to statystyk, co widać, słychać i ..... wróżenie kursu na parę miesięcy w przód to czysta fikcja!!!
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~mmkkmmkk
On tak to stwierdza jak by mówił o swojej żonie/kochance w 7 miesiącu ciąży, ze za 2 miesiące urodzi. Nawet czegoś takiego nie można być pewnym, bo może być wcześniak. Tego typu prognozy, artykułowane jako pewnik, są dowodem kompletnej ignorancji autora. On wie, że za 2 miesiące nikt nie będzie pamiętał tego wywiódu,On tak to stwierdza jak by mówił o swojej żonie/kochance w 7 miesiącu ciąży, ze za 2 miesiące urodzi. Nawet czegoś takiego nie można być pewnym, bo może być wcześniak. Tego typu prognozy, artykułowane jako pewnik, są dowodem kompletnej ignorancji autora. On wie, że za 2 miesiące nikt nie będzie pamiętał tego wywiódu, więc kto mu co zrobi. Ja zapamietam...
~andrea
A ja uważam , iż decyzje polityczne i fiskalne PIS , spowodują osłabienie naszej waluty w stosunku do euro dokładnie o 15-20 groszy ! Koszty pracy wzrosną i spadnie nasza konkurencyjność , zwłaszcza w eksporcie
~Łukasz
Może Pan by napisał jakieś przewidywania, byłeby o niebo trafniejsze :)
~JubilerZGenewy
TO PAN MALISZEWSKI MUSI BYĆ BARDZO BAOGATY, SKORO NAWET NAJTĘŻSZE UMYSŁY FINANSJERY NIE WIEDZĄ JAKIE BĘDĄ KURSY WALUTOWE NP. JUTRO?
~pogromca_głupoty
te najtęższe umysły to wiedzą jaki kurs będzie za rok czy dwa... A Pan Maliszewski to analityk... Ale panie Jacku, musimy pamiętać o planie QE, zawsze przed uruchomieniem i w trakcie jego ogłaszania waluta się osłabiała, zapewne będzie tak i u nas... pozdr
~analityk
Ja jak rano otworze okno to stwirdzam, ze po poludniu sa mozliwe dwa scenariusze. Jeden ze bedzie padac drugi ze nie bedzie:-) wielka analiza pozdrawiam
~Andrzej
Spadnie złotówka wzrośnie eksport.

Powiązane: Wybory parlamentarne 2015

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki